Nauka jazdy na łyżwach dla dzieci: warto?

Sosrodzice.pl: Jakie warunki panują na lodzie? Jak opisałby Pan je osobie, która nigdy nie miała łyżew na nogach?

unnamedJacek Tascher:Podstawowym problemem, jaki powstaje w momencie wejścia na lód, jest wszechogarniające uczucie braku równowagi. Wszystko dzieje się nieporównanie szybciej, niż to ma miejsce, gdy poruszamy się w zwykłym obuwiu, po normalnym dla nas podłożu, czyli po podłodze, chodniku, trawniku, słowem po wszystkim, z czym mamy do czynienia poza taflą lodową.
Tuż przed wejściem dobrze jest przypomnieć sobie, że wszystkie nowe umiejętności, jakie dotąd w życiu zdołaliśmy nabyć, wymagały nauki, wysiłku i stosowania się do pewnych zasad… Na lodzie nieobce nam będzie też uczucie, że atakuje nas jednocześnie ogromna i niemożliwa do ogarnięcia świadomością liczba bodźców. Ale to tylko na samym początku.

Sosrodzice.pl: Kiedy można rozpocząć naukę jazdy na łyżwach?

J.T: Cztery lata to wiek, kiedy można zaczynać zabawę z łyżwami. Oczywiście jest to umowna granica, bo jak wiadomo, dzieci rozwijają się w różnym tempie. Zazwyczaj odradzamy wcześniejszy początek, a to z tego względu, iż buty łyżwiarskie są zwykle bardziej sztywne od tych, w których dziecko chodzi poza domem. A pamiętajmy, że w tym wieku stopa dziecka jeszcze się kształtuje.
Na szczęście nie ma innych przeciwwskazań, bo dzieci są już w tym wieku podatne na naukę elementów łyżwiarskich. Ważne jest naturalnie, by nauka prowadzona była z wykorzystaniem urozmaiconych elementów zabawy. Utrzymanie koncentracji i zainteresowania tematem spotkania jest u maluchów chyba największym wyzwaniem dla prowadzącego. Bardzo pomaga element towarzyski – bycie w grupie.

Jakie środki ostrożności się stosuje, by nauka była bezpieczna?

unnamed1J.T: Na początku to, co bardzo ważne jest dla dzieci: ochrona głowy – kask. Wystarczy lekki, rowerowy i od razu wszyscy czujemy się bezpieczniej. A jak umiejętności i koordynacja dziecka wzrosną, to można się z nim pożegnać.
Generalnie – najlepsza w tej kwestii jest profilaktyka, a więc nauczenie się jak przeciwdziałać sytuacjom, które prowadzić mogą do kontuzji i jak się ratować, gdy wszystko „przyspiesza” i ruchy wymykają się spod naszej kontroli.
Jedno to uczenie dobrej techniki poruszania się po lodzie i dążenie do wyrobienia (tak szybko jak to możliwe) nawyków, które przeciwdziałają pojawianiu się sytuacji implikujących zagrożenia. Drugie, to uczenie zachowania w sytuacjach, gdy następuje utrata równowagi.

Do pierwszego zbioru należy wyrabianie dobrych nawyków.

Takich jak to, że nie patrzymy pod nogi, gdyż opuszczona głowa to „ciągnięcie” w stronę lodu i zahaczanie o lód czubkami umieszczonymi na początku łyżew. To samo dotyczy „zostających” z tyłu bioder. Zwracamy stałą uwagę na zły odruch nienaturalnego unoszenie ramion, powodujący znaczne obniżenie wpływu obręczy barkowej na sterowanie naszym ciałem. Uwagę zwracamy także na to, aby ręce trzymane były w pewnym oddaleniu od tułowia i nie wykazywały nadmiernej, nieskoordynowanej ruchliwości. Ramiona i ręce są elementami stabilizującymi nasze ciało na tafli lodowej.

Kolejnym ważnym nawykiem, który staramy się wyrobić, to wykorzystanie kolan jako naturalnego amortyzatora. Kolana nieustająco (i często w nienaturalny sposób) prostują się w początkowej fazie nauki.

Gdy traci się równowagę, często dochodzi do upadku (a tak zdarza się często i jest to normalna składowa jazdy na łyżwach). Na tę okazję uczymy nawyku korzystania z pomocy dłoni, aby upadek zamortyzować. Zwracamy uwagę, aby ręce nie były usztywnione, a dłonie zwrócone wewnętrzną stroną w kierunku tafli lodu.

Ważne jest też wyrobienie nawyku chronienia głowy przy upadkach do tyłu i „składania” jej w kierunku klatki piersiowej.

Do pełni umiejętności dodajemy jeszcze radzenie sobie z powrotem do pozycji pionowej. W trakcie upadku wszystko dzieje się niezwykle szybko, tak więc wykształcenie nawyku automatycznego, prawidłowego reagowania w takiej sytuacji powoduje, że zarówno dzieci, jaki my nie mamy przed oczami wizji nieustannie czyhającej „katastrofy”.
A dodatkowo – jak najszybciej uczymy najprostszego sposobu zatrzymywania się i asekuracji rękoma. Wyciągniętymi przed siebie i nieusztywnionymi w łokciach.

Sosrodzice.pl: Czy każdy jest w stanie nauczyć się jazdy na łyżwach? Są jakieś przeciwwskazania?

J.T: Praktycznie każdy może zdobyć podstawowe umiejętności łyżwiarskie, choć różne jest tempo ich nabywania. Ma to związek z indywidualnymi predyspozycjami, jakie każdy z nas posiada. Z naszej długoletniej praktyki wynika, że osób nieradzących sobie z nauką jazdy na łyżwach jest niezwykle mało. Oczywiście nie mówimy o łyżwiarstwie figurowym w formie wyczynowej, gdyż w tej kwestii zawsze dobrze jest sprawdzić, jakimi predyspozycjami wrodzonymi może się dziecko wykazać. Ale dotyczy to tylko treningu wyczynowego.
Tu rozmawiamy przede wszystkim o wszechstronnym rozwoju i rekreacji – czyli o przyjemności w jej czystej formie. Przypadki, w których wysiłki nauczenia dzieci i dorosłych umiejętności jazdy na łyżwach i prostych elementów łyżwiarskich kończą się niepowodzeniem, mogą być związane na przykład z wyjątkową akoordynacyjnością. Nie należy także rozpoczynać przygody z łyżwami, jeżeli wiemy, że dziecko/ dorosły ma zaburzenia błędnika lub wyjątkową łamliwość kości.

A co z chorowitymi dziećmi? Czy dla nich lodowisko również stoi otworem, hartuje?

J.T: Jak najbardziej – trzeba tylko przestrzegać paru podstawowych zasad. Takich jak ubiór „na cebulkę” i dostosowany do warunków panujących na lodowisku. Inne warunki panują na lodowisku odkrytym (tu jeszcze ważne są też aktualnie panujące warunki atmosferyczne), inne na lodowisku w hali namiotowej (bez wentylacji), a inne na lodowisku w hali, w której jest jest wentylacja i regulacja temperatury (tu przykładem warszawski Torwar). Generalnie jeśli jest się w ruchu, wszystko jest w porządku. Przeziębiamy się najczęściej, gdy rozgrzani stajemy, nie ruszamy się dłuższą chwilę i „stygniemy” nie pamiętając, że wtedy „nasza ubraniowa cebulka”, prosi o więcej warstw.

Warto od razu kupować łyżwy, czy lepiej je wypożyczyć?

unnamed3J.T: Jeśli wypożyczać, to dobrej jakości buty z łyżwami. Jakość wypożyczalni na lodowiskach jest – niestety – bardzo różna. Jeśli kupujemy – pamiętajmy o zasadzie, że bardzo tanie w końcowym efekcie zawsze kosztuje nas najdrożej. Propozycje poniżej 100 zł, to żart, a nie okazja. Warto sobie sobie zawsze przypominać, że nasze nogi nie podlegają wymianie i mamy tylko jedne na całe życie.

Jak ubieramy dziecko na lodowisko?

J.T: Strój powinien być wygodny oraz na tzw. „cebulkę”, dostosowany do warunków panujących na lodowisku. Takie lodowisko jak warszawski Torwar jest miejscem dosyć ciepłym, nie ma potrzeby dawania dziecku zimowej kurtki, wystarczy np. polarowa bluza. Bezwzględnie (także ze względów bezpieczeństwa) bierzemy ze sobą pięciopalczaste rękawiczki.
Trzeba pamiętać o tym, że na początku dzieci marzną bardziej, ale kiedy już wykonają na zajęciach sporą dawkę różnych ruchów i póz (wywracanie się, wstawanie, sięganie do swoich butów, do miseczek itd.), a do tego dojdzie spora dawka śmiechu i emocji, zaczynają zdejmować z siebie poszczególne warstwy. Odpowiednio cieplej (w tym czapki i rękawiczki) ubieramy dzieci na lodowisko odkryte lub w namiocie, w którym nie ma wentylacji.

Jak wygląda pierwsza lekcja?

J.T: W trakcie pierwszej lekcji wiele jest z tego, o czym mówiliśmy przy okazji bezpiecznej nauki. Uczymy i oswajamy z upadaniem, pokazujemy, jaki jest najbardziej efektywny sposób wstawania po upadku. Uczymy, najpierw na zasadzie chodzenia (tak, tak…) posuwania się do przodu, potem pozwalamy, aby w każdym kroku łyżwa już się trochę posuwała po lodzie. Najpierw odbicia po prostej i do przodu, małe przysiady, lekkie skłony. Wprowadzamy treningowe rekwizyty uatrakcyjniające i wspomagające zajęcia. Asekurujemy tak, aby było bezpiecznie, ale aby równocześnie jak najszybciej doprowadzić do poruszania się po lodzie z wykorzystaniem własnego poczucia równowagi. Uczymy tez najprostszego sposobu zatrzymywania się. Tak aby sposobem na zatrzymanie się nie była banda okalająca taflę lub ktoś, kto znajdzie się w zasięgu naszych ramion…

Po jakim czasie dziecko swobodnie czuje się na lodzie?

J.T: To jest bardzo indywidualne. Zależy od indywidualnych zdolności, jak również od tego czy staramy uczyć się sami, czy też korzystamy z rad trenerów lub instruktorów. Dlaczego warto skorzystać z nauki z trenerami? Nauka umiejętności łyżwiarskich – tak jak nauka pisania, prowadzenia samochodu, oswajania się z komputerem, wymaga specjalisty. Można oczywiście próbować samemu, ale jak uczy doświadczenie, to nie jest najlepszy, najtańszy i co ważne – najbardziej efektywny sposób. Wszystkie błędy, jakie po drodze można popełnić zajęłyby długi rejestr. Inną kwestią jest czas, jaki trzeba potem poświęcić na skorygowanie złych nawyków i naukę od nowa… Poza tym jest jeszcze wcześniej omawiana kwestia bezpiecznej nauki. Z naszego doświadczenia wynika, że niektórzy już po pierwszych zajęciach potrafią, za pomocą najprostszych kroków, posuwać się do przodu, innym zajmuje to 3-4 zajęcia. Zazwyczaj – w miarę swobodnie, zastosowaniem najprostszych kroków – dziecko porusza się w jeździe przodem po 6-10 zajęciach.

Jakie korzyści niesie dla dzieci jazda na łyżwach?

J.T: Łyżwiarstwo, również nauka jazdy na łyżwach, to aktywność wymagająca konsekwencji i ciągłości. Dająca widoczne rezultaty  przy regularnym trenowaniu. Cały czas uczymy się czegoś nowego, wchodzimy na coraz wyższe poziomy trudności. Nie ma tu nudy, bo nauka nawet tych najprostszych form łyżwiarstwa figurowego to bogactwo elementów, różnorodność technik i szerokie pole do popisu przy ich wykonywaniu. Sport poprawiający koordynację, wspomagający wszystkie grupy mięśni, wysmuklający i dodający nam gracji oraz lekkości ruchów. Poza nauką bezbolesnych upadków – a upadki zawsze kiedyś mogą się nam przydarzyć nawet na prostej drodze, poza poprawą ogólnej sprawności, koordynacji, modelowaniem ładnej sylwetki (panowie z pewnością rozumieją, że ma to znaczenie nie tylko dla pań) są też inne zalety. Ten sport dodaje pewności siebie i poprawia samoocenę. Wszyscy wiemy, jak jest to ważne w otaczającym nas obecnie świecie.

Jacek Tascher – działa zgodnie z hasłem Walley Łyżwy – dobra zabawa. Z wykształcenia profesjonalny trener i promotor łyżwiarstwa figurowego. Mistrz kraju solo i wicemistrz w parze tanecznej, bronił barw kraju na Mistrzostwach Europy i Świata. Ukończył wydział trenerski Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz studia podyplomowe z zarządzania marketingiem oraz marketingu strategicznego w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Jako trener wiele lat kierował szkoleniem w Polskim Związku Łyżwiarstwa Figurowego. Od 1996 roku komentuje również łyżwiarstwo figurowe dla polskiego Eurosportu. Od wielu lat, obok łyżwiarstwa wyczynowego, zaangażowany jest w łyżwiarstwo dla amatorów.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jolka Jolka

    Ciekawy wywiad :) Ja czuje się zachęcona :)

  2. Mała Mała

    Pomocny artykuł, właśnie się przymierzamy do nauki z naszą pięciolatką :)

Polecane tematy