„Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Szczególnie młodzi rodzice. Czas się obudzić” LIST

„W Polsce, jak pokazuje przykład rodziców z Białogardu, można odebrać rodzicom częściowo prawa rodzicielskie w cztery godziny. Tyle wystarczy, by na co dzień leniwy i nieudolny aparat państwa zorganizował siły do walki. Nie wystarczy nawet dziesięć razy więcej, by rozwiązać problem z głodem, biedą, czy zaniedbaniem najmłodszych obywateli kraju. Gdy jednak rodzice małych dzieci mają wątpliwości (nie ma tu znaczenia, czy słuszne, czy nie), karze się ich za zadawanie pytań i za troskę o własne dziecko. Wyrokiem sądu wskazuje się im miejsce w kącie.  To nie do pomyślenia!

To sygnał dla wszystkich z nas. Kto do tej pory wierzył, że dzieci są rodziców, jest w błędzie. Dzieci w Polsce są państwowe. I ja mówię temu stanowcze NIE.

Zanim noworodek nauczy się dobrze ssać, odbiera się go matce, by go wykąpać. Choć w innych krajach Europy nie robi się tego od dawna. Na zachodzie jako świętość traktuje się kontakt skóry do skóry, każdy wie, że maź płodowa chroni przed infekcjami i tak powszechnymi problemami skórnymi u niemowląt. W Polsce ta wiedza jest tajemna jak pokazuje przykład rodziców z Białogardu – dla wielu lekarzy brak umycia noworodka po porodzie oznacza brak zgody na zabiegi higieniczne!

Matkę, która nie chce zgodzić się na zabieg wkraplania środka chroniącego przed rzeżączką uważa się za tą, która naraża zdrowie dziecka. Całkowicie pomijając fakt, że standarodowo wykonuje się badania w kierunku chorób wenerycznych u przyszłych mam. Dzięki nim można ocenić, czy istnieje ryzyko zakażenia dziecka. Jeśli kobieta ma jednego partnera i ma wynik wskazujący na brak choroby, ryzyko zakażenia jest znikome. Co ciekawe zabieg Credego (zakrapiania oczu w celu ochrony przed rzeżączką) w Niemczech nie jest wykonywany od ponad 20 lat!

Rodziców, którzy mają wątpliwości dotyczące aktualnego kalendarza szczepień karze się za myślenie. Szczepienie noworodków nie jest praktykowane na Zachodzie. Tylko w Polsce i Bułgarii szczepi się w pierwszej dobie i to przeciwko żółtaczce typu B, którą najczęściej zarażamy się podczas stosunków seksualnych i wykonywania tatuaży. I ta szczepionka jest uważana za niezbędną w przypadku noworodków. Instytucje odpowiedzialne za kalendarz szczepień nie potrafią rozsądnie odpowiedzieć, dlaczego.

Szokuje również brak ulotki witaminy K w języku polskim. Jak zatem młodzi rodzice mają podjąć świadomą zgodę na zabieg medyczny, skoro nie mogą sprawdzić podstawowych informacji na jego temat? I jakim prawem odbiera się im możliwość podawania noworodkowi witaminy K doustnie, skoro to dobry, a nieryzykowny sposób?

Gdzie są te błyskawicznie działające organy państwa, gdy dziecko rodzi się niepełnosprawne, gdy choruje przewlekle, gdy rodzice nie mają pieniędzy na kosztowne leczenie i proszą o pomoc organizacje pozarządowe? Gdzie jest pomoc dla dzieci, które w Polsce głodują? Gdzie są te super szybkie instytucje, gdy latami dzieci są maltretowane i bite?

W naszym pięknym kraju jako pacjenci nie możemy wątpić, zadawać pytań, czy decydować o zdrowiu i życiu własnych dzieci. Mamy robić to, co nam się karze, a gdy po przeanalizowaniu faktów mamy słuszne wątpliwości, odbiera się nam prawo do decydowaniu o zdrowiu dziecka. Szybko, po cichu, traktując jak „głupiego czy trudnego pacjenta”.

Takie gesty niestety nie służą nikomu. Nie zachęcają do rodzenia dzieci. Nie dają poczucia bezpieczeństwa młodym rodzicom, że ich prawa będą respektowane. Niezależnie od posiadanych poglądów, nikt nie powinien być potraktowany w taki sposób, jak rodzice z Białogardu. Nikt nie zasługuje na to, by uciekać z własnego kraju, ze strachem w oczach…Nie ma tu znaczenia, czy jest się pro czy anty. Nie można pozwolić, by aparat państwowy wmówił nam, że jesteśmy niewolnikami. 

Mam nadzieję, że przykład rodziców z Białogardu otworzy nam oczy i że w końcu coś się w Polsce zmieni….Bo gdy dziecko zachoruje, to rodzic w 100% ponosi koszty czasowe, emocjonalne i finansowej tej sytuacji. Państwo zazwyczaj umywa ręce. ” Marta

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Izabela Izabela

    Chory kraj,prawo.Rodzice nie mogą decydować czego chcą dla swojego dziecka.
    Mój synek dostał witaminę k doustnie.Zero stresu.Mialam czas na podjęcie decyzji.Nikt nie wpada na pomysł kompania dziecka po porodzie .Dodam że rodzilam w Niemczech.A na koniec wyszłam nie cała dobę po porodzie do domu.Normalne zjawisko.

  2. Dominika Dominika

    To jest poprostu paranoja co w tej Polsce oni wyrabiaja aż strach się bać co będzie za jakiś czas, dziękuję Bogu że z tego gówna dawno wyjechałam i urodziłam córkę tutaj i byłam traktowana jak rodzic dla swojego dziecka a nie jak surogatka dla chorego państwa, jaki to rodzić który nie ma praw do własnego dziecka w głowie się nie mieści jeszcze trochę i będziemy jak Korea północna

  3. Marlena Marlena

    Swietny tekst!

  4. Kama Kama

    Po coś taka procedura powstała. Moim zdaniem bardzo dobrze zrobili, a prawa rodzicielskie zawsze można przywrócić.

  5. Olga Olga

    Strach się bać, co wymyślą za chwilę…

  6. Beata Beata

    Mendy farmaceutyczne!!!Jedyny kraj który szczepi od razu po urodzeniu!!!!!i to jest szaleństwo.Jak taki mlody organizm ma to znieść.Dziekuje Bogu że moje dzieci to przeżyły i nikt mnie nie pytal o zdanie…Duża kase biora lekarze i ta cala Mafia!to trzeba było zniszczyć młodych rodziców.

    • Jaga Jaga

      Mnie tylko ciekawi czy wszyscy, którzy tak szkalują szczepienia sami nie byli szczepieni od noworodka?
      Bo wydaje mi się, że ci co krzyczą najgłośniej mają komplet szczepień…..

      • Kasia Kasia

        Pewnie byli szczepieni, bo byli wtedy noworodkami i to nie oni decydowali. Teraz, 20-30 lat później, ludzie mają większą wiedzę na temat szczepień.

      • Monika Monika

        kalendarz szczepień prawie 40 lat temu był inny, ja nie byłam szczepiona w pierwszej dobie tylko dopiero około 4 i szczepionek było mniej a już na pewno nie było wysokoskojarzonych, Wystaczy zaglądnąć do książeczki lub poszukać w necie jak taki kalendarz wyglądał. Zaręczam, że zgoła inaczej.

      • Kiuli Kiuli

        .To nie sa już te szczepionki co kiedyś …7w jednym itd…Radze poczytac o tym więcej.

  7. Emilia Emilia

    W uk też tak jest ale pytają czy się chce czy nie . Wit K mam na myśli na gruźlicę nie szczepia

  8. Monika Monika

    Urodziłam syna w Irlandii. Nigdy nie był odsluzowany bo tak tego się nie praktykuje, nie miał podanej witaminy k a umyty został w 3 dniu po porodzie na moje własne zyczenie i też musiałam czekać na położną jakieś 3 godziny aby zrobiła pokaz kąpieli noworodka dla innych mam gdyż nikt tam nie praktykuje. Na gruźlicę był szczepiony w drugim tygodniu życia i to tylko na moje życzenie. Życzę wszystkim mama na świecie aby miały taki wybór jaki proponują inne kraje, bo nie system prawny w tym przypadku jest ważny ale wiedzą i dobro naszych dzieci

  9. Ewelina Ewelina

    Ja rodziłam w Polsce i nikt mi dziecka nie zabrał na kąpiel. Witaminę K podawałam i ulotkę czytałam w ojczystym języku. Nie wiem o co chodzi.

    • Sylwia Sylwia

      Ja rodzilam w Angli poprzez cesarskie ciecie.Tu takze dziecko nie jest kapane.zaraz po wyciagnieciu i powierzchownym wytarciu zostalo zawiniete w recznik i dane ojcu.Po zaszyciu mnie gdy juz wrocilam na sale dziecko bylo caly czas ze mna tu liczy sie skin to skin….malenstwo rozebrane do naga ogrzewane jest na klatce piersiowej matki.witamina k podawana tylko za moja zgoda.Zadnych szczepien w pierwszych dniach zycia.dodam ze do domu wyszlismy nastepnego dnia po cesarce!!! Polska to zacofany kraj!!! To co w innych krajach jest norma tu traktuje sie jak wymysl!!!

  10. Gkoszal Gkoszal

    Swietne argumenty,swietne ujecie tematu.

  11. Marzeniak Marzeniak

    Świetny tekst! Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy rodzice łyknęli nam ta zmanipulowaną papkę informacyjną zaserwowaną przez media ‚głównego nurtu’. To znak dla nas rodziców, by pytać, pytać i jeszcze raz pytać o to, co podają naszym dzieciom i żebyśmy mogli podejmować świadome decyzje. Winni tej ohydnej nagonki na pewno poniosą tego prawne konsekwencje w najbliższym czasie, bo niewątpliwie wyglądało to na ustawkę.

  12. Łukasz Łukasz

    Specjalnie przeczytalem te bzdury, zeby moc sie wypowiedziec i idac tym tropem rodzice ktorzy molestuja albo bija swoje dzieci sa usprawiedliwieni bo dziecko jest ich a nie Panstwa. Dla sprostowania WZW B mozna sie najczesciej zarazic w salonie tatuazu dlatego, ze w sluzbie zdrowia sa obowiazkowe szczepienia i dzieci od kilkunastu lat tez sa szczepione – przed szczepieniami to byla plaga i wiekszosc WZW B byla zakazeniami zwiazanymi ze sluzba zdrowia..
    A tej parze ktora rodzila w Bialogardzie polecam rodzenie na trawniku albo w jaskini i tam tez pozostanie skoro nie potrafia sie dostosowac do spoleczenstwa – nie zdarza sie, zeby stygmatyzowano ludzi, ktorzy normalnie sie zachowuja a nie probuja narzucac swoje normy – skoro nie odpowiadaja im procedury w szpitalach w Polsce niech do nich nie ida albo na porod umawiaja sie „na Zachodzie”, gdzie wszystko jest lepsze.

    • Anna Anna

      Łukaszu, a to dziwne, że na zachodzie nie szczepi się noworodka w pierwszej dobie po porodzie przeciwko WZW typu B i nic się nie dzieje. To, co w PL mamy aż tak źle? A może odpowiedź jest inna? Może kiedyś było więcej zakażeń, bo nie używało się jednorazowych igieł, nie było tak dobrych technik sterylizacji i dezynfekcji?
      A co do pary z Białogardu – jak lekarz ma problem, by respektować kogoś prawo do decyzji, jak chce rodzić, niech otworzy swój gabinet i tam sobie działa jak chce…Lekarze pracują za moje (podatki), ja zarabiam na siebie sama. Więc tego typu argumenty, jakie wytaczasz, nie mają sensu. Bo jak widzisz łatwo podać kontrargument.
      Tym bardziej, że w innych krajach europejskich każdy rodzic traktowany jest fair. Podejmuje decyzję odnośnie dziecka. I nikt nie utożsamia tego prawa z prawem do bicia i maltretowania! U nas w PL ciągle lekarze uważają się za Bogów, którzy pozjadali wszystkie rozumy…ale to się wkrótce zmieni. Ludzie przejrzą na oczy. Już to się dzieje

Zobacz również