Nago przy dziecku

Przebieracie się przy swoich dzieciach? Kąpiecie się z nimi? Wasze maluchy widują Was nagich?

Ile rodzin, tyle różnych podejść do kwestii nagości. W niektórych jest to temat tabu. Coś o czym się nie rozmawia i co jest uważane za coś wstydliwego. W innych, wręcz przeciwnie – mówi się, że cielesność jest czymś naturalnym i tak powinniśmy ją traktować, jak część naszego człowieczeństwa, bez skrępowania czy lęku. Niewątpliwie, na to, jak wychowujemy nasze dzieci ogromny wpływ mają doświadczenia, które wynieśliśmy z domu rodzinnego. Czasami powielamy zachowania rodziców, czasem staramy się postępować przeciwnie. Zawsze jednak nasze zachowania kształtują nasze dziecko. A jak różne podejścia do kwestii nagości mogą wpłynąć na jego rozwój?

Wydaje się, że jak wiele badań przeprowadzono, tak do różnych dochodzono wniosków… Z jednej strony lekarze przestrzegają przed zbytnią pruderyjnością, z drugiej dopatrują się zagrożenia w niczym nieskrępowanym podejściu do kwestii nagości.

Nagość jako temat tabu

399967_253333441402210_154529033_nW niektórych rodzinach o seksie i cielesności rozmawia się szeptem, za zamkniętymi drzwiami, albo nie rozmawia się wcale. Tematy te stanowią tabu. Podejmowanie ich to zachowanie bezwstydne, nieprzyzwoite, niemoralne i nie powinno się o tym rozmawiać z dziećmi. Przynajmniej do pewnego wieku. Czasami też rodzice nie umieją swobodnie o tym mówić, bo z nimi też nikt na te tematy w dzieciństwie nie rozmawiał.

W kontakcie z nagością czują się skrępowani, zagubieni i zawstydzeni. Kojarzy im się ona z czymś, co powinni chronić przed innymi, czego powinni się wstydzić. Dlatego, przykładowo kąpiel z dzieckiem, zwłaszcza rodzica przeciwnej płci, jest uważana przez nich za coś nieprzyzwoitego, „chorego”.

Dziecko nigdy nie powinno widzieć mamy ani taty bez ubrania, bo może to negatywnie wpłynąć na jego rozwój – twierdzą.

Psychologowie tłumaczą jednak, że właśnie nadmierna pruderyjność rodzica może powodować zaburzenia w sferze emocjonalnej u dziecka. Kształtując w jego umyśle obraz nagości jako czegoś złego, co należy bezwzględnie ukrywać przed innymi, sprawiają, że w dorosłym życiu będzie ono omijało ten temat, nie radząc sobie z własną seksualnością. W rezultacie  trudniej mu będzie zbudować trwałe, szczere relacje z partnerem czy rozmawiać o „tych sprawach” ze swoimi dziećmi. Dzieci zaś, nie znajdując wsparcia w rodzicach, zaczną szukać informacji gdzieś indziej.

W ten sposób rodzice zrzucą obowiązek edukowania swoich pociech na innych. Najczęściej źródłem wiedzy dzieciaków na „tematy wstydliwe” staje się wówczas internet, kolorowe czasopisma i koledzy z podwórka. Tylko czy tak powinno być? Wtedy nie da się już kontrolować tego, czego się dzieci w ten sposób dowiedzą…

Nowoczesność czy bezwstydność?

Na drugim biegunie znajdują się ci, dla których temat nagości nigdy nie stanowił problemu. Tacy rodzice swobodnie czują się nago przy swoich dzieciach i nie widzą nic złego we wspólnych kąpielach, wizytach w łaźni czy przebieraniu się przy małolatach.

Kultura, religia i zasady życia publicznego kraju, w którym mieszkamy, także mają wpływ na nasze podejście do kwestii nagości przy dzieciach. W internecie przytacza się wiele opinii badaczy na temat tego, jak widok nagich rodziców wpływa na maluchy.

Niektóre z nich mogą wywołać kontrowersje. Pisze się, między innymi, że dzieci, które w młodym wieku zostały oswojone z cielesnością rodziców, gdy dorosną, wykazują mniejsze skłonności do zachowań agresywnych i zaburzeń na tle seksualnym. Są spokojniejsze. Potrafią lepiej panować nad swoimi pragnieniami, gdyż nagość nie była im przedstawiana w formie zakazanego owocu, który, jak wszyscy wiemy, właśnie ze względu na to, że jest zakazany – kusi podwójnie.

Jednak istnieją również zagrożenia w niczym nieskrępowanym podejściu do kwestii nagości. Psychologowie podkreślają, że dziecko powinno znać granice i wiedzieć, że chodzenie nago po domu to nie to samo, co poza nim. Powinno rozumieć pojęcie intymności. Mieć świadomość, że ciału ludzkiemu należy się szacunek a miejsca intymne są naturalną częścią nas samych. Dzięki temu łatwiej mu będzie w dorosłym życiu rozmawiać o problemach związanych z seksem, a pójście np. do ginekologa będzie przez niego traktowane jak coś zupełnie normalnego, czego nie należy się wstydzić ani obawiać.

Dobrze, tylko jak to wytłumaczyć malutkiemu dziecku? Nie jest to proste. Jednak warto próbować. Przede wszystkim należy mówić prawdę. Spokojnie, bez strachu, językiem dostosowanym do wieku dziecka. Dwulatkowi niepotrzebne są dokładne szczegóły anatomii, zapewne nawet nie będzie go to interesowało. Nie takiej odpowiedzi od nas oczekuje. Chce jasnego, prostego, szczerego przekazu.

Zalecany umiar

Wśród specjalistów przeważa pogląd, że najlepsza jest postawa umiarkowana. Nagość sama w sobie nie jest niczym złym a widok nagiego rodzica nie wywołuje u dziecka od razu zaburzeń rozwojowych, ale trzeba podejść do tego z rozwagą i nie popadać w skrajności. Mówi się, że niewiele, jeśli w ogóle cokolwiek, zostaje w pamięci człowieka z pierwszych trzech lat życia. Nie będzie ono zatem pamiętało widoku nagich rodziców.

Rodzice często zadają sobie pytanie: Ono tak na mnie patrzy, co ono sobie myśli, widząc mnie nago?…Małe dziecko nie wiąże nagości z seksem. Pierś matki interesuje go w takim samym stopniu, jak jej ucho czy nowa spódnica. Czyli niewiele. Pomijając oczywiście kwestię karmienia, gdy biust rodzicielki zmienia się w coś upragnionego, dającego spokój i bezpieczeństwo. Jednak nie ma to nic wspólnego z seksualnością.

Dzieci często również same się rozbierają, nie zważając na to, gdzie są, co staje się kłopotliwe dla rodziców…Należy jednak pamiętać, że robią to zazwyczaj z czystej ciekawości, czasami z chęci wywołania konkretnej reakcji, przekomarzania się, dla zabawy i stanowi to naturalny etap w ich rozwoju.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Marzena Marzena

    Ja jestem zdania, że nago jednak nie, w bieliźnie tak.

  2. Milena Milena

    Ani nie chodzę specjalnie nago, ani się nie chowam…myślę, ze to najlepsze cos mozna zrobic

  3. xxx xxx

    Ja też raczej się nie chowam, nie zasłaniam za bardzo, ale też nie robię nic takiego, by na siłę się pokazywać, raczej wszystko zależy od kontekstu, traktuję nagość naturalnie, ale z szacunkiem i intymnoscia

  4. Monika Monika

    Nie widzę nic złego w chodzeniu nago, ale w pokazywaniu tej nagości na każdym kroku i obnoszenia się z nią to już według mnie przesada. Każdy powinien zachować coś dla siebie, nie ma sensu swoim nagim ciałem zbyt szybko rozbudzać ciekawości dzieci