Niania lepsza od babci? Zdecydowanie tak!

Przychodzi taki dzień, kiedy zadajemy sobie pytanie: niania, babcia, a może żłobek. I choć każda z tych opcji znajduje wielu zwolenników, to często życie weryfikuje nasze wyobrażenia i idealny dotąd układ między mamą a babcią staje się rozwiązaniem najgorszym z możliwych.

Dlatego warto spojrzeć prawdzie w oczy i dobrze przemyśleć każdą z opcji, zwłaszcza jeśli jakąś już się sprawdziło i okazała się ona mieć więcej wad niż zalet. Wybierana przez wielu rodziców pomoc babć nie jest opcją idealną, o czym często się zapomina. W konsekwencji czego tracą na tym wszyscy: rodzice, dziadkowie i wnuki.

Życie z perspektywy piaskownicy

Na sam początek kilka scen z życia.

Mała Julka bawi się na placu zabaw, wyraźnie ignoruje słowa babci, która już od dobrych 10 minut prosi wnuczkę, by poszła z nią do domu. Nic nie skutkuje: przekupstwo: „w domu zjemy loda”, ani groźba „babcia będzie się złościć”, ani tym bardziej odwoływanie się do uczuć dziecka „chodź, babcię bolą kolana”. W końcu mała dziewczynka zauważa biedronkę chodzącą po murku piaskownicy: „patrz babciu, biedronka”. Babcia się krzywi, dziewczynka z lękiem mówi „boję się”, na co starsza pani wykorzystując sytuację, „trzeba uciekać, bo ugryzie”, łapie za rękę dziewczynkę i oddala się czym prędzej…

Druga scena

Pawełek biega za piłką, ma wyraźną uciechę, gdy łapią go o kilka lat starsze dziewczynki. Jak typowy trzylatek chce być w danej chwili w kilku miejscach naraz. Zanim biegnie niemłoda już starsza pani, która krzyczy: „poczekaj, nie idź tam, Pawełku uważaj”, „Pawełek, stój”. Rzecz jasna dziecko nie słucha lub słucha tylko na chwilę. Aż żal patrzeć…

A co na to rodzice?

Nie mam wątpliwości, że nie każda relacja rodzic-babcia jest trudna. Są bowiem takie, które pozwalają na satysfakcję obu stron. Jednak te chyba należą do rzadkości.

Najprościej jest w tych rodzinach, w których istnieje już tradycja sprawowania opieki nad dziećmi przez babcie. Rodzice, którzy sami byli wychowywani przez mamę swojej mamy lub taty zgadzają się na dobrze poznany przez siebie model, prosząc o pomoc w opiece nad dziećmi własnych rodziców.

Trochę gorzej sytuacja wygląda jednak wtedy, kiedy w danej rodzinie nie sięgało się po podobne rozwiązania i na przykład dzisiejsza babcia posłała dzieci do żłobka, jeszcze gorzej: sama się nimi opiekowała aż do czasu, kiedy poszły one do szkoły albo sytuacja najgorsza dla młodych rodziców: w ogóle nie pracowała zawodowo.Wtedy postawa każdej ze stron może być dla drugiej niezrozumiała: dla babci niejasne będą motywy, którym kieruje się młoda mama wracająca do pracy, a dla młodej mamy obciążeniem może być różnica pokoleń w ocenie roli i powinności kobiet.

Niekiedy jest też tak, że opieka nad dzieckiem jak i zgoda na to bywają ostatnią deską ratunku, o czym ma świadomość jedna i druga strona. Przyparci do finansowego muru rodzice decydują się na babcię, a ta, mimo że emeryturę wyobrażała sobie inaczej, zgadza się i cierpi…

Tak rozpoczynają się relacje oparte na nieszczerości, nadmiernym poświęceniu i frustracji.

Mylenie pojęć

945759_10151571619322692_1457197510_nW mojej ocenie nie należy mylić roli babci i opiekunki. Babcia to tylko (a właściwie aż) babcia, która powinna być dla malucha „wisienką na torcie” a nie razowym chlebem, z którym maluch ma do czynienia każdego dnia, przez wiele godzin i to w dawce, który powoduje ból brzucha.

Kłopotem jest mylenie pojęć. Oczywiste jest, że dla nikogo dobrą sytuacją nie jest, gdy babcia zaczyna wychowywać i wprowadzać swoje racje, a niestety do tego jest niejako zmuszana, spędzając z dzieckiem najwięcej czasu. To rodzi często konflikty i spore nieporozumienia.

Trudy opieki i wychowywania

Nie ma się bowiem co czarować, opieka – 8 czy 10-godzinna nad dzieckiem to spory wysiłek, który wymaga determinacji, cierpliwości, ustalania pewnych zasad i uczenia każdego dnia wielu rzeczy.

Dla jednej osoby, zwłaszcza dla tej, która z małymi dziećmi miała kontakt kilkadziesiąt lat temu, a z drugiej strony młodość ma dawno za sobą, może być to za dużo. Z wielu powodów: słabszego zdrowia, potrzeby spokoju, mniejszych zdolności organizacyjnych, mniejszej determinacji do porannego wstawania, [poświęceń, itd.

Babcia zwyczajnie może nie chcieć opieki nad wnukiem na emeryturze i godzić się na nią tylko z przymusu (zewnętrznego i wewnętrznego) i ze świadomości, że nie ma innego wyjścia. Zawsze to wiąże się z frustracją i poczuciem utraty czegoś bardzo ważnego: zazwyczaj świętego spokoju.

Kto tu rządzi?

Kolejny problem to zwracanie uwagi babciom i dbałość o respektowanie wprowadzanych przez rodziców zasad. O ile od opiekunki bez skrępowania można wymagać pewnych zachowań i sprawdzać, czy są one respektowane, o tyle w przypadku babć jest to trudniejsze.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Dodo Dodo

    Lepiej trafić nie można z tematem :) gratulacje za opisanie prawdy… :))

  2. jola jola

    Zgadzam się, lepiej oddzielić rolę babci od roli opiekunki pełnoetatowej, a wszystkim to wyjdzie na zdrowie ;)

  3. mariola mariola

    Mam raczej złe doświadczenia z opieką babci, dobrze, że szybko z niej zrezygnowaliśmy, zanim było za późno…teraz stosunki są chłodne, ale poprawne, nie wiem, co byłoby w sytuacji, gdybyśmy nie otrzeźwieli.

  4. kot bury kot bury

    wiadomo, że każda opcja ma swoje plusy i minusy, ale rzeczywiście zgadzam się w dużym stopniu z tym, co tu napisane. problemem u nas są tylko finanse…:(

  5. inka inka

    Jest jeszcze jedna korzyść z niani – jeśli, jak ma to miejsce w moim przypadku ma się tylko jedno dziecko w domu a niania ma nieco starsze własne dziecko nasza pociecha bardzo dużo zyskuje na kontakcie z takim kolegą – traktując go jak starszego brata (czy siostrę) dużo się uczy poprzez naśladowanie. Mój synek bardzo lubi być u niani, świetnie się tam bawi. U babci byłby jedynym dzieckiem wśród mocno starszych ludzi – zwyczajnie nie miałby z kim się bawić.

  6. ania ania

    Nasza Babcia ma 41 lat wiec opieka nad dzieckiem nie sprawia jej raczej az takiego wysiłku, robi to z wielką ochotą, a Synus uwielbia spedzac czas z Babcia i slucha jej bardziej niz nas rodzicow, chyba nie kazdego tyczy ten artykuł

    • Maria Maria

      Jasne, Aniu, zgadzam się, nie ma co generalizować. Czasami lepiej mieć kogoś zaufanego niż całkiem obcą osobę

    • Super Tata Super Tata

      No to gratulacje jak dziecko słucha bardziej babci niż własnej Mamy… To oznacza tylko jedno, że mama sobie nie radzi z wychowaniem takiego dziecka i lepiej niech się skupi na wychowaniu a nie pozwala babci je wychowywać.

  7. Kasias Kasias

    Nie wyobrażam sobie, żeby Teściowa właziła mi z butami w sposób chowania niemowlaka, a tak niestety jest, gdy obserwuje rodzeństwo męża i ich dzieci…Nie chce, zeby tesciowa wychowywala nasze dziecko i przez to mam cholernie wielkie opory przed zachodzeniem w ciążę…wiem bowiem, ze wplywu dziadku nie da sie uniknac…

  8. monika06 monika06

    jak narazie nie mam takich problemow,
    sama wychowuje coreczke, maz wyjechal za granice a o pracy moge tylko pomarzyc……;(
    moja mama tez wyjechala, tesciowa jest opiekunka dla dzieci ale nie zostawilabym jej dziecka nawet na kilka godzin.
    Teoretycznie jest „super niania” ale nie super babcia. Moja corka prawie 2-latka nie lubi babci, nie chce do niej isc, a o zostaniu z nia nie ma mowy;(
    Tesciowa w stosunku do mojej corki stosuje same zakazy, rzadko sie z nia bawi, a o rozmowie to juz nawet nie ma mowy.
    Ma jeszcze jedna wnuczke w podobnym wieku, ktora traktuje zupelnie odwrotnie i moja juz na tyle rozumna jest ze wszystko widzi i wie juz o co chodzi.
    Takze dzieci czasami tez nie lubia babci, wszystko zalezy jak my rodzice i dziadkowie traktujemy dzieciaki, ja mam niezbyt mile doswiadczenia, ktorych nie jestem w stanie zmienic;( moze corce sie w koncu uda bo moje prosby i tlumaczenia trafiaja w kat a nie do tesciowej;(

  9. krzys krzys

    Powróćmy do źródeł, brak emerytury, dużo dzieci i rodzinne życie. A nie tam jakieś opiekunki. Jeśli rodzice nie są bardzo starzy to historię są bardzo naciągane, bo dziadkowie za wnukami skoczą w ogień … o opiekunkach tego raczej nie można powiedzieć!

    • Dorota Dorota

      Oj wszystko zależy…Opiekunki tak jak dziadkowie bywają różni.

    • Marzena K. Marzena K.

      Nie dalej jak wczoraj byłam z dziećmi na placu. Z pewnym na oko 4 latkiem przyszła babcia. Chłopiec widząc inne dzieci ustawiające się w kolejce do ślizgawki, sam do niej podszedl. Od razu bylo widac, ze cos z nim nie halo. Gdy przyszla jego kolej wszedl na drugi stopien i zrobil minę meczennika, krzyczac, ze sie boi!!! Inne dzieci zaczely go popedzac, a on nic., w koncu babcia krzyknela i kazala mu zejsc, zabierajac go ze soba…

  10. Mirka Jaorska Mirka Jaorska

    A ja jestem zdecydowanie za opiekunką, jako, że sama pracowałam kiedyś jako opiekunka i był to najfajniejsza, najmilsza i najprzyjemniejsza praca, jaką kiedykolwiek miałam, Mam wykształcenie pedagogiczne. Szkoda tylko, że jest to relatywnie słabo płatna praca, bo inaczej nie zamieniłabym jej na żadną inną! Dla swoich dzieci nie miałam tyle czasu ile bym chciała – no bo pracowałam. Kiedy podjęłam się pracy opiekunki nad 3 miesięcznym Mateuszkiem, czasu miałam dla niego ile wlezie a moje dzieci były już duże. To naprawdę radość dla opiekunki ” z sercem” widzieć jak dziecko się rozwija, jak dojrzewa, jakim jest się dla niego autorytetem. Łza mi się w oku kręciła, że nie mogłam tak ze swoimi ! :) .Cieszyłam się ogromnie, wymyślałam zabawy, gadaliśmy bez przerwy. Wierzę więc, że są dobre opiekunki ! Babcia jest super – ale jak przyjdzie w odwiedziny, w niedzielę, weźmie na spacer. Nie będzie umiała – myślę, prawidłowo kształtować dziecka, wątpię, żeby interesowała się najnowszymi trendami w pedagogice itd. Dziwi mnie, że jak chcemy zreperować hydraulikę w mieszkaniu – to wzywamy fachowca – nie stolarza, a w tak delikatnej kwestii jak kształtowanie własnego dziecka, tak chętnie oddajemy w ręce babci, która jest na przykład księgową. Rozumiem rzecz jasna kwestię finansową, ale wbrew pozorom – babcia też nie jest za darmo ! Swoją cenę za jej dyspozycyjność zawsze trzeba zapłacić, i wcale nie jestem przekonana , czy w konsekwencji nie większą.! :) .

    • Dorota Dorota

      Dokładnie. Jestem tego samego zdania: babcia niech będzie babcią. Też jestem za opiekunką, choć rzecz jasna nie jest to opcja idealna, ale wierzę, że bliższa ideału. Między rodzicami a babciami jest chyba zbyt wiele emocje, często również brakuje szczerości, możliwości powiedzenia, czego się oczekuje…by ten układ mógł się sprawdzić na dłuższą metę. W końcu „tę cenę” trzeba zapłacić: albo wcześniej, albo później.

    • HelowaMama HelowaMama

      Co do babci miałabym raczej inne obawy niż brak wykształcenia pedagogicznego. W ogóle niezupełnie trafia do mnie taka argumentacja. Niewiele matek ma wykształcenie pedagogiczne, nie mówiąc już o znajomości najnowszych trendów. Nie sądzę,żeby nie potrafiły przez to ukształtować człowieka. Z moich obserwacji wynika,że babcina miłość nie jest obciążona taką odpowiedzialnością, jak matczyna. Ja wiem,że to co robię będzie rzutowało na przyszłości mojego dziecka. Kocham i pielęgnuje mając na uwadze przyszłość. Babcie zwykle stosują taktykę tu i teraz:) Nie zabronią niczego- „bo nie będzie mnie lubić”. Patrzą na bobaska i widzą bobaska, nie „materiał” na dorosłego. To jest urocze, kochane i ze wszech miar pożądane, tyle,że…weekendowo:)

  11. Malwina Malwina

    Ja też nie mam wątpliwości: dobra niania jest sto razy lepsza od babci! I popieram: w życiu nic nie ma za darmo

  12. młoda młoda

    Jestem dość młodą kobietą, nie mam jeszcze dzieci ale na pewno w przyszłości mieć je będę.
    Powiem tyle, że serce mi się kraja jak widzę moją babcię opiekującą się moimi kuzynkami (wujostwo, dziadkowie, ja- wszyscy mieszkamy w jednej miejscowości, blisko siebie). Babcia o 6 ma pobudkę, nie je śniadania, jedynie szybko zahacza o toaletę i kurnik, biegnie do małych. Dodam, że są to trzyletnie bliźniaczki. Okropnie roztrzepane, co najgorsze- niebywale rozpieszczone. Krzyczą, biją, wychowywane na zasadzie ‚jesteś najważniejsza, możesz wszystko’. Babcia od trzech lat codziennie od 7 do 15:30 użera się z dziećmi- gotuje, karmi, sprząta po nich, wychodzi z nimi, biega żeby je złapać jak uciekną. O zgrozo.
    Chyba najgorsze jet to, że mądra córeczka i jej jeszcze mądrzejszy mąż w ogóle tego nie zauważają. Babcie codziennie odwiedzam- każdego dnia po opiece nad dziećmi jest wyczerpana bardziej niż dobę wcześniej. To straszne. Ale oczywiście- wybiera się babcię kiedy alternatywą jest wydanie 1,400 złotych dla niani. Dodam, że babcia ma 70lat !!!
    Co do minusów płynących z opieki dziadków- mam siostrę bliźniaczkę. Kiedy byłyśmy małe spędzałyśmy 2dni u jednej babci i 2dni u drugiej babci, lub połowę dnia tu, połowę dnia tam. Babcie mieszkają kilkaset metrów od siebie, obie rywalizowały o nasze względy. Karmiły czym popadnie- płatki, cukierki, lizaki, ciasta, lody, wszystko co tylko się da. Dodatkowo tato wpadał każdego dnia i nie wiedząc co robią babcie przywoził nam trochę naszych ulubionych cukierków. Oczywiście za każde zjedzenie obiadku czy śniadanka byłam wychwalana przez dziadków pod niebiosy. Efekt? Obudziłam się jako 15latka z 25kilową nadwagą- schudłam 15kg, jeszcze 10… Nie zróbcie tego swoim dzieciom, nie obciążajcie babć, dbajcie o swoje pociechy!

  13. Pani Ewa Pani Ewa

    A ja bym chciała w ogóle, chociaż na chwilę, mieć z kim zostawić dziecko. Babci nie ma, a na opiekunkę mnie nie stać. Dziecko jest do mnie przyklejone od dnia narodzin. Boję się, że to dla niego nie zbyt dobrze, być ciągle tylko ze mną. A ja sama nie mam nawet jak pójść do lekarza. Jestem załamana.

    • Dorota Dorota

      Pani Ewo, a co ze znajomymi, dalszą rodziną? Może warto zaprzyjaźnić się z innymi młodymi mamami, pójść na bezpłatne warsztaty, spotkania (można iść z dziećmi). Dużo zależy od tego, gdzie mieszkasz…

  14. Babcia Babcia

    W 100% zgadzam się z artykułem. Babcia to babcia a nie niania. Owszem bardzo chętnie zajmuję się swoimi wnukami w sytuacjach awaryjnych lub gdy rodzice mają ochotę na wyjście np. do kina. Codzienna opieka nad dzieckiem to ciężka praca a taka okazjonalna jest przyjemnością.

Zobacz również