Niemowlę do zjedzenia

Każde dziecko po urodzeniu jest maleńkie, bezbronne i aż chce się je przytulać. Maleńkie nóżki, rączki, śliczną buzię, nieraz ktoś powie: ” Zjadłbym takiego”.

cukierki jak noworodkiI tu cukiernicy wyszli naprzeciw oczekiwaniom, traktując tego typu zdania bardzo dosłownie  – rozpoczęli produkcje „dzieci”, które można zjeść.

Maleńkie postaci wykonane są z czekolady i oblane polewą lukrową. Ich twórca postarał się o wierne oddanie szczegółów. Z czekolady powstają włosy, rumiane policzki, palce, paznokcie.

Rzeźba z czekolady łudząco przypomina dziecko. Do tego przyjmuje rozkoszne pozy podczas snu, ziewania czy leżenia na brzuszku.

Mnie z racji małych rozmiarów przypomina dziecko w łonie matki. Czy ktoś jest w stanie zjeść taki deser? Tego nie wiem, choć wydaje się, że wywołuje to pewne opory. Zupełnie jakby odgryźć nóżkę dziecku….Być może moje przypuszczenia są mocno przesadzone, ale chyba potrzeba odwagi, by zabrać się do konsumpcji…

Stop. Tutaj należałoby się zatrzymać. Powyższe „cukierki” to projekt Camille Allen.  Małe rzeźby zasłynęły jako cukierki do jedzenia. Tak zostały przedstawione na wielu portalach (m.in) i stronach www w sieci. Plotka, jakoby miały być to słodkie przysmaki, w których rozsmakowują się nowobogaccy urosła do wielkich rozmiarów. Tak wielkich, że nawet redakcja sosrodzice.pl początkowo w nią uwierzyła. Jednak udało się ustalić fakty.

Pomysł, jaki komuś wpadł do głowy, by przedstawiać powyższy projekt Camille Allen jako cukierki do jedzenia, okazał się tak absurdalny, że torem kuli śnieżnej nabrał rozpędu. Na szczęście prawda daje spokój: nikt nie namawia do jedzenia dzieci z cukru i czekolady. Na projekcie, pięknym, jeśli potraktujemy go właśnie jako sposób na przekazanie piękna małych ciał, można zawiesić oko, ustawić w pokoju w formie ozdoby. I to się podoba! Tak samo jak to, że udało się ustalić prawdziwe pochodzenie „słodkich cukierków”.

czekolada

Projekt Annabel de Vetten

Ale to nie koniec „słodkich historii”. Jedna z projektantek wyrobów z czekolady, Annabel de Vetten, posunęła się o wiele dalej. Z czekolady zaprojektowała główki noworodków. Nie są to zwyczajne głowy, a w wersji hardcorowej , przypominającej sceny z niejednego horroru.

Głowy wykonane są z czekolady, mają zniekształcone twarze i mętne, podkrążone oczy.

Poza tym projektantka zadbała o wszelkie szczegóły włosy, uszy, ciemiączko, które można wyraźnie, dostrzec na czekoladzie. Główka noworodka cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród kupujących, często jako element wystroju stołu towarzyszy również podczas przyjęć, gdzie przebywają dzieci.

Czy to oby odpowiedni rodzaj słodyczy dla dziecka? I czy czekolada w takiej formie jest w ogóle zjadliwa?

Wioleta 30-letnia mama trzyletniego Wojtusia. Absolwentka studiów pedagogicznych. Z zamiłowaniem pochłania wszelką wiedzę na temat wychowywania dzieci, gotowania oraz dziedzin kosmetyki. Zagorzała zwolenniczka karmienia piersią i jak najczęstszego chwalenia dzieci. Wyznaje zasadę: "Słuchaj dobrych rad, ale postępuj zgodnie z matczynym instynktem".

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. agnez agnez

    niesmaczne…

  2. joanna joanna

    Kto jest autorem takich pomysłów? Jest to dla mnie powiedziałabym nawet odrażające. Jaki cel niesie ze sobą zjadanie miniaturek niemowlakow? Dla kogo to jest? Można sie zachwycic taka miniaturka, bo sama w sobie jest naprawde ladna, ale potem ja konsumować? To jakies zboczenie! Nie podoba mi sie.

  3. HelowaMama HelowaMama

    yyyyy, ja pozostanę przy Rafaello:)

  4. dzoanna dzoanna

    Wrrrr.. Już napawa mnie to obrzydzeniem!!!

  5. Afrodyta Afrodyta

    Mnie to pachnie… „kanibalizmem”. Dla mnie pomysł bardzo, ale to bardzo nietrafiony :(

  6. Aero Aero

    Chore.

  7. HelowaMama HelowaMama

    Annabel de Vetten jest artystką. Jej prace nie są ogólnodostępne. Mają szokować, poruszać i prowokować.Jak widać, spełniają zadanie. Nikt nie przejdzie obok nich obojętnie. Co do figurek noworodków- nie mam pojęcia kto je wykonał, podejrzewam,że jest to pokazanie kunsztu cukiernika, nie produkcja na masową skalę. To zdjęcie ma jakieś pierwotne źródło, czy jest anonimową fotką przedrukowaną przez wszystkie portale dla matek?

    • xxx xxx

      a do czego ta praca tej „artystki”? jaki jest jej cel? szokowanie dla szokowania? bez sensu…Mi się nie podoba, nawet jako „sztuka”. Ja tu żadnego przesłania nie widzę.

      • HelowaMama HelowaMama

        Proszę poczytać komentarze- ludzie są oburzeni kawałkiem czekolady! Wystarczy z kawałka czekolady ulepić kształt,żeby stał się czymś o co warto się spierać. Jak dla mnie- udany eksperyment.

  8. kirisa71 kirisa71

    dziewczyny, trochę dystansu, przecież to czekolada oblana lukrem

    • HelowaMama HelowaMama

      Też tak myślę:) w dodatku skakałabym z radości, gdybym dostała tego słodkiego ziewającego do dekoracji tortu z okazji chrztu:)

      • xxx xxx

        dobra, ale co innego taka figurka z jakiejs masy cukrowej czy innej, która powstaje do tego, by „ładnie wyglądać”, a co innego takie cukierki…to chyba jednak co innego, nie? dlatego dla mnie to pomylony pomysł.

        • HelowaMama HelowaMama

          A skąd mamy wiedzieć,że to nie jest jadalna dekoracja, skoro nie ma podanego źródła ani autora? Nie wiemy czyja to praca, ani w jakim celu powstała. Nie wydaje mi się,żeby sprzedawano to w formie pudełka czekoladek. Jak dla mnie brak tu rzetelnej informacji. Prace de Vetten nie są dla rodziców i z myślą o rodzicach. Są kontrowersyjne, dla jednych to sztuka, dla innych nie( nie mnie to oceniać, jednak mało kto potrafiłby stworzyć coś takiego)jednak nie zasługują w moim odczuciu na miano rodzicielskiego kitu, bo nie powinny podlegać takiej ocenie. Idąc tym tropem, możemy nazwać rodzicielskim kitem wiele utworów literackich oraz obrazów- bo możemy odnaleźć tam martwe dzieci.Rodzicielskim kitem na czasie jest cena podręczników szkolnych, wyprawek, waga tornistrów, pełnopłatne szczepienia….oj znalazłoby się.

          • Dorota Dorota

            Autor-cukiernik, nieznany z nazwiska. Te „cukierki” sprzedawane są jako słodycze, między innymi na Halloween, ale nie tylko.

            Co do drugiej autorki, artystki: ja jestem jednak zdania, że sztuka to nie tylko szokowanie, to coś więcej. Za sztuką powinno iść jakieś przesłanie. Nawet jeśli jest to zachwyt nad „brzydotą”, jak już nieraz bywało w historii sztuki, to mamy coś, czego można się chwycić. A tu? Jak to zinterpretować? Czemu to ma służyć? Bo chyba tylko rozgłosowi…może następnym krokiem będzie pokazanie jak wykonać z czekolady „dzieci po śmierci” nie tylko twarze, ale również wnętrzności?

            Damy takie czekoladki wykonane z anatomiczno-chirurgiczną precyzją przyszłym lekarzom? Niech się uczą…;)

            A co do tematów…Hmm…Artystka ma tyle tematów, że straszne twarze noworodków niczym z trumien to chyba przekraczanie pewnych granic? A jeśli chodzi o naszą listę tematów czekających do opisania w tym dziale to inspiracji przybywa, lista stale się rozszerza, więc bardziej „klasycznie”, Helowa Mamo, też będzie :)

            Wracając do tematu..Tak sobie myślę, jak taką „sztukę” może odebrać osoba, która straciła dziecko… Obawiam się, że moja reakcja byłaby inna, gdyby ktoś mnie „poczęstował – w przenośni rzecz jasna taką głową”, gdybym rzeczywiście zmierzyła się z martwą twarzą dziecka. Czy wtedy byłaby to dla mnie sztuka? Pewnie też nie…

            • HelowaMama HelowaMama

              Nie będę dyskutować na temat sztuki- jako laik nie czuję się kompetentna, aby ocenić tak radykalnie i tak bardzo uprościć sprawę. Argument – jak zareagowałby ktoś, kto stracił dziecko to nie jest argument dotyczący dyskusji. Idąc tym tropem trzeba by ocenzurować większość dzieł powstałych na przestrzeni dziejów- bo mogą kogoś zranić urazić itd. Żeby było jasne- te makabryczne główki są według mnie przerażające, jednak ich wykonanie-doskonałe. Gdyby autorka stworzyła z takim kunsztem tortową kwietną łąkę, lub coś równie pięknego, większość osób nazwałoby ją artystką w swoim fachu. Stworzyła coś mrocznego i obrazoburczego-więc się jej tego tytułu odmawia. Ten tort-bez względu na to, czy sztuka, czy też nie, nie jest skierowany ani dla dzieci, ani dla rodziców- stąd moje zdziwienie umieszczeniem go w takiej rubryce. Z pewnością jest ciekawostką:) Co do cukierków- będę wdzięczna za podanie namiarów na sklep oferujący te małe cuda. Szukałam w internecie, ale odnalazłam tylko ogólnikowe informacje- że cukierki,że sprzedawane- nie wiem gdzie i przez kogo. Od razu mówię,że nie zamierzam ich zjadać- chcę potraktować je jako dekorację:)

              • Madzia111 Madzia111

                Zgadzam się, sztuka to to nie jest. Niech ta wielka artystka odzwierciedla sobie tak super kwiaty, postaci filmowe, bajkowe, ale nie głowy noworodków.
                A rodzic to nie odbiorca sztuki? Dlaczego sądzisz, że to nie jest „materiał” dla rodzica? Nie rozumiem tego argumentu…

                Mi się ani pomysł, ani wykonanie nie podoba. Ani to piękna, ani jakieś z przesłaniem…
                Ale rzeczywiście niektórzy za sztukę biorą kupę na trawniku i podziwiają, debatują…Czasy mamy śmieszne ;/

                • HelowaMama HelowaMama

                  Gdyby wykonanie było słabe, nie przerażałoby nas to tak bardzo:)

                  • Dorota Dorota

                    To fakt.
                    Helowa Mamo, jesteś niezastąpiona w inspirowaniu do dyskusji :) Nawet jeśli masz odmienne zdanie, to dobrze się dyskutuje…;) Dlatego liczę na „uważność” przy następnych artykule, na przykład moim kicie :) ;)

                    • HelowaMama HelowaMama

                      Żeby było jasne, mnie te torty nie kręcą, ja po prostu uważam za pewne nadużycie nazwanie ich rodzicielskim kitem. A co do mojej upierdliwości, nazwanej grzecznie „uważnością” – służę uprzejmie :D

          • Wioleta Wioleta

            Artykuł został umieszczony w sekcji Rodzicielskich kitów a nie kitów sztuki. Dla nas rodziców jest to oburzające i nie do przyjęcia – tak wywnioskowałam z komentarzy, więc jest to potwierdzenie, że artykuł trafił do właściwej rubryki. Może twórca jest artystą, tylko powinien tworzyć unikatowe i niepowtarzalne dzieła, a tutaj głowy noworodków nie powstały tylko na wystawę lecz jako element wystroju stołu który gości na niejednym przyjęciu. Po co komu taka sztuka, dekoracja?Tego nie wiem, rozumiem rzeźba z gipsu ale nie w postaci czekolady, która służy do konsumpcji a nie do podziwiania więc jest to przekroczenie pewnych granic.

            • HelowaMama HelowaMama

              Czyli w sekcji rodzicielskie kity, możemy również umieścić Ojca Chrzestnego- bo tam Luca wrzuca noworodka do pieca, wszystkie filmy w których pokazane zostają zwłoki dzieci i tym podobne. Dla mnie to trochę kit „na siłę”. A może nie jestem aż tak wrażliwa, albo zwyczajnie -przewrażliwiona:) Oczywiście, szanuję Pani opinię i nie zamierzam się spierać- mamy prawo myśleć inaczej,mamy prawo dyskutować i się nie zgadzać- i dobrze:) A teraz powtórzę moją prośbę o podanie namiarów odnośnie zakupów cukierków opisanych w pierwszej części artykułu. Bardzo mi zależy:)

              • Dorota Dorota

                Helowa Mamo, miałaś nosa. Chylę czoła wobec Twojej intuicji! :) I ponawiam prośbę:czuwaj, a my będziemy zmierzać ku doskonałości, łudząc się, że może się uda do niej zbliżyć ;)
                Wyjaśnienie w art.

  9. NANA76 NANA76

    Poprostu szok!Cukierniczy kanibalizm-brrrrr!!!!!

  10. MartaB MartaB

    Jednak bym sie nie skusila ….:)

  11. Olka K Olka K

    Studiowałam kulturoznawstwo, to może się wypowiem :) ;) Sztuka ma swoich odbiorców. Biorąc pod uwagę, ile jest rodziców na świecie, to…trudno by pani Annabel mogła ich ignorować. Moim zdaniem chciała trafić w silne uczucia, macierzyńskie, rodzicielskie, poczucie, że dziecko musi być piękne. Chciała zepsuć to, co wydaje się doskonałe. Teoretycznie wszystko gra, jest jakaś misja…Ale ta czekolada? Jako „tworzywo” do jedzenia? Tutaj coś nie gra. Już nie chce tu porównywać i pisać o tym, jakie ja miałam skojarzenie…
    Generalnie można szukać na siłę, ale czy warto? Dla mnie sztuka niskich lotów, sensacja, by zaistnieć.

  12. Paula Paula

    Annabel robi takie głowy z czekolady na przyjęcia, na których przebywają dzieci. Nie narzeka na brak zleceń…Czy to jest normalne? Zdrowe? Obawiam się ze nie

    • HelowaMama HelowaMama

      Oczywiście,że nie, tyle,że na miano rodzicielskich kitów zasługują pozwalający na to rodzice;)

  13. mam na was w… mam na was w…

    kolejny wytwór satanistów

Zobacz również