Obowiązkowe szafki w szkołach i dostęp do wody? Czy tak jest w każdej szkole

Do 1 marca 2019 roku szkoły mają obowiązek dostosować się do nowego rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej (par. 13 ust. 3 projektu). Rozporządzenie zakłada, że przerwy między lekcjami nie mogą być krótsze niż 10 minut, każdy uczeń ma mieć dostęp do szafki oraz do wody pitnej. Co na to rodzice?

Składka na szafki

„Na początku września zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym. Pani nauczycielka w klasie 1-3 rękoma wybranego skarbnika (osoba jej znana, bo współpracowała z nią przy okazji edukacji starszego dziecka) ogłosiła, że każdy rodzic ma wpłacić 40 złotych na szafkę, która będzie służyć dzieciom w szkole. Na początku składka miała być większa i liczyć 60 złotych. Po protestach rodzicach, którzy pomnożyli 60 złotych przez liczbę dzieci w klasie, kwota została zmniejszona. Skutek? Okazuje się, że zostaliśmy zmuszeni zapłacić za coś, co powinien obowiązkowo zapewnić dyrektor szkoły”. Maja, mama 7-letniego Kacpra

Nowe rozporządzenie MEN dotyczące BHP zakłada, że każdy uczeń ma mieć do 1 marca 2019 roku dostęp do miejsca, w którym będzie mógł przechowywać książki, zeszyty i przybory szkolne. Niekoniecznie musi być to szafka, może być pudło czy półka.

Teoretycznie idea świetna, biorąc pod uwagę dużą wagę przeciętnego plecaka szkolnego. Problem w tym (na co zwracają uwagę nauczyciele), że w szkołach często brakuje miejsca na dodatkowe szafki. Rodzice z kolei podkreślają, że szafki w szkołach to złudne ułatwienie, biorąc pod uwagę liczbę zadań domowych i czas, jaki musi każde dziecko poświęcić na naukę w domu. W praktyce i tak większość rzeczy – książek i zeszytów każdego dnia dzieci muszą dźwigać w plecakach.

Dłuższe przerwy w szkole

Idea wprowadzenia dłuższych przerw w szkole zakłada możliwość spokojnego zjedzenia drugiego śniadania czy załatwienia potrzeb fizjologicznych. Teoretycznie tylko chwalić planowane zmiany.

Niestety w tym przypadku nie jest różowo i teoria ma niewiele wspólnego z praktyką. Ogromna ilość uczniów i przepełnione szkoły to powód pracy na dwie zmiany w wielu placówkach. Niektóre dzieci muszą przychodzić do szkoły na 6 godzinę, inne na 14. Wydłużenie przerwy do 10 minut sprawi, że dzieci będą przebywać w głośnych i zatłoczonych szkołach o co najmniej pół godziny dłużej. Wprowadzenie 40 minutowych przerw na obiad, co również jest planowane, z kolei wydłuży ten czas o kolejną godzinę.

Większość rodziców nie chce dłuższych przerw w szkole, ze względu na to, że ich dzieci będą musiały jeszcze dłużej przebywać poza domem. Zwracają uwagę, że nie wszystkie dzieci jedzą w szkołach. Nauczyciele z kolei podkreślają, że dla najmłodszych dzieci wydłużenie wszystkich przerw do 10 minut to strzał w kolano. Decyzja ta sprawi, że maluchy będą jeszcze bardziej pobudzone i rozdrażnione. Trudniej będzie im się skupić na lekcjach.

Wydłużone przerwy w praktyce zmuszają do przesunięcia zajęć pozalekcyjnych na późniejszą godzinę. W przypadku wielu dzieci uniemożliwiają rozwijanie pasji poza szkołą.

Nowe rozporządzenie ma nałożyć na dyrektorów szkół obowiązek stworzenia takich planów lekcji, by „wymagające” lekcje znajdowały się na początku, a te „łatwiejsze” na końcu. W praktyce matematyka ma być pierwsza, a plastyka na końcu dnia w szkole. Co na to nauczyciele? Po pierwsze podkreślają, że myśleć dzieci muszą przez cały dzień, a podział na „trudniejsze” i „łatwiejsze” lekcje jest kontrowersyjny, po drugie w praktyce trudno o takie zaplanowanie pracy, by spełnić wspomniany wymóg. W konsekwencji wszystko wskazuje na to, że będzie to martwy przepis.

Dostęp do wody pitnej

Szkoły, które do tej pory nie zapewniały dzieciom dostępu do wody pitnej teraz będą miały taki obowiązek. MEN chce w ten sposób postawić kolejny krok na drodze zmiany nawyków żywieniowych młodych Polaków. Pomysł nie wzbudza kontrowersji. Uznawany jest za jak najbardziej niezbędny do wprowadzenia.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Aga Aga

    Szafki, to kolejny „niby dobry” pomysł. To jak umycie rąk – bo „zrobiliśmy coś, by dzieciom było lżej” – w przenośni i dosłownie. W rzeczywistości – moja córka ma szafkę, ale: a/ książek w niej nie trzyma, bo zadania domowe, b/ w ciągu dnia też nie zostawia, bo nie chce tracić każdej przerwy na wieczne chodzenie do szafki, by wymieniać książki…

  2. Renata Renata

    Sprawę mogłoby rozwiązać zostawianie podręczników w szkole a w domu korzystanie z e-podręczników. W przypadku niektórych podręczników już jest o możliwe .

  3. Paula Paula

    U nas szafki są i niestety nie zostawiamy tam książek bo codziennie mamy zadawane z nich