pinGo – zabawka na lato i zimę

PinGo to kolejna propozycja od dobrze już znanego redakcji sosrodzice.pl producenta: Lullalove. Tym razem trafił dla nas malutki pingwinek z dwoma kompresami, które można stosować w wersji „na zimno” i „ciepło”. Pingwinek może zarówno schładzać stłuczone kolano, jak również ogrzewać zmarznięte dłonie w chłodny dzień.

SONY DSCKażdy wkład może być podgrzewany lub zamrażany.

By podgrzać wkład, wystarczy go włożyć do ciepłej wody lub na kilka chwil do mikrofalówki. Z kolei, by go schłodzić, wkładamy go do zamrażalnika na około dwie godziny.

Wkłady są dwa, dlatego można je stosować zamiennie lub jeden na stałe mieć w lodówce.

Kiedy mały pingwinek może się sprawdzić?

  • jako rozgrzewający termofor podczas kolek,
  • w trakcie infekcji
  • po upadku,
  • do ukojenia bólu,
  • by zmniejszyć obrzęki po upadku.

Plusy:

  • polski pomysł, polska produkcja,
  • staranne wykonanie,
  • dobrej jakości materiały,
  • idealny jako kompres na stłuczone kolano, guza,
  • ciekawy design.

Minusy:

  • SONY DSCpinGo nie ma wkładu podobnego do Superzabawki, w której uzyskiwało się efekt podwyższenia temperatury po przełamaniu metalowej blaszki. Tutaj, by produkt zadziałał, trzeba mieć dostęp do garnka, wody lub mikrofalówki albo lodówki. To nieco ogranicza zastosowanie pinGo. Oczywiście produkt może służyć jedynie jako maskotka, jednak prawdą jest, że nabywa się go chyba trochę w innym celu,
  • pinGo nie ma oczu – co od razu zauważyła i kilka razy powtórzyła nasza trzylatka ;) Rozumiem, że taki był zamysł, ale pisząc o tym, informuję, jak produkt może odebrać ciekawy przedszkolak,
  • być może można by było pomyśleć o schowaniu zamka, jeśli produkt ma służyć małym dzieciom,
  • materiał dość szybko się brudzi. Nasz mały Pingwinek po kilku dniach wymagał prania. Na szczęście pierze się go łatwo i szybko. Dla porównania MrB jest w ciągłym „użyciu” i dotąd nie był prany (używany od października ubiegłego roku).

 

Cena:

49 złotych

Ogólna ocena:

 

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. mama Oli mama Oli

    hmmm…sama nie wiem, czy taki produkt w ogóle się przydaje. chyba w razie upadku łatwiej byłoby wziąć trochę lodu i ręcznik.

    • Mati Mati

      Tylko po co rozmrazac pół lodówki i moczyć ręcznik z którego lód wycieknie

    • Hana Hana

      Mi się wydaje, że to bardzo sympatyczne, nie trzeba rozmrażać jedzenia i nie leje się zimna woda na buzię ;) Szybko wiadomo za co złapać w razie czego

  2. Ulala Ulala

    Oj mogę potwierdzić, że mi też się przydał na bolączki róznych miejsc przy karmieniu i jako termofor i coś na okłady jest naprawdę do polecenia. Bardzo fajne jest też to, że Kuba się już z nim zakolegował jako zabawką i teraz przemycenie do niego właśnie tego zimego okładu na czółko, żeby go sam trzymał idzie jak z płatka:D Chłodzi ale nie moczy i nie ziębi tak przeraźliwie.