Na żądanie czy z harmonogramem?

Przy pierwszym dziecku nikt mi jasno i jednoznacznie nie powiedział, że karmienie, drzemki, okres czuwania oraz przesypianie nocy są ze sobą ściśle powiązane. Żyłam w przekonaniu, że nocne pobudki, długie okresy marudzenia, domaganie się ciągłego noszenia, trudności z zasypianiem to norma, że tak musi być, że niemowlę ma prawo ssać w nocy i ja muszę się pogodzić z przerywanym snem dopóki dziecko nie skończy co najmniej pół roku.

Podobną wiedzę przekazywały mi „mądre” poradniki czy niektóre strony internetowe dla rodziców. Wszelkie próby „zrobienia coś z tym” i starania odnalezienia odpowiedzi na forach kończyły się komentarzami: „wygodna”, „zła”, „chciałaś mieć dziecko, to teraz się nim zajmuj”, „odpoczniesz, jak urośnie”, „poprasujesz i zrobisz obiad jak zaśnie”.

Niestety chyba jestem rzeczywiście wygodna i zepsuta, bo postanowiłam coś z tym zrobić. Z piętnem „na pewno Ci się nie uda”, zaczęłam szukać odpowiedzi, co zrobić, by moje dziecko było pogodniejsze i żebym ja miała więcej czasu dla pozostałych członków rodziny.

Gdy karmiłam na żądanie

iStock_000017084037XSmallByć może inne mamy zostały wyposażone przez naturę w radar, który zawsze bezbłędnie podpowiada, czego potrzebuje w danym momencie dziecko, dlaczego płacze i co zrobić, by się uspokoiło. Ja widocznie reprezentuję wybrakowany gatunek matek, bo w pierwszych tygodniach miałam z tym ogromny problem.

Karmiłam córkę na okrągło. Gdy zapłakała, byłam przekonana, że chce jeść. Dedukowałam, że skoro nic takiego się nie dzieje, ja ją noszę, przytulam, a ona płacze, oznacza to, że musi być głodna. Bo skoro byłaby zmęczona, to by zasnęła? Tak sobie myślałam…

Dlatego karmiłam często, czasami co godzinę, innym razem co półtora godziny, czasami co dwie. Malutka za każdym razem ssała i bardzo polubiła te nasze wspólne chwile przy cycusiu. Niestety, gdy tylko kończyło się karmienie, jej zachwyt mijał.

Robiła się marudna, płaczliwa, mieliśmy duże problemy, by ją ukołysać do snu.  Zasypianie trwało 40 minut, godzinę, dłużej...Czułam, że coś jest nie w porządku.

Dopiero po czasie zorientowałam się, że moje dziecię zamiast się najeść, ciągle podjada, nie dostaje wartościowego pokarmu tyle, ile potrzebuje, ma problem z bólem brzuszka, śpi niespokojnie, budzi się na ssanie, w okresie czuwania jest niespokojne. Ja natomiast oddana z przekonaniem misji: „zaspokajania potrzeb córki” wpadłam w pułapkę „karmienia na żądanie”. Jako reprezentant „gorszego gatunku” matki, tej, co nie wie, miałam problem z oceną, kiedy moje dziecko jest głodne i karmiłam je za często.

Skutek:

  • ulewanie
  • kolki
  • niepokój w trakcie czuwania
  • przerywany sen
  • przemęczenie moje i męża

Karmienie według schematu

Gdy urodził się syn, wiedziałam, że styl opieki nad starszą córką nie wchodzi w grę. Nie miałam możliwości ciągłego noszenia (nawet w chuście czy nosidle, bo starsza córka też potrzebowała uwagi i przytulania, chciała mieć mamę czasami tylko dla siebie). Ponadto praca zawodowa, którą łączę z opieką nad dziećmi wymagała ode mnie spokoju w nocy. Postanowiłam spróbować inaczej.

Przeprowadziłam wiele rozmów z mamą, babcią, sąsiadkami, znajomymi i… postanowiłam wprowadzić harmonogram karmień. Dotarłam do informacji, że naukowcy potwierdzili, że niemowlę po dwóch tygodniach kształtuje sobie rytm jedzenia i że większość dzieci w drugim miesiącu życia ssie co 3-4 godziny. Trzymając się tej zasady i rozumiejąc, że to my jako rodzice kształtujemy nawyki dzieci, odczekałam pierwsze dni życia syna, bacznie go obserwując i zdecydowałam się karmić w następujących godzinach:

5.00, 8.00, 11.00, 14.00, 17.00, 20.00, 23.00, 2.00.

Gdy syn miał 1,5 miesiąca i ważył już prawie sześć kilogramów zrezygnowałam z karmienia o 2 w nocy. Początkowo się budził o tej porze, jednak wystarczyło kilka dni, by przestał.

Dzięki harmonogramowi zyskałam spokój. Łatwiej było mi zapanować nad potrzebami całej rodziny, zaplanować wspólny spacer, godząc potrzeby starszej córki i syna.

Wiedziałam też, że po karmieniu i czasie na zabawę, maluch będzie robił się śpiący i będę mogła go położyć spać, bez obawy, że dziecko musi się jeszcze najeść, że może jest głodne, nie dojada, itd.

Harmonogram stosowałam w sposób elastyczny (jasne, że zdarzało mi się karmić 15-30 min czy nawet godzinę wcześniej, jednak generalnie godziny się pokrywały).

Takie podejście do opieki pozwoliło mi z łatwością zadbać o własne potrzeby i realizować się zawodowo. Bez trudu mogłam pozostawić niespełna dwumiesięcznego synka między karmieniami pod opieką taty czy babci.

Nie było problemu ze znalezieniem osoby chętnej do pomocy, bo panując nad sytuacją oraz mając świadomość następujących po sobie faz, mogłam przekazać tę wiedzę innym, dzięki czemu opieka nad dzieckiem była prostsza a dzień maluszka bardziej przewidywalny. Każdy wiedział, co ma robić, bez „instynktu” czy „dodatkowych nauk czytania z grymasu syna”.

Harmonogram pomógł mi jeszcze w czymś. Dzięki niemu wiedziałam, że syn budzący się po 45 minut z drzemki z płaczem, nie budzi się z głodu, ale dlatego, że nie potrafi jeszcze sam mocniej zasnąć. W ten sposób zamiast go wyciągać z łóżeczka, wiedziałam, że wystarczy trochę pobujać kołyską, by znowu smacznie zasnął.

Co równie ważne, mój syn już w wieku dwóch-trzech miesięcy przesypiał noce, budził się radosny, był zdecydowanie bardziej pogodnym dzieckiem niż starsza córka. I choć może to nie reguła, bo zawsze można powiedzieć, że widocznie ma inny temperament, to ja wiem, że to nie osobowość miała tu kluczowe znaczenie, ale to, że jako matka po prostu wiedziałam, co robić.

Być może niektórym osobom nie zależy na tym, by dziecko przesypiało noce, jednak ja należę do tych osób, które z łaskawością przyjmują udogodnienia.

I na koniec coś jeszcze: zarówno syna jak i córkę karmiłam 9 miesięcy (pierwsze sześć miesięcy wyłącznie piersią). I harmonogram produkcji pokarmu w żadnym stopniu nie zaszkodził. Jednak, żeby tak się stało, trzeba pamiętać, że ustępstwa w harmonogramie zdarzają się. Karmimy częściej, gdy dziecko jest chore, w trakcie upałów, podczas skoków rozwojowych oraz w okresach kryzysu laktacyjnego. Jednak czas zmian nie trwa długo, zazwyczaj dzień lub dwa.

 

Zdaję sobie sprawę, że harmonogram karmienia to dzisiaj niepopularne rozwiązanie, że większość pediatrów każe karmić na żądanie. Mam świadomość, że wiele mam jest przekonanych, że dziecko należy karmić w nocy przez pół roku a nawet dłużej. Jednak w mojej ocenie oraz osób, które stosowały się do godzin karmienia sprawa ta wygląda trochę inaczej. I jeśli ktoś ma podobne potrzeby do moich, może stosować harmonogram zarówno przy karmieniu butelką jak i piersią. Jednak tych, którym karmienie na żądanie nie przeszkadza, nie mam ambicji do niczego przekonywać.

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Katarzyna Katarzyna

    Dla mnie jedyny kłopot stanowi wydłużanie przerw między karmieniami..czasami po prostu się nie da i trzeba podać wcześniej.. ale przyznaję, że jestem zwolenniczką karmienia co 3-4h – w moim przypadku to jedyne co choć w niewielkim stopniu zmniejsza ulewanie mojej córci.

  2. Olenka Olenka

    Mam podobne doświadczenia. U mnie plan karmienia również się sprawdził. Uważam, że to bardzo dobry sposób. Zwłaszcza później, kiedy dzieci zainteresowane światem unika karmień i wtedy robi sobie posiadówki przy cycusiu nocą. Podawanie cycusia częściej w ciągu dnia pozwala uniknąc karmienia nocą. U mnie też się sprawdziło takie podejście, choć byłam w nim dość mocno osamotniona, bo wiele osób mówiło, że tak nie można. Można i nie widzę żadnych minusów tego podejścia.
    Ba, uniknęliśmy problemów z „nauką zasypiania” poprzez wypłakanie…

  3. xxx xxx

    A ja napiszę inaczej: można pogodzić te dwie sprawy, czyli trochę jak w artykule: karmić i na żądanie i z harmonogramem. Czyli gdy się zbliża czas karmienia, nie trzymać się sztywno godzin ale podać pierś czy butlę wcześniej, gdy maluch się domaga, a w pozostałych minutach stosować harmonogram…Zresztą rodzicielstwo wymaga elastyczności ;) Nie da sie inaczej.

    • HelowaMama HelowaMama

      Tu się zgodzę. Nie wyobrażam sobie czekać do 16, bo tak zaplanowałam, podczas gdy dziecko płacze z głodu:) Problem w karmieniu na żądanie polega głównie na tym,że początkujące matki źle odczytują sygnały dawane przez dziecko. Zdaje nam się,że każdy płacz to z głodu, w rezultacie karmimy zbyt często, dziecko się nie najada, tylko podjada. To tak jak ze starszymi dzieciakami. Te, które nie podjadają między posiłkami w rezultacie jedzą więcej i lepiej:)

  4. Mama Tymka Mama Tymka

    Jeśli chodzi o karmienie synka, to dałam się trochę wpuścić w maliny… Również karmiłam „na żądanie”, a że Tymek jest pierwszym dzieckiem, myślałam, ze kiedy tylko płacze to jest głodny i miałam wrażenie, ze karmię go co chwilę. O karmieniu „na żądanie” czytałam w necie, popierały to położne, więc myślałam, że tak trzeba… I okazało się, że rzeczywiście syn szybko przybiera na wadze-teraz wiem, ze zdecydowanie przesadziłam z podawaniem mu piersi. Ma 3,5 miesiąca i waży ponad 8 kg. Kiedy zauważyłam, że przybywa za szybko postanowiłam ograniczyć mu jedzenie. Zamiast karmić według jego uznania, zaczęłam karmić co trzy godziny. I od tej pory synek zaczął przesypiać nam całe nocy, bez potrzeby budzenia się do jedzenia! I teraz karmimy się 6/7-10-13-16-20 :)

  5. Myszak Myszak

    Mówią, że karmienie piersią jest takie naturalne, a niestety sugeruje to, że jest łatwe. Nie jest łatwe. Widać to na wielu przykładach. Dla mnie harmonogram, jakiś plan jest ułatwieniem. Też należę do tych mam, które nie miały możliwości 24 h wpatrywać się w dziecko i odczytywać potrzeby (mam starsze dziecko), dlatego uważam, że plan karmien i drzemek uratowal nam zycie

    • Dorota Dorota

      Prawda, karmienia piersią trzeba się nauczyć. Niektórym przychodzi to łatwo, innym wolniej, ale da się. Na pewno, gdy ma się obok mądrych nauczycieli. :)

  6. Wioleta Wioleta

    Myślę, że trzeba opracować sobie własny, indywidualnie dobrany plan karmienia. Znam jedną mamę, która na lodówce odznaczała sobie w tabeli kiedy karmiła dziecko i o ustalonej godzinie podawała następny posiłek. Efekt był taki, że mała gdy przychodził czas posiłku ( co trzy godziny )krzyczała w niebogłosy i praktycznie pochłaniała jedzenie w mig, przez co miała ciągle problemy z brzuszkiem. Metoda pewnie była dobra, tylko nikt nie przewidział, że mała widocznie szybciej trawi i jest głodna. Ja karmiłam na żądanie, ale zazwyczaj zwracałam uwagę, która jest godzina, gdy mały grymasił np. po godzinie to wiedziałam, że nie jest głodny i dzieje się coś innego.

  7. Kasia Kasia

    Mój Szkrab sam wyznaczył harmonogram-żądał średnio co trzy godziny 6/9/12/15/18/21/24/3. Oczywiście był moment kiedy zgłupiałam i podawałam pierś kiedy tylko zakwilił, ale Synu miał problem z przybraniem na wadze i bałam się, że najzwyczajniej na świecie go głodzę. Problem z przybraniem na wadze skończył się razem z puszką mleka dla wcześniaków. Synu ma 7 tygodni i waży nieco ponad 4 kg a ja przestałam świrować ;) Teraz już wiem, że póki nie mlaska czy nie próbuje zjeść własnej rączki to problem leży gdzie indziej (przeważnie musi sobie jeszcze raz odbić). Co do nocnego karmienia to wygląda ono tak, że kładę się razem z Małym w łóżku, karmimy się, zasypiamy, karmimy itd-jedynie wtedy jestem w stanie się wyspać.

  8. Olcia 25 Olcia 25

    Czytając ten artykuł czułam się jakby ktoś pisał o mnie. Chyba przy pierwszym dziecku jest taki zamęt – chcemy być supermatkami i myślimy, że gdy maluch płacze to jest głodny. A jeśli do tego słabo przybiera na wadze to już dramat i trauma murowana. Drugie dziecko już tak nie stresuje. Nawet nie wiedziałam, że teraz też karmię z harmonogramem :) wydaje mi się że jest to bardzo naturalne, a mojemu synowi też on służy. I nie sądzę że chęć wyspania się to objaw „zepsucia”. Ja też nie mam zamiaru być cierpiętnicą chodzącą z powiekami „na zapałkach” ale szczęśliwą i wypoczętą matką bez sińców pod oczami.

  9. piersiowa piersiowa

    jestem sceptyczna. Tobie się udało ale musisz wiedzieć, że dla wielu kobiet przesypianie przez dziecko nocy zbyt wcześnie (przed 6 miesiącem) oznacza początek końca karmienia piersią i laktacji. Zbyt długie przerwy w karmieniu powodują zastoje w piersiach i zahamowanie laktacji. Tak głosi teoria. A w praktyce znam taką mamę.

    • andA andA

      Dokladnie tak mialam, zaplaniwalam sobue karmuenia co 2,5 , 3 godziny, malyladnue pezybueral na wadze, po miesiacu zaczal przesypiac 7 godz w nocy to byl poczatek konca karmienia, zaczely sie zastoje i zapalenia piersi…zaluje ze nie karmilam ba zadanie, wtedy piersi bylyby lepiej oprozniane…

    • Kasia Kasia

      Witam, moje dziecko po ukończonym 3 m-cu przesypia noc. Nadal karmię wylacznie piersią, a dzidzia niedlugo skończy 6 m-cy. Nie mialam zastojów, ilość mleka jest wystarczająca – nie dokarmiam.

  10. IZAROZA5 IZAROZA5

    ŚWIETNY ARTYKUŁ… JA TEZ CHCE PRACOWAC I KARMIC… MYSLE ZE WSZYSTKO DA SIĘ POGODZIC JAK SIE CHCE, DZIĘKUJĘ PANI KINGO ZA ARTYKUŁ- ŚWIETNY!!!!!

  11. Kasia Kasia

    Artykuł świetny, tylko jak ja mam wyjsc z tego błednego koła?Moja corka ma 4tyg, w nocy budzi sie co 3-4godz, ale w dzien zaczyna sie koszmar. Nakarmię ją np o 17ej, zaczyna czuwać, potem marudzic, zeby o 18ej przejsc w rozpacz.Wiem, ze nie moze zrobic kupki, ale ciagle domaga sie cycka i wyje w nieboglosy. Do tego przyzwyczaila sie ze po przewijaniu jest karmienie, wiec juz w ogole cyrk. Wyje z malymi przerwami do 22-23, ciągle szuka piersi, uspokaja sie tylko wtedy,a smoczka wypluwa z furią. I jak juz ta megakupa pojdzie to mamy spokoj. Co sie dziwic ze spi w nocy. Pytanie, co ja mam zrobic zeby do 20ej wytrzymac i nie podawac jej piersi?Ona wyje w nieboglosy. I skąd mam wiedziec, kiedy ma skok rozwojowy?

    • Jolka22 Jolka22

      Ja bym Małą ciasno owinęła, ręcznikiem czy becikiem i sięgnęła po suszarkę. Opisujesz typową kolkę. Będzie dobrze :) Powodzenia!

    • Malina Malina

      Kochana, Twoje maleństwo ma dopiero 4 tygodnie. 4 tygodnie. 28 dni. Daj jej choć odrobinkę czasu. Oczywiście, że domaga się piersi, jeśli nie może zrobić kupki, bo mleko mamy jest naturalnym środkiem przeczyszczającym, takie maluchy bardzo często robią kupkę w trakcie karmienia. Oczywiście, że chce być blisko Ciebie. Połóżcie się razem wygodnie, weź książkę, a ona niech cysia, ile chce. A jeśli płacze są naprawdę niepokojące, powodów może być kilka – zbyt szybki wypływ pokarmu (to ostatnie, co ja u nas podejrzewałam, a jednak tak było…) i mała się dławi, karmisz leżąc na plecach, ona na ukos na piersiach, jeśli to to, pomoże momentalnie. Może być to reakcja alergiczna na coś, co jesz, zazwyczaj na białko krowie – mała może mieć bolesną wysypkę wzdłuż przełyku i podrażnione jelita. Czyli odstawiasz cały nabiał, absolutnie wszystko, po ok. 2 tygodniach powinna być różnica. A jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, szukaj pomocy doradczyń laktacyjnych. U nas pierwsze 2 miesiące były koszmarem, ciągłe krzyki, walka o pierś, czarna rozpacz… Po roku jestem jedną z największych fanek karmienia piersią i jestem przeszczęśliwa, że wtedy się nie poddałam.

      • MM MM

        Tak, a potem z nadmiaru pokarmu, które przy takim cycoleniu się dostaje do brzucha, kolki, nietolerancje i ulewanie. To najgorszy z możliwych sposobów. Przyzwyczajanie malca do zasypiania przy piersi również. Bardzo szybko takie podejście się mści. Polecam przejrzeć fora i poczytać wypowiedzi wymęczonych matek, które nie mają nawet chwili dla siebie i które rozpaczliwie szukają sposobu na oduczenie zasypiania przy cycku!!!!

        • Malina Malina

          MM – jak mleko modyfikowane? ;) Nie zgadzam się. Nie będę wertować forów, bo sama dla siebie jestem świetnym przykładem. Opisane przede mnie podejście spowodowało: koniec ulewań, koniec kolek, stopniowe złagodzenie objawów nietolerancji białka krowiego i całkowity zanik nietolerancji laktozy, a mnie pozwoliło wysypiać się do woli w trakcie karmień. I ważna uwaga: to, że dziecko „godzinami wisi na cycku” nie oznacza, że godzinami je jakieś hektolitry mleka! Kiedyś z ciekawości zliczyłam: w trakcie blisko dwugodzinnej sesji łagodzenia bolącego brzuszka (ja w tym czasie przeczytałam „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”) mój synek aktywnie ssał (=połykał) w sumie przez 8 minut. Pozostały czas drzemał, oczywiście posysając, ale na sucho. Owszem, to bywało nużące, ale nie trwało aż tak długo, a z perspektywy czasu uważam, że było to najlepsze rozwiązanie. Przekarmić piersią dziecka fizycznie się nie da, bo ono programuje pierś na zapodanie tylko takiej ilości mleka, jakiej chce i potrzebuje. Przekarmić można tylko butelką. Nie siejmy zamętu i nie mnóżmy fałszów na temat karmienia piersią. Wszystkim życzę wiele radości z karmienia!

          • Katrina Katrina

            A smoczka nie można? Od tego jest smoczek. Stosowałam i nie narzekam, też karmiłam kilka miesięcy i skończyłam nie dlatego, że laktacja podpupadła, ale że tak zdecydowałam. Nie motaj w głowie, że od razu laktacja siądzie. Nie stresuj bez sensu ludzi!

  12. Malina Malina

    Odpowiedź jest prosta: jeżeli dziecko urodzi się z zegarkiem na ręku i umiejętnością odczytywania godziny, wprowadzamy harmonogram. W każdym innym przypadku karmimy na żądanie. Oznacza to w przypadku niektórych dzieci karmienie co 2-3 godziny, a w przypadku innych bardzo nieregularne, czasem co godzinę, czasem z przerwą kilkugodzinną. Przypominam, że dzieci z piersi nie tylko jedzą, ale też piją, uspokajają się przy niej, ssanie działa przeciwbólowo, koi ćmienie w dziąsłach… Można tak w nieskończoność :) Karmimy piersią, bo jesteśmy ssakami, jakoś nie słyszałam, żeby np. klacze ustalały harmonogram karmień źrebaków… Mówię to ja, matka karmiąca od ponad roku i nie zamierzająca przymuszać dziecka do zakończenia karmienia zanim będzie do tego gotowe, karmiąca na żądanie, także w nocy. Przy każdym kolejnym dziecku postępowałabym identycznie, a jedyny mój błąd przy pierwszym… to na szczęście bardzo krótkotrwały etap prób wprowadzenia „harmonogramu karmień”. KP to natura, a wiadomo chyba z różnych dziedzin, że jak człowiek zaczyna „poprawiać” naturę, kończy się to źle albo nawet katastrofalnie.

  13. Majka Majka

    Harmonogram to dobry sposób dla każdej matki. Nie wierzcie, że w ten sposób zaburzy się Wasza laktacja. To nieprawda. Tak, jak nieprawdą jest, że karmiąc dziecko w sposób mieszany, trzeba zrezygnować z karmienia piersią. Nie wiem kto taki rzeczy upowszechnia. Zarówno ja, jak i kilka moich koleżanek karmiłam z powodzeniem prawie dwa lata, stosując harmonogram, a potem karmienie mieszane i nikt na tym nie ucierpiał. Klucz do sukcesu to elastyczne podejście do tematu :)

  14. agf agf

    k. Ach, jak dobrze, że trafiłam na ten artykuł! Ja co prawda już zakończyłam dawno tę „przygodę”, ale dzięki niemu zyskałam pewność, że sama robiłam dobrze. Karmienie piersią- niby takie naturalne, niby z natury powinno być proste i intuicyjne, a dla mnie okazało się przynajmniej w pierwszych tygodniach trudne. Owszem, przyświecało mi na początku powtarzane wszędzie „karmić na żądanie”, jednak jako świeżo upieczona mama bez żadnego doświadczenia, czująca się w temacie bardzo niepewnie, od pierwszego dnia w domu zaczęłam zapisywać godziny w których mój synek je, następnie dopisywałam jeszcze ile czasu trwa karmienie (na początku potrafił nawet ponad godzinę ssać). Po co to pisałam? Najpierw żeby pokazać położnej, żeby się upewnić, że mały je wystarczająco, no wiecie, po prostu żeby ktoś mi potwierdził (przypominam,że jako młoda mama byłam przerażona), że jest dobrze. W późniejszym czasie tak naprawdę te zapisane godziny dały mi pewnego rodzaju spokój i pewność (no, wiadomo, że w przypadku dziecka pewność nigdy nie jest 100-procentowa;) , pozwoliły wprowadzić w ten codzienny chaos spokój i porządek. Okazało się bowiem, że te godziny stworzyły chcąc nie chcąc harmonogram. Wiadomo, że nie karmiłam co do minuty, ale wiedziałam, że jeśli synek skończył jeść o 15 to obudzi się na karmienie ok. 17.30 czy 18. I tak było. Przesunięcia co pół godziny czy trochę więcej czy mniej były, ale mniej więcej mój synek jadał regularnie. Tak samo było w nocy – wiedziałam mniej więcej o której będzie nocna pobudka, o której poranna. Jednak czytając wszędzie i słuchając mądrych wypowiedzi o tym jak to dziecko trzeba karmić na żądanie, a nie patrząc na zegarek, miewałam wątpliwości czy dobrze robię, a teraz wiem, że powinnam zaufać sobie!

  15. Renata Renata

    Witam. Mam identyczny problem mimo iż moja córka ma juz 4 miesiące nadal co godzinę domaga sie piersi,. Je krótko, spi bardzo krótko w ciagu dnia, budzi sie z płaczem i chce do piersi. Proszę, doradź mi jak wydłużyć czas jej picia mleka podczas jednego przystawienia i jak to zrobic aby karmić co 3 godziny. Bardzo potrzebuje pomocy!!!!

    • Marta Marta

      Jaki sposób?
      Podaj smoczek!
      Moje pierwsze dziecko nie chciało smoczka…jako noworodek, więc nie zmuszałam.
      Gdy druga córka w wieku 3 miesiecy wpychała sobie całą piąstkę do ust, podałam smoczka, nie wierzyłam, że to coś da, ku mojemu zdziwieniu od razu zassała.
      Karmienie starszej wspominam nie najlepiej. Czułam się uwiązana, bo karmiłam ją co chwilę. mIała tak silny instynkt ssania, że robiłam za smoczek. w przypadku drugiej było to dużo lepsze. karmiłam co 3-4 godziny, potem 3 razy na dobę, i dało się.
      jestem zwolenniczką smoczka i radzę spróbować, bo wtedy będziesz dostawiać dziecko, gdy głodne, a nie za każdym razem, by je uspokoić

  16. mamamloda mamamloda

    U mnie planowy rozkład karmienia też się nie sprawdził, miałam wątpliwości ile razy trzeba karmić w ciągu doby itp, ale pomocne okazały się te wskazówki (usunięte – kontakt redakcja. w pierwszch miesiącach karmilam małą na wpół śpiącą raz-dwa razy w ciągu nocy, ale z czasem ie domagała się pokarmu nocą.

  17. E. E.

    Kiniu, jak to zrobiłaś, że wyeliminowałaś karmienie o 2 w nocy? Dziecko budziło się podejrzewam z płaczem na karmienie i jak sobie z tym poradziłaś? Smoczek, tulenie?

  18. Mama Lili Mama Lili

    Ja podobnie jak Autorka tekstu nie potrafiłam rozpoznać rodzaju płaczu dziecka za każdym razem. Często też odruchowo podawałam pierś. Uważam, że podobnie ma wiele matek – zwłaszcza przy pierwszym dziecku. Nie mniej jednak dajmy sobie trochę czasu, dajmy też trochę czasu naszym maleństwom, które dopiero co przyszły na świat i wszystko dla nich jest nowe. Poznajmy się lepiej z naszym maluszkiem – to potrwa kilka tygodni, może miesięcy, ale prędzej czy później wypracuje się jakiś w miarę ustrukturyzowany rytm dnia i nocy. Nie majstrujmy z narzucaniem na siłę przez nas harmonogramów jedzenia i spania – jest wiele badań udowadniających jaki zły wpływ ma to na rozwój dzieci – niektóre konsekwencje widoczne są dopiero w dorosłym życiu.
    Polecam zapoznanie się z książką „Mądrzy rodzice” Margot Sunderland gdzie w przystępny sposób można poczytać o choćby płaczu i jego funkcji w pierwszych miesiącach i latach życia człowieka oraz tego jak ważne dla rozwoju neurobiologicznego ma jego ukojenie (nie mylić z powstrzymywaniem lub pozostawianiem na wypłakanie!!!).

    Osobiście przyznam, że moje karmienie przez pierwsze 4 miesiące przypominało raczej dramat niż sielankę, ale teraz po trzech latach karmienia wiem, że było warto wytrzymać. W nocy biegałam po 8 – 10 razy do jej pokoju z cyckiem na wierzchu, aż w końcu zrozumiałam, że ona nie chce już mnie ssać, tylko, abym ją tuliła i zasypiała dopiero w objęciach. Przeniosłam jej łóżeczko do naszej sypialni demontując jeden bok, tak aby mogła być pod ręką i od pierwszej nocy z nami budziła się już tylko dwa razy. Jak była większa to wpełzała do nas i oboje z mężem bardzo się cieszymy, że mamy taki budzik:) To też nie trwało wiecznie;)

    Poza tym pracuję odkąd mała skończyła 13 miesięcy. Wszystko da się pogodzić. Wydaje mi się, że wystarczy wsłuchać się w siepie i dziecko i dać sobie czas, aby na spokojnie się ułożyło:)

    Każdy rodzic i każde dziecko z osobna piszą swoją historię. Im mniej z zewnątrz będziemy mieszali tym lepiej, ale teraz nie uciekniemy przed cywilizacją i chociażby reklamą, która na każdym kroku podsyca w matkach „bo nie możesz się doczekać, kiedy twoje dziecko zrobi kolejny krok” – czyli dasz mu butelkę, wyślesz do swojego pokoju…..;) Każdy niech dokonuje wyboru zgodnie z sumieniem oczywiście. Czasami warto jednak sięgnąć po SPRAWDZONE i UDOWODNIONE informacje specjalistów, aby móc je przeanalizować i zastanowić się, co faktycznie dla nas i naszych dzieci będzie lepsze.

    To nie poświęcenie, tylko inwestycja – inwestycja w lepszą jakość naszych dzieci. Kilka pierwszych miesięcy/lat minie bardzo szybko. To co dzieje się w pierwszych 1000 dni skutkuje podczas całej reszty. Czy nie warto machnąć ręką na pewne „niewygody” i potem cieszyć się 100000000 razy bardziej?;)

    Jeśli chodzi o karmienie piersią, to lubiących czytać polecam „Politykę karmienia piersią” – genialna książka.

    Uprzedzam, że nie trzeba książek kupować nowych, można je odkupić lub pożyczyć:) Ale uważam, że warto poszperać. Mi to otworzyło oczy, pozwoliło mi nabrać większej pewności siebie. Dziecko jak „wisi na piesi” to też czas dla nas drogie mamy – wtedy można czytać, dzwonić, odbierać maile, zrobić sobie maseczkę……. albo można posiedzieć i nic nie robić poza wpatrywaniem się w śliczne oczęta naszego małego stworka, dla którego jesteśmy całym światem w tych pierwszych miesiącach. Potem to minie – nie martwcie się – jeszcze nikt nie słyszał o 18-latku, który śpi z mamą i ssie jej pierś;))))

    Poza tym, tak to działa, że jeśli dziecko będzie miało zaspokojone potrzeby (w tym potrzebę bezpieczeństwa zaspakajaną jedynie podczas bliskości z rodzicem) to chętniej eksploruje świat zewnętrzy i w efekcie daje nam więcej czasu dla samych siebie:) )

  19. marta marta

    Jak uregulowac to wszystko kiedy caly dzien jest rozwalony?Syn ma juz 7 miesiecy, Od poczatku karmilam na zadanie, mniej wiecej mielismy ustalony rytm ale dalej sie wszystko rozwalilo, o roznych porach ma drzemki, roznie wstaje rano a noc to masakra co godzine do cyca…jak zrobic zeby to uregulowac…na pewno Synek w nocy niespokojnie spi przez ten balagan…:(

Zobacz również