Naklejki motywacyjne – tak czy nie? Jakie?

Nie od dziś wiadomo, że dzieci kochają coś kolekcjonować. Zakładam, że każdy z nas jako dziecko też przechodził przez ten etap. Kieszenie pełne kamieni i kapsli, szklane kulki, kolorowe kartki z segregatorów, naklejki, komiksy z opakowań gum do żucia itp.
Współczesne dzieci nie stanowią w tej kwestii wyjątku i chociaż pomysły na to, co można kolekcjonować, zmieniają się w każdym pokoleniu, mechanizm pozostaje ten sam. I to właśnie możemy sprytnie wykorzystać jako rodzice i zastosować naklejki motywacyjne jako jeden z bodźców wychowawczych, aby zachęcić dziecko do „czegoś”.

Jak wykorzystać naklejki motywacyjne?

Słowo „coś” jest w tym przypadku kluczowe, ponieważ naklejki motywacyjne mogą nam pomóc w naprawdę wielu sprawach. Dobrze zastosowane zachęcą małego bałaganiarza do sprzątania pokoju, małego ucznia przekonają do pilniejszej nauki, porządnego pakowania plecaka i odrabiania zadań domowych. Niejadków zachęcą do zjadania obiadu, łobuziaków do grzecznej zabawy z rodzeństwem itp.

Kluczem podczas stosowania naklejek (lub na przykład magnesów czy innych elementów, które można zbierać i przyczepiać w widocznym miejscu) jest żelazna konsekwencja rodziców i jasne zasady, które dziecko będzie w stanie zrozumieć i zapamiętać.

Musi pojawić się także najważniejszy element motywujący, czyli nagroda wieńcząca cały zbiór, czyli na przykład wypełnioną naklejkami planszę, lub określoną ilość zebranych punktów. Warto przy tym pamiętać,że pod pojęciem nagrody nie musimy, a nawet nie powinniśmy rozpatrywać wyłącznie nagród rzeczowych takich jak zabawki, słodycze id. Zdecydowanie lepiej jest zaproponować dziecku nagrodę w postaci wspólnej zabawy z rodzicem, wycieczki, wyjścia do kina itp. To nam się wydaje, ze dzieciom najbardziej zależy na zabawkach. Większość dzieci z chęcią zrezygnuje z możliwości posiadania kolejnej lalki czy samochodzika, na rzecz malowania z mamą palcami albo lepienia z tatą konstrukcji z błota.

naklejki motywacyjne

Nagroda powinna być znana dziecku na początku. Unikniemy w ten sposób sytuacji, że po uzbieraniu wymaganej ilości naklejek/ punktów zaoferujemy dziecku coś, co nie przypadnie mu do gustu a tym samym zniechęcimy do dalszej zabawy. Ustalenie zasad na początku sprawi, że dziecko będzie tym gorliwiej wypełniać powierzone mu zdania im będzie bliższe celu.

Jak sprawdziły się naklejki motywacyjne u nas?

W zależności od wieku dziecka, sam system przyznawania punktów może być różny. W przypadku naklejek jednorazowego użytku możemy założyć, że nasza pociecha otrzymuje jeden punkt za każdy ustalony wcześniej warunek -na przykład dzień bez kłamstw, dzień z posprzątanym pokojem, dobrą ocenę itd. Moim zdaniem jeszcze lepiej sprawdzają się naklejki wielokrotnego użytku albo magnesy,ponieważ pozwalają na stosowania nie tylko nagrody, ale również upomnienia w postaci utraty punktu.

Ten system sprawdził się u nas znakomicie, kiedy córka przeżywała przedszkolny bunt, wpadała w histerię na samą wzmiankę o sprzątaniu, zamykała się w pokoju, trzaskając drzwiami itp. Zaproponowaliśmy następujący system – za każdy dzień bez takich akcji, za bycie miłą i pomocną, otrzymywała jeden magnes. Za dzień średni, z awanturą, po której szybko dochodziła do wniosku, że wypada się uspokoić i przeprosić, punktacja nie zmieniała się. Natomiast dzień pełen fochów i awantur skutkował odebraniem punktu.
Postanowiliśmy, że nagroda (w naszym wypadku był to wyjazd do zoo lub wyjście do sali zabaw) nastąpi po zdobyciu 14 punktów, co odpowiadałoby dwóm tygodniom dobrego zachowania. Za pierwszym razem córka na te 14 magnesów pracowała ponad miesiąc, bo jej wahania nastrojów bez przerwy zmuszały nas do zdejmowania punktów z tablicy. Po otrzymaniu pierwszej nagrody, nastąpiła diametralna różnica w jej zachowaniu. Do kolejnych nagród dochodziła już w czasie nieprzekraczającym trzech tygodni, aż w końcu dobiliśmy do równych 14 dni i tablica tak naprawdę przestała być potrzebna.

Doklejanie kolejnych naklejek lub magnesów na planszy jest dla dziecka atrakcyjne także z tego powodu, że ilość wzorów jest olbrzymia i z pewnością znajdzie się coś odpowiedniego dla dzieci w każdym wieku.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem absolwentką pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej oraz rachunkowości. Z zawodu jestem księgową, ale doświadczenie wyniesione ze studiów pedagogicznych przydaje mi się na co dzień przy dwójce dzieci. Ich ciekawość świata łatwo udziela się także mnie, a każdy dzień jest dobry, żeby nauczyć się czegoś nowego. Jestem także molem książkowym i działkowcem, a w naszym domu urzęduje kilka zwierząt. Robię wszystko, żeby nie dawać szans nudzie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.