Jak nieświadomi rodzice psują odporność dziecka? 10 rzeczy, które szkodzą zdrowiu

Wielu lekarzy i rodziców zwraca uwagę na niską odporność dzieci i skłonność do częstego chorowania. Zdaje się, że maluchy chorują dzisiaj częściej i dłużej.

Dlaczego? Odpowiedź nie jest prosta, ale wiemy na ten temat coraz więcej.

Co wpływa na odporność u dzieci?

1. Przegrzewanie

10013770_10152584712370250_6671016657025023719_nTo niestety jeden z podstawowych błędów.

Młodzi rodzice zakładają na malucha więcej warstw niż dziecko jest w stanie „znieść”. Sądzą, że najważniejsze, żeby było mu ciepło. Mają rację, ale tylko częściowo.

Bo równie ważne jest to, żeby dziecko się nie pociło. Gdy jest mu za gorąco, spoci się, a wiatr zrobi resztę i choroba gotowa.

Poza tym zbyt ciepłe ubieranie sprawia, że dziecko nie jest odporne na niższe temperatury, w mniejszym stopniu jego organizm potrafi obronić się przed chłodem, dostosowując temperaturę ciała do panujących warunków. Dlatego jak ze wszystkim: również z ubieraniem dzieci należy zachować zdrowy rozsądek i zwrócić uwagę na to:

  • jak sami się ubieramy,
  • czy dziecko leży, siedzi nieruchomo (wtedy ubieramy nieco cieplej niż siebie) czy rusza się, biega, jedzie na rowerze (wtedy nieco lżej),
  • jaka jest temperatura odczuwana, a nie tylko, co wskazuje termometr,
  • czy wiatr jest silny i jest czynnikiem chłodzącym,
  • czy świeci słońce i czy ma to wpływ na odczuwaną temperaturę.

2. Podawanie syntetycznych witamin

Podawanie syntetycznych witamin i gotowych suplementów diety stworzonych z myślą o dzieciach jest wygodne. Nie ma co ukrywać oczywistego faktu. Tak zwyczajnie jest. Łatwiej podać pastylkę czy syropek niż pogłówkować, w jaki sposób przygotować sałatki, warzywa, kasze, owoce, by dziecko jadło je z chęcią z korzyścią dla zdrowia.

Niestety jednak uspokajanie sumienia poprzez podawanie witamin w syropkach to tak naprawdę oszukiwanie siebie. Zwłaszcza jeśli decyzja o suplementacji zapada samodzielnie, bez wyraźnych wskazań lekarza i nie jest poprzedzona badaniami.

Po pierwsze syntetyczne witaminy nie wchłaniają się najlepiej, dlatego paradoksalnie mogą prowadzić do niedoborów niż uzupełniać braki, rozleniwiają organizm dziecka (trzeba pamiętać, że układ odporności rozwija się dość długo). Po trzecie praktyka taka może być groźna – nadmiar witamin może również szkodzić (witaminy można przedawkować).

3. Spożywanie zbyt dużej ilości cukru

Jak bogata w cukier dieta wpływa na odporność?

Badania pokazują, że duże spożycie cukru może osłabić odporność nawet o 50%.

Badania opublikowane w „American Journal of Clinical Nutrition” i w “Dental Survey” wykazały, że spożywanie 100 gramów węglowodanów, takich jak fruktoza, glukoza, sacharoza, pasteryzowany sok pomarańczowy hamuje zdolność białych krwinek (odpowiedzialnych za reakcję obronną organizmu) do wychwytywania i niszczenia szkodliwych mikroorganizmów i cząstek. Im więcej cukru spożywamy, tym nasza odporność jest gorsza.

Poza tym nadmiar cukru prowadzi do grzybicy układu pokarmowego, a to właśnie w tym układzie bytują dobre bakterie, które mają wpływ na nasze zdrowie. Duże spożycie cukru wiąże się również z niedoborami wielu witamin, na przykład B, co dodatkowo osłabia system immunologiczny.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Gosia Gosia

    Świetny artykuł. Krótko, zwięźle i na temat. Chyba wydrukuję sobie i do lodówki przyczepię.

  2. Kamila 33 Kamila 33

    świetnie napisane i takie prawdziwe

  3. neta neta

    doskonale ujęte!

  4. Alergiczne Dziecko Alergiczne Dziecko

    Rzetelnie napisany artykuł. Wszystko to prawda!

  5. Justyna Justyna

    Rewelacyjny tekst-pisać, pisać może dotrze w końcu do ludzi. Mnie teść prawie pobił bo daję dziecku do picia wodę- odpychał mnie żeby zaaplikować maluchowi soczek-teściowa stwierdziła że biedne dziecko -na pewno boli go od tego brzuszek (no przecież cukier działa przeciwbólowo, prawda?;). W zimie często obserwuję w marketach opatulone w kurtki dzieci….

  6. Eliza Eliza

    No to ja nie psuję odporności mojego dziecka :)

  7. Iga Iga

    Gratuluję – świetnie napisane :)

  8. Asik Asik

    A co jeśli dziecko jest niejadkiem? Absolutnie nie spożywa nic poza makaronem i mlekiem z butli czy kubka? Odkąd moja córka skończyła rok i przestałam ja karmić piersią nie chce jeść nic poza makaronem z masłem lub z rosołem i pije jeszcze mleko modyfikowane.

    • xxx xxx

      A kto daje córce ten rosół, mleko i makaron?
      Może zabrzmi brutalnie, ale…podawać coś innego i koniec.
      Nie zje, to nie.
      Zdrowe dziecko samo się nie zagłodzi.
      W końcu zacznie jeść inne rzeczy.

      • Nat Nat

        napisał rodzic który nie ma dziecka niejadka, tak się wymądrzać jest bardzo łatwo!

    • Sylwia Sylwia

      Mam bardzo podobną sytuację. Moje dziecko najchętniej piłoby same mleko z kaszką ( może być eko ale to nadal kaszka ) , je tylko same kasze ( jaglana, gryczana niepalona , pęczak i co tam jeszcze jest :) ) , makaron też lubi, a choć jako 7 – 8 miesięczne dziecko lubiło warzywa to teraz za nic nie chce zjeść. Owoce też wybrane i mogę na rzęsach z rodziną całą stawać a ona nie zje tego co my .
      Mam poczucie winy , bo uważam że coś robię nie tak ale nie wiem zupełnie jak ją przekonać, dodam że to moje pierwsze dziecko i doświadczenia mało z 2 latkiem niejadkiem :)

      • terik terik

        Musze cie pocieszyc, ja mam dwoje maluszkow 4 i 2 synek do 2 roku zycia zjadal wszystko a najbardziej lubil tarte buraczki od babci prosto ze sloika a na kolacje zupe;) po 2 roku odwidzilo mu sie, ale szanowalam jego decyzje i spokojnie czekalam, poszedl do przedszkola i byl niejadkiem nr 1, ale na szczescie w domku, wszytko co moglam przemycalam do porannej kaszy (orzechy, morele, figi, sezam), a jak nie chcial jesc to mowilam ze musi poczekac do nastepnego posilku i zero slodyczy, dopiero teraz jako 4 latek zaczal na nowo poznawac smaki- a w przedszkolu zostal krolem zup:) dlatego nie martw sie, maluszki tak maja. A coreczka 2 latka to wyzera wszystko co mozna, chyba ze widzi jak starszy brat mowi ble… Zycze powodzenia.

        • Zola Zola

          Ja z moim braciszkiem niejadkiem bawilam sie w zamknij oczka otworz buzie i myslal ze daje mu jego ulubionego ziemniaka a dostal kalafiora i mu posmakowalo. kilka smaków poznal przez takie oszustwo i potem juz bylo z gorki :) sam chcial probowac. Corki tez nie zmuszam jesli czegos nie lubi ale warunkiem jest ze musi sprobowac. Dzieci uwielbiaja monotonne diety, ale wydaje mi sie ze organizm potrafi upomnieć sie jesli brakuje jakis elementow. jesli dieta jest bardzo uboga polecam jednak stosowanie sztucznych witamin ale tylko w okresie jesienno- zimowym. przy wszelkich infekcjach dzialac natychmiastowo ale lagodnymi srodkami np lipomalem. Unikac antybiotykow i sterylnej czystosci w mieszkaniu. Dziecko nie zachoruje od zwierzaka a tylko sie uodporni…

      • Magda Magda

        Hej, mam podobnie wiec kiedy daje dziecku kaszke, najpierw nabieram na łyżeczkę troche przetartego owoca, a nastepnie przykrywam to kaszka, smak kaszki dominuje i jak nie naloze za duzo owoca to zjada :) mozesz najpierw dac ze 3 łyżeczki samej kaszki żeby uśpić czujność :) powodzenia :)

      • Aga Aga

        Mam 8 latke ktora tez byla niejadkiem, w kolko tylko rosòl i makaron z serem. Jednak wychodze z zalozenia ze dziecko wie czego mu potrzeba. Wiec nie zmuszac na sile. Teraz còra je wszystko. To przejsciowy okres. Syn mojej kuzynki przez bedac w wieku od 6-10 zyl glownie ja mleku. Dzis ma prawie 180 wzrostu chlop jak dab. Nie ma co panikować. Prosze tylko unikac wszelkich suplementow j syropow na apetyt, bo to sama chemia.

  9. gienio gienio

    to może warto jeszcze napisać artykuł: jak bzdurne artykuły nakręcają poczucie winy u rodzica?

    • sosrodzice sosrodzice

      Akurat jeśli rodzic ma poczucie winy to dobrze, znaczy, że umie krytycznie spojrzeć na siebie i własne decyzje. „Poczucie winy to informacja, że jednostka wypracowała własny system wartości, który wpływa na jej zachowanie oraz że ma wgląd w siebie.” Gienio, postaramy się sprostać Twoim oczekiwaniom i napiszemy kolejny „bzdurny” artykuł. Pozdrawiamy serdecznie!

      • joana joana

        Moim zdaniem nie zawsze jest dobrze. Często pojawiający się ideał „matki polki” wpędza matki w poczucie winy matki nie-idealne. Rzadko kiedy nie-idealna,nie dająca czasami rady matka się do tego przyzna. Powoli zaczyna się mówić się o depresji poporodowej, o burzy hormonów i huśtawce nastrojów, o problemach z karmieniem piersią, o poczuciu winy,ze nie dajemy rady, że dziecko płacze, że ma zaparcia, że ulewa itp itd. Ale nadal za mało. Ja to wszystko przeszłam i mówię o tym głośno – pierwszy miesiąc życia moja dziecka to był istny koszmar. Nie wiem jak będzie dalej, ale widzę znaczną poprawę :D Młoda ma 8 miesięcy i chyba jest szczęśliwym dzieckiem z szczęśliwymi rodzicami :)
        Co do problemów z karmieniem. Przeczytałam gdzieś że zdrowe dziecko się nie zagłodzi. Jest taka książka, tylko niestety nie zapisałam sobie tytułu i w tej książce autor piszę o tym że rodzice z karmieniem często przesadzają. Dziecko jak dorosły ma lepsze i gorsze dni, tak jak dorosły może być monotematyczny z jedzeniem (kto z was nie miał tak że jadł przez miesiąc jajka na śniadanie? :D )
        A co do samego artykułu- fajnie napisany i poprawił moją samoocenę jako matki :D raczej nie psuję odporności mojego szkraba :)

  10. Aleksandra Aleksandra

    Zgadzam się praktycznie ze wszystkimi poza tymi suplementami – jasne sztuczne witaminy mogą zrobić więcej krzywdy niż zdrowia, zwłaszcza te kupowane w supermarketach i polecane w reklamach tv i popularnej prasie. Oczywiście suplementami nie nakarmimy siebie i dziecka- zdrowa dieta to podstawa, jednak w dzisiejszych czasach nawet te najzdrowsze warzywa i owoce mają za mało witamin i minerałów ( 15 lat temu wystarczyło zjeść 4 ziemniaki aby dostarczyć sobie dzienną dawkę potasu obecnie trzeba ich zjeść 4kg – a co z resztą składników? ). Wspomagamy się suplementami aby dostarczyć organizmowi to co jest mu niezbędne do zdrowia. Ważne jednak jest to – jakie to są suplementy.Aby nie zrobić sobie i naszym dzieciom nimi krzywdy muszą spełniać one najwyższe normy a producenci powinni spełniać odpowiednie wymagania. Jakie? Przede wszystkim suplementy muszą być naturalne – aby były przyswajane przez nasze organizmy.Naturalne to znaczy w ich składzie musi być minimum 80% naturalnych składników. Muszą być one chelatowane do aminokwasów aby spełniać biodostepność naszego organizmu – nie mogą być zlepkiem witamin i minerałów połączonych z białkiem.Producent tych suplementów musi posiadać ściśle kontrolowane plantacje produktów używanych do stworzenia tych suplementów, razem z laboratorium i odpowiednią liną produkcyjną. Co za tym wszystkim idzie – wyższa cena. Dobry producent ma swoich wykwalifikowanych przedstawicieli, którzy potrafią dobrać produkt do osoby, jej wieku, stylu życia i stanu zdrowia. Najlepsze suplementy są sprzedawane w sposób bezpośredni. Jakby ktoś chciał więcej informacji zapraszam. Udzielę odpowiedzi na ile będę mogła.

    • Iga Iga

      Jakiej firmy farmaceutycznej jest Pani przedstawicielką? :)
      To mnie interesuje

      • Aleksandra Aleksandra

        Nie współpracuje z żadną firmą farmaceutyczna. Nie zarabiam na wiedzy, którą posiadam dokształcam się na własną rękę zwłaszcza jeśli coś dotyczy życia i zdrowia mojego i mojej rodziny.

        • Ewelina Ewelina

          Pani Aleksandro jest Pani w ogromnym błędzie „suplementacyjnym”. W naszym kraju bardzo łatwo można zarejestrować suplement i wypchnąć go na półkę apteczną, a potem zachęcić kolorową reklamą do jego kupna. Niestety cena detaliczna nie warunkuje ich jakości, właściiwie nic jej nie gwarantuje, ponieważ suplementy diety nie przechodzą żadnych badań klinicznych (dla leków jest to podstawowe 10 lat -III fazy, plus 4. faza już w trakcie dystrybucji), skład jest deklarowany jedynie na kartce papieru (taki dokument należy przedstawić w inspektoracie SANEPID-u) a substancje wypełniające pastylki, żelki i inne cukierki witaminowe dla dzieci w dużych ilościach wpływają negatywnie na perystaltykę jelit u dzieci (u dorosłych też). Napisała Pani również o chelatach, które są jedyne właściwe- owszem, ale chelaty naturalne, np. chlorofil zawarty w warzywach zielonych jest chelatem dostarczającym magnez, ale syntetyczny chelat magnezu wcale nie jest taki cudowny. Drugą sprawą dotyczącą suplementów jest fakt, iż mają uzupełniać niedobory mikro i makroelementów, które nie są dostarczane w diecie naturalnej. Moje pytanie brzmi, jak się to ma chociażby do preparatów odpornościowych zawierających pelargonię afrykańską, czy też wyciąg z boczniaka? Nie słyszałam nigdy, aby któraś mama gotowała kwiaty pelargonii dziecku na obiad. Dodatkowo konserwanty zawarte w syropkach czerwonych- koszenila, pomarańczowych- oranż powodują ogromne problemy z trawieniem. Dobrze zbilansowany posiłek z odpowiednich warzyw i owoców, a także nabiału i mięs wystarczy

          • anna anna

            i na ten temat proponuję kolejny artykuł :) tj o samych suplementach. Takie czasy – nie tyle łatwiej podać dziecku syrop, co częściej taniej. Choć przecież mowa o suplementacji a nie o zamianie warzyw i owoców na syrop. Wszystko z głową i na miarę potrzeb – wszystko dla ludzi ale warto przyjrzeć się co naprawdę siedzi w „syropkach z misiami i motylkami” i czy cena faktycznie równa się jakości.

            • anna anna

              wstrzeliłam się? czy mam artykuł na zamówienie ;)? hehe

          • Aleksandra Aleksandra

            Nigdzie nie napisałam, że suplementy dostępne w sklepach czy w aptece to te które powinniśmy kupować i stosować, znam rozporządzenie ministra zdrowia i wiem, że suplementy dostępne na naszym rynku mają spełniać dwie normy – mogą nie działać, ale mają nie szkodzić. Wiem jednak że np. w takich krajach Europy jak Szwecja te suplementy muszą przejść cykl badań naukowych i klinicznych i nie są one ot tak wpuszczane na rynek. Ten cykl musi trwać minimum 5 la, a firma je produkująca musi spełniać najwyższe standardy jakości dotyczące produkcji leków…Znam też składy cukierków – suplementów i tych syropków na wszystko łącznie ze spaniem i doskonale wiem, że to chemia i sam cukier – tego nie trzeba mi uświadamiać…jestem świadomym rodzicem i wiem, że witaminami w tabletce, tranem z kapsułki nie nakarmie dziecka ani nie zastąpienie nimi ryby, owoców i warzyw czy też białka w jakiejkolwiek postaci. Jednak zdaje sobie sprawę ze przy tak wysokim przemyśle i tak wysokim przerobie gleby i zwierząt – które są faszerowane antybiotykami itp. nie jestem w stanie zapewnić sobie i dziecku odpowiedniej ilości wartości odżywczych, jak to mogły robić nasi rodzice i dziadkowie, dlatego zawsze trzeba szukać złotego środka i szukać tego co najlepsze i robić to co co najlepsze. Dlatego też twierdzę że nie wszystkie suplementy diety są złe, trzeba tylko szukać tych odpowiednich. Pozdrawiam

          • spa spa

            „na kłopoty ABC” tam jest odcinek o suplementach:-D:-D

          • Daki Daki

            Ewelino pracowałam kiedyś przy suplementach i potwierdzam, receptura powstaje na zasadzie: to dodajmy jeszcze to bo fajnie brzmi a i tak tego nikt nie sprawdzi czy działa… Szybko zrezygnowałam z takiej pracy…

          • Aga Aga

            Zgadzam sie. Kilka lat temu pracowalam w firmie ktora dziekila budynek inna produkujaca suplementy. W wiekszosci przypadkow oni nawet nie otwierali butelek tylko naklejali nalepki, a wszystko pochodzilo z chin. Od tamtej pory duzo rozwazniej podchodze do suplementow, ktore w odroznieniu od lekow nie sa regulowane (mieszkam w USA, ale w PL pewnie jest podobnie).

    • AnnaMa AnnaMa

      Witaminy naturalne są tylko i wyłącznie w warzywch i owocach i innych pokarmach a nie w suplementach.

    • Izka Izka

      Mądre słowa jezeli chodzi o suplementy ale proszę zwrócić uwagę na jedno muszą miec certyfikat :INSTITUT FRESENIUS” Jest to certyfikat przyznawany na rok który trzeba odnawiac jezeli suplementy go nie posiadaja niestety nie są nic warte i posiadają chemię .Warto na to zwrócic uwagę !!!

  11. o o

    to jest program depopulacji o ktorej wspominal m.inn niejaki Gates a jedna z metod – szczepionki z rtecia. jedno pokolenie wystarczy

  12. Ula Ula

    miesiące się pomyliły ;)

  13. Patrycja Patrycja

    Ciekawy, pożyteczny artykuł. Właściwie staram się stosować wszystkie z powyższych metod, co niewątpliwie pozytywnie wpływa na zdrowie mojej córki. Jednak taka poprawna opieka nad dzieckiem wymaga bardzo dużo zaangażowania i energii. Nie ukrywam jednak, że często wolałabym mieć więcej czasu na swobodną i spontaniczną zabawę z dzieckiem, zamiast głowy pełnej obowiązków. Tłumaczę sobie wtedy, że jestem matką tego dziecka, a nie jego koleżanką…czasami pomaga :)

  14. ela ela

    zgadzam się z tym przegrzewaniem i tym podawaniem tabletek ja nie przegrzewam i nie podaje tabletek wole aby moje dziecko miało zróżnicowaną dietę a tak po za tym to wychodzenie w prawie każdą pogodę mama 3 letniej zosi.

  15. Asia Asia

    Mam 14-miesieczną córeczkę. Stosuję się do wszystkich powyższych zaleceń. A mimo to moje dziecko musiało mieć już podany dwukrotnie antybiotyk na zapalenie oskrzeli. Zawsze zaczynamy leczenie od medycyny naturalnej, ziół, homeopatii, masaży leczniczych. Czasem się udaje, a czasem nie. Bardzo przeżywam podanie każdego antybiotyku. Czasem nie ma wyjścia. Nie wiem co bym jeszcze mogła zastosować :(

    • misjarodzinka.blogspot.com misjarodzinka.blogspot.com

      Spróbuj następnym razem podać dziecku Syrop z buraka, który robi się samemu w 10 minut. Ja tak wyleczylam swoje dzieciaczki z zapalenia oskrzeli. Oczywiście miałam podać antybiotyk, córka 10 msc, syn 3 lata, receptę wzięłam na ‚czarną godzinę’, w domu zaraz robiłam Syrop. Po 3 dniach poszłam do kontroli, lekarka z satysfakcją stwierdziła, że oskrzela czyste. Słowem się nie zająknęłam, że antybiotyku nie podałam. Ale uważam to za mój sukces, ze tym razem udało się uniknąć tego świństwa. Pozdrawiam!

      • job job

        wierzę że nie podałaś antybiotyku heh prędzej świnia niebo zobaczy…

  16. koss koss

    Świetny artykuł.Próbowałem wprowadzić i cały czas się staram ale mam bardzo to utrudnione po rozwodzie. ciągłe sprzeczki o jedzenie młodego,sposób ubierania,sztuczne witaminy jakieś tam suplementy diet,.zbyt mało ruchu. Efekt widzę. Najgorszy jest wszędobylski cukier tzn nie popadajmy w paranoje. Ładowany jest do wszystkiego i w różnych postaciach. Mam cukrzycę i bardzo dokładnie sprawdzam w produktach ilości cukru – masakra to co widzę. Można o tym pisać dużo . Ten artykuł to prawdziwe kompendium wiedzy

  17. Gosia Gosia

    Pierwsze co psuje odporność dziecka to szczepienia!

    • iza iza

      dzięki takiemu podejściu już szaleje odra, czekam z „niecierpliwością” na niezaszczepione-powykręcane dzieciaki na skutek Heinego Medina. Ostatnio takie widziałam jakieś 20 lat temu. Szkoda mi tylko dzieci tak zadufanych i pewnych swojej nieomylności rodziców. Niezaszczepione dzieci mogą też nie chorować, ale być nosicielami, czyli istnym „dobrodziejstwem” dla mądrzejszej części społeczeństwa.

      • Dorota Dorota

        Iza, chyba brakuje rzetelnej debaty na ten temat, nie sądzisz?

        • iza iza

          Na pewno by się przydała, tylko kto reprezentowałby strony? Wiem, że są też lekarze -przeciwnicy szczepień (mnie to akurat przeraża), więc mogli by dyskutować, lekarze – zwolennicy i ew. farmaceuci, ale oni tu nie są bezstronni, więc raczej odpada. Rodzice kierują się głównie emocjami, przeczytają, że w szczepionce rtęć, to już są przeciw, a że są to b. małe ilości, a że mnóstwo metali w tym ciężkich chcąc nie chcąc przyjmujemy pod postacią jedzenia, czy kosmetyków… Ja uważam szczepienia za dobrodziejstwo medycyny. Rodzic, którego dziecko miało powikłania poszczepienne (też się zdarzają, nawet po ibupromie), będzie zagorzałym przeciwnikiem. Jestem w wielu aspektach za wolnością jednostki, ale gdy może ona zagrozić reszcie społeczności, uważam, że pewne rozwiązania muszą być regulowane odgórnie (obowiązek szczepienia na najgroźniejsze choroby). Sama zaszczepiłam dzieci np. na ospę i z przerażeniem słucham o rodzicach zarażających ospą swoje dzieci. Może tylko ja mam pecha, ale osobiście znałam dziecko, które zmarło na skutek powikłań po ospie, a dwoje innych wylądowało w szpitalu w ciężkim stanie. Więcej rzetelnych informacji o szczepieniach, tego na pewno brakuje.

          • Ela Ela

            mieszkam w Niemczech…tutaj juz prawie 40% rodzicow nie szczepi swoich dzieci…nie ma musow oraz epidemii;)szczepionka na gruzlice zostala w 90-tych latach wycofana poniewaz wiecej szkodzi niz uodparnia…telewizja otwarcie publikuje programy w ktorych przyznawane jest ze szczepienia sa szkodliwe….przyklad https://www.youtube.com/results?search_query=alte+freunde+neue+feinde

            • Dorota Dorota

              Ela, dzięki za ciekawy głos w dyskusji.

            • Aga Aga

              Nie wiedzialam ze w Niemczech Az taki duzy procent sie nie szczepi. Ja mieszkam w stanach tutaj szczepionkami wręcz cie bombarduja. Nie mozna ot tak nie szczepic dziecka trzeba znalezc powod, zazwyczaj ludzie nie chcacy szczepic zadlaniana sie religia. No i szkoly nie chca przyjmowac nie szczepionych dzieci takze trzeba miec mocne powody. Jednak na gruzlice sie tu nie szczepi, ale juz na swinke i ospe tak . Mysle ze sa szepienia wazne i mnien wazne. To coroczne szczepienie na grype jest w zupelnosci zbedne, tak samo jak na swinke ( ktora trzeba powtarzac co 10 lat, dlatego choruje na nia wiele doroslych, no bo kto oprocz rodzicow potem pamieta sie szczepic?)

          • Przemysław Cuske Przemysław Cuske

            Mam zagadkę dla zwolenników odporności zbiorowej:
            Wyjaśnij, jak działa odporność zbiorowa na przykładzie Polski, wiedząc, że aby działała odporność zbiorowa musi być minimum 95 % zaszczepionej populacji, i że szczepionka działa przez kilka lat?
            Z danych statystycznych z 2013 r. wynika, że w Polsce było 38 502 396 mieszkańców, z czego osób w wieku przedprodukcyjnym, u których możemy założyć, że jeszcze mają odporność na choroby zakaźne dzięki szczepieniom (chociaż i w tej grupie wiekowej, wielu już jej nie ma na wiele chorób), jest 14 058 180.
            Szacunkowo więc procent mieszkańców zaszczepionych wynosi 36,52% ludności Polski.

            • job job

              kocham statystyki boże…widzisz i nie grzmisz

      • Sylwia Sylwia

        Nigdzie nie szaleje odra , proszę podawać źródła danych jak się rzuca takie zdania (mówię tu o źródłach potwierdzonych a nie artykułach w mediach ). Kalendarz szczepień w Polsce bardzo się różni od tych na zachodzie Europy, u nas się szczepi na wszystko co się da i jak najmniejsze dzieci , na zachodzie są to wybrane szczepienia ( max 4- 5 ), lub wcale przymusowo się nie szczepi. Nigdzie tam nie szaleje wirus polio ani inne straszne choroby . Gdyby urodziła się Pani w takiej Belgii na przykład , szczepiłaby Pani dzieci na 4 choroby i byłoby to dla Pani zupełne normalne. Kalendarz szczepień w Polsce układają urzędnicy nie lekarze, zatwierdzane rozszerzenia szczepień są przez rząd a nie przez konsylium lekarskie – inaczej mówiąc Państwo zmusza rodzica szczepić na 3 choroby – to nasi rodzice szczepią na 3 choroby , na 15 to nasi rodzice szczepią na 15 , będą kazać na 50 to nasi Polscy rodzice będą szczepić na 50 – i nie dlatego że to jest konieczne , istotne, bo sytuacja epidemiologiczna tego wymaga , bo rodzice zaczerpną wiedzy , nie. Podejście większości polskich rodziców jest takie, że jak każą szczepić to znaczy że tak na być i już, w tym wszystkim ginie gdzieś dobro człowieka ( małego w szczególności ). Za to jak dziecko dostanie poważnego NOP-a, to jednego może być Pani pewna Ci sami urzędnicy co ustalają kalendarz szczepień, odmówią pomocy w leczeniu . Wtedy drogi rodzicu dziecko jest już tylko Twoje i sobie radź, przecież podpisałeś zgodę na szczepienie więc wiedziałeś co może się wydarzyć, prawda?

        • Aga Aga

          Nie wiem jak jest w reszcie Europy, ale w Stanach szczepionki sa przymusowe, inaczek dzoecka nie przyjma do szkoly(chyba ze ma sie wazne powody, ale to trzeba udokumentowac). Wiekszasc szepionek podaje soe do 6 roku zycia, potem juz tylko tezec i rozyczka dla dziewczynek. Lekarze chca szepic nawet 4 szczepionkami naraz. Wiekszac ludzi szczepi sie tu co roku na grype, co jest absurdem bo one i tak nie dzialaja. Mysle ze w pl jeszcze nie ma tak duzo szczepionek ( w usa szczepa dodatkowo na swinke, ospe, ktore trzeba powtarzac, dlatego czesto dorosli ludzie choruja).

  18. misjarodzinka.blogspot.com misjarodzinka.blogspot.com

    Zgadzam się w 100% zwłaszcza jeżeli chodzi o żywienie dzieci i podawanie syntetycznych witamin. na prawdę to nie kosztuje dużo czasu ugotować zdrową zupę, zrobić jarzyny do obiadu czy zamiast podawać batoniki z ‚mleka’ zrobić sałatkę owocową. Skłamałaby mówiąc, że moje dziecko nie je słodyczy, ale wszystko z umiarem! Niestety, najprościej zapchać dziecko słodyczami, zamówić pizze czy frytki na obiad, przecież godne nie będzie. Ale czy zdrowe?

  19. monika monika

    oj jak sie ciesze… bo my mamy z Synkiem ustalone: rano sniadanko… w sumie musi zjesc to co mu podam – nie wmuszam ile zje to zje… pozniej myjemy owoce i robimy soki: pomarancza, marchew, buraki, jablko… wszystko co sie da… ubieram go tak jak siebie…wiec chyba nie ma tragedii :)

  20. chomiczyca chomiczyca

    U mnie dzieciaki lubią mięso, kaszę, ogólnie zdrowo jedzą….Córka 6 lat zjada dużo warzyw i owoców ( uwielbia chrupać marchewke, paprykę, ogórki pod każdą postacią, kapustę kiszoną i wszystkie owoce świata). Syn 5 lat niejadek nie tknie warzyw, z owoców tylko jabłka i banany( rzadko) Córka choruje non stop, syn okaz zdrowia, raz w zyciu miał antybiotyk na… niewiadomo co, lekjarz dał, bo goraczkował już 5 dni…. Niezbyt logiczne. Synowi podaje witaminy apteczne. Skad u niego ta odpornośc a u córki brak odporności?

  21. Małgosia Małgosia

    Znam mamę,która szuka dla swoich dzieciaczków (max 10 lat) cenku i magnezu w tabletkach:) Bo mamy kupujące wapń w tabletkach dla dzieci to już normA;/

  22. Martana Martana

    Obawiam się, że nie zawarła Pani w tekście jednej z najważniejszych kwestii: wyjałowienia środowiska dziecka. Rodzice piorą ubranka w antybakteryjnych proszkach, myją dzieci antybakteryjnymi mydłami, czyszczą mieszkania antybakteryjnymi preparatami. Co najstotniejsze – nie dopuszczają ich do zwierząt, kontaktu z ich śliną, skórą i sierścią. Jałowe dzieci z jałowych domów nie są w stanie znieść niejałowego środowiska, dlatego cierpią na brak odporności i groźne alregie. A wystarczy przygarnąć psa/kota i pozwolić mu spać z dzieckiem w łóżku i lizać je po twarzy. Do tego pozwolić dziecku zwyczajnie się ubrudzić. Zwykła i krzyżowa odporność będą wtedy zagwarantowane.

    • klaudek klaudek

      Zgadzam się ze zabrakło pkt o sterylnym świecie w jakim żyją niektóre dzieci sterylizatory mydła antybakteryjne i inne cuda i tym bardzie choruja dzieci wiecie kiedy bbył największy pogrom heinego medina w USA? Kiedy zaczął się szal na czystosc i sterylne warunki i mycie rąk co 5 min a nie było szczepionek. Dziecko musi się wybrudzic tez żeby nabrać odporności.

      • Dorota Dorota

        Dzięki. Rzeczywiście brakuje punktu o sterylności :)

    • AnnA AnnA

      nie zgadzam się z Panią, posiadanie zwierząt i/
      lub brudnego domu nie zapewni nikomu braku chorób

      • klaudek klaudek

        Brudnego domu nie ale sterylne go też nie. Po prostu złoty środek i zdrowy rozsądek trzeba zachować. Nic w przesadnie nie jest zdrowe. A fakt ze dzieci na wsi są ogólnie rzecz biorąc zdrowsze niż miastowe trzymane w sterylnych warunkach. A badania potwierdzają ze dzieci matek które miały psa czy kota w ciąży juz nie miewają albo rzadziej mają alergie na zwierzeca siersc. Nie mówimy o wziewnej czy pokarmowej alergii.

        • Dorota Dorota

          Tak, to prawda – badania to udowadniają, sterylne warunki nie są najlepsze…

      • Martana Martana

        No właśnie – Pani AnnO, po Pani krótkiej wypowiedzi widać, że wiele osób nie jest w stanie zrozumieć pojęcia „normalności”. Dlatego w naszym kraju (i wielu innych) powstał całkowity zakaż bicia i dotykania dzieci. Nie uważam, aby bicie było dobrym środkiem wychowawczym, ale każdy zdrowy psychicznie człowiek dostał od mamy choćby raz w życiu „klapa przez pieluchę”, który zadziałał jak otrzeźwienie w ataku szału/histerii. Podobnie z dotykaniem: bez dotyku osób, którym dziecko ufa, czyli poza rodziną pani z przedszkola, opiekunka/opiekun – dziecko nie rozwinie się prawidłowo. Niestety wielu ludzi nie rozróżnia „klapa przez pieluchę” od rzucenia dzieckiem o ścianę, a przytulenia wynikającego z serdeczności, od zachowań pedofilskich. Stąd na wszelki wypadek całkowite zakazy. Nikt nie napisał tu, że dziecko ma mieszkać w zaniedbanych chlewie – dziecko ma miszkać w czystym, normalnym domu ze zwierzakiem, „oprane” zwykłym proszkiem, omyte zwykłym mydłem (niehypoalergicznym!!!). Może też zjeść garść truskawek z piaskiem i robaczkiem w środku.

  23. klaudek klaudek

    Artykuł bardzo fajny choć dodałbym jeszcze oprócz tego co napisałam pod odp jednej z pań o czystości przesadnej to ze odporność to tez od samego początku geny potem zdrowa ciaza ze zdrowym stylem życia podczas niej oraz zdrowy prawidłowy poród no i przynajmniej początkowe karmienie piersią No i potem wszystko co tu pisze :) troszkę zdziwił mnie opis autorki ja wiem ze nie ma idealnych niemowlaków ludzi nie ma więc dzieci tym bardziej ale co ja poradzę, że moja 1 córka spala całe noc od 2 mca zycia nie miala kolek ze jadła wszystko nie grymasila nie chorowała i była ciągle uśmiechniętym bobasem tzn wsio nie było idealnie bo jednak nie udało mi się karmić piersią dłużej niż bym chciała ale cieszę się że choć te 5 mcy się udało. Doszlam potem ze problemy byly przez znieczulenie dozylne przy porodzie i corka miala slaby odruch ssani i potem problemy tylko sie nawarstwialy jeden po drugim. Za to druga odplacila marudzenie nie jedzeniem nie spanie i wszystkim za siebie i siostrę ;) także pozdrawiam hehe

  24. Staw Staw

    W końcu normalna babka, tak trzymać.

  25. aska aska

    Szkoda tylko, ze tak malo rodzicow trzyma sie takich zasad. Super artykul :-)

    • Dorota Dorota

      Dzięki. Pozdrawiam :) I zachęcam do przeczytaniu innych na tej stronie ;)

  26. Izka Izka

    Jeżeli chodzi o odporność wszystkiego stosowałam mój maluszek jak poszedł do przedszkola ciągle chorował po prostu koszmar w pracy ciągle opieka i szef który się złoscił kolezanka poleciła mi colostrum w płynie dla dzieci choc nie wierzyłam ze to pomoże jednak pomogło jest to siara mleka krowiego uzyskiwana z nadwyżki po ocieleniu się . polecam wszystkim rodzicom .

  27. Patrycja Patrycja

    Nie wiem skąd to się bierze ale moja babcia zawsze na mnie krzyczy jak daje synkowi wodę „bo go żołądek będzie bolał!!” Inne znane mamy wszystkie soczki, napoje namiętnie podgrzewaja nawet kiedy mają temp pokokowa

    • Dorota Dorota

      nasze babcie też nie lubią wody – soczki w ich mniemaniu są lepsze…a wodę jak pije dziecko to jest takie biedne…ech ;)

  28. Monika Monika

    Nie mogę się zgodzić co do witamin . Mozemy się dwoić i troić a nie dostarczymy tyle witamin organizmowi ile się domaga. Gotujac , przechowujac , krojac i tarkujac zabieramy sporo takim owocom czy warzywom . Zima i wczesna wiosna to czas kiedy brakuje w naszych ogrodach świeżych warzyw , owoców i siegamy po te z rynku i ze sklepu a niestety tam czesto padamy ofiarami ” oszustw ” kupujemy cos napedzane nawozami..

    Ja podaje tran i nie uważam abym obniżała w ten sposób jego odporność :)

    • Dorota Dorota

      Zima i wiosna to czas na przetwory i kiszonki. Są sposoby, da się, choć to prawda…jest to trudne.

      • Monika Monika

        Masz rację ..Zupełnie o tym zapomniałam .
        Z tym , ze nie wszystkie dzieci jadaja zaprawy ..Mój jest ANTY Kiszonkowy ..kompocik wypije ale moim zdaniem to i tak zabrane jest wiekszosc witamin :)

        • Dorota Dorota

          No tak, każdy rodzic decyduje sam i każdy zna swoje dziecko najlepiej :)
          Wszystkiego dobrego, Moniko :)

  29. aga_agee aga_agee

    Artykuł fajny, mądry, dobrze napisany, ale nie do końca się zgadzam :(
    Przyglądam się dzieciakom w rodzinie i wśród znajomych i niestety rzeczywistość jest trochę inna :(
    Antybiotyków staram się nie dawać (ostatnio miał zapalenie zęba więc trzeba było), nie jemy przetworzonej żywności, ładnie je warzywa i owoce, słodyczy je mało, na powietrzu jest kiedy tylko można, nie przegrzewam bo mi wiecznie gorąco a jego ubieram podobnie, całuję go, przytulam i poświęcam baaardzo dużo czasu i …. młody wiecznie chory!
    Dzieci znajomych prawie wszystko odwrotnie – dzieci mało chorują !!!
    Coś w tym jest, ale nie do końca!

  30. Ewa Ewa

    brakuje na tej liście bardzo powszechnego błędu jakim jest podawanie leków przeciwgorączkowych jak tylko temp. skoczy do 38,5, a gorączka i jej pielęgnowanie jest kluczowym elementem sprawnego systemu odpornościowego.
    Kolejnym czynnikiem negatywnie wpływającym na rozwój naturalnego systemu odpornościowego są szczepienia (temat rzeka, kontrowersyjny, ale tak jest)
    W dieta, dieta i jeszcze raz dieta. Wyeliminowanie trzech szkodników białych i ich pochodnych: mleko, mąka, cukier – i nasz system odpornościowy będzie nam w naturalny sposób słuzył, bez konieczności wydawania kroci w aptekach.

  31. saii saii

    Kolo mnie w UK mieszka sporo hindusow I czasami wieje, jest zimno it’d pada a widze dziecko w spacerowce Bose np Tylko w spodniach i bluzce :P I czesto to widze, nie wygladaja zeby I’m bylo zimno, widze ze nie sa biedni itd… Hyba tak zahartowane sa

  32. Mama Mama

    Pani dorota chce czy nie idealne dzieci istnieja;))))))

  33. Medi Medi

    dlatego dobrze jest o takich rzeczach mówić, podobnie, jak warto wymieniać się doświadczeniami, co zrobić, żeby wzmocnić odporność dziecka. A dla mnie takim świetnym sposobem są kąpiele solankowe.

  34. job job

    artykuł mamusi co to jest orędowniczką zdrowego rozsądku w wychowywaniu dzieci. Nie znosi wypowiedzi o idealnych niemowlakach…

    gdzie tu zdrowy rozsądek, dzieci są różne, delikatniejsze i muszą być np cieplej ubrane, czasem zwłaszcza po antybiotykoterapii muszą brać witaminy, a sam antybiotyk jest niezbędny (a tekst że na katar czy kaszel dajemy antybiotyki jest mocno przesadzony), jak dziecko lubi kaszki dziecięce to czemu mam nie podać, jesteś pewna że nie wkradł się cukier do waszego jadłospisu skoro jest wszędzie ? :P

    Wszystko kwestia tego gdzie kto mieszka(tj. powietrze warunki do zabawy), jaki charakter ma dziecko, czy zmusza się dziecko do jedzenia, czy dajesz wybór dziecku. Zgadzam się z jednym tylko punktem Ostatnim. ale pracy nie porzucę bo nie chcę. tego robić byłabym złą matką wtedy gdybym musiała na okrągło siedzieć z dzieckiem i nie mogła się realizować poza tą strefą życia.

    • AsiaD AsiaD

      Mieszkam w UK, jestem na różnych mamuśkowych grupach na fb.
      Kiedyś ktoś napisał na niej, że kaszki z brytyjskich sklepów są wstrętne i nie będzie ich kupował, lepsze są polskie Bobo Vita. Gdy porównałam składy, wyszło mi, że brytyjska jest dla polskich mam niedobra, bo ma za mało cukru w porównaniu do tych polskich (30g cukru na 100 g produktu).
      Naprawdę da sie unikac cukru w diecie dziecka w jego pierwszych latach. Jeśli od początku o to zadbamy dziecko w przyszłości samo będzie tego unikać.
      Co do antybiotyków na kaszelek – znam sporo mam, które przesadzają z antybiotykami. Jak wyjdą z gabinetu GP są oburzone, że dziecko nie dostało antybiotyku na temperaturę 37,5 st. Na szczęście tutaj nikt nie rozdaje antybiotyków na zawołanie tylko na wyraźną potrzebę. Taka mamusia natomiast myśli, ze lekarz krzywdzi dziecko, gdy on tak naprawdę dba o zdrowie swojego pacjenta.
      Daleka ciotka dawała córce na każde przeziębienie antybiotyk, aż ta sie uodporniła na wszystkie antybiotyki i przy późniejszej chorobie nie było już czym dziecka leczyć.

  35. Karolina Karolina

    Super artykuł tylko do picia wody dopisałabym,że wody smakowe to NIE woda tylko dla mnie już napój pod przykrywką wody, niestety, ale smakowe wody mają tyle cukru i niepotrzebnych dodatków, że są zupełnie bezwartościowe.

  36. Marika Marika

    a ja powiem moj sposob. Obecnie mam dziecko 4 lata. nie choruje w ogole ( do przedszkola chodzi.) nigdy nie brala zadnych antybiotykow. ewentualnie jakis maly katarek dwa razy do roku sie pojawil to wszystko. a oto moj sekret: nie karmialm piersia. mleko dawalam nie podgrzewane potem prosto z lodowki, jogurty ? prosto z lodowki. generalnie niczego nie podgrzewalam jej od urodzenia. taki amerykasnki zwyczaj :) fakt ze odzywia sie rowniez zdrowo i je bardzo duzo.natomiast nie je zadnych ciastek i innych slodyczy. pije tylko wode mineralna i mleko. NIE PIJE ZADNYCH SOKOW I JE MALO WARZYW i owocow w sumie tez… ale to w odpornosci jak widac nie przeszkadza:) no i basen…chodzimy od 3 go miesiaca regularnie co najmniej co tydzien obojetnie czy minus 20 czy plus 30 jest:) nie karmie ja rowniez zadnymi wspomagaczami odpornosci zeby bylo jasne. tylko witamine D daje od urodzenia codziennie. i tyle :) polecam.

  37. Ankam Ankam

    No najgorzej jest jak niektórzy przegrzewają maluchy. Ja już odeszłam od tego, staram się wzmacniać odporność dziecka i podaję mu immulinę plus w syropie.

  38. L L

    Mam doła robie tak od poczatku i co skoro moje dziecko choruje. Teraz ma zapalenie ucha… dostał na spacerku fakt o dost. antybiotyku minęło az 3 mce. Za kazdym razem daje ten antybiotyk jak juz nie mozna zrobić. Witaminy je w owocach i warzywach dodatkowo podajemy D3 i probiotyk… Kto mi powie gdzie mam te błedy… ;(

  39. mrta mrta

    Zdecydowanie nie przegrzewam swojej córeczki, staram się spędzać z nią jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Trochę mamy problem, bo nie chce za bardzo warzyw jeść, ale za to owoce lubi. Do tego jeszcze podaję jej profilaktycznie acidolac w kropelkach, żeby flora bakteryjna miała odpowiednią ilość dobrych bakterii, bo stąd też płynie odporność

  40. Beata Beata

    Bo są faszerowane na zaś, np nurofenem przy katarze bo działa p.zapalnie, nie pozwala się dziecku samoistnie zbijać wysokiej temperatury, na wszystko antybiotyk, dzieci nie odżywiają się zdrowo, mają mało ruchu, wszędzie chemia o innych rzeczach nie wspomnę co by g.burzy nie wywołać. Także jak te dzieci mają być zdrowe i nie chorować.

    • Ania Ania

      My staramy się unikać antybiotyków jak tylko możemy. Dieta dzieci jest różnorodna i choć kosztuje mnie to wiele cierpliwość każdego dnia tłumaczę im co jest zdrowe i dobre dla organizmu. Z probiotyków również korzystamy, najczęściej z tego w kształcie misiaczka. Dzieciaki za nim przepadają.

  41. Monika Monika

    A ja się stosuję do wszystkich zaleceń opisanych wyżej, niestety moje dziecko choruje tydzień na tydzień (tydzień jest w żłobku, tydzień w domu, bo choruje), jestem tym tak zmęczona, poza tym boję się, że jak tak dalej pójdzie nie starczy mi dni na opiekę na dziecko, syropy, które Pani opisała w swoim artykule, poza tym, że kiepski skład to dopiero od 3 roku życia, mój ma 2, muszę się czymś wspomóc tylko czym

  42. Monia Monia

    Czasami te gotowe syropki i witaminy nie są takie złe, bo uzupełniają dietę naszych dzieci, która nie zawsze jest zdrowa i odpowiednio zbilansowana. Jeżeli dwójka rodziców pracuje, to doprawdy ciężko tej mamie przygotować 4-5 zbilansowanych posiłków w ciągu dnia, a w międzyczasie posprzątać, zrobić pranie, wyprasować, jechać na zakupy. No chyba, że mama nie pracuje i nie ma innych obowiązków niż wyłącznie opieka nad dzieckiem. Nie uważam za złe podawanie np. tranu do picia, tylko trzeba wybrać taki, który ma dobry skład i nie zawiera metali ciężkich w składzie (np. norweski Gal). Tran świetnie uzupełnia dietę dziecka, wzmacnia odporność, kości i zęby.

  43. kotecka kotecka

    Ja od zawsze staram się nie przegrzewać dziecka, spędzać jak najwięcej czasu na zewnątrz, a jesienią i zimą podaję mu krople REKLAMA z dobrymi bakteriami, bo to poprawia florę jelitową i wzmacnia odporność

  44. MP MP

    Czy zaszczepiona matka przekazuje swą odporność na urodzone dziecko czy nie?

Zobacz również