Nie jestem Matką Polką!

W internecie wśród młodych matek coraz większą popularnością cieszy się tekst, pełniący funkcję manifestu.

JESTEM MAMĄ. To sprawia, że jestem zarówno budzikiem, kucharką, sprzątaczką, kelnerką, lekarzem, nianią, pielęgniarką, stróżem, fotografem, doradcą, szoferem, studentką, organizatorką przyjęć, osobistym asystentem, księgową, BANKOMATEM, pocieszycielką. Nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone, kiedy jestem chora. Pracuję dzień i noc. Jestem na dyżurze całą dobę do końca mojego życia. JESTEM DUMNĄ MAMĄ.

Nie wiem, jaki cel przyświecał jego autorce. Czy jej zamierzeniem było podkreślenie wielozadaniowości kobiety-matki, zwrócenie uwagi na cienie i blaski macierzyństwa, a może wszystko sprowadza się do jednego, że tylko wydając na świat dziecko, które samodzielnie się wychowa, jest się traktowanym przez społeczeństwo jak jego pełnowartościowy członek?  Przecież nie wypada nam narzekać na nowe obowiązki, które po porodzie potrafią niejedną z nas przytłoczyć. Powinnością każdej matki jest cierpliwa zmiana brudnych pieluszek, tłumaczenie z uśmiechem na ustach, dlaczego nie wolno malować świeżo wyremontowanych ścian kredkami, wymyślanie sprytnych sposobów, po to tylko, by brzdąc zjadł pożywny obiad i zbieranie jego resztek z własnego ubrania i dywanu, branie urlopu w pracy, aby dotrzymać towarzystwa choremu dziecku, zarywanie nocek, by naprzemiennie podawać butelkę z wodą, sokiem, albo mlekiem, która pomoże ukoić przerwany koszmarem sen.

Kiedy na świat przychodzi nowy członek rodziny, reorganizacja świata jego najbliższych wcale nie musi przypominać rewolucji, która wyłącznie od jednej osoby wymaga poświęcenia. Która z Was, Drogie czytelniczki, bez zażenowania, bez lęku o to, jak zareagują na takie wyznanie inne osoby, przyzna, że nie jest typową Matką Polką?

Zosia Samosia

Zostałaś mamąmatka polka. Czasami trudno Ci się pogodzić z tym, że ta manifestująca krzykiem swoje potrzeby kruszynka traktuje Cię jak fabrykę jedzenia. Bez szemrania zjawiasz się na każde zawołanie z gotową do podania piersią bądź butelką. O ile w pierwszym przypadku jesteś niezastąpiona, tak w drugim uważasz, że nikt lepiej od Ciebie nie nakarmi maluszka.

Dziennie kilkanaście razy zmywasz ze swoich rąk pozostałości po pieluszkowych niespodziankach. Wszakże Twój partner na samą myśl o użyciu w wiadomym celu chusteczek nawilżanych dostaje mdłości, traci grunt pod nogami, gdy zostaje poproszony o wyniesienie zapełnionego nieczystościami kosza. Podczas kąpieli jego udział ogranicza się do napełnienia wanienki wodą i przetransportowania jej do pokoiku, jeśli tam odbywają się higieniczne zabiegi.

Chciałabyś wyjść sama do koleżanki i porozmawiać z kimś, kto używa zdań wielokrotnie złożonych, do którego nie musisz się zwracać za pomocą zdrobnień, ale nie skorzystasz z pomocy mamy lub teściowej, które zasypują cię archaicznymi dobrymi radami.
Denerwujesz się, gdy nie możesz wjechać wózkiem do ulubionego sklepu, ponieważ od pełni szczęścia odgradzają cię strome schody i w rezultacie rezygnujesz z zakupów. Kupując nową bieliznę, zwracasz uwagę na to, by stanik był wygodny i łatwy w ściąganiu podczas karmień Twojej pociechy. Na koronkowe, satynowe podnoszące biust modele nie zwracasz uwagi, a stringi omijasz szerokim łukiem.
Nie chcesz się przyznać do tego, że trudno jest Ci ogarnąć bałagan w domu. Zamiast uciąć sobie naprawdę potrzebną, regenerującą drzemkę, wolisz ostatkiem sił wypucować okna i wyprasować nawet tetrowe pieluszki, którymi chronisz ubranie przed ulewającym się mlekiem. Wieczorem zaś nie wypada Ci odmówić partnerowi odrobiny przyjemności. Jest jedynym żywicielem rodziny, albo tylko on zasługuje na nagrodę po ciężkim dniu w pracy. Przecież Ty cały dzień spędziłaś w domu, z dala od problemów cywilizowanego świata, zajmując się jedynie domem i dzieckiem.

Pogodzona z losem

Nie odnosisz takiego wrażenia, że po porodzie krąg Twoich znajomych podejrzanie się skurczył? Osobami, z którymi utrzymujesz kontakt, są przeważnie przedstawicielki tej samej płci, które również niedawno lub jakiś czas temu zostały mamami. Prowadzicie długie konwersacje o przewadze pieluszek wielorazowych nad chemicznie wybielanymi pampersami. Dyskutujecie o opłacalności szczepionek skojarzonych  i wymieniacie się telefonami do przychodni preluksacyjnych.

Stajesz się znawczynią kolki. Mogłabyś napisać poradnik o najskuteczniejszych metodach usypiania maluszka. Zdobytą wiedzą dzielisz się chętnie, czasami nawet o to nieproszona. Po tym jak usłyszałaś będąc w ciąży, że jeśli się źle czujesz, to nie powinnaś wychodzić z domu, nie korzystasz w sklepach z kas pierwszeństwa. Przestajesz odwiedzać sklepy w galeriach handlowych, ponieważ zwrócono Ci uwagę, że wózek niszczy podłogę, albo zahaczasz nim o wieszaki z drogimi ubraniami.  Przestajesz karmić maluszka w miejscach publicznych butelką, gdy usłyszałaś, że tylko wyrodna matka podaje dziecku mleczną mieszankę. Szukasz ustronnych miejsc, by wyciągnąć pierś i podać ją głodnej latorośli, po tym, jak uprzejma pani zwróciła ci uwagę, że to co robisz jest niekulturalne i napawa innych obrzydzeniem. Przestajesz korzystać z publicznych środków transportu, gdy kierowca autobusu zatrzasnął Ci drzwi przed nosem, gdy nikt z pasażerów nie pomógł Ci wnieść wózka do pojazdu. Grzeczność, brak odwagi lub odpowiednich słów hamuje Cię przed ciętą ripostą, kiedy ktoś zarzuca ci, że nie radzisz sobie z własnym dzieckiem.

Pieniądze to nie wszystko

Własne pieniądze dają poczucie niezależności, coraz częściej są wyznacznikiem wartości człowieka. Jeśli masz dokąd wrócić po macierzyńskim, obawiasz się rychłego wypowiedzenia, zwłaszcza gdy ciąża była zaskoczeniem dla pracodawcy, z którym niedawno podpisałaś umowę. Zdajesz sobie sprawę, że możesz pracować w niepełnym wymiarze etatu, co przez pewien czas da Ci ochronę przed zwolnieniem. Jednak mniejsza pensja skutecznie odwodzi cię od takiego zamiaru. Jeśli jeszcze karmisz, zabierasz ze sobą laktator. Gdy pracodawca nie zapewni Ci ustronnego miejsca, odciągasz mleko w toalecie, stresując się kolejką kolegów i koleżanek, ponaglających Cię zza drzwi. Przez większość czasu myślisz o dziecku, martwiąc się czy rzeczywiście zostało ono w dobrych rękach. Z niepokojem oświadczasz, że musisz wziąć kilka dni wolnego, ponieważ synek lub córka znowu zachorowali, a przecież nikt lepiej się nie będzie sprawował nad nimi opieki od Ciebie.

Gdy dopiero szukasz pracy, dokładnie przeszukujesz internet w poszukiwaniu odpowiednich ogłoszeń. Kiedy już otrzymasz zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, starannie się do niej przygotowujesz. Na początku chętnie przyznajesz się do tego, co spowodowało lukę w Twoim doświadczeniu, zapewniasz o chęci podjęcia współpracy. Chociaż irytują Cię pytania dotyczące tego, kto zaopiekuje się dzieckiem podczas Twojej nieobecności, co zrobisz w kryzysowej sytuacji i czy w najbliższym czasie planujesz ponowne powiększenie rodziny, mając świadomość, że pracodawca łamie prawo, potulnie udzielasz wyczerpujących odpowiedzi.

Skąd się bierze takie podejście pracodawcy do młodych matek? Z przykrością muszę stwierdzić, że same się do tego przyczyniłyśmy. Nagminnie wykorzystywane zwolnienia lekarskie na samym początku ciąży może i są indywidualną sprawą każdej kobiety,  ale jeśli nie ma ku temu medycznych przeciwskazań, to stawiają nas w niekorzystnym świetle. Trudno się dziwić współpracownikom, którzy ciężarną koleżankę, przebywającą na chorobowym, spotkają obładowaną zakupami w wielkiej galerii handlowej. Jak można poważnie traktować kobietę, która nie ma siły zjawić się rano w pracy i wywiązać ze swoich służbowych obowiązków, gdy w tym czasie zamieszczane przez nią zdjęcia na popularnych portalach społecznościowych są dowodem na to, że rosnący brzuszek nie przeszkadza podczas intensywnej zabawy na weselu znajomej.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ula Ula

    Artykuł jest świetny – nic dodać nic ująć!
    Zgadzam się w zupełności z autorką – nie należy za wszelką cenę starać się być perfekcyjna mamą! Przede wszystkim mamy nie powinny się przejmować kąśliwymi uwagami „koleżanek” czy rodziny. Każda z nas wie co dla dziecka najlepsze i tego powinnyśmy się trzymać! Ja mam szczęście, że mój mąż angażuje się w wychowaniu córki ( w tym przewijanie pieluch z kupki ) ;)

  2. Kasia_231 Kasia_231

    Hmm……chyba właśnie ktoś mnie bardzo dokładnie opisał : ) Oczywiście wszystkie wiemy, że wcale tak być nie musi i że nie trzeba być perfekcyjną panią domu-tylko nie bardzo potrafię wprowadzić to w życie : (

  3. Margaretka Margaretka

    Bardzo dobry artykuł Pani Ewo. Brawo :)

    • Ewa Ewa

      Dziękuję Kochane dziewczyny za słowa uznania :)

  4. ewanka ewanka

    dla tego olałam sprzątanie, teraz siedzę sobie i czytam wspaniały artykuł ;-D

    • sosrodzice sosrodzice

      Sprzątanie nie ucieknie :) Artykuły co prawda też nie, ale dojdą kolejne :)

    • Ewa Ewa

      Dziękuję Ewanko :*

  5. Madzia Madzia

    Całkowicie się podpisuję pod tym artykułem :-)

  6. Judojad Judojad

    no dobra dobra. Ale jak ja mam wytłumaczyć pracującemu mężowi żeby mi pomógł? Jedyne co słyszę, na jakąkolwiek prośbę, to „JA pracuję fizycznie, ciężko, JA jestem ZMĘCZONY, TY zajmij się małą” a nawet jeśli zmuszę go ostatecznie do choćby przewinięcia małej to jest obrażony. Nawet jeśli daję mu małą, żeby zmyć naczynia to ma do mnie pretensje i do wieczora się dąsa a potrafi mi wypomnieć nawet tydzień później. To co ja mam zrobić?! Ratunku

    • Matka 3 dzieci Matka 3 dzieci

      Odpowiedz że Ty też pracujesz ciężko fizycznie i to więcej niż 8h czasem nawet 24h jak dziecko jest chore! Odpowiedz że dziecko póki co ma 2 rodziców i zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym oboje rodzice muszą się przyczynić do wychowania i opieki nad dzieckiem! Jest tam też paragraf mówiący o tym ze praca w domu jest traktowana na równi z pracą zarobkową! I tyle! To jego zasra. ..y obowiązek.