Oszczędność to w świecie zwłaszcza młodych mam zaleta. Niestety jednak okazuje się, że nie zawsze. Kupowanie taniej może się okazać pod każdym względem nieopłacalne. Zwłaszcza tam, gdzie sprawdza się zasada, że …oszczędny (żeby nie napisać chytry) dwa razy traci.
Ramki z gliną, w których można wykonać odciski ręki i stópki maluszka można kupić na aukcji na popularnym portalu aukcyjnym. Koszt z dostawą około 35 złotych. Alternatywą dla nich jest ramka z gipsem (koszt około 80 złotych).
Prosta historia o tym, że cena równa się jakość
Pełna entuzjazmu zamówiłam ramkę do wykonania w niej odcisku dłoni i stopy dziecka. Wybrałam kolor ramek, sposób mocowania (wstążki lub zawiasy) oraz dodatkową usługę wygrawerowania. Całość miała składać się z trzech ramek, z czego dwie skrajne miały prezentować dumne odciski, a środkowa zdjęcie. Do wygrawerowania wybrałam imię córki oraz datę pierwszych urodzin.
Zamówiłam ramkę ponad tydzień przed wielką datą, z nadzieją, że dotrze do nas przed zdmuchnięciem pierwszej świeczki. Już na samym wstępie czekało mnie niemiłe zaskoczenie. Zostałam poinformowana e-mailem, że czas realizacji jest na tyle długi, że nie zdążę wykonać odcisku w dniu urodzin córki. W porządku. Moja wina, mogłam to przewidzieć i zamówić wcześniej. Mówi się trudno…
Krok po kroku robimy odciski
Po otrzymaniu paczki, rozpakowałam połączone ramki oraz dwie porcje gliny. Przeczytałam instrukcję dołączoną do zestawu. Poczekałam na przyjazd Męża i postanowiłam działać. Przed przystąpieniem do dzieła, należało rozgnieść w dłoniach glinę – o ile moja porcja była plastyczna, o tyle Męża była niezwykle niepodatna na uciskanie.
Kolejnym punktem miało być rozwałkowanie gliny na kartoniku. Wyciągnęłam z dna szuflady rzadko używany wałek …Z moją porcją poszło jako tako. Co prawda glina się rwała, przyklejała do wałka (mimo że wałek teoretycznie z powłoką nieprzywierającą), to mimo to można było opanować sytuację. Natomiast tego samego nie można było powiedzieć o glinie, która trafiła w ręce mojego Męża. Ta była nie do rozwałkowania, a co dopiero mówić o wykonaniu w niej odcisku.
Mimo to postanowiliśmy się nie poddawać i wykonać odcisk chociaż rączki (zapominając o planach odciśnięcia nóżki). Niestety, kolejne niemiłe zaskoczenie. Po przyłożeniu dłoni córki i dociśnięciu jej moją, na glinie było widać lekki zarys, który w ogóle nie nadawał się do eksponowania w ramce.
Wysłaliśmy wiadomość do sprzedawcy. Zaoferował pomoc w postaci wysłania drugiej porcji gliny. Na przesyłkę czekaliśmy ponad dwa tygodnie. Dotarła kurierem dopiero po ponownym upomnieniu się. Tym razem wszystko poszło sprawniej. Glina była plastyczna (ogromną różnicę było widać już podczas ugniatania), łatwo można było ją rozwałkować. Całkiem dobrze wyszedł sam odcisk. Zadowoleni odstawiliśmy odciski do wyschnięcia (z dala od źródła ciepła). Po odczekaniu odpowiedniego czasu, przystąpiliśmy do etapu wkładania odcisku do ramki. I tu…usłyszeliśmy lekki trach. Pięknie odbita stopka pękła. Glina zaczęła się kruszyć…
Być może trafiła nam się zła partia. Nawet dwukrotnie. To też teoretycznie możliwe – powiecie. Niestety nie wierzę w to. Mogłabym tak sądzić, gdyby nie zachowanie sprzedającego i mnóstwo neutralnych (!) komentarzy mówiących o problemach z gliną. Gdy uprzedziłam, że wystawię negatywny komentarz obok tylu neutralnych, Pan zaproponował ugodę.
Niech za podsumowanie posłuży gotowość sprzedawcy do oddania pieniędzy. Pan zaproponował, że ja wszystko spakuje (ramkę z wygrawerowaną datą i imieniem), glinę, odciski, a on przyśle kuriera. Jeśli chciałabym zachować samą ramkę, odda połowę wydanej sumy. Z propozycji nie skorzystałam. Negatywnego komentarza też nie wystawiłam. Trudno powiedzieć dlaczego…
Każda glina jest krucha po wyschnięciu, trzeba z nią jak z jajkiem albo nawet bardziej. Jeśli to była glina tzw samoutwardzalna czyli wysycha i na tym koniec to jest delikatna. Jeżeli to była glina nadająca się do wypalenia (nie w kuchence niestety) to trzebabyło ją wypalić w pracowni ceramicznej. Wtedy byłaby dużo bardziej trwała.A w ogóle glina się kurczy podczas schnięcia więc ciekawi mnie jak się ma rozmiar „placka” do ramki.
Tak, samoutwardzalna. Jeśli to tłumaczy jej delikatność, to tym bardziej stwierdzam, że produkt nie nadaje się do celów, jakim ma służyć…
Skoro samoutwardzalna to nie nadaje się (szczególnie) do ramki, ewentualnie do pudełka (przykleić jak już wyschnie). Można z niej lepić różne rzeczy (mój załącznik w meilu) ale jak to ma być trwałe to lepiej z takiej gliny którą można wypalić. Jednym słowem , naciągają ludzi, przecież nie każdy zna właściwości gliny. Jezeli doszedł mój załącznik i podoba się taka opcja to możesz w sklepie papierniczym kupic taką samoutwardzalną gline za ok 6 zł , zrobic wycisk i jak wyschnie nakleic mocnym klejem (klej magic z papierniczego) na spód pudełka i bedzie w miarę bezpiecznie.
Pozdrawiam.
Male sprostowanie, jeżeli bedziesz kupowac jeszcze raz: kup glinę RZEZBIARSKA , nie samoutwardzalną. Rzezbiarska jest BARDZO miękka , idealna do wycisku.
Dziękuję za wskazówki. Mam nadzieję, że posłużą także innym Czytelnikom :) Pozdrawiam.
Mam pytanie jakim klejem przykleja się zrobiony już odcisk do podłoża ramki?
Dziękuję i pozdrawiam
skoro zamówiłasś ramkę z grawerunkiem to mogłas jej nie zwracać.To było beszczelne ws do sprzedawccy ktòry wykonał ja na twoje zyczenie