Orzechy piorące test

Bycie „Eko” jest dziś trendy. Komu zależy na wyeliminowaniu jak największej ilości środków chemicznych z własnego otoczenia, powinien sięgnąć po orzechy piorące. Chyba większość z nas już dziś wie o istnieniu tego produktu, jednak nie każdy miał z nim do czynienia. Na wstępie chciałabym przybliżyć Wam, Drodzy czytelnicy, czym w ogóle są orzechy piorące a potem podzielić się wynikami testów. Czy orzechy piorące pozwalają się pozbyć plam? Jesteście ciekawi? Zatem zapraszam do lektury.

Orzechy piorące  (Sapindus mukorossi) pochodzą z Indii i Nepalu i już od wieków są tam stosowane jako środek do prania, a także zmiękczania i oczyszczania wody. W łupinach orzechów znajduje się substancja zwana saponiną, to właśnie dzięki niej orzechy mają piorące właściwości. W kontakcie z wodą, wydzielają coś w rodzaju mydła i tworzą roztwór mydlany.

Zwolennicy takiego prania twierdzą, że 1kg orzechów wystarcza na około rok prania dla czteroosobowej rodziny przy 2-3 praniach tygodniowo. Nie mogę tego potwierdzić, ponieważ nie używam ich wystarczająco długo. Te same łupinki można wykorzystać do 3 razy w przypadku prania do 60 stopni i tylko raz w temperaturze 60 i wyższej.  Pranie ma być świeże, czyste, wolne od substancji zapachowych (można dodać kilka kropel olejku eterycznego w swoim ulubiony aromacie) i mięciutkie bez użycia dodatkowych środków zmiękczających. By pozbyć się dużych zabrudzeń i trudnych plam, zaleca się użyć sody oczyszczonej lub ekologicznego odplamiacza bezpośrednio do prania. Orzechy nadają się świetnie dla alergików i delikatnej skóry niemowląt.

Przejdźmy więc do praktyki. Z pewną dozą sceptycyzmu, choć z entuzjazmem podeszłam do tego produktu. Od czasu, kiedy zostałam mamą staram się eliminować jak najwięcej chemii z naszego otoczenia.

Z koperty wyjęłam estetyczny lniany woreczek, w którym znalazłam torebkę z brązowymi łupinami i małą torebkę, w której należy umieścić kilka łupin i włożyć do pralki razem z ubraniami. Otwierając woreczek z orzechami, uderzył mnie silny zapach, który w pierwszej chwili skojarzył mi się z sadem jabłoni – takim jesiennym, kiedy to jabłka leżą pod drzewem, ale po krótkim namyśle sama nie wiem z czym ten zapach połączyć…

Przyznam szczerze, że zapach ten ostudził nieco mój entuzjazm, ale postanowiłam spróbować. Do pierwszego prania wybrałam jasne ubrania o średnim i niewielkim stopniu zabrudzenia, choć było też kilka skarpetek, w których córka biegała po balkonie. Wybrałam normalny cykl prania w 40 stopniach Celsjusza. Niecierpliwie czekałam na moment, w którym bęben pralki się zatrzyma.

Okazało się, że ubrania wyglądają na czyste, choć większe zabrudzenia nie zostały zupełnie usunięte. Pięty oraz okolice palców pozostały niedoprane. Materiał jednak oceniłam na miękki i przyjemny w dotyku. Zobaczcie, jak orzechy piorące sprawdziły się na testowanej parze skarpetek. (zdjęcie obok).

 

 

 

 

Postanowiłam nie poddawać się i te same skarpetki wyprałam jeszcze raz,  tym razem z białym towarzystwem i łyżeczką sody. Rzeczywiście pranie było bielutkie, choć już nie tak miękkie, jak przy użyciu samych orzechów. Oto co wyjęłam z pralki (zdjęcie obok).

 

Jak można ocenić na załączonym zdjęciu, skarpetki wyglądają dość dobrze, są czyste i nadają się do użytku, ale bez użycia sody się nie obyło.

Wypróbowałam orzechy na każdym z rodzajów prania, jakie mam i moje ogólne wrażenia są następujące:

  • orzechy piorące nadają się do prania lekkich zabrudzeń na niemowlęcych ubrankach,
  • przy większych plamach potrzebują sporego wsparcia sody lub odplamiacza,
  • do prania ciemnego dżinsu nie mogę dodać sody, bo naraziłabym je na zniszczenie. Tak więc do prania jasnych ubrań, jak najbardziej, do ciemnych – tylko w przypadku niewielkich zabrudzeń, do tzw. odświeżenia.
  • pranie jest miękkie i nie elektryzuje się bez dodatku płynu zmiękczającego
  • wyprane ubrania nie mają żadnego zapachu

Czy orzechy piorące staną się moim codziennym towarzyszem? Nie wiem, ale na pewno są w stanie znaleźć swoich amatorów. Przy jednak założeniu, że nie będziemy mieli w stosunku do nich wygórowanych oczekiwań.

Dziękujemy bardzo sklepowi Decoraliki za udostępnienie produktu do testowania.

Orzechy piorące? Dla mnie ewidentny kit!

Wszystkie mamy posiadające choć jednego szkraba wiedzą, jak wiele prania zbiera się w ciągu dnia. Co prawda są tacy, którzy przez cały dzień nie zmieniają dziecku ubranka, ja niestety do nich nie należę.

Efektem ciągłych przebieranek jest przynajmniej jedna pralka prania dziennie, kolosalne rachunki za prąd, wodę i proszek do prania. Kiedy pożaliłam się w przychodni jednej z mam, że zacznę proszek kupować hurtowo, poleciła mi orzechy piorące. Kobieta opowiadała, że są wydajne, tanie i przede wszystkim antyalergiczne.

Wróciłam do domu zaczarowana, włączyłam komputer i od razu zamówiłam 2 woreczki po pół kilograma orzechów piorących na aukcji internetowej. Koszt wraz z wysyłką wynosił 38 zł, zaś sprzedawca opisał, że taka ilość swobodnie wystarczy na pół roku.

Przekalkulowałam, że to musi być super odkrycie, bo ja co miesiąc wydaję na proszek do prania około 40zł i już sobie wyobrażałam co sobie kupie za zaoszczędzone pieniądze. W dalszym opisie przeczytałam, że do prania niepotrzebny jest płyn do płukania….chyba, że zależy nam na zapachu, to wystarczy kilka kropli aromatycznego olejku (a wiec dodatkowo zaoszczędzę pieniądze).

Mało tego, sprzedawca opisywał, że łupiny orzecha nadają się nie tylko do prania, ale do mycia naczyń w zmywarce, a nawet kąpieli czy mycia włosów (szczególnie tych z łupieżem). Dodatkowym atutem orzechów wg. opisu jest hipoalergiczność, co najbardziej mnie ucieszyło, gdyż synek ma tendencje do uczuleń i bardzo źle toleruje detergenty.

Po dwóch dniach w drzwiach stanął listonosz wraz z dwoma woreczkami orzechów. Otworzyłam z wielką ciekawością magiczny woreczek i …tutaj (jak w filmie) pojawiła się pauza. Liczyłam na jakiś piękny zapach, a poczułam kwaśną niby żywiczną woń, która wcale przyjemna nie była. Niestety zapach tak bardzo rozniósł się po łazience, że bez wietrzenia nie obyło się. Wstawiłam pranie, wrzuciłam kilka łupinek orzechów zapakowanych w dołączony lniany woreczek i czekałam na efekt. Gdy pranie wyjęłam z pralki, rzeczywiście było miękkie, choć bez zapachu, na ciemnych lekko przybrudzonych ubraniach nie było śladu plam. Następne pranie orzechami odbyło się na białych ubraniach. Włożyłam orzechy, wsypałam sodę (takie były zalecenia na opakowaniu) i znów zdziwienie, kolor biały nadała soda, ale przybrudzenia pozostały…

Potem postanowiłam wyprać w orzechach kolorowe ubranka synka, które były dość mocno przybrudzone, ale proszek zawsze sobie z tym radził. Niestety efekt nie był zadowalający, pranie było czystsze, ale nie wszystkie plamy zniknęły, pozostał piasek i resztki obiadu.

Szala goryczy przelała się, gdy mąż po pracy przyniósł do domu przepocone ubranie (ale nie brudne) i wyprałam je w orzechach. Rozwieszając pranie, czułam zapach potu na koszulce i skarpetkach. Postanowiłam sprawdzić, co stanie się, gdy ubranie wypiorę w samej wodzie. Nastawiłam synka ubranka, gdy wróciliśmy z placu zabaw, nie dodałam proszku ani orzechów, a wyjęłam miękkie ubranka i wyprane z częściowymi plamami, podobnie jak w przypadku orzechów.

W dołączonym opisie produktu zawarty był przepis, jak wykonać uniwersalny płyn do czyszczenia z orzechów oraz szampon do włosów. Pomyślałam, że może do tego orzechy zużyje… Przygotowałam płyn i zabrałam się do mycia podłóg, niestety podłoga wydawała się jakby była lekko przetarta, a zapach w domu nie do wytrzymania. Szampon do mycia włosów wypróbował mój mąż, ponieważ ja odwagi już nie miałam. Efektem mycia włosów w szamponie z łupin orzechów piorących były przetłuszczone włosy wyglądające jakby umyte w ogóle nie zostały. Użyłam również orzechów do mycia naczyń w zmywarce: na naczyniach pozostały smugi i miejsca niedomyte.

Podsumowując: uważam, że orzechy piorące to ewidentny kit, który nie ma nic wspólnego z zachowaniem czystości, ponieważ takie same efekty daje użycie samej wody, wiec po co płacić dodatkowo za orzechy? Co prawda orzechy niby zawierają saponiny, które się pienią, ja jednak zauważyłam, że niewiele powstaje piany, a już na pewno orzechy nie usuwają brudu. Co do ekologii też sprawa nie wygląda mi dość jednoznacznie… Prawda, orzechy są naturalne, uprawiają je  ludzie, choć na jednym z forum przeczytałam, że do zbierania ich zatrudnia się dzieci, a to chyba w żaden sposób ekologiczne nie jest…

WioletaWioleta 30-letnia mama trzyletniego Wojtusia. Absolwentka studiów pedagogicznych. Z zamiłowaniem pochłania wszelką wiedzę na temat wychowywania dzieci, gotowania oraz dziedzin kosmetyki. Zagorzała zwolenniczka karmienia piersią i jak najczęstszego chwalenia dzieci. Wyznaje zasadę: "Słuchaj dobrych rad, ale postępuj zgodnie z matczynym instynktem". Wioleta

Mam na imię Małgosia. Mam dwie wspaniałe córeczki, które są całym moim światem. Chcę być dla nich dobrą wróżką i ubarwić ich świat w radość i spełnione marzenia. Spędzamy razem każdą wolną chwilę i choć doba nie chce wydłużyć się ani o minutę staram się z całych sił, aby móc z czystym sumieniem usiąść wieczorem przy filiżance ulubionej herbaty i powiedzieć sobie, że to był dobry dzień. Wspólnie z mężem pracujemy na spełnienie naszych małych i dużych marzeń, prowadząc działalność, ale na pierwszym miejscu zawsze jest rodzina i nasze cudowne dzieci. Kocham dobrą kuchnię i uwielbiam rozpieszczać bliskich przeróżnymi smakołykami. Lubię, gdy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki składniki zamieniają się w pyszny i zdrowy posiłek. Jestem niepoprawną optymistką, a w trudnych chwilach ratuję się uśmiechem i humorem, co już nieraz uratowało mnie od szaleństwa.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Chyba nie przekonuje mnie ten sposób „eko” prania…

    • Ewa Ewa

      Zgodzę się z moją imienniczką. Wiele z ekologią te orzechy nie mają wspólnego, skoro trzeba wspomagać się chemią, by ubrania nadawały się do noszenia nie tylko po domu. Jednak przyznaję, że z niecierpliwością oczekiwałam tej recenzji, by z wiarygodnego źródła dowiedzieć się czy te popularne orzechy są warte uwagi.

      • Małgosia. Małgosia.

        Droga Ewo, soda oczyszczona to jak najbardziej produkt ekologiczny. Jest całkowicie biodegradowalna – rozpuszcza się w wodzie już w temp 20 stopni i rozkłada w temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza. Ma właściwości wybielające, czyszczące, a także spulchniające, dlatego też ma tak szerokie zastosowanie w całym domu – od łazienki aż po kuchnię. Jest środkiem zupełnie nieszkodliwym dla człowieka, nie grozi poparzeniem, czy zatruciem, jest też niepalna. Dzięki niej ciasto będzie pysznie puszyste, stare buty odzyskają świeży zapach, a srebra blask. Soda ma tak wiele różnych zastosowań, że trudno je zliczyć i wymienić na szybko.

        • mp mp

          Małgosiu, to może oddzielny artykuł o sodzie oczyszczonej? :) Chętnie się dowiem czegoś nowego :)

          • Małgosia. Małgosia.

            Pomyślimy co da się z tym „fantem” zrobić ;)

        • Ewa Ewa

          Gosiu, co ja bym bez Ciebie i Twojej wiedzy zrobiła? ;*

  2. natik natik

    ale piszesz też o odplamiaczach, co oznacza, że chyba jednak nie ekologia?

    • Małgosia. Małgosia.

      W sklepach z produktami ekologicznymi jest dość duży wybór odplamiaczy, wybielaczy, mydełek odplamiających. Nie wiem jak działają, nie korzystałam z nich, ale są.

  3. Zdzichu Pierdzichu Zdzichu Pierdzichu

    Czytam te opinie na temat właściwości piorących łupin orzechów indyjskich nie tylko tutaj, ale tez na innych forach iw zasadzie powtarza sie to, że te łupiny do końca nie dopierają plam, że taki sam efekt daje upranie w czystej wodzie bez dodatku niczego. Uzytkownicy tych łupin twierdza, że efekt prania poprawia dodanie sody oczyszczonej, ale tylko do jasnych tkanin. Doszedłem do wniosku, że tak naprawde to można uzywać do prania jasnych tkanin tylko sody oczyszczonej i efekt bedzie taki sam jak przy praniu z łupinami orzecha. Na dodatek mam wrażenie, że wiele z tych hurra optymistycznych opinii piszą ludzie zajmujący sie sprzedaża tych łupin. Ale żeby nie było, że jestem czepialski i wszystko widze w czarnych kolorach i narzekam na wszystko jak każdy zwolennik wiadomej partii zakupie i przetestuję sam te łupiny. Info dla pań: to , że jestem facetem nie jest dowodem na to, że nie potrafie prac, gotować, sprzatać, prasować itp.. Jest wręcz przeciwnie.Wszystkie te tzw. kobiece prace wykonuję od lat (te meskie tez) :):)

    • Dorota Dorota

      Zdzichu Pierdzichu (tak na marginesie fajny nick), z chęcią przeczytam tutaj, jak wypadły testy. Powodzenia :)

      • MariAnah MariAnah

        „Zdzichu Pierdzichu” – Przepraszam, ale już dawno się tak nie uśmiałam:) Mam wujka Zdzicha i chyba teraz mi się Twój nick będzie z nim kojarzył:)
        Co do orzechów też dużo o nich czytałam i postanowiłam zamówić. Zrobiłam jedno pranie takie które nie było brudne tylko trzeba było je przepłukać i owszem ubrania są miękkie ale skarpety nie doprane. Paka orzechów stoi. Ich zapach kojarzy mi się ze sklepem indyjskim a ubranie po wyciągnięciu z pralki pachniało octem. A ja do prania pieluch używam proszku do pieczenia. Pieluchy są białe. Później tylko włączam pralkę na dodatkowe płukanie w ciepłej wodzie z płynem do płukania żeby pieluszki nabrały miękkości.

    • Wioleta Wioleta

      Zdzichu Pierdzichu :) cieszymy się, że panowie równie chętnie czytają nasze artykuły co panie;)Wielki podziw za wykonywanie domowych obowiązków, zaś jeśli chodzi o orzechy proponuje każdemu „testerowi” kupić małą paczuszkę by gorzko się nie rozczarować. Ja kupiłam dwa worki po pół kg z oszczędności a teraz nie wiem co z tym zrobić bo ich zapach już tak mi przeszkadza, że nawet do mycia podłogi ich nie użyje.

      • Malgosia Malgosia

        Używam orzechów od 3 m-cy. Najlepiej sprawdzaja się jako środek do czyszczenia płytek prysznicowych, luster, zlewu – ogólnie łazienki. Jak je przygotować? Wystarczy zagotowac kilka łupinek w wodzie, a następnie rozcieńczyć z wodą. Co do prania, to czasem zdarza się, że zostają plamy, zwłaszcza na koszulach męża, ale z doświadczenia wiem, nawet proszek do prania nie daje sobie z nimi czasami rady. Tą samą miksturą, którą używam do mycia łazienki, użyłam do zlikwidowania mszycy z pelargonii i skutecznie sobie z nimi poradziłam. Podobnie z plesnią na liściach. Generalnie polecam orzechy, choć nie sądze, by starczyły mi na rok (0.5 kg).

      • Julia Julia

        Ja właśnie dziś dostałam od teściowej „prezent” w postaci kilogramowego worka orzechów. Od razu odrzucił mnie smród octu. U niej koleżanki w pracy używają i są zadowolone więc kupiła dla nas żebyśmy spróbowali, bo są antyalergiczne…
        Podchodzę do tematu baaaaardzo sceptycznie i podobnie jak Wioleta już zastanawiam się komu je opchnąć.

        • Dorota Dorota

          Heh, ale Cię teściówka uszczęśliwiła :)

        • Wioleta Wioleta

          Julia u mnie nadal leżą, jedna paczka ledwo otwarta, a druga zapakowana nówka nie śmigana:)) Zapewne podczas świątecznych porządków wyląduje w koszu albo w piecu….ciekawe czy nadaje się na podpałkę:)

          • Julia Julia

            I pranie poszło. Do testów dałam ciuszki najmłodszej. Różnicy nie widzę od zwykłego prania, bo i tak dodałam proszek. Nie chciałam nadwyrężać pralki na 2 prania – 1 z orzechami, drugie poprawkowe z proszkiem.
            Na szczęście te uprane łupiny już tak nie śmierdzą. Zobaczę jeszcze inne zastosowania i się pochwalę.

  4. Kasia Kasia

    Moja mama używa do prania właśnie orzechów i jest bardzo zadowolona. Faktycznie nie uczulają (ja dostaję uczulenia od byle czego). Dodaje 3 orzechy, wrzuca do woreczka + olejek zapachowy. Jeżeli nie brudzi się jak małe dziecko i nie poci jak osoba pracująca fizycznie (swoją drogą robocze ciuchy powinno się prać osobno, w wyższej temperaturze), to dla niej jest to idealne. Zapach przy praniu znika, z drugiej strony nie wiem jakiego zapachu można oczekiwać po orzechach indyjskich zawierających naturalną saponinę. A jeżeli chodzi o pienienie się, to miejcie na uwadze, że do wszystkich środków piorących, do mydeł, szamponów, płynów wszelakich dodawane są spieniacze chemiczne… więc oczywiście – brak ogromnej piany jest zaskoczeniem, ale czy na pewno wadą?

  5. Joaśka Joaśka

    A ja używam orzechów od pół roku i jestem bardzo zadowolona. Same orzechy od razu po otwarciu mają niemiły zapach, ale ubrania wyprane w pralce nie mają zapachu. Piorę w temperaturze 40 st, ok 50 min prania. Ubrania kolorowe i białe, moje, męża, 3-letniego dziecka. I jetem bardzo zadowolona. Efekty porównywalne z proszkiem a kolor ubrań jest dłużej intensywny niż po chemicznych detergentach, stan tkaniny – ubrania są delikatniejsze, nie zużywają się tak szybko jak te bombardowane proszkami. Może tylko nie zgadzam się z tym, że niby kilogram starcza na rok.. Nie, mi wystarcza na ok 3 mies. codziennego prania. Na orzechy namówił mnie mąż, który pracuje w nowoczesnej, przemysłowej pralni. Wiadomo – ubrania robocze, w smarach czy w farbach piorę w proszku i odplamiaczy, ale takie z normalnym, codziennym zabrudzeniem… Po co katować skórę chemią, która wnika w organizm? Może cały problem z nimi to kupowanie z dobrego źródła i dobrej jakości? A może wystarczy lepiej przeanalizować przepis prania? Ja jestem zadowolona. I nie jestem sprzedawcą orzeszków :D

  6. Orzechy piorące Orzechy piorące

    jeżeli kogoś nie przekonuje efektywność orzechów wystarczy poczytać – link usunięty, kontakt redakcja

  7. Lina Lina

    Od ponad 2 lat piorę w orzechach do prania i jedno co trzeba im przyznać, że doskonale radzą sobie z neutralizowaniem zapachu. Kiedyś używane do mycia słoni w Indiach. Ciekawi mnie więc niesamowicie jakim cudem nie sprały potu męża pani, która opisywała ich właściwości w artykule powyżej. Ten dziwny charakterystyczny zapach po wyjęciu z woreczka przypomina najbardziej ocet – stosowany w tym samym celu. Ogólnie co kto woli rzeczy wyprane w proszkach z enzymami i chemią czy w sposób ekologiczny pożądany przy wszelkiego rodzaju alergiach i kłopotach skórnych. Niestety białych ubrań nie dopiorą jak wybielacz z proszkiem ale trudno czegoś takiego oczekiwać po ekologicznym alternatywnym rozwiązaniu. Są rzeczy, które piorę w sposób chemiczny, jednak większość prania robię orzechami i nie zamieniłabym ich na nic innego. Skarpety szybciej ci dziecko przetrze, zgubi lub wyrośnie niż zniszczą orzechy do prania przez ich niedopranie.

  8. Tasiemcowa Tasiemcowa

    Drogie Koleżanki i Koledzy :)
    Co prawda nie mam dzieci i pracuję przed komputerem, ale trochę trenuję i jak wiadomo przepocone ubrania nie są mi obce.
    Do tego narzeczony ma niesamowicie wrażliwą skórę. Zawsze myślałam, że to ja jestem wrażliwa, ale on dostaje alergii od niemalże każdej chemii. Od dawna miał problem z łupieżem i podrażnieniami skóry głowy. Nie pomagały proszki dla niemowląt, ani kuracje na łupież. Kupiłam orzechy. Wyprałam pierwsze pranie i jestem zachwycona! Pranie pachnie limonką i taką świeżością, wiecie, jak suszy się pranie na powietrzu :) Czekałam tylko na efekt przy starciu ze skórą mojego lubego. Orzechy stosuję od prawie miesiąca… Żadnych podrażnień na twarzy, a o łupieżu to nawet zapomniał! Do białego dorzucam sody i jest rewelacja! Osobiście polecam :)

    Pozdrawiam,
    Tasiemcowa

  9. Max Max

    Od jakiegos czasu zastanawiam sie nad kupnem i wyprobowaniem owych orzechow… Jesli chodzi o uzywanie ich w zmywarce spotkalem siedotychczas tylko z jedna negatywna opinia. A tych czytalem naprawde sporo… W kwestii srodkow czyszczacych czy sprzatajacych wiekszosc opinii jest pozytywna. Uzycie ich jako szamponu mnie nie interesuje- dlugie i dosc ciezkie w moim przypadku w pielegnacji wlosy wymagaja chyba specjalnych ku temu kosmetykow (rowniez uzywam tych eko) choc z czystej ciekawosci zrobie ten szampon i sprobuje. Natomiast jesli chodzi o oranie opinie sa bardzo podzielone… Jesli jestem w bledzie, wyprowadzcie mnie z niego prosze. Rozumiem iz najlepiej uzywac ich przy praniu srednio zabrudzonych ubran, najlepiej kolorowych, bo pomagaja dluzej utrzymac kolor. W przypadku bieli, tkanina po jakims czasie szarzeje. Ratunkiem jest soda. I tutaj moje pytanie- czy soda nie niszczy tkanin? Co z welna, jedwabiem, kaszmirem, bawelna egipska? Boje sie nieco zaryzykowac uzywania sody w przypadku drogich i dobrych jakosciowo ubran czy poscieli. Oraz pytanie drugie, co z praniem czarnym? Mam spiro czarnych koszul, spodni, oraz innych ubran. Czy tak jak w przypadku innych kolorow czern sie utrwala czy moze jednak spera i blaknie? Zalezy mi na doswiadczonych opiniach uzytkownikow stosujacych orzechy dluzej niz kilka tygodni- pomozcie prosze. Z gory dziekuje :)

  10. sawee sawee

    Polecam Good Wash. Czasem się zastanawiam, czy jest jeszcze coś na tym świecie co nie jest przesiąknięte chemią. Jest ona już chyba w każdej dziedzinie naszego życia. Mamy z nią do czynienia na każdym kroku. Jest w powietrzu, jedzeniu, każdym przedmiocie. Nawet sprzątając nie możemy się od niej uwolnić.

  11. Lila Lila

    Piorę w orzechach chyba od roku, bo w ogóle staram się przejść z używania „chemii” w domu na bardziej organiczne sposoby czyszczenia (soda i ocet to prawdziwy must have), a teraz zastanawiam się nad praniem w nich ubranek niemowkęcych. Zapach jest octowy, ale po praniu się wypłukuje. Na początku dodawałam olejki eteryczne do płukania, teraz już nawet tego nie robię. To prawda, że ciężkich, tłustych plam orzechy nie spiorą, ale przy standardowych zabrudzeniach sprawdzają się bardzo dobrze. Dodatek sody oczyszczonej do białego prania zapobiega szarzeniu ubrań i efekt jest naprawdę świetny. Raz na jakiś czas przepieram rzeczy w klasycznym proszku, żeby pozbyć się ewentualnych plam, ale zawsze uderza mnie jego chemiczny zapach, który stał się dla mnie bardzo drażniący. O pĺynach do płukania już nie wspomnę. Podobnie czuję się za każdym razem, kiedy wchodzę do drogerii. A zastąpienie tych wszystkich proszków, płynòw, mleczek trzema produktami rzeczywiście okazało się bardzo ekonomiczne.

  12. Bronek Bronek

    Jakoś nikt nie zauważył, że to środek piorący w Indiach i Nepalu, gdzie wystarczy, że coś jest czyste po praniu w ich pojęciu. W Europie natomiast po praniu ciuch może być toksyczny, ale musi wyglądać jak nowy.
    A co do pracy dzieci przy zbieraniu orzechów, to nie to samo co praca w kopalni, czy w zakłady dziewiarskie, gdzie mordercza praca dzieci zaspokaja zachcianki europejczyków. Wystarczy wpisać w Google ‚niewolnicza praca dzieci’, żeby odechciało się kupować cokolwiek z rejonów pozaeuropejskich. Niemniej nie znalazłem tam dzieci zbierających orzechy.

  13. Arek Arek

    Ale marketingowcy postarajcie sie to naprawde latwo poznac ze pozytywne opinie to reklama.

  14. Monika Monika

    Jeśli chcecie używać orzechów do prania ubrań, zróbcie test twardości wody. Niestety, przy twardej wodzie orzechy piorące nie radzą sobie z zabrudzeniami. Plamy się nie dopierają, a nabywca orzechów może poczuć, że został nabity w butelkę. Jak informuje producent, prawdopodobnie trzeba zainwestować w zmiękczacz wody.
    Są zbierane i suszone w naturalny sposób. Używane do pielęgnacji ciała lub sprzątania w ogóle nie zanieczyszczają środowiska, a woda po ich użyciu nadaje się do podlewania roślin !

    Saponina znajdująca się w orzechach stanowi 13-15% składu łupin, a jej głównym zadaniem jest ochrona drzewa przed grzybami, bakteriami i insektami.
    tak więc , natura stworzyla nam piekne dary , które mogą zastąpic nam bezlitosną chemię.

  15. Iza Iza

    A ja myje włosy cały czas w wywarze z orzechów i jestem zachwycona
    Nie chodzę w tłustych włosach,choć mam je dlugie

Zobacz również