Piłka Fisher Price – hit czy kit?

Piłka Fisher Price to produkt ciekawy, choć niedoskonały. W jakimś sensie mało kreatywny oraz pozbawiający rozrywki typowej dla grania w klasyczną piłkę. Za wiele załatwia za rodziców i dziecko. Gdy piłka śpiewa, odlicza i wydaje ciekawe dźwięki, w jakimś sensie zabiera przyjemność robienia tego wszystkiego przez dziecko i rodzica. Jednym może się to podobać, innym już niekoniecznie…

Doskonała jakość?

Wyroby Fisher Price znane są z doskonałej jakości i wysokiej ceny. W przypadku tej piłki sprawdza się jedno i drugie.

Zabawka Fisher Price kosztuje około 80 złotych. Piłka wykonana jest z miękkiego, miłego dotyku materiału, który może zostać zdjęty i wyprany. Zabawka jest lekka i intuicyjna w użytkowaniu. Posiada dwa stopnie głośności. Została wyposażona w przycisk na obszarze nosa (który niestety jest dość trudny w obsłudze dla dwulatka, nie wspominając o rodzicu) wybierający trzy tryby: liczenie, śpiewanie oraz gra. Minusem pozostaje dość twardy obszar w okolicy baterii oraz rzepy, które w piłce zainteresowały córkę jako pierwsze, a to akurat to miejsce na zabawce, które powinno być dalekie od zainteresowania malucha.

Na pewno miękki materiał oraz cała konstrukcja piłki jest odporna na kopanie, podrzucanie oraz wszelkie manipulacje. To oczywiście plus. Możemy być pewni, że piłka się w trakcie zabawy nie popsuje. Zabawka zużywa też mało energii, może być długo używana, zanim będzie trzeba zmienić baterie.

Zainteresowanie zabawką

W naszym przypadku zainteresowanie tą zabawką jest średnie. Gdy została kupiona, gdy córka miała około dziesięć miesięcy, nie wzbudziła zachwytu. Kilka miesięcy przeleżała nieobdarzana uwagą, entuzjazmem oraz chęcią do zabawy. Nawet schowana i pokazana po raz kolejny nie stała się jedną z ulubionych. Jedyne co wzbudzało w niej zainteresowanie to rzepy, które córka próbowała odpinać, a na co my staraliśmy się nie pozwalać.

Dzisiaj, gdy Oliwia ma prawie 21 miesięcy piłką od czasu do czasu się pobawimy, jednak, gdy produkt Fisher Price ma konkurencje w postaci zwykłej piłki (za 6 złotych kupionej w markecie) lub małego „kauczuka” (cena podobna), wybiera grę innymi piłkami.  Oczywiście niewykluczone, że zabawka się podoba innym dzieciom, jednak możliwości zabawy nią są mocno ograniczone: i o tym warto pamiętać decydując się na ten produkt. Co prawda piłka śpiewa ciekawe piosenki, odlicza oraz wydaje sympatyczne dźwięki, to jednak w moim odczuciu za mało, by uznać ją za godną polecenia. Po raz kolejny na pewno nie zdecydowałabym się kupić tej zabawki.

Cena

Piłka Fisher Price jest powszechnie dostępna. Kosztuje około 80 złotych, w promocji można ją nabyć o około 20 złotych taniej. Często jej cena jest obniżana w okresie około świątecznym.  W okresie Euro, śpiewającą piłkę Fisher Price można było otrzymać w barwach reprezentacji: biało-czerwonych.

Moim zdaniem KIT, chociaż z dość sporymi wątpliwościami, jak może być odbierana ta zabawka przez inne dzieci. A jak Wy sądzicie? Pomożecie rozstrzygnąć w jakim dziale ma się znaleźć ten produkt?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Przekombinowana zabawka. Zaniepokoiła mnie wzmianka o zbyt łatwym dostępie do baterii.

  2. kinia kinia

    Ja wolę jednak zwykłe piłki. Zdecydowanie lepsza już gąsienica FP. Tej też bym nie kupiła.

  3. ewanka ewanka

    Słyszałam o tej piłce, ale nie miałam możliwość jej przetestować.

  4. Tamara Tamara

    Wg mnie zabawka świetna mój najmłodszy jest nią zafascynowany , rzepa jeszcze ani razu nie próbował otworzyć, rzuca nią na prawo i lewo a ona twarda nie daje się i działa dalej, ja już jestem przyzwyczajona do grajæcych zabawek, starsze dwie córka mi dały w kość i do tej pory śni mi się „pełńy jest garnuszekmój słodki kształt majæ swój …” itd. Tez zabawka FP garnuszek na klocuszek . Jest to całkiem fajna zabawka gdzie opróczy zwykłej pikłki mamy tez liczenie , śpiewanie i gry. jak na piłkę wiele opcji, u mnie wygrywa z innymi piłkami. Ja osobiście zmieniłambym tylko ten głos na nagraniu niby wydaje mi się ten sam co na garnuszku, ale jakiś bardziej denerwujący :-) mój syn skończył 18.09 11 miesięcy, a jego siostry -3 i 5 często z nim o tæ zabawkę walczą. Zatem wg mnie nie jest to KIT, ale HIT-em też bym tego nie nazwała. Coś pośrednie.

  5. DoDo DoDo

    Fajniutka zabaweczka, warto kupować takie produkty. Dziecko może z nią robić co tylko zechce… A jeżeli ktoś twierdzi, że dostęp do baterii jest zbyt łatwy, to gratuluje pomysłowości dziecka i umiejętności w posługiwaniu się śrubokrętem. W końcu jak się już do mechanizmu dostanie, to naprawdę nie będzie to nic groźnego. A może po prostu łatwiej będzie wytłumaczyć dziecku, że nie ma tam zaglądać. Moja córeczka posłuchała…

  6. Joanna Joanna

    Nie przepadam za muzycznymi zabawkami,mojej córci już się znudziły,mnie prawdę mówiąc też. Ogółem zauważam,że wszystkie muzyczne zabawki przeznaczone dla pewnej grupy wiekowej są „oklepane” i powtarzające się. My lubimy najzwyklejszą piłkę.