„Ofiarowana. Moje życie w sekcie scjentologów”

Wakacje to nie tylko świetny czas na zabawę. To również okres pełen zagrożeń. Dzieci i młodzież przebywające poza domem często mamione są przez obcych ludzi różnymi „atrakcjami”. Wśród nich ważne miejsce należy się sektom. Organizacjom, do których bardzo łatwo wejść, a z których niezwykle trudno się wydostać, nie tylko młodym ludziom, ale również dorosłym – zdawać by się mogło odpornym na tego typu zagrożenia.

Sekta – scjentologia

Hill_Ofiarowana_500px„Ofiarowana” to opowieść spisana po latach przez Jennę Miscavigę Hill bratanicę przywódcy scjentologów. Historia pod wieloma względami przerażająca i chwytająca za serce opisuje ze wszystkimi szczegółami proces werbowania do sekty, za jaką uchodzi scjentologia, proces wdrażania jej członków i całych rodzin, a także promocji kościoła, którą zawdzięcza scjentologia na przykład Tomowi Cruise – amerykańskiego aktorowi i producentowi filmowemu.

W Stanach Zjednoczonych wystarczy zarejestrować kościół, by w XXI wieku stworzyć obóz pracy dla ludzi, pozostający poza jakąkolwiek kontrolą. W ten sposób można nie wysyłać dzieci do szkoły, oddając je do zbiorowego punktu opieki, a samemu poświęcić się „ważniejszej sprawie”. Wyzysk, nieustanna inwigilacja, brak prywatności – wszystko to chleb powszechni.

Prawdziwa historia spisana po latach

Kobieta opisująca po latach swoje dzieciństwo i okres dojrzewania wśród scjentologów pokazuje prawdę o wewnętrznych działaniach ludzi wykwalifikowanych w praniu mózgu.

Opisuje, jak jej rodzice oddani „wyższej sprawie”, pozostawiają ją niespełna czteroletnią dziewczynkę wraz z innymi dziećmi przez lata w ośrodku na kształt internatu i jak systematycznie traci z nimi kontakt, kiedy coraz bardziej ogranicza się im możliwości widzenia aż do jednego spotkania na dwa lata.

Nie ma telefonu, wszystkie listy, które pisze są czytane, nie może się poskarżyć, bo rodzice sami przebywający w sekcie, nie wykazaliby zrozumienia. Codzienne dnie wypełnia jej praca, mimo że ma kilka lat, poddawana jest naukom, które nijak odwzorowują wiedzę o rzeczywistości.

Uczona jest czytania i rozumienia skomplikowanych tekstów, co w praktyce polega na niekończącym się tłumaczeniu poszczególnych słów. Z czasem przechodzi elitarne szkolenia (płatne, bo kościół musi się z czegoś utrzymywać), podczas których krzyczy do filiżanki albo ubliża „swojemu bliźniakowi”, czyli partnerowi w kursie, robiąc wszystko, by wyprowadzić go z równowagi. Sposobów spędzania czasu jest mnóstwo, wszystkie dla osoby niezwiązanej z scjentologią mogą wydawać się komiczne…

Zgodnie z prawem

Scjentologia, według Jenny, obdziera z intymności, nie pozwala na prywatność, uczucia, czas wolny, a przy tym jej założenie wykluczają się na wzajem. Mimo to tkwienie wewnątrz struktur i spinanie się po szczeblach kariery, a potem pod byle pretekstem powrót do początków –  to proces, który uzależnia. Bardzo trudno go zakończyć.

Czy książka ta daje odpowiedź, jak się uchronić przed sektami? Nie. Czy wyjaśnia, jak rozmawiać z dziećmi, by zapobiec nieszczęściu? Też nie. Czy czyta się ją ze względu na walory językowe? Na pewno nie… Styl pisania autorki jest bowiem niezaprzeczalnym dowodem piętna, jakie odcisnęła na niej organizacja.

Jenna w drobiazgowy sposób opisuje życie scjentologów „od kuchni”, koncentruje się na bardzo szczegółowych opisach, z tego powodu jej opowieść może być trochę nużąca. Może irytować…Ale to świadectwo. Świadectwo ucisku, krzywd i straconego czasu, którego nie da się nadrobić w żaden inny sposób, jak walcząc o tych, których sekta chce zwerbować. Pokazując im prawdę o tym, o czym PR Kościoła nie chce, by ktokolwiek się dowiedział.

Najważniejsza w tej opowieści jest treść. Przerażającą treść. Bezradność tysięcy ludzi, którzy mimo odkrywania tajemnicy scjentologii, nie są w stanie rozbić struktur kościoła. Sekta istnieje i nadal werbuje nowych ludzi…

Dziękujemy wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ula Ula

    Bardzo ważna recenzja i ważna publikacja

  2. Izabela Izabela

    Czytałam i generalnie polecam, choć rzeczywiście momentami nużąca