Najgorszy sposób na niejadka? Czyli o rodzicielskich błędach…

Ograniczanie się tylko do posiłków, które dziecko aprobuje, jest wygodne, ale w dłuższej perspektywie szkodliwe. Maluch nie ma możliwości nauczyć się jedzenia „nowości”, będzie z wielką nieufnością do nich podchodził. Z czasem przekonanie go do nich będzie jeszcze trudniejsze.

Najprawdopodobniej dziecko kilka razy odmówi zjedzenia czegoś innego, ale jeśli rodzic będzie konsekwentny i nie przejmie się zanadto „protestami głodowymi”, maluch w końcu posmakuje czegoś nowego.

Dzieci są z natury powolne i potrzebują czasu (kilku podejść), by polubić nowe smaki, tekstury.

Nie nagradzaj jedzeniem

Znamy to z własnego dzieciństwa i bardzo trudno uniknąć podobnych błędów, gdy sami stajemy się rodzicami. Przecież to łatwe i przyjemne dla dwóch stron – batonik za dobre sprawowanie, wspólne lody, gdy maluch zachowa się w odpowiedni, oczekiwany sposób.

Niestety tu też jest problem. Traktowanie słodyczy jako nagrody zwiększa ich atrakcyjność, sprawia, że szybko wpadamy w rytuał nagradzania jedzeniem. W dorosłym życiu, kiedy jesteśmy narażeni na otyłość, trudno uniknąć tego typu myślenia.

Gdy mamy w domu niejadka…

Co zatem robić?

  • dbaj o to, by codziennie spędzać czas na świeżym powietrzu, ruch, aktywność fizyczna sprawia, że niejadek zaczyna czuć głód,
  • podawaj mniejsze porcje, niech dziecko ma możliwość zjedzenia całej,
  • ustal pewny harmonogram żywienia i traktuj go elastycznie – nie każ jeść, gdy dziecko nie jest głodne, ale z drugiej strony nie wpadnij w pułapkę karmienia na żądanie, gdy dziecko ma już kilka lat.
  • pozwól dziecku na przygotowanie posiłku,
  • niech maluch sam zaplanuje, co znajdzie się na talerzu – dobrym sposobem jest narysowanie/wyklejenie na papierowym jednorazowym talerzyku wybranych składników i późniejsze odwzorowanie ich na prawdziwym talerzu,
  • dbaj o dobrą atmosferę przy stole,
  • poeksperymentuj – niektóre dzieciaki lubią posiłki lepiej doprawione, inne łagodniejsze. Sprawdź, jak jest u Was,
  • postaw na jakość a nie ilość – zadbaj, by posiłek, który serwujesz był możliwie wartościowy,
  • nie komentuj tego, ile i jak jedzą dzieci. Ugryź się w język, zanim zaczniesz narzekać,
  • daj dobry przykład: próbuj nowych posiłków, baw się w eksperymenty w kuchni,
  • zapiszcie się na warsztaty kulinarne – dzieciaki, które widzą, że inne maluchy gotują z rodzicami, smakują z nimi posiłki, same szybciej się do tego przekonują.

Ktoś mądry kiedyś powiedział – rodzic nie ma wpływu (bo mieć nie może) na to, ile dziecko zje. Decyduje jednak o tym, co je. I to już jest bardzo dużo.

Większość małych dzieci uczy się, jak podejmować decyzje, właśnie przy stole. Warto pozwolić im na samodzielność. Przecież w niewielu sferach mają one taką możliwość.

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Rozumiem, że każdy wychowuje swoje dziecko po swojemu, ale zawsze mnie dziwiło, jak można biegać za dzieckiem z łyżeczką pełną zupy lub kaszki? U nas od zawsze był czas na główne posiłki. Jeżeli dzieciaki nie były głodne, to po prostu omijały posiłek. Zdarzało się jednak to bardzo sporadycznie.

  2. iga iga

    wszystko się zgadza, aż boli…