Noworodkowe ubraniowe kity

Zdarza się, że ubranek jest za dużo. To jeden z głównych grzechów, jakie popełniają młodzi rodzice. Niestety pomyłek pojawia się dużo więcej. Czołowe miejsce wśród nich zajmują noworodkowe ubraniowe kity, czyli odzież, która często kupowana jest pod wpływem chwili i bez zastanowienia, a która podczas użytkowania okazuje się wyjątkowo niepraktyczna i niewygodna.

Sukienki w rozmiarze 56

Są piękne. Gdy je się zobaczy w sklepie, aż oczy same się uśmiechają. Po dziewięciu miesiącach noszenia w brzuszku małej Księżniczki już na samym wstępie wystroilibyśmy ją w piękną sukieniusię. Prawda jest jednak taka, że entuzjazm pozostaje jedynie po naszej stronie.

Noworodek w takim stroju nie będzie się czuł najlepiej. Jeśli w ogóle uda nam się ubrać dziecko w taką sukienkę (najpewniej już w drugim miesiącu dla większości dzieci sukienka będzie za mała), to musimy liczyć się z mniejszym komfortem malucha. Ponadto nie ukrywajmy, ubranie małego, drobnego noworodka w sukienkę, dodanie nawet rajstopek nie da nam takiego efektu, jakbyśmy chcieli.
Na sukienki przyjdzie czas, gdy dziecko będzie większe. Gdy będzie już pewnie trzymać główkę, a później siedzieć, wtedy sukienka będzie prezentowała się dużo lepiej niż na zaspanym bardzo delikatnym noworodku…

Pajacyki lub bluzeczki zapinane na pleckach

Producenta takich dziwolągów galopująca wyobraźnia zaciągnęła w kozi róg. Proponując odzież zapinaną na pleckach na plastikowe lub metalowe napy, oferuje serię tortur z klasycznymi wbijającymi się w plecki guziczkami.
Delikatne ciało noworodka i młodszego niemowlaka, który większość czasu śpi i leży na pleckach, nie akceptuje takich rozwiązań. O zgrozo, głośno manifestując swoje niezadowolenie. Szybko o ich nietrafności mogą przekonać się też rodzice, którzy będą mieli nie lada problem w założeniu odzieży zapinanej na pleckach…Nieźle się nagimnastykują i namęczą, co przy pierwszym dziecku, w przypadku którego ubieranie to duży wyczyn dodatkowo wzmaga stres. Lepiej się obejść bez niego.

Śpiochy bez nap w kroku

Generalnie większość je ma, jednak zdarzają się i takie, które ich nie posiadają! Takie śpiochy wymagają całościowego rozbierania, by przebrać pieluchę, co w nocy może skutecznie wybudzić dziecko ze snu i kłopot gotowy!

Napy szczególnie przydadzą się w przypadku młodszych niemowląt, które muszą mieć częściej przebieraną pieluszkę (zwłaszcza tych karmionych piersią).

Rozpięcie w kroku powinny mieć śpiochy i pajace. Idealnie jeśli będą posiadały je także spodnie typu ogrodniczki. Wystarczy rozpiąć dół, zdjąć ewentualne rajstopki i mamy doskonały dostęp do pieluchy i mniejszy stres przy przewijaniu malucha poza domem.

Kaftaniki

Tutaj sprawa nie jest taka oczywista…Kaftaniki to ten element garderoby noworodka i niemowlaka, który wszedł do kanonu najpotrzebniejszych rzeczy. W pewnym sensie jest on pomocny, jednak nie przy takim założeniu, jakiemu ma służyć….
Kaftaniki zakładane bezpośrednio na skórę niemowlaka lubią się zwijać, wychodzić z półśpiochów i śpiochów. Sprawdzają się raczej tylko w połączeniu z niezawodnymi bodami, które można założyć pod kaftanik.

Bluzeczki bez guziczków na ramionach

Takich bluzeczek dla noworodków i niemowlaków znajdziemy wiele.
Koszt stworzenia rozcięcia i guziczków na ramionach jest niewielki. Mimo to producenci cięgle się upierają, by rodzice męczyli się, wkładając bluzeczki przez główkę. Oczywiście można poradzić sobie z tym problemem, rozciągając materiał w dłoniach, ale po co? Lepiej oszczędzić sobie nerwów i korzystać z rozwiązań, które przebieranie ułatwiają…

Na marginesie można dodać, że najlepsze dla noworodków i młodszych niemowlaków są body i śpiochy zapinane kopertowo, których nie trzeba przeciskać przez niestabilną główkę.

Nieprecyzyjna numeracja

Mamy i tatusiowie nie mają łatwego życia. W jednym sklepie muszą wybierać ubranka dla niemowlaków oznaczone tylko jako „0-3 m”, co ma oznaczać, że dane body, czy śpiochy będą dobre dla dziecka do trzeciego miesiąca życia. Takie oznakowanie odzieży przez producentów jest delikatnie mówiąc niemądre. Pozostaje głuche na to, że każde dziecko jest inne i nie wszystkie mieszczą się w średniej „wielkościowej” i wagowej w danym miesiącu. Dodatkowo wprowadza w dezorientację, wymaga od rodzica wybierania się do sklepu z jakimś wzorem, ubrankiem, które nosi maluszek,  służącego jako szablon…A chyba nie o to chodzi, żeby rodzicom utrudniać życie, tylko czynić je prostszym…

Inna sprawa to numeracja. Rozmiar 62 u różnych producentów może wyglądać całkowicie inaczej, wprowadzając w osłupienie niejednego rodzica. Żeby tego było mało, nie trudno znaleźć dziwolągi typu rozmiarówka opisana jako 62-68 lub odzież w dyskontach, która będąc przykładowo rozmiaru 56, jest większa od tej 62…

Wniosek? Nie warto sugerować się rozmiarem. Zamiast tego lepiej zaufać zdrowemu rozsądkowi i wyczuciu, które kształtuje się niestety zazwyczaj po kilku miesiącach, a tam, gdzie się nie pojawia, pozostaje chodzić do sklepów z miarą. Niestety…Jest też inny sposób – kupować odzież zawsze w jednym sklepie, w którym znamy rozmiarówkę lub… stworzyć własną markę odzieży dla niemowląt :)

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ada ada

    Glupotą jest kupowanie markowych drogich ubranek, dziecko i tak szybko rośnie, a najczesciej takie ubranka szyja dzieci w Indiach lub Chinach.

  2. Hafija Hafija

    Ja sugeruję się tylko numeracją miesięczną czyli tą 0-3, 3-6 itd nie trafiło mi się nigdy niedopasowane ubranko (kupuję głównie on-line) a jak brałam te z cm (68, 74 itd) to bardzo często coś zawodziło i nie pasowało.

  3. mama Amelki mama Amelki

    ja akurat numeracją miesięczną nie mogę się sugerować, bo moja 1,5 roczna córeczka jest bardzo drobna. W tej chwili nosi rozmiar 74 i czasem jest to 6-9 innym razem 9-12 ;)

  4. Julia Julia

    Bardzo trafne i potrzebne zestawienie. Mam cały karton takich KITów danych w prezencie, niestety najczęściej od NIEdzieciatych.
    Stanęłabym jedynie nieco w obronie kaftaników. Bardzo przydatne kiedy za oknem upał, a dziecku jeszcze nie odpadł kikut. Wówczas owe podwijanie się de facto służy dziecku, a nie szkodzi, bo lepiej wietrzy się pępek i nie poci się skóra w okolicy. Na pierwszy miesiąc życia dziecka kaftanik bym polecała. Potem, kiedy dziecko zaczyna się ruszać bodziaki są the best!