Parówki Bobaski, czyli 5% mięsa

Mimo że od głośnej sprawy, która bezpośrednio uderzyła w producenta żywności dla dzieci Gerber (należącego do koncernu Nestle) minęło już dwa lata, to nadal na rynku można znaleźć produkty, które w swoim składzie zawierają MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie: najtańszy zamiennik mięsa i składnik uważany za szkodliwy. W sprzedaży są nadal parówki, które są produktem mięsopodobnym i bezpośrednio polecane są dzieciom, a nawet niemowlętom. Bobaski kupimy online i w sklepach stacjonarnych. Kosztują około 4 złotych.Bobaski zakładu Animex-OZD z Opola jeszcze kilka lat temu dostępne były w opakowaniu, na którego etykiecie widniało zdjęcie niemowlaków. Teraz producent sprzedaje swój towar w trochę innym wydaniu: na zdjęciu widnieją już kilkulatki. Mimo tej zmiany, nie zdecydowano się wprowadzić inne nazwy oraz składu produktu, który nie wywoływałby tyle kontrowersji, co ten.

Mięso oddzielane mechaniczne stanowi główny składnik Bobasków. Niestety producent nie informuje, dokładnie ile jest go w produkcie (maksymalna wartość dopuszczalna przez przepisy wynosi 15%, jednak można przypuszczać, że MOM jest tutaj więcej). Czystego mięsa jest w parówkach jedynie 5%.  W ten sposób otrzymuje się niskiej jakości produkt, który co prawda nie musi wywoływać bólu brzucha, ale trzeba się liczyć z tym, że podczas spożywania parówek Bobasków natkniemy się na kawałki chrząstek, pazurków, czy kości. W dłuższej perspektywie jedzenie tych parówek może być szkodliwą dla zdrowia wątpliwą przyjemność.

W składzie są również fosforany: E451, E452, które pogarszają wchłanianie wapnia, żelaza i magnezu.

Czy zatem podawać dziecku parówki? Na pewno nie polecamy Bobasków. Sprawdź wyniki naszych testów.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. amimegusta amimegusta

    witam,
    a jakie parówki dla dzieci (niemowląt) możecie polecić ?

    • sosrodzice sosrodzice

      Generalnie najlepiej wypadają wyroby Sokołowa. Jednak parówki mimo wszystko raczej sporadycznie. Najzdrowiej byłoby przygotowywać dziecku samodzielnie mięso i wędliny.

  2. monika06 monika06

    ja osobiście staram się nie podawać córce parówek, czasami jak jesteśmy w „gościach” i inni się zajadają tymi „smakołykami” to jak powiedzieć nie! u mnie w domu chyba nigdy nie jedliśmy parówek i dlatego dziecku ich nie podaje;) z jeśli wziąć pod uwagę wszystkie składniki tych przekąsek to nie ubolewam nad tym faktem specjalnie;)

  3. aguska aguska

    Sokoliki i Jedyneczki są najzdrowsze, to znaczy mają ok 80% mięsa w sobie… Moje dziecko wcina parówki, ale nie codziennie. Sama z resztą je lubię. Poza tym w czym teraz nie ma chemii albo niby mięsa…Chyba we wszystkim jest………

  4. żmija żmija

    Nie jem parówek…skąd ta moda na ten”smakołyk”??/

    • Wioleta Wioleta

      no właśnie skąd ta moda:) Ja też ich nie lubię ale moje dziecko jadło by je kilka razy dziennie i nie znam dziecka które by ich nie lubiło:))

  5. mager mager

    Nie chciałbym bronić producenta tych parówek, nie o to mi chodzi. Ale nie lubię taniego populizmu, więc wypowiedzieć się muszę. Autor artykułu wspomina: „[…]które w swoim składzie zawierają MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie: najtańszy zamiennik mięsa i składnik uważany za szkodliwy”. Oczywiście bzdura jest to ogromna. MOM nie jest szkodliwy, tylko po prostu nie zawiera stosownych substancji odżywczych (czy też zawiera śladowe ilości). Różnica subtelna, a jednak zasadnicza. Czym innym jest jedzenie czegoś co szkodzi, a czym innym czegoś co nie pomaga (ale i nie szkodzi).
    Kolejna rzecz: „(…)maksymalna wartość dopuszczalna przez przepisy wynosi 15%, jednak można przypuszczać, że MOM jest tutaj więcej”. A dlaczego można przypuszczać? Na jakiej podstawie? Bo autor ma takie widzimisię?
    Kolejne: „W ten sposób otrzymuje się niskiej jakości produkt, który co prawda nie musi wywoływać bólu brzucha, ale trzeba się liczyć z tym, że podczas spożywania parówek Bobasków natkniemy się na kawałki chrząstek, pazurków, czy kości”. No takiej bzdury to dawno nie czytałem. Widział ktoś kiedyś pazury lub kości w parówkach? Oczywiście zdarzyć się może, bo zdarzyć może się wszystko. Ale wspominanie o tym jest tak tanim populizmem, że się popłakałem ze smutku. Na tej zasadzie należy też zrezygnować z jedzenia chleba, bo słyszałem legendę, ze ktoś kiedyś znalazł w chlebie gwóźdź.
    Poza tym każdy zdrowo myślący człowiek wie, z czego się składają parówki czy sklepowy pasztet. Oczywistą oczywistością jest, że mięsa wiele tam nie ma i podawanie tego dzieciom jako podstawowy posiłek nie jest dobrym pomysłem.

    • sosrodzice sosrodzice

      Mager, nie możemy się zgodzić. Jedzenie produktów pozbawionych wartości odżywczych (MOM), jak to określasz jest szkodliwe, bo „zabiera” miejsce pokarmom po tym względem cennym dla małego rozwijającego się organizmu. A to już konkretna szkoda! To rzecz jasne nie wszystko. MOM jest groźne dla małych dzieci, które mają jeszcze nie w pełni wykształcony układ pokarmowy oraz wolniej trawią. MOM jest natomiast ciężkie do strawienia, z tych powodów o jakich mowa we wpisie wyżej. Dlatego nierzadko zdarza się, że pojawia się po ich jedzeniu ból brzuszka czy inne gastryczne problemy.
      Ponadto uświadomienie sobie, czym jest naprawdę MOM, że mięsem to trudno nazwać, samo w sobie jest wystarczające, by przekonać rodziców, że nie jest to składnik odpowiedni dla dzieci. Oczywiście nie chodzi tu tylko o parówki, bo MOM zawierają też pasztety (nie wszystkie), czy nawet niektóre wędliny. Z wszystkich tych powodów oczywiście parówki „nie zabijają”. Nie demonizujmy również, że nie należy ich w ogóle podawać. Na stronie pisaliśmy już o tym: http://www.sosrodzice.pl/parowki-dla-dzieci-dawac-czy-nie-dawac/. Raczej chodzi o świadomość tego, co się czyni i jaki produkt się wybiera. Wpis, z jakim się zapoznajesz, dotyczy parówek BOBASKÓW. Dlatego prosimy o wypowiadanie się w temacie, którego on dotyczy.
      Kolejna uwaga: Bobaski zawierają 5% mięsa. Na zdrowy rozum tak mała zawartość mięsa musi być czymś uzupełniona, czyli MOM, którego zawartości producent nie podaje (ale znajduje się na czele listy) jest z pewnością więcej niż 15%.
      I na koniec: tak, w parówkach, zwłaszcza tych niższej jakości można znaleźć chrząstki. I w stwierdzeniu tym nie ma absolutnie nic dziwnego. To, czy konkretna osoba je znalazła, czy nie, to już inna sprawa… Gdzie tu populizm?
      Pozdrawiamy!

      • olenka olenka

        Mager, chcesz jeść sobie MOM, to jedz. Chcesz jeść mięsno z pleśnią, też jedz. Chcesz kupować wędlinę pełną wody, droga wolna. Daj jednak spokój takimi komentarzami! Czepiasz się w ogóle bez sensu. Dla mnie to oczywiste, że parówki szkodzą. Dlatego nie jem ich zbyt często. TYLE!

        • magda magda

          pierdzielisz, na parówkach wychowały sie cale pokolenia i zyja. Niestety w tych czasach wszystko zawiera chemie od parowek, przez kielbasy, szynki po jogurty, serki i owoce. Nie jestes w stanie uchronic swojej progenitury przed zlem zywnosciowym, mozesz minimalizowac ale skonczysz na wodzie, ktora tez jest w jakims stopniu zanieczydzczona. Kazdy chce dla swojego dzieciaka jak najlepuej jednak wszysko w owych czasach to jodno wielkie przetworzone gowno

  6. MONIKA MONIKA

    Fosforany oczywiście, że paskudna rzecz. Ale człowiek nie potrzebuje wcale dużo mięsa. A ta cała reszta to nic innego jak naturalny kolagen

  7. lolk lolk

    Tylko parówki z Lidla „Piratki” 93% mięsa bez MOM, konserwantów i innych syfów.

Zobacz również