„Ona pierwsza”

Po licznych opowieściach o transformacji w matkę w formie pamiętników, wpisujących się w już wielokrotnie omówiony trend „macierzyństwa bez lukru” i do granic możliwości wyeksploatowany, ta powieść jest inna. I chwała za to jej autorce, która dała się poznać polskim czytelnikom za pośrednictwem „Kiedy odszedłeś” czy książki „Ten dystans między nami”. Jak się okazuje, o trudnych przemianach kobiet można pisać w bardziej zdecydowanych słowach, w mroku tajemnicy, ciekawych zagadek oraz…co może być zaskoczeniem: w kontekście mężczyzn. I co równie ważne, można to robić dobrze! Trzymając czytelnika w napięciu i gwarantując ciekawe spędzenie czasu.

ona pierwszaPowieść splata losy dwóch par. Opisuje przebieg zdarzeń w Londynie lat 50-tych, gdzie w samym sercu bohemy Alexandra Sinclair uwalnia się spod opieki rodziców i rozpoczyna nowe, dorosłe życie u boku mężczyzny, który fascynuje ją od samego początku i do którego jest, mimo sporej różnicy wieku, bardzo podobna.

Równolegle do stawiania pierwszych kroków przez Alexandrę, a tak naprawdę Lexie, obserwujemy zdarzenia między Eliną i jej partnerem, którzy mieszkając we współczesnym Londynie, przeżywają traumatyczny poród i związane z nimi konsekwencje: trudy pierwszych tygodni, brak sił wynikający ze sporej utraty krwi przez kobietę oraz paradoksalnie dziwne zachowania Teda, który po ujrzeniu swojego syna, zaczyna odnajdywać siebie i poznawać prawdę o swojej przeszłości.

I choć powiązań między bohaterami można się domyślić już w połowie lektury, to nie przeszkadza to temu, by z zaciekawieniem dotrwać do końca, oczekując słów na ostatniej stronie. Akcja bowiem wyraźnie przyśpiesza w połowie książki, co stanowi miód na serce nielubiących zbyt rozległych opisów oraz ukrytych znaczeń czytelników. Z drugiej strony, trochę dłużący się, przydługi wstęp rozciągający się na ponad 200 stronach ma swoje uzasadnienie, o czym na szczęście można dowiedzieć się w miarę czytania, a zwłaszcza w finalne opowieści. Początkowo niezrozumiałe i zbyt szczegółowe opisy, na początku książki mogą irytować i niecierpliwić, jednak po cierpliwej lekturze, z pewnością okaże się, że warto było spędzić czas również na nich.

W mojej ocenie jest to jedna z tych powieści, którą się pamięta dłużej. Nie tylko do czasu, kiedy sięgnie się po kolejną. I to chyba wystarczający powód, by ją przeczytać.

Nie napiszę więcej. Sami przeczytajcie, starając się rozwikłać splecione losy bohaterów i być może wzruszając się nad pięknymi opisami miłości rodzicielskiej…

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego i książek na konkurs.

Macie ochotę na lekturę tej książki? Zatem zapraszamy do konkurs!

Do wygrania są trzy egzemplarze powieści „Ona pierwsza” Maggie O’Farrell.

Jak je zdobyć? Wystarczy, że napiszecie, co jest dla Was najtrudniejsze w rodzicielstwie. Najciekawsze trzy komentarze nagrodzimy książkami. Pamiętajcie, by podać prawidłowe adresy e-mail. Konkurs trwa do 28 lutego: zapraszamy!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. MaMA MaMA

    Macierzyństwo to najwspanialsza „przygoda”, która do tej pory mnie spotkała. Jednak poza wszystkimi jego pięknymi cechami, niesie ze sobą trud wyrzeczeń i poświęceń. Dla mnie najtrudniejsze w rodzicielstwie jest to, jak zmienia się moja relacja z mężem. Nie mamy już czasu na spędzanie wspólnych wieczorów, wypady do kina czy restauracji. Pielęgnowanie związku odkąd jest nas troje, już nie jest takie proste, zmęczenie i brak czasu dają się we znaki a ten dystans między staje się nie do zniesienia…

  2. xxx xxx

    Najtrudniejsze jak dla mnie są bezsenne noce: gdy noworodek płacze i nie wiadomo dlaczego, jak również chwile parę lat później, kiedy staje się nastolatkiem i nie wraca o umówionej godzinie.

  3. mamaJaśka mamaJaśka

    Odkąd mój obecnie 4 letni synek pojawił się na świecie, jest ze mną również, niezmiennie jedno zdanie : ” Człowiek nie zna strachu dopóki nie ma dziecka”. Zawsze byłam osobą chętnie podejmującą ryzyko, odważną, gotową na wyzwania. Jako nastolatka nie rozumiałam często obaw mojej mamy, jej próśb o to, żebym na siebie uważała, jej czekania na mnie w nocy, kiedy wracałam z jakiejś imprezy. Pamiętam jak po porodzie okazało się, że mój synek ma przedłużającą się żółtaczkę i trafiliśmy do szpitala, gdzie pobierano mu krez z głowy. Strach, bo to pierwszy pobyt w szpitalu od czasu porodu, płacz dziecka, niepewność. Potem dowiedziałam się, że Jaś ma niezstąpione jedno jąderko i konieczny jest zabieg. Kolejne nieprzespane noce, obawy, łzy… A przecież są dzieci o wiele bardziej doświadczone przez los i rodzice, którzy z cierpieniem ich pociech muszą się zmagać każdego dnia. Każda matka, nawet niewierząca, kiedy coś dolega jej dziecku świadomie bądź podświadomie prosi Boga żeby ona sama cierpiała zamiast dziecka. Chyba tak naprawdę ten strach o drugiego człowieka, którego nam powierzono, o pierwszą istotę, za którą jesteśmy odpowiedzialni, jest najtrudniejszy i jednocześnie najważniejszy w rodzicielstwie.

  4. Anitkaa Anitkaa

    Chyba po 2 latkach macierzyństwa już te najtrudniejsze momenty minęły. Teraz jest radość z każdej nowej rzeczy którą potrafi moja pociecha. Ale chyba zawsze będzie mi najtrudniej znieść płacz taki proszący o pomoc, a ja nie wiem czy to ząbki, brzuszek czy co innego boli. Wtedy zazwyczaj muszę parę głębokich wdechów, żeby nie pokazać że mi źle i się nie rozpłakać razem z nią, tylko ulżyć jej:)

  5. Mazoka Mazoka

    Hej, jestem mamą dwójki dzieci, mam masę zadań poza rodzicielstwem. Dla mnie najtrudniejsze jest znalezienie odrobiny czasu i intymności tylko dla mnie. Dzieci sa cudowne, ale także bardzo zachłonne naszej uwagi. Czasami po prostu brakuje mi spokojnej kąpieli (bez nasłuchiwania czy płacze jedno bądź drugie), spokojnego skorzystania z toalety (bez „straznków pod drzwiami zadajacymi mnóstwo pytań), zakupów( bez ciągłego „kup mi, kup mi”), czystego mieszkania… ot, takie tam właściwie nic. Po prostu najtrudniejsze jest zachowanie spokoju w sytuacjach kiedy gotujesz sie od środka. Ale cytując klasyka: „Damy radę? Tak!-damy radę!”

  6. Justyna Justyna

    Nela – 4 miesiące ma…
    Nieraz mamie w nocy spać da…
    Lecz na co dzień wariuje…
    Na rączkach ląduję…
    Bawi się, uśmiecha…
    Na mamusię czeka…
    Żeby ją wzięła…
    I właśnie do niej się uśmiechnęła…
    I choć mama zmęczona jest…
    Cieszy ją, każdy córci gest.
    Bo macierzyństwo to trudna sprawa,
    ale i fajna zabawa…
    Mija szybko, więc drodzy rodzice korzystajcie z każdej chwili…
    Bo ona nie wróci, choćbyśmy nie wiem, co robili…

  7. Magda Magda

    Czas, jaki spędzam z moim dzieckiem, jest najpiękniejszym, najlepszym okresem w moim dotychczasowym życiu. Nie spodziewałam się po sobie tego, że będę potrafiła wywrócić moje życie do góry nogami, że będę potrafiła z pewnych rzeczy zrezygnować, odsunąć na dalszy tor, a pewne z macierzyństwem pogodzić. Wcale więc nie brak czasu okazał się dla mnie najtrudniejszy. Czuję, że spełniam się jako kobieta, żona, mama.
    Najtrudniej jest mi z bezradnością. Najtrudniej jest nie wiedzieć. Nie wiedzieć, o co mojemu dziecku chodzi, co chce mi powiedzieć, jęcząc, stękając, płacząc. Nie wiedzieć, czy coś je boli, czego potrzebuje. Ta niewiedza tak mocno frustruje, że czasem aż sprawia realny, fizyczny niemalże ból…

  8. marta marta

    Macierzynstwo to najwspanialsza ”rzecz” jaka mialam przyjemnoszc poznac. Nie da sie zaplanowac macierzynstwa zeby wszystko szlo po Twojej mysli potrafi byc zaskakujace, meczace , flustrujace , radosne , smieszne , kochane , to walka na slowa , o porzadek , milosc , tesknote, o przepraszam , dziekuje, itp. dlugo by wmieniac . Ale najtrudniejsze jest to kiedy nachodza Cie mysli czy wszystko zrobilam dobrze , strach o zycie dziecka kiedy bylo umierajace , kiedy myslisz ,ze wychowalas dobrze swoje dziecko a ono Ci mowi ,ze Cie nienawidzi to tak bardzo boli i nie potrafisz tego sobie wytlumaczyc dlaczego tak sie dzieje , a potem mowi ,ze Cie kocha i przeprasza , i kiedy wyfruwa z domowego gniazda gzies daleko , ze nie mozesz dziecka przytulic , pocalowac . Macierzynstwo to cale zycie od narodzin dziecka az do smierci rodzicow…

  9. mama emilki mama emilki

    Jestem mamą rocznej Emilki, najtrudniejsze dla mnie w tym „całym macierzyństwie” jest to, że nie wiem co dolega-potrzeba mojemu dziecku, kiedy płacze…
    Jak bała młodsza nie potrafiła zawiadomić mnie o swoich potrzebach, co ją boli itd. W tedy pełna w stresie zastanawiałam się co może być przyczyną płaczu… Teraz na szczęście Emilka potrafi pokazać mi jak ją np. bolą dziąsełka (jesteśmy na etapie ząbkowania)

  10. Aneta Aneta

    Mam dwóch synów.Pierwszy ma 10 lat a drugi 3.Obydwaj bardzo się od siebie różnią pierwszy jest cichy i uwielbia się uczyć a młodszy to mały szatan-wszędzie go pełno.Dzieli ich różnica wieku i ciężko im znaleźć wspólną zabawę.W obecnym czasie najtrudniejsze dla mnie jest pogodzenie ich bo stale się kłócą i wiecznie się biją.Codziennie mam cyrk w domu,czasem mnie to przeraża ale mam nadzieję,że za jakiś czas się to zmieni.

  11. magda magda

    Dla mnie 25 letniej mamy w rodzicielstwie najtrudniejsza jest utrzymywanie w sobie cierpliwości( której nigdy nie miałam, a teraz po prostu wiem, że muszę – nie tylko dla dobra mojego synka); uważne słuchanie o które tak trudno w czasach gdy życie zdaje się popędzać każdą minutę. Jednak najtrudniejsze jest to czego nigdy się nie spodziewałam – przeszłość i nierozwiązane problemy emocjonalne, które z naszą wiadomością lub bez mogą wpłynąć na wychowanie mojego syna. DLatego staram się nad sobą pracować, a to obok wychowania dobrego, młodego człowieka jest jedną z trudniejszych rzeczy.

  12. paulina2157 paulina2157

    dla mnie najtrudniejszy jest trud wychowania aby moją córeczkę dobrze wychować tak bym była z niej dumna każdego dnia, przez całe swoje i jej życie aby jednocześnie nie odbierać jej niczego nie trzymać jej pod kloszem.To chyba najtrudniejsza sztuka dobrze wychować dziecko bo trzeba zacząć od małego i poświęcić na to długie lata. Ale mam nadzieję że mi się uda, tego sobie życzę i wszystkim rodzicom wychowującym dzieciaczki

  13. Krzysztof Krzysztof

    Dla mnie największym wyzwaniem w wychowywaniu dziecka jest odpowiedzialność. I to nie jedynie odpowiedzialność za tę małą istotkę, za jej bezpieczeństwo, zdrowie. Odpowiedzialność za to, kim jest teraz, jaka będzie w przyszłości i jak będzie postrzegać siebie, innych i świat za kilka, kilkanaście, dwadzieścia kilka lat. A to wszystko zaczyna się od odpowiedzialności za siebie.

  14. Ewa Ewa

    Jestem mamą od 4 miesięcy… Wydaje mi się, że w rodzicielstwie najtrudniejsze jest sprostanie własnym oczekiwaniom. Człowiek chciałby być najlepszym rodzicem, najlepszym partnerem i pracownikiem. Goniąc za ideałem, który „uśmiecha się” do nas z gazet i TV, mijamy rzeczy, które tak naprawdę są najważniejsze.. to poranny uśmiech Eryka i jego ciche pochrapywanie słyszane pomiędzy wieczornymi szeptami jego rodziców…

  15. AgaD AgaD

    Co jest najtrudniejsze w macierzyństwie, rodzicielstwie? Dla mnie bez dwoch zdan jest to przelamywanie siebie, poskramianie wlasnych zlych emocji i zlosci. Bo nie czarujmy sie, kochamy nasze dzieci bezgranicznie, ale jesli placza, wrecz wrzeszcza przez pol dnia bez powodu to swietego moze to wyprowadzic z rownowagi, a co dopiero zwykla, zwyczajna i nieidealna matke,.

  16. MonikaG MonikaG

    Macierzyństwo to nie lada wyzwanie,
    To wiele śmiechu, a i dziecka płakanie,
    Co jest trudnego w macierzyństwie, oto pytanie?
    I dla mnie to nie jest to nocne płakanie!
    Moim zdaniem trudne jest by nie przesadzić z rozpieszczaniem,
    Tym ciągłym pozwalaniem i dawaniem.
    By dziecko nie oczekiwało ciągłego zadośćuczynienia,
    By nie wyrosło na wielkiego, naszego lenia!
    A i trudne jest też usamodzielnienie maluszka
    I nie latać nad nim za długo jak uderzy się w paluszka!
    By z roku na rok pozwalać mu na więcej rzeczy,
    A i uczyć jak się bolący brzuszek leczy.
    Trudne jest pozwalanie dziecku samodzielnie wychodzić z domu,
    A, że się strasznie boimy, nie mówić nikomu…
    I właśnie najtrudniejsze w rodzicielstwie jest nie martwić się o wychowanka,
    Bo dla dziecka, życie to czysta hulanka !

  17. Mariola Mariola

    Dla mnie najtrudniesze chwile macieżyństwa – to te, w których moje dzieci dotyka ból. Nie da się tego uniknąć. Nie będę wymienić – bo każda matka wie o co chodzi.

    • Mariola Mariola

      Dla mnie najtrudniesze chwile macieżyństwa – to te, w których moje dzieci dotyka ból. Nie da się tego uniknąć. Nie będę wymienić, bo każda matka wie o co chodzi. One wtedy są takie bezbronne, że chętnie wzięłabym ten ból na siebie. Czuję sie bezradna. Obwiniam siebie. Płaczę. Nawet po kilku latach pamiętam te zdarzenia jak traumę.

  18. HelowaMama HelowaMama

    Najtrudniejsze było i jest pokonywanie własnego strachu. Kiedy urodziłam Helenę bałam się wszystkiego- bakterii, śmierci łóżeczkowej, wad rozwojowych…itd. Wiecznie sprawdzałam, czy mała oddycha, budziłam się w nocy, nawet jeśli ona spała spokojnie. Sporo mnie kosztowało zwalczanie w sobie chęci zostania nadopiekuńczą mamuśką. Dziś mała ma 15 miesięcy, staram się dać jej jak najwięcej swobody, nie wyręczam w rzeczach, które jest w stanie zrobić sama, pozwalam skakać po łózkach, brudzić się biegać, zmęczyć, przewrócić. Wierzę, że dzięki temu będzie szczęśliwa, samodzielna i pewna siebie, mimo to, boję się tak samo jak na początku. Wiem,że tak już zostanie, nigdy nie będę beztroska, zawsze będę niepokoić się o swoje dziecko.

  19. wera07 wera07

    Dla mnie najtrudniejsze były pierwsze dni po porodzie, gdy już wróciłam do domu. Z początku nie mogłam się przyzwyczaić do nieprzespanych nocy i ciągłego karmienia. Moje piersi były nabrzmiałe, bolesne, a sutki pogryzione niemal do krwi. Musiałam wciąż odciągać pokarm, karmić małą i smarować piersi różnorakimi maściami, w efekcie czego praktycznie cały czas miałam biust na wierzchu, co już samo w sobie było dla mnie niecodzienne i trudne do zaakceptowania. Przez pierwsze dni nie zmrużyłam praktycznie oka, gdyż nawet jeśli mój synek spał w nocy (co zdarzało się bardzo rzadko) to ciężko było mi zasnąć, gdyż wciąż obawiałam się czy wszystko z nim w porządku i czy ma spokojny sen. I myślę, ze właśnie to jest najtrudniejsze w rodzicielstwie. Ciągła obawa i troska o to czy maluch jest zdrowy, czy nic go nie boli, czy dobrze się czuje, czy niczego mu nie brakuje i o setkę innych spraw. Teraz mój syn ma już trzy latka, ale obawy te wciąż nie są mi obce i zdarza się, że budzę się w środku nocy tylko po to aby posłuchać, czy malec spokojnie oddycha przez sen. Nie chcę być nadopiekuńczą mamuśka, ale czasem po prostu nie mogę nad tym zapanować.

  20. Iza Iza

    Okres, gdy stajemy się rodzicami jest w życiu ważny i zarazem trudny.
    Dziecko nie jest przedmiotem, lecz podmiotem.
    Decydując się na dziecko, musimy liczyć się z tym, że czeka Nas dużo obowiązków, musimy zrezygnować z imprez, zabaw itp. Gdy pojawia się maluszek, wszystko inne idzie na inny plan, i maluch jest dla Nas najważniejszy i Nasza rodzinka.
    Okres rodzicielstwa jest trudny, gdyż głowę musimy mieć na karku. Mieć oczy dookoła siebie. Żeby dziecku nic się nie stało. Żeby w Naszych ramionach było bezpieczne.

  21. aniaw aniaw

    Być CIERPLIWYM to najtrudniejsze i nie wyjść z siebie gdy dziecko rozsypie Ci kilogram mąki i cukru po całym domu!!!!

  22. moskala22 moskala22

    Bycie mamą ma też niestety swoje ciemne strony. To także smutek i płacz, gdy maluch choruje i cierpi. To nieprzespane noce, gdy walczymy z kolką, ząbkowaniem i innymi dolegliwościami. To bezsilność, gdy synek krzyczy ‚boli”, a ja nie wiem, jak mu pomóc. To chwile zamartwiania się, czy dziecko dobrze się rozwija. Wiele razy wydawało mi się, że już nie dam rady, że mam dość, bo sobie nie radzę, bo coś wychodzi nie tak, jak sobie zaplanowałam. Często też zastanawiałam się, czy nie przesadzam, pozwalając synowi na samodzielność przy jedzeniu, zabawach, czy poznawaniu nowych rzeczy. Zwłaszcza takie chwile zdarzały się wtedy, gdy spotykaliśmy się z babcią, ciotkami, wujkami, którzy najchętniej nosiliby dziecko cały czas na rękach, bo przecież „chodząc – można się przewrócić, siedząc – spaść, jedząc rękami – pobrudzić, itp.”. Ale nigdy się nie poddawałam i nie zmieniałam swoich metod, ponieważ z natury jestem osobą upartą. I myślę, że wyszło nam to na dobre, bo świetnie się dogadujemy i jesteśmy szczęśliwi, gdy przebywamy w swoim towarzystwie.

  23. mamatrójki mamatrójki

    Moje kochane dzieciaki mają już 8,10 i 16 lat,a moja definicja pojęcia ”trudy macierzyństwa” zmienia się każdego dnia. Dlaczego? No cóż, każdego dnia dostaje od losu coraz więcej wyzwań i sytuacji, których wolałabym uniknąć…ale nie da się, co pewnie jest również urokiem, który docenię, gdy w pewnej przyszłości moi teraz jeszcze mali podopieczni założą własne rodziny, choć w tej chwili nie potrafię sobie tego wyobrazić, niestety czas tak szybko biegnie. Stres i wyczerpanie płynące z macierzyństwa nie zmniejszają się z biegiem lat naszych pociech, a wręcz przeciwnie.O maluchy boimy się, aby za piłką nie wyleciały na ulicę, wprost pod jadący samochód, aby nie znikły nam z oczu, gdy w okół tyle zaginięć i porwań, aby nie wpadły na jakiś głupi pomysł, nie wzięły kuszącej słodyczy lub innego smakołyka od nieznajomej osoby.Kiedyś wydawało mi się, że gdy dziecko wyrośnie, stanie się bardziej odpowiedzialne, pozna prawdy i zasady życia w społeczeństwie, będzie prościej. Jednak po wielu doświadczeniach z moją nastoletnią córką zrozumiałam, że zmartwień i stresu nie ubyło, a wręcz przeciwnie, wszystkie te emocje się podwoiły! Wiek nastolatków, to zarówno dla nich jak i dla ich rodziców najcięższy okres.Wchodzenie w dorosłe życie jest dla nich najcięższym egzaminem, zdają go jednak również rodzice.Trudno przyzwyczaić się, że nasza dotychczas mała córeczka, staje się prawdziwą kobietą, zaczyna mieć sekrety,potrzebuje trochę prywatności, to już nie ta sama malutka dziewczynka, która o każdym problemie i każdej rzeczy zaraz opowie mamusi.O nie, a wręcz przeciwnie. Zaczynają się pierwsze miłości i odrzucenia, zmiany nastrojów, późne wychodzenie…Mamie ciężko jest zrozumieć, że jej dziecko spędza czas z ludźmi, o których ona tak mało wie, wciąż się o nie boi, wymyśla czarne scenariusze. I to nie jest od nas zależne, wystarczy, że córka nie odbierze telefonu, mi już serce zamiera ze strachu..jeszcze tyle się słyszy w mediach o zaginięciach, porwaniach, gwałtach i innych okropnych zdarzeniach,a wyobraźnia płata mi ogromne figle…i to jest dla mnie właśnie najtrudniejsze, sprostać zadaniu matki, gdy dziecko powolnymi krokami staje się osobą dorosłą. Czasem nie umiem się z tym pogodzić, sama widzę, że chciałabym zbyt wnikać w życie mojej małej/dorosłej nastolatki.Czasem wymagam może zbyt dużo, z czego później wynikają kłótnie i co jeszcze bardziej pogarsza sytuacje, jednak zawsze pomaga spokojna rozmowa i próba nawiązania kompromisu, która łączy się z tym, że każda ze stron musi po części odpuścić.Jest to ciężkie, jednak konieczne, aby wciąż zachowywać dobre więzy z córką, aby ta wiedziała, że jestem pierwszą osobą, która pomoże jej w razie jakiegokolwiek problemu i że zawsze z nią będę, bo przecież ten cały strach o nią wynika wyłącznie z troski, bo jest moją ukochaną córką i to się zmieni nawet gdy przybędzie jej te kolejne 16 lat .

  24. Konrad Konrad

    Najtrudniejsze w rodzicielstwie jest dawanie zaufania i wyrozumiałości dziecku. Często trzeba wracać do swojej młodości i przypominać sobie czego tak bardzo brakowało ze strony rodziców, a co teraz można dać dziecku.

  25. Krill Krill

    Dziecku najciężej jest odmówić. Gdy tak patrzy się jak bardzo czegoś pragnie, choćby którejś z kolei zabawki, i nadchodzi czas gdzie trzeba powiedzieć stanowcze nie, podczas gdy ono robi słodkie oczka.

  26. Piotr Piotr

    Najtrudniej jest chyba przyznawać się do błędów przed samym sobą. Staram się usprawiedliwiać moje błędy wychowawcze zwalając winę na zmęczenie, brak wiedzy ,brak doświadczenia. Niestety to nie ma sensu, trzeba się mierzyć z problemami tu i teraz i błyskawicznie wyciągać wnioski. Wychowanie to ciągły rozwój, rodziców i dzieci.

  27. Justyna Justyna

    Kiedy dowiedziałam się o ciąży, bałam się wszystkiego. Jak poradzę sobie z pielęgnacją noworodka, z jego wychowaniem, jak zmieni się relacja z moim mężem bo wiadomo- dziecko zmienia każdy związek,nie koniecznie na lepsze. Po porodzie problem pielęgnacji rozwiązał się sam, Matka Natura i instynkt macierzyński podpowiadały mi co robić. Nie wszystko robiłam idealnie ale każdy ma prawo uczyć się na własnych błędach. Relacje z mężem, owszem, też uległy zmianie,ale czym byłby związek gdyby nie pozwalano na sobie nawzajem na podejmowanie decyzji i ich akceptacji.Nikt nie rodzi się z łatką „Będę idealnym mężem, ojcem,kochankiem,głową rodziny,mechanikiem,człowiekiem sukcesu i stu innych deklaracji”. Wciąż uczymy się wzajemnej pomocy w trudnych chwilach. Pozostał, i nadal trwa strach o wychowanie. Czy zdołam wychować syna na dobrego człowieka? Nie chcę by moje dziecko było idealne, nie wymagam świadectw z czerwonym paskiem i pierwszego miejsca na najlepszej uczelni. Zależy mi jedynie na szczęściu mojego dziecka. Czy dam radę je uszczęśliwić? Czy będzie wspominać swoje dzieciństwo z uśmiechem na ustach czy żalem że czegoś mu brakowało? Boję się o jego zdrowie,jak każda matka. Gdzieś kiedyś przeczytałam że macierzyństwo jest jak kolejka, od nas zależy czy damy ponieść się szczęściu,śmiać się z każdego zakrętu czy żałować, że nie zeszło się z niej wcześniej. Ja nie żałuję i nigdy nie będę. Jednak przy mecie tej kolejki pewnie wciąż będę miała wątlipwości, czy swojemu synowi dałam wszystko na co zasługiwał…

  28. małgorzata małgorzata

    Dla mnie najtrudniejsza jest konsekwencja w działaniu :) Staram się jak mogę nie reagować na uśmiechy i przymilanie się synka i ta konsekwencja nieraz mi ucieka:) najgorsza dla mnie jest chyba jednak bezsilność, jeśli nie mam wpływu na to co się dzieje zwłaszcza na chorobę (astma) , która nieraz pokrzyżuje plany

  29. Lima Lima

    Rodzicielstwo to ogromna sztuka przetrwania, umiejętność radzenia sobie z najbardziej niesamowitym problemem. Rodzicielstwo to także zachwianie emocjonalnego gruntu między małżonkami, do którego dochodzi wówczas, gdy jedno z nich ma zupełnie inne wyobrażenie na temat wychowywania dziecka.
    My tak doskonali w swojej niedoskonałości bardzo cierpimy, gdy sprawy przybierają zły obrót, gdy nie radzimy sobie z większością problemów. Czujemy, że przygniata nas ciężar odpowiedzialności, konsekwencji. Gdzieś zgubiliśmy cudowną równowagę między własnym dobrem a dzieci.
    Najtrudniejsze w rodzicielstwie jest połączenie tych jakby dwóch odległych biegunów różnych oczekiwań naszych oraz dzieci. Trudna sztuka konsekwencji, w której wszyscy czują się dobrze.
    Niejednokrotnie czuję, ze znikąd pomocy, dzieci drą koty o nie wiadomo co a w środku ja sama, zastanawiam się jak to możliwe?
    Czy to moje dzieci?
    Potem przychodzi oczyszczenie i znów jest jak dawniej.
    Konsekwencja to idealny pomysł, aby nie zalewać się łzami z bezradności. Potrzeba było lat abym zrozumiała, że co 2 dzieci to nie jedno i że my, rodzice również mamy jedno życie.. życie nadszarpnięte piętnem rodzicielstwa. Chcę przejść przez nie z podniesioną głową, cieszyć się dziećmi, które kocham nad wszystko, idąc pod rękę z mężem czuć wiatr we włosach, ciepło słońca na twarzy a w sercu siłę wielkiej mocy miłości.

  30. monika06 monika06

    najtrudniejsze…hmm dla mnie zacząć tak jakby zaczac zycie od nowa bo w trojke,
    nauczyc sie odpowiedzialnosci, cierpliwosci, szacunku dla dziecka, siebie i meza,
    ale najtrudniejsze to „dogonić” rozwój, potrzeby,tok myślenia dziecka i starać się żyć w zgodzie z aktualnymi jego potrzebami;)

  31. Aaneckzas Aaneckzas

    Ból, gorączka, płacz, ząbki… nieprzespane noce, kolki, stłuczone kolano… zakazy, nakazny, lęk przed jutrem.. Eee.. tam :-) Damy radę, ja , moja córeczka i mój mąż. Wszyscy damy radę. To wszystko mija!!! No własnie, to przemijanie jest dla mnie najtrudniejsze. Czas ucieka i uciekają mi chwile, które zamiast spędzać z moim szkrabem spędzam np. w pracy. Muszę się codziennie rozstawać z moją 1,5 roczną dziewczynką na około 8h i są to najdłuższe, najgorsze, najsmutniejsze godziny w moim życiu. Wiem, że kiedy dorośnie pójdzie swoją drogą. Ale teraz, dzisiaj, codziennie… pęka mi serce na kilka paskudnych godzin. Tak, najgorsze są chwile kiedy jej nie ma przy mnie.

  32. Oktawia23 Oktawia23

    Dla mnie najtrudniejsze w macierzyństwie było zaakceptowanie faktu , że jest ktoś ważniejszy niż ja i to jego potrzeby są na pierwszym miejscu. Jako, że jestem jedynaczką a w dodatku delikatnie mówiąc egoistką nie było to wcale łatwe. Teraz jednak wiem kto jest najważniejszy na świecie.

  33. oktawia23 oktawia23

    Najtrudniejsze dla mnie w macierzyństwie było zaakceptowanie faktu, iż nie jestem już najważniejsza, nie moje potrzeby są na pierwszym miejscu. Nie było to łatwe lecz praktyka czyni mistrza a do wszystkiego można się przyzwyczaić.

  34. Tola Tola

    Najtrudniejsze w rodzicielstwie? Zaakceptować fakt, że ta fantastyczna funkcja nie jest przeznaczona dla mojej osoby…

  35. rysiowa rysiowa

    Co jest dla mnie najtrudniejsze w rodzicielstwie? Wiadomo strach o dziecko jest i odkąd jestem mamą rozumiem o co bała się moja mama. Z racji że mam w domu prawie 6-cio latka i wiernie naśladującego starszego brata prawie 2-latka najtrudniejsze jak zapanowanie nad ich emocjami, nad ich wybuchami, oboje są na etapie wyraźnego zaznaczenia swej osobowości, pokazania że są, tu są, istnieją pokazują własne JA. Zapanowania też nad sobą w końcu też mam uczucia i granice swego spokoju. Czasem ciężko jest zdusić w sobie złość gniew i spokojnie tłumaczyć dziecku co dobre co złe, jak pójść na kompromis i przekonać do tego dziecko, dlaczego mama powiedziała tak a nie inaczej i dlaczego czasem mama nie ustępuje i twardo obstaje przy swoim. Dla mnie to jest najtrudniejsze i zdaję sobie sprawę że dalszy etap wychowania mych synów będzie przebiegał na podobnych rozmowach, dialogach, kompromisach bo przed nami długa droga do dorosłości – a chciała bym wychować ich na wrażliwych, porządnych i fajnych facetów.

    • sosrodzice sosrodzice

      Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie i gratulujemy osobom, których odpowiedzi zostały podświetlone kolorem! Z Laureatami skontaktujemy się e-mailowo. Pozdrawiamy!

Zobacz również