Oswajanie strachów, czyli gdybym ja miała twoje problemy…

„Gdybym ja miała twoje problemy”- zdarza nam się mówić do malucha. Dzieciństwo, zwłaszcza to wczesne zdaje się być pełne beztroski i przyjemności, pozbawione problemów i sielskie. Nic bardziej mylnego. W ciągu pierwszych lat życia, malec musi nauczyć się  panowania nad własnym ciałem i emocjami. Oprócz tego, każdego dnia mierzy się z nowymi, przerażającymi zjawiskami.

Przychodzi dziecko do lekarza…

10418174_10152575933880250_9156222028545411967_n…a tam, przemiły pan doktor w kolorowym kitlu, przemawia doń uprzejmie i cierpliwie. Znacie to? Ja też nie. Zapewne istnieją tacy lekarze i pielęgniarki, jednak nie jest to normą. Z moich szpitalnych doświadczeń wynika co innego. Personel medyczny w polskich szpitalach i przychodniach nie potrafi rozmawiać z małym pacjentem. Lekarze reagują zniecierpliwieniem na niedające się zbadać, wystraszone maluchy, pielęgniarki są raczej skłonne do „siłowego” załatwienia sprawy, niż cierpliwego tłumaczenia. Już samo nieinwazyjne badanie jest dla dziecka stresem. Oto obcy człowiek zamierza je dotykać, uciskać osłuchiwać. Jeśli dziecko nie ma pojęcia co się dzieje, paniczna reakcja jest niemal pewna. Nie liczmy na to, że lekarz spokojnie przygotuje nasze dziecko do badania. Weźmy sprawy w swoje ręce. W jaki sposób? Zabawkowy stetoskop działa cuda. Zabawa w lekarza doskonale oswaja lęk przed groźnym panem doktorem. Jeśli dołożymy do niej terapeutyczne bajki (Elmo u lekarza to nasz prywatny hit), wizyta kontrolna nie przysporzy dziecku stresu, ponieważ maluch będzie wiedział, czego się spodziewać.

Niczego nie poczujesz…

Odrębny temat to bolesne zabiegi. Tu personel medyczny nie tylko nie pomaga, ale często szkodzi. Nadal panuje moda na okłamywanie dziecka. Zobacz, leci ptaszek, niczego nie poczujesz itd. Dziecko wierzy dorosłym, zwłaszcza rodzicom. Twierdzenie –nic nie poczujesz tuż przed bolesnym zastrzykiem domięśniowym, choć jednorazowo może okazać się skuteczne, będzie rzutowało na przyszłość. Od teraz każda wizyta u lekarza będzie groziła bólem. Nie dziw się, że dziecko które okłamałeś nie wierzy w zapewnienia o bezbolesnym badaniu. Kilkulatki którym krew pobiera się na siłę, histeria pod gabinetem lekarskim, siłowanie z pielęgniarkami to częste widoki. Naprawdę, można ich uniknąć. Do każdego zabiegu należy dziecko przygotować i przede wszystkim, mówić prawdę. Pobranie krwi, lub założenie wenflonu to raczej nieprzyjemny, niż bolesny zabieg. Wytłumacz, że dziecko poczuje uszczypnięcie (uszczypnij, pozwól uszczypnąć siebie), wyjaśnij dlaczego pobiera się krew, przeprowadźcie z malcem tysiąc „nanibnych” zabiegów. Nie oczekuj, że taka taktyka przyniesie natychmiastowy efekt, jednak jej skuteczność kiedyś Cię zaskoczy. Moja półtoraroczna córka wrzeszczała na widok białego kitla, dwuletnia podawała rączkę zaskoczonym pielęgniarkom, tłumacząc, że teraz motylek ją uszczypie, żeby napić się krwi. To działa!

Modne cięcie

Dorosłemu człowiekowi nie przychodzi do głowy, żeby bać się fryzjera. Sęk w tym, że malec który idzie do niego po raz pierwszy, nie wie czego się spodziewać. Oto obcy człowiek zbliża się do niego uzbrojony w ostry przedmiot, którego mama nie pozwala nawet dotykać. Nie dziwmy się, że malec się boi! Wytłumaczmy dziecku na czym polega praca fryzjera, zabierzmy do salonu, pokażmy jak pracuje fryzjer, pobawmy się. Niech dziecko wie, że nowa fryzura to powód do dumy, nie strachu.

Dentysta-sadysta

To określenie zupełnie się zdezaktualizowało. Dzisiaj jedynym bólem, jakiego możemy się spodziewać jest ewentualne ukłucie dziąsła przed borowaniem. Mamy również dentystów dziecięcych, przygotowanych do pracy z dziećmi, choć dostęp do nich bywa trudny ( w większych miastach nie stanowi problemu). Nie oznacza to, że nie powinniśmy przygotować dziecka do wizyty. Znacie Peppę? Urocza świnka pomoże dziecku zrozumieć dlaczego dbanie o zęby jest ważne. W jednym z odcinków, razem z braciszkiem odwiedza właśnie dentystę. Pokażmy wytłumaczmy i przede wszystkim, nie czekajmy do pierwszego popsutego zęba. Leczenie mleczaków nadal nie jest normą. Jeśli dopuścisz do zepsucia i bólu, pierwsza wizyta nie przebiegnie gładko, a ból i lęk będą rzutowały na kolejnych.

Nie rzucaj na głęboką wodę

Człowiek boi się tego, czego nie zna. O tym, że dziecko też człowiek, wiemy nie od dziś. Niestety, nadal wielu z nas zapomina, że to co zrozumiałe dla nas, dla maluchów jest trudne i tajemnicze. Każde nowe doświadczenie, które stoi przed naszym dzieckiem wzbudza w nim strach. My, dorośli, boimy się pierwszego dnia w nowej pracy, lękamy się o przyszłość. Dziecięce lęki bagatelizujemy, machamy ręką i mówimy zdziwionym tonem: no przecież nie ma się czego bać! Czy rzeczywiście? Wielu z nas, z powodu fatalnych doświadczeń nadal boi się dentysty, lub igieł. Lęk wysokości i wiele innych fobii bywa wywołane zbyt wczesnym, gwałtownym, niewłaściwym podejściem do tematu. Nie rzucajmy naszych dzieci na głęboką wodę, bez względu na to, czy nowym doświadczeniem ma być wizyta u chirurga, czy pierwsza przejażdżka karuzelą.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.