Pieluszki BoboLider opinie

Na adres redakcji dotarły trzy pieluszki wielorazowe BoboLider z najnowszej kolekcji dostępnej od kilku tygodni w sklepie internetowym.Niemal od razu zabraliśmy się do oglądania i potem testowania.

Na pierwszy rzut oka…

SONY DSCBoboLider udostępnia pieluszki ozdabiane ciekawymi, intensywnymi wzorami, wykonane z miękkiego, przyjemnego w dotyku materiału (z zewnątrz materiał PUL – zabezpieczający ubranko przed przeciekaniem, a wewnątrz – przyjemny w dotyku polarek). Nowa linia pieluszek BoboLider została zaprojektowana przez polską projektantkę Joannę Sowę z Ho Ho Design.

Pieluszki posiadają z tyłu kieszonkę, do której wkłada się wymienny chłonny wkład. Można wybrać trzywarstwowy wkład z mikrofibry, jak również wkład z bambusa (pieluszka z wkładem z bambusa jest droższa, kosztuje 31 złotych, pieluszka z wkładem z mikrofibry dostępna jest w cenie około 28 złotych).

SONY DSC

Każda pieluszka posiada dwa rzędy nap do regulacji szerokości pieluszki i dwa rzędy do wyboru długości, dzięki temu bez trudu udało nam się dopasować pieluszkę do budowy półrocznej dziewczynki.

Jakie wrażenia?

Przede wszystkim pieluszka nie przecieka. Po niewielkim zmoczeniu można wymienić sam wkład, bez konieczności wymiany kieszonki, co dla osób niestosujących pieluszek wielorazowych może wydawać się nielogiczne, jednak to prawda: sprawdziłam i rzeczywiście nie ma potrzeby każdorazowego wymiany całej pieluszki.

SONY DSCNie mieliśmy żadnej wpadki podczas używania dostarczonych produktów.  Plus również za cenę, która zachęca do przetestowania pieluszek wielorazowych i podjęcia decyzji: czy jest to rozwiązanie dobre dla nas, czy też nie. Jest ona bardzo atrakcyjna na tle propozycji o innych polskich projektantów i dystrybutorów.

Po kilku praniach kieszonek: kolor nie zblakł. Producent zapewnia, że kolejne prania również nie wpływają na jego jakość. Wkłady z kolei szybko schną i są dość chłonne.  Kieszonki można prać w temperaturze 35 stopni, a wkłady w temperaturze od 30 do 90 stopni.

Pieluszki BoboLider przeznaczone są na cały okres pieluchowania. Wszystkie posiadają niezbędne międzynarodowe certyfikaty SGS. Ponadto pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka.

Podobnie do innych pieluszek wielorazowych również BoboLider jest nieco większa od pieluch jednorazowych, jednak nie na tyle, by na ten fakt narzekać.

Minusy?

Niestety pieluszki w okolicy ud się odciskały, pozostawiając niemiłą dla oka czerwoną kreskę. Nie zauważyłam, by była ona powodem dyskomfortu dla małej testerki, jednak nie poprawiała mojego samopoczucia. Nie wiem czy to kwestia budowy dziecka, czy osobistych preferencji i wrażliwości skóry. Być może u innych maluszków nie ma podobnego problemu.

SONY DSCPonadto minusem może być to, o czym uczciwie informuje producent na opakowaniu: pieluszki wyprodukowano w Chinach. Dlatego polski producent jest jedynie pomysłodawcą wzoru, struktury, wykonania i kolorów. Gdyby produkcja odbywała się w Polsce, byłby to niewątpliwie HIT. Zdaję sobie sprawę, że jednocześnie koszty byłyby wyższe, jednak uczciwość nie pozwala mi ocenić tego produktu maksymalną ilością gwiazdek. W mojej ocenie produkt zasługuje na mocną czwórką!

Polecam!

 

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Dodo Dodo

    Ja tam jakoś wole tradycyjne pieluszki:). Jakoś nie przemawiają do mnie te wszystkie plusy. Ładny wygląd i co z tego? Można prać i co z tego? Tylko pomyślmy, że prościej jest po prostu zwinąć pieluszkę i ją wyrzucić do kosza zapominając o nie a nie wypłukiwać i prać pojedyncze wkłady, bo chyba nikt nie będzie brudnych trzymał w koszu z bielizną. No chyba, że ktoś po czymś „większym” polubi ich przechowywanie, żeby się nazbierało więcej wkładów.

    • Michał Michał

      Jeśli jesteśmy leniuszkami i gdzieś mamy zdrowie naszego dziecka i nasza wygoda jest dla nas najważniejsza to ma Pani 100% racji. Ja osobiście pieluszki swojego syna trzymam w osobnym wiaderku a „obsługa” ich zabiera mi tyle samo czasu co „obsługa jednorazówek” i mój mały szkrab nigdy nie miał wysypek, odparzeń ani nawet zaczerwień. No ale faktycznie łatwiej jest wyrzucić jednorazówkę do kosza a nasz maluszek niech się męczy z odparzeniami.

      • Dodo Dodo

        No właśnie z odparzeniami! Tylko, że jak dbamy o malca to nie pozwalamy na to, żeby dochodziło do takich odparzeń, czyli wystarczy odpowiednio często zmieniać pieluchy. Więc może mi Pan uwierzyć Panie Michale, ale dbam o swoje dzieci i również nie miały żadnych wysypek. A faktycznie wygoda w dzisiejszych czasach nie musi oznaczać ignorowaniem wygód naszego dziecka.

        • Michał Michał

          Domyślam się, że aspekty finansowe nie mają dla Pani większego znaczenia, ja osobiście zamiast wydać ok 7000 zł przez ponad dwa lata ( zakładam, iż faktycznie często Pani zmienia pieluchy) wolał bym w przyjemniejszy sposób wydać . Ale ja to ja.
          Zastanawia mnie tylko, jak podchodzi Pani do kwestii chemii zawartej w jednorazówkach – a często nie zdajemy sobie z tego sprawy
          Zakładając dziecku pieluchę jednorazową „fundujemy” mu:
          -ok. 50 składników chemicznych, wchłanianych przez skórę (pełnego składu nie znajdziemy na opakowaniu,ponieważ producenci zasłaniają się tajemnicą handlową)
          -furan i dioksyny, – substancje rakotwórcze,które są produktem ubocznym wybielania chlorem – znajdujące się w celulozie i powłoczce pieluchy jednorazowej,
          -poliakrylany i benzol – absorbenty zamieniające mocz w żel. To właśnie one mogą być przyczyną wysypki, astmy, sztywnienia mięśni, chronicznych bóli głowy i osłabienie zmysłu powonienia.
          -polietylen o niskiej gęstości uzyskiwany z ropy naftowej (szklanka ropy na 1 pieluchę) nie ulegający biodegradacji,
          -tributylocyna (TBT) – powodująca zaburzenia gospodarki hormonalnej
          -substancje zapachowe i barwniki – powodujące różnego rodzaju uczulenia.
          Nie możemy też zapomnieć o tym, że jednorazówki podwyższają temperaturę jąder, co może doprowadzić do bezpłodności.

          • Dodo Dodo

            Jak byśmy w taki sposób podchodzili do wszystkiego i sprawdzali skład, to myślę, że nie pozostało by nam nic innego jak tylko odizolowanie naszych dzieci, które żyją w takim świeci jaki teraz jest. A wiadomo, że jest on pełen chemii we wszystkim co nas otacza. Ale faktycznie może mało kto zna tak dokładnie skład pieluch jednorazowych i tak dokładnie jak Pan przelicza wszystko na złotówki. Ja tego nie robię…. Co do temperatury jąder, to na szczęście mam dwie córki:) więc o tym nie muszę myśleć. Aha no i tak przy okazji nie tylko kobiety się tutaj wypowiadają, czego przykładem jest Pan i „ja” (100% facet). Pozdrawiam.

            • Michał Michał

              Najmocniej przepraszam jeśli uraziłem, z niku nie dało się wywnioskować. Wracając do tematu, ma Pan rację dookoła nas jest dużo chemii i nie da się jej wyeliminować z naszego życia, co nie znaczy że nie możemy jej minimalizować. Nie przeliczam wszystkiego na złotówki tylko wybieram zdrowie mojego dziecka nawet kosztem własnej wygody – ale jak już wcześniej pisałem nie jest to w żaden sposób kłopotliwe. Jeśli chodzi o skład chemiczny pieluch jednorazowych nie trzeba być chemikiem aby znać ich skład, wystarczy trochę ciekawości i wnikliwości aby go poznać.
              A tak na marginesie, idąc Pana rozumowaniem, iż łatwiej zdjąć i wyrzucić niż prać – czy używał by Pan przez ponad dwa lata dzień w dzień 24h dobę bielizny wykonanej z nieoddychającej fizeliny i plastiku?? Bo chyba nie.

  2. Brzuch mi rośnie :) Brzuch mi rośnie :)

    A mnie recenzja zaciekawiła. Co prawda jestem dopiero w ciąży, ale kupię kilka sztuk tych pieluszek, zobaczymy co nam bardziej podpasuje to czy pampki. Pozdrawiam! Super portal! Lubię do Was zaglądać :)

  3. Myśląca inaczej. Myśląca inaczej.

    zastanawia mnie, ile trzeba mieć takich pieluch, żeby było w sam raz? Ile wkładów? Ktoś mi odpowie?

    • Asia Asia

      My mieliśmy na początku 12. Ostatecznie stanęliśmy na liczbie 16 pieluch i 30 wkładów. Praliśmy co 3 dzień.

  4. Asia Asia

    Używam pieluszek wielorazowych i uważam, że to dobry pomysł (stosuje system mieszany, wiem, że pampy to chemia ale na spacery czy na noc lepiej sie sprawdzają). Mam otulacz bobolider i jest tak samo dobry jak Milovii, a ponad połowę tańszy.