Nudzi mi się! czyli po co dziecku nicnierobienie

Rano szkoła, po niej zajęcia pozalekcyjne: sportowe, muzyczne, plastyczne, kursy języków obcych itd., wszystko pod czujnym okiem rodzica i według jego planu, by było mądrze, rozwojowo, edukacyjne i motywująco. W dzisiejszym świecie tak wygląda dzień niejednego malucha. Wakacje, okres kojarzący się z beztroską i nicnierobieniem, także są ściśle zaplanowane. Wypełniają je wszelkiego rodzaju obozy, szkolenia a nawet nauka, by lepiej wypaść na tle klasy w przyszłym roku lub nadrobić zaległości. Nuda nie wchodzi w rachubę. Dziecko nie powinno się nudzić, bo mu wtedy tylko głupie pomysły przychodzą do głowy – powiedzą niektórzy.  Jednak czy te „głupie pomysły” nie potrafią być czasami zaskakująco kreatywne? Oddajmy dzieciom prawo do nudy! – apelują pedagodzy.

Skąd ta nuda?

childDla prawidłowego rozwoju dziecka, ważne jest, aby rodzice poświęcali mu jak najwięcej czasu. Zabawki, nawet te najdroższe i najciekawsze, są dla malucha dużo mniej ważne niż chwila spędzona z mamą i tatą. Rodzic nieobecny, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, w życiu dziecka, znacznie utrudnia sobie zbudowanie silnych więzi z malcem.

Bycie razem to skarb bezcenny, pozwalający na poznanie się i w konsekwencji lepsze zrozumienie, co stanowi podstawę dobrych relacji. Nie należy też nie doceniać wysiłku, który rodzice wkładają w zorganizowanie czasu swoim dzieciom.

Wydaje się jednak, że paradoksalnie im większa część dnia malucha jest ściśle zaplanowane przez dorosłych, tym częściej, w przypadku chwili nicnierobienia, dziecko zaczyna się nudzić. Wokół mnóstwo zabawek i atrakcji a nasza pociecha twierdzi, że nie ma co robić. Dlaczego tak się dzieje?

Jednym z możliwych powodów jest fakt, że ktoś, komu na każdym kroku organizuje się czas, nie umie potem samodzielnie znaleźć sobie zajęcia. Żaden rodzic nie jest w stanie zajmować się swoim dzieckiem nieustannie, dlatego nieraz zapewne usłyszy słowa: Nudzi mi się!!

Zakłopotany postanawia wtedy szybko temu zaradzić, wymyślając malcowi kolejne rozrywki. Czasami udaje się dziecko czymś zainteresować. Innym razem żadna propozycja zabawy nie wydaje się być dla małego marudy godna uwagi. W konsekwencji padają słowa: Tyle masz zabawek, pobaw się czymś sam. Prosto powiedzieć. Ale jak? Skoro dotychczas tak niewiele miał okazji, by się tego nauczyć?

Poza tym problemem może być też nadmiar (przeczytaj – moje dziecko ma za dużo zabawek). Wielość gadżetów i atrakcji, którymi zasypywane jest nasze dziecko doprowadza w rezultacie do tego, że nie potrafi ono skupić swojej uwagi dłużej na żadnej z nich i w konsekwencji wszystkim szybko się nudzi.

Twórcze owoce nicnierobienia

Warto dać dziecku swobodę i pozwolić na nudzenie się. Nuda to nic złego, jeśli oczywiście nie trwa cały dzień. Pielęgnujmy w małym odkrywcy chęć samodzielnego poznawania świata, próbowania różnych rzeczy, eksperymentowania. Dajmy mu prawo do „głupich pomysłów”. Pamiętamy przecież nasze wędrówki po lasach,  wspinanie się po drzewach, brodzenie w kałużach – mnóstwo wolnego czasu i tak wiele idiotycznych, dziecinnych inicjatyw, które nie zawsze kończyły się dla nas dobrze, ale zawsze stanowiły cenne doświadczenie i dziś tworzą niezapomniane wspomnienia naszego dzieciństwa.

Niestety wydaje się, że we współczesnym świecie słowa: Idź, pobaw się sam – nie są już takie oczywiste. Wielu z nas, w obawie o bezpieczeństwo dziecka, nie zdecydowałoby się przykładowo puścić malucha samego na dwór na wiele godzin. Rzeczywistość się zmienia – powiemy.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Mirka Jaworska Mirka Jaworska

    Ja powiem, że jestem zdecydowanie przeciwna temu planowaniu skrupulatnemu czasu dziecka. Moje dzieci wychowywałam nad jeziorami, w lesie a zajęć pozalekcyjnych praktycznie nie mieli. Do dziś wspominają swoje dzieciństwo jako raj na ziemi! :) . Warto więc było. Wyrośli na ( myślę :). ), na całkiem fajnych ludzi. Czułych, wrażliwych,pracują, opiekują się babcią staruszką. Nie mam zastrzeżeń, czego wszystkim rodzicom życzę :) .