Pikok, parówki Piratki z szynki

Pikok to marka kojarzona z wyrobami dostępnymi w Lidlu – sieci sklepów na terenie całego kraju, w średnich i dużych miastach. Wiele punktów z oferty Pikok  produkowanych jest w Polsce. Tak, jak parówki Piratki, jak głosi etykieta – wyrób wieprzowy, homogenizowany, wędzony, parzony.

Czy warto kupić dziecku te parówki? Jak wypadają na tle konkurencji? Czy można się do czegoś przyczepić?

SONY DSC

parówki Piratki

Zacznijmy od zalet – duża zawartość mięsa – 93% (co sprawia, że kupujemy produkt naprawdę mięsny, a nie tylko taki z nazwy, co niestety w tej kategorii produktów zdarza się często), na drugim miejscu woda, potem sól, glukoza, przyprawy, ekstrakty przypraw, białko wieprzowe, aromaty, susz z aceroli.

Skład jest dość krótki i prosty – a to zaleta!

Producent jasno informuje o alergenach – produkt może zawierać soję i gorczycę. Parówki są bezglutenowe, posiadają w dobrze wyeksponowanym miejscu symbol przekreślonego kłosa. Producent zapakował je, dzieląc po 5 w każdej części – sugerowana porcja do spożycia na raz. Możemy otworzyć niezależnie od siebie każdą komorę i w ten sposób zachować świeżość produktu.

Parówki Piratki są zapakowane w niewielkie opakowanie. Ich transport jest prosty, można je bez trudu zapakować w torbę i zabrać ze sobą, np. na spacer.

W parówkach nie ma MOM, wzmacniaczy smaków czy fosforanów. To na pewno działa na plus tego, co by nie mówić, dość kontrowersyjnego produktu w diecie. Niestety na rynku jest wiele konkurencyjnych propozycji zawierających zmieloną skórę, chrząstki i inne odpady i producent nie widzi niczego dziwnego, by polecać je również dla dzieci – więcej na ten temat. Z tego powodu tak ważne jest, że parówki Pikok są wolne od wymienionych składników.

Parówki Piratki skład

Parówki Piratki skład

Producent dodał również naturalny przeciwutleniacz – susz z aceroli w miejscu, w którym konkurencja stosuje syntetyczne dodatki.  Jedyny minus to zawartość aromatów. Wszystko inne zasługuje na oklaski.

Parówki Pikok to jedna z lepszych propozycji na rynku. Dostępne są w sklepach Lidl.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kasia Kasia

    Fajnie byłoby też wiedzieć czy przypadkiem nie są robione z „reanimowanego” mięsa – mam takie podejrzenia

  2. Szymon Szymon

    Rodzice nie dajcie się nabrać na zdjęciu bo w sklepie wszystkie wyroby przetworzone i pakowane próżniowo zawierają AZOTYN SODU , jest to środek baardzo bardzo rakotwórczy nie dawajcie tych przetworów dzieciom niech firma obdarowuje swoich pracowników w co wątpię żeby to jedli , podobnie jest z konserwami tak samo w nie walą tą truciznę , proszę poszukajcie podobnych wyrobów z Belgii żadne nie zawierają tego środka i zachorowalność na raka wśród dzieci i ludności jest znikoma nie to co u nas gdzie co 3- ci Polak umiera na raka jelita grubego lub innego narządu wewnętrznego.Wielkie koncerny przetwórcze dali łapówki naukowca za wydanie certyfikatu przydatności do spożycia w niewielkich ilościach za grubą kasę

  3. Bartosz Bartosz

    93% procent mięsa ? a jakiej jakości ? raz spróbowałem tego g***a…. same „przyprawy” czuć w buzi… w życiu tego dziecku nie dam.Nie pochodzę z bogatej rodziny tylko z biedniej a później czym byłem starszy to jakoś lepiej bywało ale też bardzo średnio mogliśmy sobie pozwalać na coś super. Ludzie, którzy oceniają ten produkt jako dobry to mi bardzo przykro, że to muszą jeść ich dzieci bo można kupić coś lepszego w tej cenie. To jest tak z wszystkim… jak człowiek nie zna lepszego to uważa obecne za bardzo dobre… jak pozna lepsze to nie chce wracać do poprzedniego !