Monitor oddechu dla zdrowego dziecka

Niektórzy wolą dmuchać na zimne. Mimo że nie ma żadnych wskazań medycznych, kupują sobie spokojny sen. Czują się bezpieczni, kiedy wiedzą, że ich uwaga jest wspierana przez dodatkowe urządzenie. Mają do tego prawo. Najczęściej jednak zakup monitora oddechu dla zdrowego dziecka to zbędny wydatek. Jeśli do sprawy podejdziemy racjonalnie, nie będziemy mieli ku temu żadnych wątpliwości.

Wskazania medyczne

Wskazaniami medycznymi do zakupu monitora może być:

  • urodzenie dzieci przed czasem (zwłaszcza bardzo małych, około kilogramowych maluszków),
  • trudności z oddychaniem dziecka,
  • osłabione serduszko,
  • stwierdzone większe ryzyko wystąpienia śmierci łóżeczkowej,
  • palenie papierosów przez kobietę w ciąży, problemy z bezdechem u innych dzieci w rodzinie.

Przynajmniej w teorii, bowiem w praktyce monitory oddechu wywołują skrajne opinie i nie wszyscy je polecają.
Nie ma zgody w samym środowisku medycznym. Nie brak bowiem opinii, że monitor oddechu w przypadku zdrowych dzieci to urządzenie zbędne. Z drugiej strony inni lekarze stoją po stronie przekonania, że zawsze lepiej go mieć, ponieważ, gdy się uruchomi, może uratować życie. W  chwili usłyszenia alarmu wystarczy dziecko wybudzić, czy wypuszczać powietrze na twarz …Jednak oczywiście nie można mieć pewności, czy występujący bardzo rzadko bezdech u niemowlaków wymaga takich środków zapobiegawczych u wszystkich dzieci.

Monitor oddechu a śmierć łóżeczkowa

Wielu zwolenników monitorów oddechu podkreśla, że może on zapobiec śmierci łóżeczkowej, która spędza sen z oczu wielu rodziców. I tutaj uwaga. Coraz głośniej mówi się o tym, że producenci grają na emocjach i bazują na strachu rodziców. Jest to szczególnie widoczne zwłaszcza w kontekście ostatnich badań i wniosków, do jakich udało się dojść: mianowicie, że śmierć łóżeczkowa nie jest efektem uduszenia poduszką, owocem zaniedbania, a jest spowodowana uszkodzeniem centralnego układu nerwowego. Za śmierć łóżeczkową ma, według najnowszych badań, odpowiadać brak koordynacji między odruchem oddychania i odkrztuszania.

Zaufanie w 100%?

Przeciw zakupowi monitora oddechu przemawia również fakt, że to tylko urządzenie elektroniczne, któremu nie można ufać w 100%. Wskazują na to wielokrotnie podkreślane sytuacje, kiedy monitor uruchamia się na zapas: dziecko wtula się przykładowo w poduszkę, czy po prostu alarmuje, gdy dziecko nie oddycha miarowo, co jest jak najbardziej naturalne u małego dziecka, którego oddech różni się od sposobu oddychania dorosłych. Monitor oddechu może włączać alarm przy przeziębieniu dziecka, czy z powodu pracy wentylatora, a nawet bardziej gwałtownego podmuchu wiatru. To powoduje niepotrzebny stres i napięcie.

Ponadto używanie tego samego monitora oddechu przy drugim dziecku może być nieskuteczne. Konieczne jest zaniesienie urządzenia do przeglądu i kalibracji, a to się wiąże z dodatkowymi kosztami.

Racjonalizowanie zakupu

Co mówią rodzice, którzy kupili monitor oddechu, mimo że nie było ku temu wyraźnych wskazań medycznych? Dokładnie to, o co wcześniej zadbali producenci i dystrybutorzy tych urządzeń wydających na ich promocję miliony złotych. Rodzice, którzy wydali pieniądze na zakup monitora oddechu bez wskazań medycznych wskazują, że „spali spokojnie, że bezpieczeństwo dziecka najważniejsze, że to jeden z najrozsądniejszych i najlepszych zakupów”.

Psychologia zna zjawisko racjonalizowania zakupów. To sytuacja, kiedy wychodząc do galerii handlowej czy osiedlowego sklepu, kupujemy powiedzmy…kolejną bluzkę. Całkiem niepotrzebną, podobną do tych, które wiszą w szafie, bez wcześniejszego planu. W domu, gdy ochłoniemy, rzadko przyznajemy, że wydatek był zbędny, bo nieplanowany, że bluzka wcale nie była superokazją i że pewnie obeszlibyśmy się bez niej bez trudu, a w zamian wolelibyśmy kupić bransoletkę. Większość z nas skomentuje wydatek pod wpływem chwili w inny sposób: „w końcu coś mi się od życia należy” „wcale nie jest taka sama, jak ta, którą mam w szafie”, „bransoletkę kupię następnym razem, a bluzka się zawsze przyda”.

Koszty

Monitory oddechu dla racjonalizowania zakupu często połączone są z innym urządzeniem: nianią elektryczną. Kupowane jako urządzenie samodzielne kosztują około 500-600 złotych. Niekiedy na aukcjach internetowych można zakupić urządzenia używane, jednak tych nie zaleca się kupować, ze względu na utratę gwarancji.
Monitory urządzenia najczęściej alarmują, gdy:

  • oddech się zatrzyma
  • oddech się spowolni (staje się nieregularny lub zbyt rzadki),

Dodatkowo wiele modeli posiada sygnały świetlne (lampkę zieloną i czerwoną) oraz czytnik temperatury w pokoju dziecka. Większość wyposażona jest w dodatkowe miejsce na baterie, „dla dodatkowego poczucia bezpieczeństwa”.

Urządzenie przeznaczone jest dla dzieci od urodzenia do pierwszego roku życia.

Jeśli dziecko nie jest wcześniakiem, nie występują u niego zaburzenia snu, oddychania ani żadne inne niepokojące objawy, monitor oddechu nie jest potrzebny. Decyzja o jego zakupie należy do rodziców i należy ją traktować nie jako realną potrzebę decydującą o bezpieczeństwie dziecka, ale wpływającą na spokojny sen…rodziców. Jeśli ktoś uważa, że warto, proszę bardzo.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. maria maria

    Monitor oddechu to zbędny wydatek. Nie kupiłam i nie żałuję. Kuzynka miała odwagę przyznać, że bez sensu wydała na niego kasę…

  2. mila mila

    zazwyczaj zbędny gadzet. posycanie leków rodziców…interes nieuczciwy w przypadku większości przypadków. Czytałam, że tylko 0,5% rodzących się każdego roku dzieci ma problemy z bezdechem…

    • przekonana przekonana

      doskonale was rozumiem. Ja też do niedawna (listopada 2012) miałam podbne zdanie jak większość z was. Zwlaszcza, że przy pierwszym dziecku skusłam się na sztuczki marketingowe może też dlatego, że pierwsze dziecko brak doświaczenia. Używałam przez rok i załowałam już jak go kupilam bo zamontowalam wszystko włączyłam położyłam w łóżeczku Krzysia i co nic nie wiem czy jest ok czy działa czy nie. Alarm włanczał się kiedy chciał nawet jak Krzyś spał i było wszystko ok. Byłam tak negatywna. Tak było przez 3lata. W grudniu w zasadzie końcem listopada 2012 miał się urodzić drugi syn robiąc zakupy wyprawowe plecono nam w sklepie monitor oddechu miala to być nowośc, bardziej tym sie zainteresował mąż i Krzyś niż ja. Po urodzeniu Mateusza (były problemy przy porodzie) dostalimy sugiestie przy wypisie do domu zakupu monitora, i co mąż kupił a ja z czystym sumiemiem polecam od grudnia monitor oddchu ibabyguard- poczytajcie o nim w necie naprawde warto kupic i wydać pieniądze! Polecam te monitory tylko te!!

  3. OlkaG OlkaG

    Nie kupiłabym, bo po 1. nie stać mnie, a po 2. nie widzę potrzeby, gdyż na szczęście mam zdrowe dzieci.

    • Nina Nina

      Ja mam 2 dzieci, kiedy urodziłam 3 też myśleliśmy, że nie jest nam potrzebny czujnik bo mamy dwoje zdrowych dzieciaków i trzecie też było zdrowe, urodzone o czasie. Niestety trzecie dziecko zmarło mając 22 miesiące śmiercią łóżeczkową. Teraz żałujemy, że nie kupiliśmy.

  4. Marta Marta

    Ja mam i nie żałuję, w prawdzie monitor oddechu to dla niektórych przesada… może… ja mówię tak: jak kogoś stać to czemu nie ma zapewnić sobie większego komfortu psychicznego? Sama niania się bardzo przydaje jeśli dziecko się obudzi i nie słychać z innego pokoju.

  5. mama Amelki mama Amelki

    ja też mam i uważam, że to był bardzo dobry zakup. Fakt, sporo kosztuje, ale daje mi komfort i poczucie bezpieczeństwa.

  6. HelowaMama HelowaMama

    Nie kupiłam, bo ie było mnie na niego stać. Z perspektywy czasu myślę,że dobrze się stało. Jeśli używałabym monitoru oddechu, z pewnością wmówiłabym sobie, że jest mi potrzebny. Jestem panikarą i przez pierwsze jedenaście miesięcy umierałam ze strachu przed śmiercią łóżeczkową. Monitor nakręcałby mnie jeszcze bardziej!

  7. MonikaM MonikaM

    Zdecydowałam sie na zakup monitora pomimo tego, ze synek urodził sie zdrowy i o czasie, zakupiłam go po pierwszym miesiącu życia i uważam, ze była tobardzo dobra inwestycja. Mój Skarb budził sie żadko w nocy, mieliśmy to szczęście, ze cała noc przysypiał juz po 1,5 miesiąca. Jednak myśli o nagłej śmierci lozeczkowej tak mnie przerażały, ze w nocy potrafiłam wstawać nawet 15 razy, żeby skontrolować czy synek oddycha, kiedy przespał pierwsza noc ( my oboje z mężem tez zasnelismy głębokim snem) gdy obudziłam sie rano byłam przerażona ze coś sie stało..bo sie nie obudził! Lecąc do łóżeczka z dusza na ramieniu i przerażeniem w oczach..malutki spał smacznie! Zdecydowałam sie zakupić monitor po to żeby mieć większe poczucie bezpieczeństwa, od momentu zakupu mogłam spać spokojnie, wpłynęło to oczywiście na moje (i męża) samopoczucie. Mam monitor Tommee Tippee, zdążają sie fałszywe alarmy (pierwszy przyprawil prawie o zawał) ale wychodzę z założenia ze lepiej kilka fałszywych alarmów niż niepokój i przerażenie.. Dobra rzecz dla rodziców bojazliwych ;) koszt niemały ale uważam, ze warto było.

  8. Beata Beata

    Zakupiłam monitor oddechu i niestety się nam przydał. Nigdy nie miałam wątpliwości czy warto go mieć. Ze względu na swoje doświadczenie – moje dziecko przestało oddychać w wieku 13 m-cy – wiem, że ten sprzęt dawał nam poczucie bezpieczeństwa. Szczerze polecam i oby Wam się nie przydał

  9. mamafrana mamafrana

    Ja mam i nie zaluje. Moje dziecko urodziło sie jako wcześniak z hipertrofią, dlatego bez wahania kupiłam monitor i to z dwoma plytkami (rzadziej uruchamia sie bez potrzeby) mój dzieciątko bylo w jakiś sposób zabezpieczone a ja mogłam spać spokojniej. Jak zostawiałam małego w wózku bo potrzebowal bujania to nie mogłam spać sprawdzałam czy oddycha co 5 minut. Poza tym na oddziale gdzie synek spędził kilka tyg po przyjściu na świat, tez takich używali gdy brakowało miejsc i musieli dokładać łóżeczka. Pozdrawiam i polecam

  10. Mama Kingi Mama Kingi

    Nie rozumiem tego artykułu monitory są potrzebne a wręcz nie zbędne. W moim otoczeniu 2 zupełnie zdrowych niemowląt zmarła na SIDS badania wskazują ,że od 10 lat kiedy oddech dziecka monitorowany był takim urządzeniem nie było przypadku SIDS. Ja nie wyobrażm sobie, że mogli bysmy go nie mieć obecnie używamy 2 Angel Care plus elektroniczna niania i Repisense na pieluszkę. Dwa razy zastanowiła bym sie nad wydawaniem opinni w tyn temacie bo w wielu przypadkach monitor oddchu ratuje życie.

  11. Ala Ala

    Byłam sceptycznie nastawiona do tematu monitora w rodzinie nikt nigdy nie miał i wszysycy mówili ze strata pieniędzy bo przecież u Nas wszyscy zdrowi mój syn za dwa tygodnie kończy 6 miesięcy a właśnie dzisiejszej nocy włączył się po raz pierwszy!!! Synek zaczął oddychać od razu jak go podniosłam… z mojego punktu widzenia polecam każemu!!!

  12. m m

    Dla mnie ten artykuł jest kpiną stworzoną przez kobietę, która uważa się za nieomylną. Ja kupiłam monitor oddechu z polecenia koleżanki, która leżała ze mną na patologii ciąży. Uratował życie jej synka, który jak sie okazało miał zapalenie pęcherza, które u maluszków trudno stwierdzić. Zdecydowałam się na zakup bo urodziłam wcześniaka hipotrofika, który walczył o życie w szpitalu, gdy był już w pełni zdrowy dla swojego spokoju w domu kupiłam najlepszy jaki wówczas był na rynku dwupłytkowy. Włączył się 3 razy i nikomu tego nie życze, całe szczęście sytuacje opanowałam sama, ale przy drugim donoszonym dziecku również używałam aby spać spokojnie. Jestem za racjonalnym podejście w wychowaniu i być może z wieloma rzeczami bym się z Panią zgodziła. Moje dzieci prawie nie biorą antybiotyków, zwykle wystarczają domowe metody lub nie chorują, bawimy się na dworze a nie przed komputerem i wiele innych racjonalnych elementów życia. Ale ten artykuł jest wręcz obraźliwy i skrajnie nieobiektywny

Zobacz również