Jak nakarmić niejadka (8-12 miesięcy)?

Nie możemy dopuścić do sytuacji, że na siłę staramy się dziecko nakarmić. „Wciskamy” kolejną łyżeczkę, biegamy po całym mieszkaniu, aby wychwycić moment nieuwagi dziecka i wtedy bach – kolejny sukces, kolejna łyżka! Nie tędy droga… skutki mogą być zgoła odwrotne do zamierzonych. Przy kolejnym posiłku dziecko zaciśnie usta i odmówi już pierwszej łyżki, potem jest jeszcze gorzej.. Zatem co robić?

Przede wszystkim- odstresować się. Nie ma nic gorszego od zestresowanego rodzica z drżącą łyżką zupki. Dziecko zagłodzić się teoretycznie samo nie da. Zazwyczaj domaga się częstszego przystawiania do piersi lub podawania mleka modyfikowanego- nie odmawiajmy mu tego. I nawet jeśli okres ten będzie trwał dłużej, nic się nie stanie, ponieważ do roku podstawą diety dziecka powinno być mleko. Sytuacja staje się poważna w momencie, kiedy dziecko spada na wadze, jest apatyczne, blade, nieskore do zabawy, rzadko się wypróżnia i odmawia nawet mleka– wtedy trzeba sprawę skonsultować z lekarzem i zrobić szczegółową morfologię krwi.

Co  zatem zrobić, aby zachęcić dziecko do jedzenia?

Odpowiedź jest dosyć prosta – sprawić, aby jedzenie nie było nudną, schematyczną czynnością, wprowadzić element „zabawy”, pozwolić odkrywać go wszystkimi zmysłami i dać dobry przykład swoją postawą.

Bardzo ważne jest, aby pora posiłków dziecka zazębiała się z posiłkami dorosłych. Udowodniono, że dzieci chętniej zjadają swój posiłek, widząc, że mama i tata również jedzą, a na dodatek mają na talerzach podobną potrawę. Najlepiej posadzić dziecko do krzesełka bez tacki, przysunąć do stołu, przy którym sami siedzimy i podać posiłek. Wtedy poczuje się „jak dorosły”.

Dodatkowo, metoda BLW działa cuda. I nieważne, że marchewka właśnie wylądowała na ścianie, a brokuł wraz z sosem pomidorowym na nowej koszuli taty- ważne, że dziecko zjadło cokolwiek.  Z dnia na dzień jedzeniowej bitwy będzie mniej, aż w końcu, któregoś dnia zorientujesz się, że Twój mały bohater/mała księżniczka zjadła cały posiłek, nie upuszczając na podłogę ani kęsa! Gwarantuję Ci, że widok jest wtedy niezapomniany i godny wcześniejszych poświęceń!

Pozwalając dziecku smakować, testować, lizać, rozdrabniać, rozgniatać- dasz mu poczucie smaku, konsystencji, zapachu. Jest to bardzo ważne, również w nauce gryzienia i żucia.

Odrzuć stereotypy, że dziecko powinno zjeść sztywno określoną ilość, założoną przez producenta żywności- każde dziecko zjada tyle, ile potrzebuje do prawidłowego wzrostu. Oczywiście bez popadania w skrajności.

Metoda BLW ma pod tym względem przewagę, ponieważ dziecko samo reguluje swój apetyt i zjadane porcje.  Wybiera to, co najbardziej mu odpowiada, przekonuje się do nowych smaków sam, bez  narzuconych schematów. Pamiętajmy tylko, aby owe posiłki były urozmaicone, kolorowe, pełne warzyw, owoców. Wybierajmy różną konsystencję podawanych potraw- całe warzywa/owoce, chleb, szynkę, twarożek, ugotowaną kaszę, ryż, makarony różnych kształtów, kisiele, budynie, drobne warzywa i owoce (groszek, borówki).

Zatem- nie taki diabeł straszny.. Spokojnie podejdźcie do tematu i stawcie mu czoła, ucząc siebie cierpliwości, a dziecka poznawania nowych smaków. Sukces gwarantowany!:)

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mama 14miesięcznego Michasia, Technolog Żywności i Dietetyk w jednym. Propagatorka karmienia piersią oraz zdrowego i racjonalnego żywienia dzieci. Przelewająca swoje myśli i naukowe przemyślenia w wirtualną przestrzeń na łamach bloga. Chcąca przekonać wszystkich rodziców, jak ważne jest świadome żywienie, szczególnie dzieci i niemowląt. Wierząca, że dobro powraca ze zdwojoną siłą.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Mam pytanie. Od ilu miesięcy można zastosować metodę blw?boje się, ze mój 9 miesięczny synek się udlawi…..słabo mu idzie jedzenie z łyżeczki papek nawet.i co polecicie na pierwszy rzut?jakieś serki?kasze?jakie warzywa?bo jak rozumiem dziecko ma jeść wg tej metody bardziej „dorosłe” jedzenie??

    • Muerto Muerto

      9 miesiecy to dobry moment.
      Najbezpieczniej zaczac jak dziecko ma 7,5-8 miesiecy.
      Ja zaczelam od bardzo rozgotowanych czastek warzyw na parze.
      To wazne zeby te pierwsze warzywaka byly super miekkie i dziecko wtedy w razie jakby nie rozdrobnilo poprzez zucie to bedzie mniejsze ryzyko.
      Ja zaczynalam od brokula, kalofiorka, cukini.
      Kawalki byly spore, ale to dlatego zeby niunia brala do raczki np rozyczke brokuła i odgryzala malenki kawalek. Oczywiscie nie zostawiasz dziecka nawet na poł sekundy i wyostrzasz wszystkie zmysly, badz czujna:D

  2. Mynia Mynia

    Jeśli BLW to trzeba być gotowym na krztuszenie, nie jest to sposób bez wad, u nas jednak się nie sprawdziło

  3. anna kusak anna kusak

    Ja mam 8 miesiecznego synka i problem z nim w postaci wprowadzania papek lub jedzenia troszkę ovwiększym krztałcie. Jak mu dam biszkopty dławi się,dalam mu troszke ziemniaczka rozgniecionego dlawi się,żółtko dławi się.i niewiem czy to normalne wszystko musi być płynne.dodatkowo nie do końca jest ciekawy jedzenia najlepiej smakuje mu cycus i serki waniliowe ,deserki,marchewka z resztą jest problem.

    • Martik Martik

      U mnie to samo, pewnie dlatego mówią, że do roku dziecię podstawę ma w mleku. Ja bym się szczególnie nie przejmowała, o ile przybiera na wadze. Podobnie nam mówiła pediatra. pozdrawiam

  4. mama mama

    Moja córa je dokładnie wszystko, nie grymasi, kompletnie nie wiem, jak mogłoby być inaczej. To nie jakieś błędy rodziców powodują, ze dzieci nie chce jeść? He?

    • anna kusak anna kusak

      Każde dziecko jest inne ma inną osobowość,i każdemu co innego smakuje.zależy to pewnie w dużej mierze od mamy która już w brzuchu zapoznawała niemowle ze smakami i z tego co wiem już w tedy dziecko krztałtuje sobie upodobania kulinarne. Szczególnie rozróżnia te słodkie :-),czasami chodźby niewiem jak książkowo zachowywał się rodzić podczas karmienia to nie każde malenstwo jest tak chętne do współpracy podczas jedzenia. :-),ja się nie marrwie że synek nie dokońca sobie radzi z tym innym jedzeniem bo ja wiem że przyjdzie taki moment że bedzie pochłaniał wszystko co mu się da. Do wszystkiego staram się podchodzić spokojnie i z cierpliwością. Niechce to nie wciskam mu na siłe

  5. alicja alicja

    dziś BLW, kiedyś po prostu mama dawała mi rozdrobniony pokarm, na kocu (całość na podłodze), bo nie było specjalnych krzesełek, zupek w słoiczku. żyję, jem wszystko, ośmiornice w atramencie też.
    nie stosuję tej metody, mam własną (tzn. tak sobie ją wymyśliłam, zanim przeczytałam o podobnych doświadczeniach innych mam) tj. gdy coś jem dziecko mam „na biodrze” – widzi że wkładam do buzi (gest-ruch), daję powąchać, daję dotknąć i spróbować kawałeczek. dziś (po 6 m-cach od wprowadzenia stałego posiłku nr 1) dziecko gdy widzi, że jem też chce (mówi: am, mniam). nie ma problemu z kiszoną kapustą czy ogórkami, chlebek, miętowa herbatka (czasem też zielona z łyczek czy 2, bo dziecku smakuje i jest protest że nie daję i to z kubeczka! po dorosłemu! a że oczywiście ponad połowa łyczka ląduje na ubraniu to już inna bajka).
    nie wyobrażam sobie latania z łyżeczką za maluchem. nie chcesz – nie jedz. i tak zawoła, bo potrafi czasem 2h po wypiciu sporej porcji mleka wołać: am, mniam.
    myślę, że więcej mam ma takie jedzące dzieciaczki, ale w dużej mierze nie dają szans maluchowi. pilnują tabel, stresują się.
    ja też się stresuję, ale w innej kwestii. czyli jestem mamą ;)

  6. Asia Asia

    „…metoda BLW działa cuda…”? Próbowałam tej metody jednak jak się okazuje po kilku kawałkach dziecko wymusza wymiotowanie tego co zjadło nawet parę razy podczas jednego posiłku. Dziecko ewidętnie nie toleruje jedzenia kawałków, jedynie papki z którymi teraz i też się pojawił problem. Ogółem nie chce jeśc niczego, a pora karmienia to męka… Co robić?