Naturalne karmienie kontra butelka

Podstawowa wiedza każdej mamy o karmieniu piersią zazwyczaj zaczyna się i kończy stwierdzeniami: karmić jak najczęściej, jak najdłużej, na żądanie, w każdym miejscu i wyłącznie piersią. W dużej mierze to racja: pokarm matki zawiera naturalne przeciwciała, nie jest ani za tłusty, ani za chudy, ma idealną temperaturę i zawsze smakuje. Czasem jednak rozmaite okoliczności skłaniają mamy do karmienia dziecka butelką, co najczęściej spotyka się z falą bezsensownej krytyki. O tym dlaczego warto czasem podjąć decyzję o przejściu na butelkę napiszę parę słów popartych własnym doświadczeniem.   

Naturalne karmienie… butelką

Pamiętam, że tuż po porodzie zupełnie nie miałam pokarmu. Koleżanki na sali poporodowej wręcz ociekały pokarmem, a ja męczyłam się 40 minut z laktatorem przypominającym delikatnością bardziej dojarkę niż akcesoria dla młodej mamy, po to, by zobaczyć na dnie butelki dwie krople pokarmu – dosłownie.

Nie jest to komfortowa sytuacja ani dla mamy, ani dla malucha, który ssie pierś i zupełnie się nie najada. Szpitalne specjalistki z poradni laktacyjnej aż parowały ze złości, że pierworódka nie potrafi przystawić malca do piersi. Tymczasem dziecko było głodne i zdenerwowane, że nie może zjeść. Po trzykrotnych odwiedzinach „specjalistek” od laktacji, które wręcz zmasakrowały mi piersi, naciskając, ciągnąc, szczypiąc i wykonując masę niepotrzebnych i nic nie dających ruchów, znalazła się w końcu jedna młoda i przytomna pani doktor, która uznała, że pokarm przyjdzie z czasem, a dopóki to nie nastąpi, dziecko trzeba karmić sztucznie.

Podstawową zasadą sztucznego karmienia noworodka jest niepodawanie pokarmu z butelki. Usta dziecka inaczej układają się ssąc pierś, a inaczej na smoczku od butelki – butelkę ssie się łatwiej i z mniejszym wysiłkiem, toteż dziecko, które od pierwszych dni życia uczy się jeść z butelki może potem nie chcieć podejmować wysiłku związanego z ssaniem piersi.

W szpitalu pokazano mi jak podawać córeczce sztuczną mieszankę małym kieliszkiem – trudne, ale wykonalne. Z ulgą patrzyłam na najedzone dziecko, ciesząc się skrycie, że oszczędziłam sobie poranionych i bolesnych brodawek. Po wyjściu ze szpitala pokarm wciąż się nie pojawił, więc w domu zmuszeni byliśmy podawać córce sztuczne mleko z butelki. I co? I nic – żadnego dramatu nie było.

Dziecko budziło się, w chwileczkę, bez większego wysiłku najadało się i dalej spało. Pokarm jednak w końcu pojawił się. Długo próbowałam przyzwyczaić i nauczyć córkę ssać pierś, ale zwyczajnie nie najadała się – była zła i zmęczona, a ja dość bezradna, aż wpadłam na pomysł, by nie utrudniać sobie życia i karmić dziecko swoim pokarmem, ale… z butelki.

Odciągałam więc pokarm z pomocą laktatora, dzieliłam na porcje, zapas zamrażałam i w razie konieczności zarówno ja jak i każdy inny domownik mogliśmy nakarmić córkę bez przeszkód. Plusy? Nie miałam pojęcia czym są nieprzespane noce: wstawałam do córeczki co dwie, trzy godziny, podgrzewałam pokarm, który z butelki, na leżaczku zjadała w pięć minut i szła dalej spać, a ja wraz z nią. Im była starsza, tym większe zjadała porcje: nie zasypiała przy piersi, jadła regularnie te same ilości, co pozwalało mi kontrolować dzienne dawki pożywienia. Ponadto – co chyba najważniejsze – nie dała mi odczuć uciążliwości związanych z niewyspaniem (na karmienie wstawałam raz ja, raz mój partner), z bolesnymi piersiami, ze wstawaniem w nocy po kilkadziesiąt minut (nasz rytuał trwał co najwyżej dziesięć minut), a tym samym nie poznałam ciężaru posiadania w domu noworodka. Po około trzech miesiącach córka jadła już na tyle regularnie, że bez problemów przesypiała niemal całe noce.

Bilans zysków i strat

Karmienie malucha naturalnym pokarmem z butelki ma tyle samo plusów, co minusów. Po pierwsze naturalny pokarm podawany dziecku z piersi jest higieniczny, ma idealną temperaturę, a przy tym samo karmienie stanowi część ważnego rytuału tworzącego niepowtarzalną więź między mamą i dzieckiem. Jeśli jednak z jakichś przyczyn, np. z powodu braku pokarmu, specyficznej budowy piersi lub innych wad nie mamy możliwości podawać dziecku pokarmu z piersi, nie popadajmy w paranoję!

Nagonka na naturalne karmienie jest ogromna, a przecież nowoczesne mieszanki dla dzieci są bogate w rozmaite witaminy, probiotyki oraz inne substancje, które wzbogacają pokarm dziecka i możliwie najwierniej odzwierciedlają naturalny pokarm mamy. Na rynku mamy do wyboru pełny wachlarz produktów o różnych właściwościach, składach i cenach. Możemy kupić mleko modyfikowane przeciw ulewaniu (gęstnieje w żołądku), o obniżonej zawartości białka mleka krowiego (dla dzieci o delikatnych żołądkach), zupełnie pozbawionych białka (dla małych alergików), z bakteriami wspomagającymi odporność i wiele innych. W doborze odpowiedniego mleka pomoże doświadczony pediatra.

Podawanie dziecku mleka w butelce, bez względu na to, czy będzie to mleko mamy, czy modyfikowana mieszanka wiąże się z pewnymi niedogodnościami: po pierwsze, musimy dbać o sterylność butelek; po drugie, po pewnym czasie zarówno mleko naturalne jak i modyfikowane nie nadaje się już do podania dziecku, a więc marnuje się; po trzecie: za sztuczną mieszankę trzeba zapłacić i to wcale niemało. W tym miejscu bezkonkurencyjna jest pierś: higieniczna, zawsze gotowa i za darmo.

Klamka zapadła: butelka i basta!

Dla mam, które muszą prędko wracać do pracy, nie mają pokarmu lub mają go za mało, dla takich, które zażywają leki przedostające się z krwią do pokarmu oraz dla takich, które zwyczajnie nie radzą sobie z karmieniem piersią, butelka jest wybawieniem.

W moim przypadku butelka okazała się strzałem w dziesiątkę: dziecko budziło się o określonych porach na karmienie, dostawało pokarm, który wcześniej odciągnęłam, najadało się i spało dalej. Mama szczęśliwa i wypoczęta, bo w karmieniu i wstawaniu pomaga też tata. Sztuczne odciąganie pokarmu ma jednak tę wadę, że należy zachować jego wyjątkową regularność, bo w przeciwnym razie pokarm będzie zanikał. Gdy ilości potrzebnego dziecku pokarmu zwiększają się, odciąganie trwa dłużej i dłużej, aż w końcu zaczyna męczyć. Inaczej sprawa się ma ze sztucznymi mieszankami: tu należy dbać tylko o to, by mleko miało odpowiednią temperaturę i było przygotowane w higienicznych warunkach.
Karmienie butelką ma ten niewątpliwy atut, że może w nim brać udział każdy z członków rodziny. Widok taty karmiącego leżące mu na kolanach maleństwo jest bezcenny…

Supermama z butelką

Choć naturalne karmienie jest najwygodniejsze i najbardziej higieniczne, to karmienie butelką może być równie satysfakcjonujące, a przy tym wygodniejsze, sprawniejsze i szybsze. Nikt nie powiedział, że mama z butelką to gorsza mama, podobnie, jak nikt nie udowodnił, że dziecko z butelką to mniej szczęśliwe dziecko. Dlatego drogie mamy, nie bójmy się butelek! Zostały wymyślone po to by naszym pociechom żyło się lepiej, a nam wygodniej, szczęśliwiej i łatwiej.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Asia, spełniona mama niespełna 1,5 rocznej Lilki, absolwentka UMK i agentka nieruchomości. Propaguje ideę bycia „złą mamą”, pozwalając dziecku spać z kotem w jednym łóżku, zjeść podniesione z podłogi ciastko i oglądać TV. Pisze nie tylko o blaskach, ale i licznych cieniach macierzyństwa. Zwolenniczka racjonalnego wychowywania dzieci, zgodnie z zasadą umiaru i zdrowego rozsądku. Chce pokazać, że uśmiech bobasa jest lepszym wyznacznikiem bycia dobrą mamą niż sterylne butelki i wykrochmalone bodziaki. W zabawie miłośniczka idei: brudne dziecko to szczęśliwe dziecko.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Hafija Hafija

    Niestety choćby producenci mieszanek wychodzili z siebie i stawali obok, to nie zastąpi się tych najważniejszych „żywych” składników mleka mamy żadnym substytutem. Dla dziecka jest lepsze mleko mamy i jest ogólnie bezkonkurencyjne, a powrót do pracy to żadne wyzwanie – wiele mam karmi nawet ponad dwa lata i w tym samym czasie są aktywne zawodowo. Fizjologiczna i faktyczna niezdolność do karmienia dziecka naturalnie czy to po stronie matki czy dziecka to na prawdę niewielki procent przypadków. W większości to są niestety skutki złej promocji i braku pomocy mamie i dziecku na stracie oraz w ciąży.
    Pozdrawiam :)

  2. nina nina

    Bez przesady. Dla mnie karmienie piersią jest mocno przereklamowane. Kładziony jest na to taki nacisk, że matki, które karmią butelką postrzegane są za gorsze!! A to nie tak. Nie mówi się o wielu wadach karmienia piersią – dużego poświęcenia ze strony kobiety, kłopotów ze snem dziecka, które wymusza ciągłę karmienie, często dyskomfortu w łóżku, kiedy partner dotyka piersi, czy gry hormonów, które obniżają libido!! Dlatego ja karmiałam do pół roku. I starczy. A matki, które nie karmią (z różnych powodów) rozumiem i nie oceniam. Nie dajmy się zwariować!!!

    • M M

      Dokładnie nie dajmy się zwariować, trzeba jasno powiedzieć, że to nie matki które karmią mm są gorsze tylko mleko modyfikowane nigdy nie będzie lepsze od mleka matki i to jest ta różnica. Oczywiście niech każdy sam wybiera pokarm,którym będzie karmił swoje dziecko,ale świadomie. NIESTETY TEN ARTYKUŁ NIE POMOŻE, bo zawiera informacje,które mijają się z prawdą i autorka może wyrządzić wielu matkom i ich dzieciom ogromną krzywdę podając nie prawdziwe inf dotyczące karmienia mlekiem matki.

  3. Wioleta Wioleta

    Jak dla mnie karmienie piersią nie jest żadnym poświęceniem….raczej przyjemnością. A jeśli mama czuje jakikolwiek dyskomfort to powinna od razu przestać bo to nie służy ani jej ani dziecku a już na pewno nie robić z siebie męczennika. Nie ma gorszych czy lepszych w karmieniu, uważam, że to każdego sprawa indywidualna. Co do pokarmu matki rzeczywiście żadna mieszanka mu nie dorówna i jeśli kobieta czuje, że chce karmić nie z musu lecz z przyjemności to wierzę, że się uda.

  4. Akash Akash

    Moj 2,5-letni potomek oidmwaa samodzielnego jedzenia w domu, za to w przedszkolu moglby nawet inne maluchy karmic. Nie niepokoje sie tym faktem szczegolnie, lecz chetnie znalazlabym na niego skuteczna sposob (inny niz zjedz zupke sam, to dostaniesz kawalek czekolady ).

  5. aguska aguska

    Dla mnie bez sensu jest ta nagonka na „butelkowe” mamy- niech każda mama karmi swoje dziecko, jak uwaźa za słuszne! W myśl zasady- „Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko”:-D

  6. Ewa Ewa

    Jestem mamą dwójki dzieci. Jedno chodzi do przedszkola a drugie od września zacznie szkołę. Gdy urodziłam córcię, czułam się bardzo źle, bo wierzyłam, że uda mi się ją wykarmić piersią przez przynajmniej pierwsze pół roku. Niestety, mała nie najadała się, a ja kilka razy miałam zapalenie piersi i wysoką gorączkę. Po miesiącu czułam się jak zombi i zastanawiałam się po co myśmy się w ogóle zdecydowali na dziecko. W końcu postanowiłam przejść na mleko modyfikowane i moje problemy się skończyły, ale cały czas martwiłam się, że moje dziecko będzie gorsze: głupsze, słabsze, bardziej chorowite, bo taka przecież jest u nas propaganda. Z perspektywy czasu stwierdzam, że to kompletne bzdury. Moje dzieci chorują bardzo rzadko i nie mają żadnych innych deficytów. Żałuję, że zmarnowałam sobie ten pierwszy miesiąc macierzyństwa, który mógł być piękny. Matki myślą, że karmienie piersią jest lekiem na całe zło, a to nieprawda. Kluczem do zdrowia są codzienne spacery z dzieckiem, niezależnie od pogody, bo to hartuje. Kluczem jest zdrowa dieta bogata w owoce, warzywa, mięso itp. Nie wolno przegrzewać dziecka, trzeba się razem z nim dużo ruszać. Każde dziecko będzie zdrowe, gdy te warunki zostaną spełnione, niezależnie od sposobu karmienia go jako niemowlaka. Pozdrawiam wszystkie mamy:)

    • Dorota Dorota

      Ewa, i taką postawę staramy się propagować: by kobieta do niczego się nie zmuszała, nie miała poczucia winy, bo nie robi czegoś, na co społeczeństwo tak naciska! :) Gratuluję odwagi i dziękuję, że to napisałaś! :)

      • Rodzynek Rodzynek

        Dopóki moja mała była karmiona naturalnie była zdrowa, jak ryba. Później zaczęły się choroby.

        • Dorota Dorota

          A u mnie wręcz przeciwnie. Gdy była na piersi, chorowała „dość mocno” dwa razy. Ale to fakt, została zarażona. Dzisiaj bym wyszła ze spotkania, na które przychodzi strasznie kaszląca i kichająca krewna. Wtedy, gdy córka miała trzy miesiące tego nie zrobiłam. Byłam pewna, że nie wypada…Koniec końców byłam chora ja, była też córka. Po odstawieniu właściwie żadne choróbska się nie przypałętały, a minęło już ponad rok. Pewnie przypadek. Pewnie też to, że córka jest starsza, to ma lepszą odporność…

  7. magdalena Guja magdalena Guja

    „zanim pokarm przyjdzie trzeba dokarmiać go butelką” :O no bez jaj, powtarzacie idiotyczny mit który zakłuca karmienie piersią wielu kobietą! z piersi zawsze cos leci a napoczątku pokarmu nigdy nie ma tylko jest siara! i to że dziecko wisi na piersi dzień i noc i się nie najada w pierwszych trzech dobach nie jest niczym dziwnym, chodzi o to zeby ściągneło jak najwiecej siary z piersi! jest to bardzo potrzebne dziecku do zdrowego startu

  8. pro single mama pro single mama

    Jestem przeciwniczka karmienia piersia-corke karmilam naturalnie tylko 2 tygodnie po porodzie… mialam pokarm,ale nie chcialam karmic z prostego powodu po porodzie dlugo nie mialam apetytu-zdarzaly sie dni,ze zylam na samej kawie i napojach energetycznych- zeby miec energie po nieprzespanych nockach(corcia budzila sie 3 tygodnie po porodzie) wiedzialam wiec,ze nic dobrego moje mleko nie zawiera wiec zrezygnowalam

    • Dorota Dorota

      Ogólnie karmienie piersią jest korzystne. Jednak gdy mamie nie pasuje, nie ma sensu się zmuszać.

    • Nans Nans

      Problemy ze snem.dziecka mogly byc spowodowane kawa i energetykami….

  9. mama 2 córek mama 2 córek

    Ja przez pierwsze dwa tygodnie tak karmiłam, ściągałam mleko laktatorem i dawałam w butelce, miałam Easy Start z Canpolu, mała chętnie piła z tej butelki, potem już byłam w stanie karmić z piersi, ale mała nie chciała zbytnio z piersi, koniec końców, karmienie było na przemienne i to było to. Ja zadowolona, dziecko zadowolone.

  10. Mart Mart

    Jestem zdecydowanie za naturalnym karmieniem piersią, ale uważam że każda kobieta może mieć wybór i koniec kropka. Moja koleżanka miała dużo obaw względem karmienia piersią nie wiedziała co robić. Stwierdziłam, że kupie jej butelkę ( zakupiłam butelkę lovi – aktywne ssanie – która jest stosowana głównie do karmienia pokarmem naturalnym ) tak że koleżanka ściągała pokarm i podawała go w tej butelce. Butelka sprawdziła się świetnie – zachowuje naturalny odruch ssania dziecka. Tak, że po powrocie do domu widząc, że karmienie piersią jest mniej czasochłonne stwierdziła że spróbuje karmić i tak i tak. Myślę, że przede wszystkim nie była sfrustrowana, a decyzje podjęła ostatecznie sama.

    • blancia blancia

      Jestem mamą dwójki synów pierwszego karmiłam butelką i wszyscy w koło mieli mi to za złe, choć syn rowijał się prawidłowo i nie chorował. Teraz urodziłam drugiego syna i postanowiłam karmić za wszelką cenę piersią. Moje plany jednak nie wyszły. Karmiąc małego przez dwa tygodnie samą piersią spadł mi strasznie na wadze i zostałam zmuszona dokarmić butelką. Teraz karmię piersią i butelką choć tego drugiego chyba jest więcej. Mały niecierpliwi się bo z piersi tak szybko nie spływa pokarm więc go ściągam, piję również herbatki na laktację.. Strasznie się z tym czuję bo mam wrażenie że nie spełniam swojej roli matki i że jestem gorsza od tych co karmią piersią. Najgorsze jest jeszcze to że mam wrażenie że inni widzą mnie takimi oczami. Dziękuję tym co nie pogardzają matkami karmiącymi butelką. Nie czuję się wtedy gorsza.

  11. Mama karmiąca PIERSIĄ Mama karmiąca PIERSIĄ

    Co za brednie…. nawet nie będę się do tego odnosić merytorycznie tylko zapytam-ile po cichu autorka posta skasowała od producenta mm?

  12. Maro Maro

    Artykuł nie jest rzetelny, wygląda jak ukryta reklama mieszanek sztucznych.

    • sosrodzice sosrodzice

      Wszędzie te spiski :) Artykuły sponsorowane są na naszej stronie wyraźnie zaznaczone. Pozdrawiamy!

  13. mama KPI mama KPI

    co za brednie i marna reklama mm…!!!
    w nocy się wysypiała??!! a laktator się sam podłączał i odciągał, by mleka wystarczyło na bieżące potrzeby i jeszcze mrożenie.
    aż się we mnie zagotowało.
    Pani chyba nie wie o czym pisze!!!

    • Katrin G. Katrin G.

      Podpinam się. Prawie 14 miesięcy karmienia moim odciągniętym mlekiem za mną. Autorko, to co piszesz brzmi tak, jakbyś odciągała raz dziennie, mając zapasy nie wiem w jakich ilościach z tego. I że to wygodne? Siekanka taka z butlą w tle… Nie powiedziałabym. szacun, że pokarm nie zanikł. Dla mnie możesz karmić jak Ci się podoba, ale matki KPI wykonują bardzo trudną pracę, która tu została sprowadzona do lekkości bytu. O steku bzdur odnośnie mm i jego podawania nawet nie będę pisać, ale proszę poczytaj zanim popełnisz kolejny naszprycowany kryptoreklamą tekst. Hajs się pewnie zgadza- taką myśl miałam jak to czytałam:)

    • sosrodzice sosrodzice

      Mama KPI, artykuł jest opisem indywidualnych doświadczeń Autorki. Złośliwość z Twojej strony niewiele wnosi

  14. Kasia Kasia

    Omg… sos rodzice lubiłam Was :(
    Jedną rzeczą jest wypuszczać wypowiedź matki która ma inne zdanie a czymś zupełnie innym opublikować coś co jest sprzeczne z nauką o laktacji.

  15. Nans Nans

    Kpi 16mcy. Znam ponad 1000kobiet odciagajacych melko wiele mcy, i nie moge sie nadziwic czytajac ten wpis. Ok,rozumiem ze mm to nie trucizna, ok rozumiem ze nie warto popadac w depresje i marnowac macierzynstwo na zamartwianie sie z powodu nie powodzenia karmienia swoim mlekiem. Ale gdyby autorka choc odrobine wysilila sie i zdobyla choc podstawowa wiedze nt laktacji nie pisalaby takich rzeczy, bo te moga wprowadzic w blad przyszle matki. Apeluje do czytelniczek do zdobywania wiedzy nt laktacji i mleka kobiecego, gdy ktos majac taka.wiedze wybierze droge mm,ok,swiadomy wybor nie mnie oceniac,ale jesli bezrefleksyjnie przyjmuje sie „to co powie pediatra” badz reklama -a tak traktuje ten art-mm to wybaczcie ale to juz dzialanie ze szkoda dla siebie i dziecka. Swiadomosc i wiedza to podstawa , decyzje niech kazdy podejmie sam. Ja nie mialam zadnej wiedzy, znalam tylko mity . Jednak (i tu uzyje okreslenia ktorego sama nie lubie) matka.wie co najlepsze dla dzidcka, i nikt mi nie wmowi ze jest cos choc w polowie dobrego jak mleko mamy. Dlatego walyczlam o sztuczne utrzymanie latacji przez tyle mcy. Ktos ajacy pojecia o kpi wie ze bardzo czesto jest to bardzo ciezkie, niesie ryzyko zastojow,grzybicy,stanow zapalnych, pomijajac dlugie h posiwecone nie.dziecku czy mezowi a na dlugie sesje z laktaorem . Wiec nie dajcie sobie wmowic,sama szukacjcie wiedzy. Bo przeciez kazda mama chce jak.NAJlepiej.dla.dziecka prawda?

  16. Magda Magda

    U mnie dawaniebutelki skonczylo sie odrzuceniem piersi. Tak jest w wielu przypadkach. Dlaczego piszecie takie bzdury ?Powinniście napisać, ze artykuł jest sponsorowany. Naprawdę wstyd nawet producenci mm piszą ze nie ma nic lepszego od mleka matki

    • sosrodzice sosrodzice

      Magdo, artykuł nie jest sponsorowany. Jest opisem doświadczenia Autorki. Pozdrawiamy

  17. Aga Aga

    Nie no, serio? Zastanawia mnie czy autorka tekstu w ogóle ma dziecko skoro takie brednie wypisuje… Ja prawie 15 miesięcy wiszę na laktatorze, żeby dać mojemu dziecku to co najlepsze – mleko mamy. A tu taka reklama mm. To po co autorka odciągała pokarm skoro mm takie fajne. Każda mama kpi wie dlaczego to robi i dlaczego chce uniknąć mieszanek mlekozastępczych. A tu takie pomieszanie z poplątaniem. Po prostu brednie!

  18. Basia Basia

    Od samego początku wiedziałam ze nie będę chciała karmic piersią. Oczywiście na początku probowalam ale liczne proby były bez sensu. Zaczelam wiec karmic malucha z butelki (taką specjalną od NUKa) mlekiem modyfikowanym i wszystko zaczelo się ukladac. Niech kazda mama ma wybor w jaki sposób chciałaby karmic.

  19. Monika Monika

    Dokładnie! Nie bójmy się butelek. To nie koniec świata, gdy mama zdecyduje się karmić butelką. U mnie sprawa wyglądała tak, że odciągałam swój własny pokarm i dzięki temu mój mąż mógł nakarmić małą, gdy byłam poza domem. Ważne żeby znaleźć odpowiednią butelkę, którą zaakceptuje dziecko. U nas najlepsza okazała się butelka Nature Sense od marki NUK.

Zobacz również