O strajku nauczycieli, ale wcale nie o jego zasadności. LIST

„Nie będę pisać, czy nauczycielom należy się 1000 złotych podwyżki. Czy wszystkim, czy tylko tym, którzy naprawdę są dobrymi pedagogami. Nie będę podejmować tematu, nieszczęsnych godzin pracy, ani długich wakacji, dorabiania na korepetycjach, czy problemów ze zwolnieniem z pracy słabego nauczyciela. Nie wspomnę o przeładowanym programie nauczania i skostniałych nawykach z minionej epoki. Ani o tym, jak wielu rodziców w domu po godzinach wypełnia obowiązki słabych nauczycieli. Te argumenty przewijają się niemal codziennie w mediach. Napiszę o czymś innym, co najbardziej uderza mnie jako rodzica. O postawie niektórych nauczycieli. Ich komentarzach i niewybrednych tekstach wypisywanych w mediach społecznościowych – podpisanych imieniem i nazwiskiem i opatrzonych zdjęciem.

Do tej pory popierałam strajk pedagogów, ale mam coraz więcej wątpliwości. Im więcej czytam wypowiedzi polskich nauczycieli, tym czuję większą niechęć.  W tych komentarzach unaoczniają się wszystkie złe cechy polskich nauczycieli – poczucie wyższości, tendencja do pouczania innych, postawa pod tytułem pozjadałam wszystkie rozumy i co, wy tam rodzice wiecie. Oraz koronny – weźcie się za swoje rozwydrzone dzieciaki. Tak jakby każdy rodzic olewał swoje dziecko i potrzebował łaskawego strajku pedagoga, by spędzić z własnym dzieckiem czas. Bo przecież my rodzice powinniśmy całować nauczycieli po stopach, bo sami nasze dzieci zaniedbujemy i nie mamy dla nich czasu. A nauczyciel wychowuje każde dziecko, bo tych zadbanych i dobrze wychowanych to już naprawdę nie ma. Przykłady?

strajk nauczycieli

Poniżej przykłady autentycznych wypowiedzi nauczycielek z profili ze zdjęciami i imieniem i nazwiskiem oraz nazwami szkół:

„W końcu rodzice zajmą się swoimi dzieciakami. Nie potrafią wychowywać i tylko wymagają od nas cudów” Natalia

Niektórzy rodzice nie powinni nimi być za swoje dziadowe podejście do własnego dziecka….” Aśka

„Zapraszam na powtórkę z zakresu gramatyki i poprawnej pisowni. Bezpłatnie, żebym tylko nie musiała paragonu wystawiać” Kasia

„Się dziwić, że dzieci takie, skoro rodzice z prostymi konstrukcjami gramatycznymi mają problem” Patrycja

„Gdyby nie my, Wasze dzieci siedziałyby w ciemnej d… Zamiast nas szanować, musimy się mierzyć dzień w dzień z Waszym wiecznym niezadowoleniem” Marika

Oczywiście…. Nauczyciele są beee, ostatnio usłyszałam hasło od mamusi, której dziecko idzie do pierwszej klasy- nie życzę sobie, żeby moja córka, która ma pasje, przynosiła zadania domowe, oczywiście RODZICE! my wszystko zrobimy za Was w szkole, nauczymy, wychowamy, umyjemy, nakarmimy, ubierzemy a nawet przytulimy…. To po co WY jesteście????” Anna

Gdy czytam takie komentarze, to zaczynam mieć wątpliwości. Czy niektórzy nauczyciele mają świadomość tego, co robią? Przecież są wspaniali nauczyciele i zaangażowani rodzice. Dlaczego jednak w mediach i w wypowiedziach tworzy się obraz tylko mało rozgarniętych kawkujących belfrów i zapomina o świetnych nauczycielach? Dlaczego sami pedagodzy strzelają sobie w kolano, atakując rodziców i dzieci? Skąd w nich tyle jadu? Czy rzeczywiście na tym ma polegać protest, by siebie wybielać, kreować na męczenników, a z rodziców i uczniów robić kozły ofiarne? Chyba nie tędy droga!” Aleksandra

 

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Zofia Zofia

    Niestety zgadzam się z autorką…odeszlam że szkoły 10 lat temu.Moje dzieci są w szkole podstawowej. Popieram strajk nauczycieli.Jednak arogancja,agresywne wypowiedzi i brak podstawowych umiejętności rozmowy z rodzicem to ogromny problem tego środowiska.Moje dzieci nie sprawiaja problemów wychowawczych,po ostatnim zebraniu chciałam dokładnie zapytać o postępy,Czy jak działać,żeby było lepiej.Usłyszałam…nienawidzę tej klasy,dzieci są niesamodzielne,rodzice roszczeniowi,500 plus biorą A korepetycji nie dają..za każdym razem pytalam czy chodzi o moje dzieci i słyszałam ze nie,to takie uwagi ogólne. Nie mówcie o swoich odczuciach. Każdy ma do nich prawo,ale to nie jest temat na rozmowę z rodzicem w konkretnej sprawie.Byłam zażenowana tak jak autorka listu