Nie dla płaczących dzieci

Dzieci płaczą. Zazwyczaj częściej niż dorośli, jednak nie robią tego złośliwie. Mimo to, muszą ponosić konsekwencje swoich zachowań, a wraz z nimi także ich prawni opiekunowie, czyli rodzice. I tak stop dla płaczących dzieci mówią właściciele restauracji, czy nawet kapitan samolotu. Z różnych powodów, całkowicie zapominając o tym, że płaczliwość to cecha wrodzona i dotyczy w większym lub mniejszym stopniu każdego niemowlaka.

Amerykańska restauracja

Nie wiadomo, czy zakaz ten był zabiegiem marketingowym, zwracającym na siebie uwagę i wzbudzającym wiele kontrowersji, ale jednocześnie tanią formą reklamy. Faktem jest, że właścicielom jednej z amerykańskich restauracji się udało. Sprawili, że wszystkie oczy zaczęły spoglądać na nich. Mowa o Grand Center, który wprowadził zakaz wstępu dla płaczących maluchów.

Właściciel restauracji, który promował swoją restaurację jako miejsce przyjazne dzieciom postanowił zmienić taktykę. Posłuchał skarg i zakazał wstępu płaczącym dzieciom. Jak swój zakaz wprowadził w praktykę? To proste. Wystarczy, że córka lub syn jednego z gości zaczyna grymasić, a rodzice są proszeni, by wyszli z dzieckiem na zewnątrz. Bez dyskusji.

Koniec podróżowania. Wyrzuceni z samolotu

Innym przykładem nieakceptowania płaczu dziecka przyniosły wydarzenia ostatnich dni, kiedy małżeństwo z dzieckiem zostało wyrzucone z samolotu. kapitan zdecydował się wezwać policję, bo czterolatek zaczął płakać i nie dał się szybko uspokoić.  Rodzice tłumaczyli, że maluch przestraszył się twarzy jednego z pasażerów pokrytej bliznami.

Kapitan wysłuchujący płaczu z kolei uznał, że dziecko przeszkadza mu w pracy, czyli zagraża bezpieczeństwu innych pasażerów. Rodzice dziecka otrzymali niewielkie odszkodowanie. Nie poprzestali jednak na nim. Planują oskarżyć przewoźnika i iść ze sprawą do sądu.

Co sądzicie o tych dwóch sytuacjach? Czy to były słuszne decyzje?

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. bela bela

    To rzeczywiście przegięcie, żeby wypraszać rodziców z płaczącym dzieckiem z restauracji.
    Jednak nie miałabym nic przeciwko temu, aby były restauracje i kawiarnie przeznaczone tylko dla dorosłych. Niekoniecznie zawsze trzeba mieć ochotę znosić płacz i kapryszenie obcego dziecka przy stoliku obok. Poza tym coraz częściej w kawiarniach ludzie umawiają się na spotkania służbowe.
    Dlatego uważam, że całkiem przyjemne byłoby mieć możliwość wybrać się w miejsce gdzie w spokoju uda nam się wypić kawę, zjeść obiad i porozmawiać.

    • maria maria

      są miejsca wolne dla dzieci, dla mnie to zły pomysł…

  2. OlkaG OlkaG

    No idiotyczny zakaz… Gdyby ludzie byli cyborgami może miałby sens… jak można zabraniać komuś wyrażać emocje? Za chwilę będzie zakaz wchodzenia ze zbyt głośno śmiejącymi się dziećmi…
    Belo z tego, co wiem są już takie miejsca, o których piszesz. Nawet w portalu jest o tym artykuł…

  3. Ewa Ewa

    Zacznijmy w miejscach publicznych chodzić w maskach na twarzy, bo może komuś zacznie przeszkadzać nasze spojrzenie albo uśmiech na twarzy! Przestańmy wyrażać jakiekolwiek uczucia i emocje… Przerażające to co się w świecie dzieje… Paranoja!

  4. anka484 anka484

    Słuchajcie takie historie nie mieszczą sie w glowie…faktem jest że my dorośli bardzo jesteśmy wyczulenia na płacz dziecka. Ja jak idę np.do przychodni i nagle maluch zaczyna płakać to wszyscy się patrzą, obserwują czasem m wrażenie że myślą że jestem zła matką tez tak macie?

    • Dorota Dorota

      Anka, miałam tak zwłaszcza na początku, kiedy często zdarzał się płacz, a ja nie potrafiłam córki szybko uciszyć. Miałam wrażenie, że wszyscy patrzą i wymagają ode mnie błyskawicznej i skutecznej reakcji. A tak przecież nie zawsze się da. Dzisiaj już to widzę inaczej. W końcu zrozumiałam, że płacz to pewny sposób komunikacji, że dziecko płacze i zaraz przestanie i że ten fakt nie ma nic wspólnego z rodzicami, bo przecież każdy odpowiada za swoje emocje. Niby oczywiste, a czasami trudno do tego dojść… Gdy widzę mamę, której maluch zanosi się, staram się do niej uśmiechnąć z sympatią :) Zazwyczaj w jej spojrzeniu widzę ulgę, że ktoś ją rozumie. Szczególnie to istotne w przypadku mam malutkich dzieci, potem chyba każdy siłą rzeczy musi się trochę (w pozytywny sposób oczywiście – by nie zwariować, a nie nie reagować) uodpornić.

  5. Rodzynek Rodzynek

    Wypraszanie płaczących dzieci z restauracji uważam za przesadę, ale pilota już jestem w stanie zrozumieć. Chociaż reakcja w sumie była skandaliczna. Długotrwały płacz własnego dziecka może wyprowadzić z równowagi, a co dopiero obcego. Tak naprawdę wszystkie się tu oburzamy, bo jesteśmy już matkami i wiemy, że czasem jesteśmy bezradne wobec tego płaczu, czy innych wyskoków naszych dzieci. Inni, szczególnie bezdzietni, wcale nie muszą być tacy tolerancyjni. I dajmy im do tego prawo.

  6. Asia Asia

    Sama niedługo zostanę matką i też uważam, że taki zapis jest bez sensu, ale niestety sama nie raz przekonałam się na własnej skórze, że donośny, długotrwały płacz dzieci w restauracjach, czy miejscach publicznych spowodował to, że więcej do nich nie poszłam i uznałam czas spędzony w takim miejscu za bardzo stresujący i męczący, bo każdy ma swoje problemy i nie musi jeszcze wysłuchiwać płaczu obcego dziecka. Oczywiście trzeba być wyrozumiałym, zwłaszcza jak płacze maleńki dzidziuś, który niewiele rozumie i widać, że matka stara się go uspokoić, ale często spotkałam się z sytuacjami, gdzie rodzice widzą, że jego już nie takie bardzo małe dziecko płacze, a wręcz wyje np na całą restaurację, a rodzice nic, ale to zupełnie nic z tym nie robią i nawet nie raczą zająć się dzieckiem. Ale to nie wszystko, nie tylko się nim nie zajmują, gdy płacze, ale również widzą, że ich dziecko notorycznie zaczepia innych gości restauracji i robi zamieszanie, które ewidentnie im (gościom) przeszkadza, to i tak nawet nie zwrócą mu uwagi. Mnie takie zachowanie oburza, bo dziecko tu nie jest winne TYLKO RODZICE, bo skąd ono ma wiedzieć, że coś jest złe, jak nikt mu o tym nie powie…!!!! Jeżeli rodzic widzi, że płacz, czy zachowanie jego dziecka przeszkadza innym, to moim zdaniem powinno się z nim wyjść i je uspokoić, bo nie wszyscy w miejscu publicznym, zwłaszcza typowo biznesowym, czy wypoczynkowym muszą, czy tego chcą, czy nie, wysłuchiwać i akceptować zachowania obcych dzieci. A rodzice nie powinni się aż tak oburzać, że ktoś nie ma ochoty słuchać płaczu i ich dziecka, bo moim zdaniem, to oni powinni zrobić wszytko, żeby płacz ich dzieci został niezauważony przez innych użytkowników lokalu. Pozdrawiam wszystkich rodziców :)

    • sosrodzice sosrodzice

      W pełni się zgadzamy, dlatego właśnie ten portal, promujący racjonalne wychowanie :)

  7. Olgierd Olgierd

    bardzo dobrze
    uwazam ze powinny byc miejsca wolne od dzieci, podobniez jak i miejsca gdzie sie nie pali ect
    poniewaz moja partnerka i ja nie mamy dzieci, i chciec ich miec nie chcemy
    uwazam ze powinny istniec miejsca gdzie nie bedzie dzieci i w spokoju bede mogl zjesc obiad/kolacje, wypic kawe itd
    fakt ze ktos chce miec potomstwo nie usprawiedliwia terroryzowania innych ludzi potomstwa tego zachowaniem
    tak jak psy powinny byc na smyczy,w kagancach i pod kontrola wlasciciela, tak dzieci powinny byc rowniez kontrolowane przez rodzicow aby nie zachowywale sie w sposob uciazliwy dla otoczenia

  8. zuzica zuzica

    Jestem jak najbardziej za miejscami wolnymi od dzieci. Również zrozumiałabym, gdyby nas poproszono o opuszczenie restauracji, gdyby nasze dziecko przeszkadzało innym. O ile sami byśmy się wcześniej z drącym się dzieckiem nie ewakuowali, dla jego, naszego i wszystkich wokół komfortu psychicznego. Samolot czy środki komunikacji miejskiej to już trochę inna kwestia, nie wybieramy się nimi dla przyjemności…

    • Dorota Dorota

      Dokładnie, ewakuowanie się z samolotu byłoby dość problematyczne ;)

  9. magda magda

    no poprostu jakas bzdura ludzie zapomnieli ze sami byli kiedys dziecmi ze plakali wrecz wrzeszczeli bo cos bylo nie tak dl mnie to dyskryminacja. Jestem mama 3 latka ze spectrum autyzmu to znaczy ze nie moge zabrac go do restauracji czy z nim podrowac bo zacznie plakac naprawde troche szacunku i tolerancji przydaloby sie na tym swiece patrzymy tylko a to co jest dobre dla nas zaslepienie pieniadzem poprostu czaem wstyd nazywac sie czlowiekiem w kazdym innym spoleczenstwie potomstwo jest chronione tylko czlowiek moze byc taka kreatura by karac dziecko za bycie dzieckiem

    • Dorota Dorota

      Zgadzam się, mnie też przeraża świat, w którym dzieci to „przeszkoda”, „uniedogodnienie”. Przykre to…Warto wykazać trochę zrozumienia

  10. Fix Fix

    Równie dobrze mogę powiedzieć, że jako matka życzę sobie miejsc wolnych od bezdzietnych, ponieważ czuję się dyskryminowana przez ich singlostwo. Ich antydziecięce myśli wypisane na czołąch do żywego dotykają moją matczyną duszę!

    Mówiąc krótko – wydumany problem smętnych ludzi, którzy lubią atakować innych.

    Ale ad rem: To, że ktoś przewija dziecko na środku restauracji, zamiast w toalecie, świadczy o jego osobistym braku kultury, tak samo jak to, że ktoś inny przy obiedzie w tejże restauracji dłubie w nosie, a ktoś inny się tam upija. Ja sama, będąc matką, nie mam najmniejszego problemu ze znalezieniem na obiad czy na kawę miejsca, w którym dzieci raczej nie będzie, więc dziwię się, że ktoś może mieć z tym trudność. Najprościej spojrzeć na wystrój – jeśli w jakimś miejscu jest kącik do zabawy, to UWAGA, mogą być tam dzieci! Jeśli w jakimś miejscu jest bardzo tanio i są tam wielkie miękkie kanapy to UWAGA – mogą być tam matki z małymi dziećmi, zwłaszcza w środku dnia!

    A poza tym, drodzy wrogowie dzieci, szykujcie się – wysoce prawdopodobne, że przyzwyczajone do waszej wrogości maluchy za kilkadziesiąt lat wystąpią z postulatem restauracji wolnych od staruszków i ludzi na wózkach, bo im estetykę psują i zagracają przestrzeń wózkami inwalidzkimi.

  11. Beata Beata

    Zróbmy miejsca wolne od starszych ludzi, bo zrzędzą, od młodzieży bo hałasuje, zróbmy miejsca oddzielne dla kobiet i oddzielne dla mężczyzn. Dla tych, co chodzą w garniturach, i dla tych co w dresach. O Boże!!!!!Co za chore wypowiedzi, jak komuś coś nie pasuje to niech sam spada z tego miejsca!!!! Co za chory naród!!!! A małemu dziecku kartofla mam wsadzić do buzi, żeby nie przeszkadzało. Ale chore Państwo, w którym żyjemy!!!!! A od spotkań służbowych są biura!!!! Mam małe dziecko i niech ktoś spróbuje mi zwrócić uwagę, że akurat marudzi i mu przeszkadza!!!!

  12. rysia rysia

    A ja jestem jak najbardziej za miejscami wolnymi od dzieci. I nie jestem singielką, mam dwóch synów 2 i 5 lat. Byłam ostatnio z koleżanką w restauracji i przyszła rodzina z dwójką chłopców w podobnym wieku co moje dzieci. Chwilę zajęły się w kąciku dla dzieci ale to trwało może 5 min. To co później zaczęło się dziać przechodzi ludzkie pojęcie. Wydawało się że rozniosą restaurację. Goniły pod nogami kelnerów raz niemal mało brakło a gorące jedzenie wylądowało by na ich głowach. A rodzice…. rodzice byli zajęci sobą. I nie mam nic przeciwko miejscom wolnym od dzieci. Ja wychodząc do restauracji chciałabym odpocząć od hałasu jaki robią dzieci. A dzieci w takim wieku dużo mogą. Nasuwa się pytanie gdzie są rodzice, no właśnie rodzicom tym współczesnym że ich dzieci to pępek świata i mogą wszystko. Zwracając im uwagę to jeszcze Ciebie wyrzucą z restauracji.

    • Dorota Dorota

      To może zrobić miejsca wolne od rodziców, którzy nie wychowują swoich dzieci, co? ;)

Zobacz również