Nieważne, co Ci mówią, na pewno możesz karmić piersią

Wpis gościnny komentarzy: 9

Poród w 24 tygodniu ciąży, waga urodzeniowa 890 g, długie tygodnie na intensywnej terapii. I walka o laktację. Udana. Historia Dominiki i jej synka Maxa to budujący dowód na to, że nieważne, co mówią, na pewno możesz karmić piersią.

IMG_0682wm„Na początku pojawiała się kropla, potem 6 ml i powoli coraz więcej. Dominika używała laktatora elektrycznego. Wspomina, że to była bardzo trudna praca. Nie miała dziecka w ramionach, nawet nie było go w pobliżu. Brakowało tego najważniejszego, naturalnego bodźca, czyli kontaktu z małym człowiekiem. Jedyne, co miała, to zdjęcie synka wydrukowane przez męża. Siadając do ściągania, kładła je na kolanach na poduszce i wyobrażała sobie, że trzyma Maxa. Dominika przyznaje, że było jej bardzo ciężko. Byłam w dołku. Trudno było znaleźć w sobie wiarę, że będzie dobrze. Decyzja o pobudzaniu laktacji pomogła jej poradzić sobie emocjonalnie.”

To zaledwie fragment książki „Opowieści o karmieniu piersią. Przełamując bariery” wydanej w ramach projektu „Karm, Mamo”, którego pomysłodawczynią jest Marianna Szymarek, doula.

Książka prezentuje historie kobiet na początku ich macierzyństwa i karmienia piersią. Równolegle powstała wystawa pięknych fotografii bohaterek książki wykonanych przez Zofię Bobrowską. Zarówno książka jak i wystawa dostępne są bezpłatnie. Autentyczne, niezwykle poruszające wspomnienia i doświadczenie mam, które wygrały trudną walkę o laktację, mają wspierać inne mamy na wypadek gdyby na drodze mlecznej zdarzyły się trudności.

Projekt powstał dzięki wsparciu darczyńców. Poprzez portal Polak Potrafi udało się zebrać 7570 zł, które wydano w całości na druk darmowych egzemplarzy książki „Opowieści o karmieniu piersią” oraz organizację wystawy w 14 miastach Polski. Dalszą popularyzację projektu zapewni wsparcie, którego udzielicie, kupując koszulkę, sukienkę do karmienia lub body z logiem projektu. W ten sposób przekazujecie 10 zł na drugą edycję projektu. W prezencie darczyńcy otrzymują dużą torbę bawełnianą z pięknym logo projektu.

Dlaczego warto wesprzeć projekt?

„Dominika ma też głębokie przeświadczenie, że jeżeli kobieta zdobywa wiedzę i próbuje, zdecydowanej większości błędów i trudności laktacyjnych można uniknąć lub je skorygować. Mówi, że ich historia nauczyła ją, że nie ma takich sytuacji, że coś jest przegrane na 100% i się nigdy nie udaje. Wszystko jest możliwe i wszystko się może zdarzyć. Swoje trzeba wypłakać, ale nie ma sytuacji, które są z góry przekreślone. Trzeba po prostu próbować. Nasz przykład pokazuje, że można wiele.”
Pozytywne przykłady udanych walk o karmienie piersią mogą zdecydować o tym, czy przyszłe mamy zdecydują się podjąć czasami duży wysiłek w wyjściu na prostą na drodze mlecznej. Bo nie powinno być ważne, co mówią ci, którym się nie udało, albo ci, którzy nawet nie próbowali. Ty na pewno możesz karmić naturalnie – a w każdym razie nie dowiesz się tego, póki nie wyczerpiesz wszystkich możliwości, na czele z otrzymaniem właściwego wsparcia i informacji. Właśnie dlatego dostępność tej książki i wystawy jest tak ważna.

Wpis gościnny: Anna Matuszczak, Marianna Szymarek

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kinia Kinia

    Powiem wam tak – takie wpisie i takie akcje są bardzo krzywdzące, wprowadzają matki w poczucie winy, przecież i tak wymaga się od nas tak dużo.
    Nie każda może karmić piersią. Nie za wszelką cenę.

  2. xxx xxx

    Mi też się nie podoba ten wpis i styl, w jakim został napisany…
    Nie tędy droga

  3. Dibbuk Dibbuk

    Od dluzszego czasu mozna zauwazyc nagonke na matki nie karmiace piersia, jest to w mojej opinii niesprawiedliwe i krzywdzace.

  4. Ewa Ewa

    myslałam,ze to historia jednej z nas a nie reklama ksiazki która ma na celu tylko to bysmy kupiły… szkoda

  5. Doris Doris

    Wpis zachęcił mnie do przeczytania , myślałam, że to historia kobiety takiej jak ja , walczącej dla siebie i dziecka o kp . Niestety nie dosyć , że główny nacisk jest na książkę to jeszcze ton wpisu jest krzywdzący dla tych mam , które nie karmiły piersią ,a taką też byłam ja . Jestem osobą , która zna obie strony medalu , pierwszą córkę nie karmiłam , nie z lenistwa , ale z powodu braku wsparcia . W Polsce nikt matką nie pomaga , nie wspiera , poradni jest jak na lekarstwo , przeważnie płatne . Położne w szpitalu zbywają każde pytanie lub każda doradza co innego . A karmienie piersią nie jest łatwe , to często ból i łzy , bezradność i ciągła nagonka otoczenia . Mnie to wszystko wprowadziło w depresje . Przy drugiej córce bardzo chciałam karmić , było strasznie , płacz , bezradność , brak pomocy , jednak się , bardzo tego pragnęłam , poszukałam pomocy ( płatnej ) doradcy laktacyjnego . Postanowiłam walczyć i nie poddałam się , karmię 2 miesiąc . Pewnie dla niektórych to nic ,ale dla mnie to mój prywatny Mont Everest . Przeszłam rany na brodawkach , zastój , nawał , zapalenie piersi , grzybice i nie poddałam się . Robię to dla siebie , aby móc być w pełnie zadowolona z macierzyństwa nikt na mnie nie naciskał , ta walka było tylko moja i ja ją wygrałam .

    • Jaga Jaga

      Czytam z dużym zainteresowaniem. Wykarmiłam dwoje dzieci piersią w oparciu o lektury angielskich i amerykańskich instruktorek. Szkoda tylko, że u nas wciąż „nie ma pieniędzy” na szkolenia w tej przydatnej profesji. Byłoby o wiele prościej karmić piersią bez heroizmu i „zdobywania gór”.
      Błogosławieństwa na zbliżające się Święta Narodzenia Jezusa Chrystusa życzę wszystkim mamom.

  6. małaMi małaMi

    Mi bardzo zależało na karmieniu piersią. Od początku były z tym problemy, okropne rany gojące się 3 tyg. Dziecko nie umiało dobrze chwytać, nie robiło dziubka. Doradca laktacyjny kazał za każdym razem wkładać palec do buzi dziecka i wywijać wargi. Maleństwo miało się tego nauczyć ale niestety tak nie było. Przy każdym karmieniu nerwy moje i dziecka bo się nie najadało. Po 3 miesiącach zaczęłam dokarmiać mlekiem modyfikowanym na zmianę z kp. Niestety po kilku dniach dziecko nie chciało piersi pomimo stosowania zalecanych smoczków. Nadal odciagałam pokarm ale było go jak na lekarstwo. Teraz Hania ma 3 mce i 10 dni, dostaje tylko butle i w końcu jest zadowolonym, najedzonym bobasem. Bardzo chciałam karmić ale wybrałam spokój dziecka.

  7. Jaga Jaga

    do małejMi@ przykro słyszeć, że jak sądzę, szarpanina głodomora pokiereszowała Ci pierś.
    Współczuję Ci. To okropny ból.
    Raz, z początku mnie to spotkało z jedną piersią . Za płytko wsuwałam ją do buzi i kłopot gotowy. Musiałam więc uszkodzoną pierś najpierw trochę wygoić ( ściągając z niej w międzyczasie pokarm), a karmiłam głównie drugą piersią. Da radę, bo pokarm się zwiększa, od częstszego przystawiania bo piersi.Cżęstszego, a nie dłuższego!
    Na szczęście znalazłam następującą wskazówkę, by nie dopuścić do „dużego głodu” i łapczywości (nie takie proste!):
    najpierw maluszkowi kapać do buzi mleko, a jak już nie był „straszliwie” głodny,dwoma palcami jednej jednej ręki delikatnie układałam mu buzię w dzióbek (instruktaż ze zdjęć, oczywiście manewr bez żadnego wkładania palców do buzi noworodka !) i cały sutek, wraz z otoczką- to zapobiega uszkodzeniu go- umiejscowiałam w ustach dziecka za pomocą drugiej ręki. Nie musiał nic umieć, bo ręką podtrzymywałam jego buzię przez chwilkę. Podkreślam, że obie ręce są potrzebne do wprowadzenia sutka do buzi. Jedna do sutka, a druga do dziecka jednocześnie. Urazom mówimy zdecydowane nie. Acha, jeszcze jedno, jak zostałam „dziabnięta”, to instynktownie bałam się podać głęboko pierś , a to błąd, właśnie tym bardziej należy cały sutek umieścić w buzi, wtedy mniej boli, a przy drobnej rance można karmić. Powodzenia na przyszłość. Czasem niestety wartałoby zmienić instruktora na takiego z większą umiejętnością komunikacji, ja wiem, że marzę na jawie, ale…to my decydujemy.

  8. Jaga Jaga

    Dodam, że wykorzystałam odruch bezwarunkowy szkraba. Jak się po usteczkach „gilga” sutkiem, bądź nawet piersią, to sam gębę otwiera i szuka wargami, by się uchwycić czegoś wystającego. Jest to odruchowe i dziecko się tego akurat nie musi uczyć. Chodzi więc o to, by za płytko nie chwycił, ale należycie, i zeby nie ssał jak wariat, bo się zakrztusi i będzie ryk na znak protestu. On tu głodny, walczy o przeżycie, a tu mu do krtani prysnęło. Co za życie!