Nowe, stare zasady przyjmowania do przedszkoli?

W marcu w większości miast ruszają zapisy do publicznych przedszkoli. Od lat chętnych jest więcej niż miejsc. W tym roku do przedszkoli dzieci będą przyjmowane według nowych kryteriów. Niestety zdezorientowane samorządy zaczynają ustalać własne zasady. Wszystko wskazuje na to, że  niewiele się zmieni i nadal do przedszkoli będzie się bardzo trudno dostać.

Tymczasem zamysł był całkiem inny. Trybunał Konstytucyjny chciał ujednolicić sposoby przyjmowania do placówek przedszkolnych.

Ustalone odgórnie kryteria prezentują się następująco:

  • pierwszeństwo mają mieszkańcy gminy,
  • dzieci z rodzin wielodzietnych (co najmniej trójka dzieci), zastępczych, niepełnosprawne, z niepełnosprawnym rodzeństwem, dzieci rodziców samotnych lub niepełnosprawnych.

Wszystkie te kryteria są równoważne. Pozostałe gminy mogą ustalać samodzielnie, co otwiera drogę do dowolnych działań.

Niektóre miasta doliczają najwięcej punktów rodzicom uczącym się na studiach dziennych, inne biorą pod uwagę długość pobytu w przedszkolu (im większa liczba zadeklarowanych godzin, tym dana rodzina ma pierwszeństwo), w innych miejscach zwraca się uwagę na dochód na członka rodziny. Samorządy planują również sprawdzać poprzez pomoc społeczną i wywiad środowiskowy, czy deklaracja „samodzielnej opieki nad dzieckiem” jest faktem czy jedynie informacja ta została podana, by zdobyć pierwszeństwo w ubieganiu się o miejsce w przedszkolu.

 

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. mdaag mdaag

    Dla mnie punkt „dzieci rodziców samotnych mają pierwszeństwo” jest bardzo krzywdzący. Mieszkam na wsi i jest bardzo dużo dzieci w przedszkolu,które są niby od samotnych rodziców. A to guzik prawda, rodzice po prostu nie mają ślubu ale na co dzień normalna rodzina,mieszkają razem,wychowują to dziecko,żyją jak małżeństwa.Ale tego nikt nie sprawdzi.Więc gdy nasza córka będzie szła do przedszkola to chyba będziemy musieli z mężem wziąść rozwód bo wtedy miejsce w przedszkolu ma zapewnione. Niestety tak jest.

  2. xxx xxx

    te zasady są chore

  3. Magda Magda

    Dla mnie rekrutacja do przedszkoli jest chora… W zeszłym roku mój syn szedł do 3 latków.Złożyliśmy podania do 3 przedszkoli, które znajdują się nieopodal naszego miejsca zamieszkania. Wynik był taki, że dziecko nie dostało się do żadnego z nich. Za to dzieci matek, które przedstawiły papiery , że są samotnie wychowujące ( a wcale nie są bo żyją z ojcem swoich dzieci tylko bez ślubu) dostały się bez problemu. Do tego mając koleżankę w jednej z wybranych przez nas placówek dowiaduję się, że większość z przyjętych dzieci pochodzi z oddalonych od przedszkola nawet o 15 km miejscowości( Miejscowości te maja swoje punkty przedszkolne). Do tego połowa z przyjętych to dzieci lekarzy, prawników i innych dzianych osobistości oraz dzieci znajomych dyrekcji. Ja się pytam gdzie jest sprawiedliwość? dzieci mające meldunek w danym miejscu powinny być przyjmowane najbliżej swojego miejsca zamieszkania jako pierwsze. Dlaczego ja mam wozić swoje dziecko do przedszkola oddalonego kilka km kiedy mamy placówkę pod nosem.To totalny bezsens.Żeby było śmieszniej dyrekcja jak już u siebie nie mieści dzieci swoich znajomych , dzwoni po innych dyrektorach i upycha dzieciaki jak tylko może- tym samym odbierając miejsca innym, którzy najnormalniej w świecie legalnie złożyli podania . Powinni się za to wziąć w końcu.