O „niegrzecznych” dzieciach

Dzieci i ryby głosu nie mają – tak mawiały nasze babcie.

Dziecko miało obowiązek odpowiadania na pytania zadawane przez dorosłych, ale inicjowanie dyskusji przez malucha nie mieściło się w kanonie dobrego wychowania. Świat dzieci i świat dorosłych dzielił niewidzialny mur. Uroczystości rodzinne były tego świetnym przykładem – podział na stół dla dorosłych i stół dla dzieci był normą.adhd_boy

Dzieci miały co prawda więcej swobody, jednak miały również więcej obowiązków i zdecydowanie mniej praw. Zachowania, które odbiegały od normy ustalonej przez dorosłych określane były jednoznacznie jako niegrzeczne. Dzisiaj pochylamy się z uwagą nad małym człowiekiem. Próbujemy dociec przyczyny  niepożądanych zachowań, usprawiedliwiamy. Mimo iż coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że dziecko ma prawo do emocji i własnego zdania, nadal chętnie zamykamy je w szufladce z napisem „niegrzeczne”. Kiedy najczęściej?

Niegrzeczne, bo zmęczone

Zmęczony dorosły bywa rozdrażniony, nieprzyjemny i  opryskliwy. Dokładnie tak samo, jak zmęczone dziecko. Oczywiście o dorosłym powiemy- to ze zmęczenia. O dziecku –niegrzeczne.

Niegrzeczna, bo ciekawskie

Ilość pytań zadawanych przez przeciętnego trzylatka jest przytłaczająca. Dodajmy do tego fakt, iż w ramach zaspokajania ciekawości maluch musi jeszcze wszystkiego dotknąć, powąchać i wszędzie zajrzeć. Bywa ciężko.

Jeśli akurat mamy sporo czasu, nigdzie się nie spieszymy i nie wiszą nad nami „ważne sprawy”, odpowiadamy z cierpliwością i podziwiamy wytrwałość malucha w poznawaniu świata. A co, jeśli spieszymy się okrutnie, terminy gonią a dziecko spacerowym krokiem przemierza chodnik, pytając co chwila: dokąd idzie mrówka? A jaki to ptaszek? No cóż, wtedy dziecięca ciekawość, ten klucz do wiedzy, który tak często chwalimy, staje się kłodą u nogi, a „idź grzecznie” wisi w powietrzu.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.