„Moje dziecko nie chce się samo bawić”

Bywa różnie

Jeśli planujemy uczyć dziecko samodzielności już w okolicach pierwszych urodzin, a nawet szybciej, warto mieć świadomość, że dziecko przechodzi różne etapy, że są okresy, kiedy będzie wymagało obecności rodzica właściwie przez cały czas. Zdarzy się, że maluch głośno będzie pokazywał swoje niezadowolenie, gdy mama czy tata będzie próbować spędzać czas obok, bez konkretnej, angażującej zabawy z maluszkiem. Wtedy oczywiście warto  wsłuchać się w potrzeby malca i „nie walczyć” z całym światem.

Jednak wtedy, kiedy maluch wykazuje oznaki samodzielności, warto tę samodzielność wspierać i cieszy się z zaobserwowanych postępów.

  • Oznacza to również, że kiedy nie mamy potrzeby, nie poprawiamy dziecka (także, gdy bawi się w naszym rozumowaniu „w nieodpowiedni sposób”, bo „czyta książeczkę” do góry nogami lub też układa klocki nie tak, jak powinien).
  • Pozwólmy dziecku na kreatywną zabawę: jeśli nie jest to niebezpieczne, niech rozłoży zabawkę na czynniki pierwsze, niech „upiększy” lalę, np. dekompletując jej ubiór.
  • Pozwólmy bawić się bezpiecznymi akcesoriami kuchennymi, produktami na co dzień używanymi w domu.
  • Nie denerwujmy się z powodu bałaganu. Jeśli dziecko bawi się samo, pozwólmy mu to robić w swoim pokoju i w pokoju dziennym. Oczywiście kontrolujmy to, co robi i bądźmy w pobliżu.
  • Pokazujmy dziecku zabawki po kolei. Nie stawiajmy przed maluchem kartonu z wszystkimi zabawkami. W ten sposób najpewniej opróżni jego zawartość i żadna zabawka nie zajmie go na dłużej.
  • Co jakiś czas chowajmy niektóre zabawki i pokazujmy po kilku tygodniach. Dziecko w ten sposób na nowo zaangażuje się w zabawę.

Zabawa uczy, nuda jeszcze bardziej

Nie jestem zwolennikiem „puszczania dzieci samopas”, ale nie jestem też za tym, by organizować maluchowi zabawę na każdym kroku. Tego samego zdania jest wielu psychologów, którzy wskazują, że nuda budzi kreatywność dziecka i zwyczajnie w świecie, jak każdy człowiek, również  ten mały potrzebuje chwili, w trakcie której „teoretycznie nic się nie dzieje”.

Dlatego kiedy moja niespełna dwulatka zakończy jedną zabawę i widzę, że zaczyna się snuć tuż obok mnie, nie wskazuję jej od razu gotowego rozwiązania na nudę czy rozrywki na dany moment. Czasami pokaże, że chce się przytulić, wtedy pozostawiam swoje obowiązki i biorę dziecko na kolana, a niekiedy zaczyna „mruczeć” i zwyczajnie marudzić. Nauczyłam się jednak, że warto dać dziecku chwilę, uśmiechnąć się, „porozmawiać” albo po prostu popatrzeć prosto w oczy, by córka znalazła sobie kolejne zajęcie i z uśmiechem „zaczęła budować dom” dla mamy, układać kolorowe kartki, otwierać książeczkę i pytać, co się w niej znajduje, wskazując palcem, czy rozpocząć taniec z lalą.

Często również inicjuję zabawę z dzieckiem i odchodzę, by zauważyć, że córka bawi się sama. Początkowo były protesty i wskazywanie, że mama czy tata mają usiąść obok, jednak na tę chwilę zdarzają się one już rzadziej. Każdy rodzic ma pewnie również swego rodzaju radar, który podpowiada, kiedy maluch rzeczywiście chce się bawić z opiekunem i sam nie będzie w stanie, a kiedy wystarczy krótka zachęta i pozostawienie dziecka samego.

Jestem przekonana, że warto uczyć dziecka samodzielności najszybciej jak to możliwe. Nawet jeśli jest się z maluchem cały dzień w domu, to z myślą o swoim dobrym samopoczuciu, obowiązkach, czy po prostu o przyszłości, warto próbować uczyć malucha, by „umiał zająć się sobą”. Trzeba przy tym mieć realne wymagania oraz być elastycznym, zwracając uwagę na to, że są okresy w życiu, kiedy dla dziecka nawet cały dzień na podłodze, czy na zabawach w parku to za mało.

To nieprawda, że dziecko, które nie jest „stymulowane” zabawami wymyślanymi przez rodziców przez całe dnie, rozwija się gorzej, jest mniej szczęśliwe czy zaniedbane. Opieka nad dzieckiem nie powinna być dla rodzica podobna do walki na placu boju. Dzieci rodzą się od wieków. Dawniej było ich więcej niż dzisiaj. W każdej rodzinie kilkoro to była norma.  Gdyby Matka Natura zmuszała rodzica do całodziennych zabaw z każdym z nich, naturalnie byłoby to, że nasz gatunek by już dawno temu wyginął.

Każdy, również rodzic, potrzebuje chwili dla siebie, nawet jeśli ta „chwila” będzie podzielona na odcinki po 10, 15, czy 30 minut, to jest o co walczyć. W przyszłości będziemy dumni, że nasze dziecko pozwala nam poczytać gazetę, ugotować w spokoju zupę czy wyjść do znajomych i  kulturalnie, bez przekrzykiwań porozmawiać. Umiar, rozsądek i nieobarczanie „swoimi dorosłymi ambicjami” i wizjami, jak powinno się dziecko bawić, potrafią zdziałać cuda…

A Wy uczucie dziecko samodzielnej zabawy? Jak to wygląda u Was?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  1. mama Kasi mama Kasi

    Tak, bo jak matka urodzi dziecko, to ma zapomnieć o sobie i się bawić całymi dniami. Tak jak z karmieniem piersią, też na żądanie jest rozumiane opacznie…A to tak nie działa, trzeba normalnie funkcjonować.

  2. OlkaG OlkaG

    Doroto, trafiłaś tym tematem w 10! Moja Julka mimo, że ma już prawie 5 lat ciągle chce, by się z nią bawić… Owszem, pobawi się sama, ale krótko i co sekundę mnie woła. Najlepiej jednak, żeby ciągle ktoś bawił się z nią… A ja mam wyrzuty sumienia, że … zabawa po pół godzinie mnie nudzi, że wolę poczytać, posiedzieć przy komputerze, kiedy mam chwilę…

  3. Irmina Irmina

    Bardzo mi się podoba. I nie uważam, że stymulowanie dziecka (brzydki wyraz, ale na razie nie mogę wymyślić innego) do samodzielności to coś złego. Mój syn za chwilę skończy rok, odkąd zaczął raczkować większość zabawek ma w dużym pokoju, więc mam go stale na oku. Czasami ma dni „jestem kulą u nogi” i nic nie da rady zrobić, ale najczęściej potrafi się skupić na zabawkach (swoich albo kuchennych – garnki, pojemniki plastikowe itp.) przez jakiś czas i wcale nie potrzebuje mnie do tego. Czasem coś mi pokazuje albo przynosi, przychodzi się przytulić, a potem wraca do „bałaganu” i wyciąga sobie coś nowego. Dzięki temu mogę zrobić obiad, poczytać gazetę albo zwyczajnie się pobyczyć. Matka też człowiek, choć Nadludź ;-)

  4. Julia Julia

    Moja Łucja na szczęście uwielbia bawić się sama. Ostatnio nawet idzie do swojego pokoju, zamyka za sobą drzwi i gada do siebie i gada… I tak potrafi nawet godzinę :)
    Ale rzeczywiście jest to efektem mojego „lenistwa” we wcześniejszym etapie. Jak była mała grzechotałam jej zabawkami zawieszonymi na pałąkach maty edukacyjnej i zostawiałam. Ona sama potem próbowała się nimi bawić na wzór moich działań. Potem zeszłyśmy „na podłogę”, ale zasada została zachowana. bawiłyśmy się klockami razem, po czym wstawałam i mówiłam, że idę sobie zrobić herbatkę i do niej wrócę. Robiłam tę herbatę, wypijałam, potem kanapkę, również wypijałam, a ona bawiła się i nawet nie zauważała, że mnie nie ma :)

  5. Wioleta Wioleta

    u nas jest podobnie, mały nie chce sam się bawić, dlatego wymyślam mu jakąś zabawę, mówię, że coś idę zrobić ale zaraz wrócę i wtedy się pobawimy ( zawsze dotrzymuję słowa)…zazwyczaj działa, choć na 10 -15 minut, z reguły też wiem jak siedzi cicho w pokoju i mnie nie woła tzn. że coś broi;) Bardzo dużo czasu spędzamy razem, często się bawimy, ale kiedy zwyczajnie mam ochotę poogladać tv dostaje do rysowania farby albo ciastolinę i na jakiś czas mam chwilę wytchnienia.( choć potem masę sprzątania) Mam też znajomą, która ma niespełna 3 letnią córkę i nigdy nie widziałam by mała prosiła o wspólną zabawę, ale po prostu jest tak nauczona, że sama się bawi, ogląda tv a mama np. siedzi cały dzień w kompie…..efekt jest taki, że mała mówi tylko : mama, tata, baba…więc coś za coś

  6. monika06 monika06

    każda mama przebywająca 24h/dobę z dzieckiem potrzebuje chwili „spokoju”,moze wyda się to niektórym mamom bez sensu ale ja tak czuje….moja córcia ma 15miesięcy, energie którą ja też bym chciała mieć i nigdy na nic nie ma czasu;))))jednak jeśli chodzi o samodzielną zabawe to na poczatku też miałąm wyrzuty sumienia, ze córcia ledwo zaczeła siadac a ja ją wsadzam do łóżeczka zasypuje zabawkami a sama gotuję obiad czy wieszam pranie….jednak siła woli i potrzeba chwili sprawiły że aktualnie dziecko bawi się samo a ja jestem w stanie duzo zrobić i nie czuje sie złą matka wysyłając dziecko do pokoju pełnego zabawek gdzie wiem że tam czuje się dobrze a mama zawsze jest w mieszkaniu, gdyz dziecko musi czuc się bezpiecznie i myślę że to jest w sumie najważniejsze że pomimo iż bawi się samo musi czuc że ktoś jest blisko a samodzielnej zabawy w końcu się nauczy każde dziecko…..a my tez potrzebujemy choćby10min dla siebie aby nie zdziecinniec….;)

  7. Piotr Piotr

    bardzo fajny artykuł. Zdecydowanie polecam stosować rady wskazane przez Panią Dorotę. My rownież uczymy nasze dziecko podobnych zasad i wspomniana chwila dla siebie jest czasami największym marzeniem rodzica. Warto uczyć dziecka samodzielności i samodzielnej zabawy

  8. olapa olapa

    A moje roczniaki bawią się same. Lepiej bawią się same niż z dorosły. Czasem mnie to martwi, że nie są wystarczająco stymulowane i że będą się wolniej rozwijać nić rówieśnicy, ale nie zmuszę ich do zabawy ze sobą.

  9. HelowaMama HelowaMama

    O proszę! A ja myślałam,że Amerykę odkryłam:) Myślę,że dziecko, jak każdy, potrzebuje obok stymulowania, zabawiania itd- samotności, spokoju, czasu dla siebie. Poza tym, kiedy obserwuję zabawę swojej córeczki, widzę, że ta samotna różni się od naszej wspólnej. Mała naśladuje to, co kiedyś jej pokazywałam, „mówi” za zabawki, wymyśla nowe zastosowania, a gorliwa mamusia nie „poprawia” genialnych pomysłów:)

    • Dorota Dorota

      :) Nasza dwulatka (plus trzy miesiące) coraz więcej bawi się sama, nadaje imiona zabawkom, naśladuje nas, bawi się w taki sposób, w jaki jej pokazaliśmy. Też mnie to bardzo cieszy…Jestem chyba „z tych wyrodnych”, które są przekonane, że dzieci powinny bawić się generalnie same, a rodzice są od tego, by uczestniczyć w zabawach od czasu do czasu. Na pewno nie na każdym kroku, przez cały dzień, „wybawiając” z każdej chwili nudy. Zgadzam się z tym, co powiedział ktoś mądrzejszy, że nuda rodzi kreatywność ;) I mądre osoby się nie nudzą…Myślę, że dzieci też trzeba tego uczyć. :) Wychodzi dobrze i dla dzieci i dla rodziców. :)

  10. Podwojnamama Podwojnamama

    Zgadzam się z autorką tekstu w 100% jestem mamą bliźniaków. W tej chwili mają 10 miesięcy i szczerze powiem, że nie pamiętam od kiedy potrafią się sami bawić ale już jakiś czas. Oczywiście wymagaja opieki, obserwacji i zabawy z naszej strony ale potrafia przez dłuższy czas zająć się zabawkami. Zabawkami różnymi: takimi dla dzieci ale i garnkami, łyżkami, folią która szeleści, balonami itp..

    • HelowaMama HelowaMama

      Ha! Nie znam mamy bliźniaków, która poświęca im każdą chwilę dnia, nie pozwala na samodzielność zarówno w zabawie jak i w ubieraniu, jedzeniu itd. Na naszym podwórku bliźniaki to najsamodzielniejsze i najsprytniejsze dzieciaki! Pod tym jednym względem macie łatwiej: żeby zostać mamą kwoką nadzorującą dziecko w każdej sekundzie dnia, musiałabyś się rozdwoić:)

    • oko oko

      z tą folią do zabawy to nienajlepszy pomysł, ale to twoje dzieci.

  11. mama Krysi mama Krysi

    a ja czuję się jak wyrodna matka bo chciałam w ten sposób wychowywać córkę, ale niestety mieszkam z teściową, która na każde zapłakanie i zawołanie córki przybiegała i zabawiała i teraz dziecko jak tylko próbuję coś zrobić w domu woła babcię a ta od razu przybiega i spełnia zachcianki Krysi. Bardzo mi z tym źle ale nic zrobić nie mogę :(

  12. Matylda Matylda

    Dobrze „zdrowo” napisane. Też jestem tą złą matką, która wymaga od dzieci samodzielnej zabawy, chyba bym zwariowala gdybym miala sleczec nad nimi godzinami, wiadomo ze kochamy sie najbardziej na swiecie ale rodzic to nie dziecko rodzenstwo jest od zabawy a nie mama czy tata,

  13. Olcia 25 Olcia 25

    U mnie córka zazwyczaj bawiła się tym co było w kuchni, ponieważ ja po przyjściu z pracy spędzałam w niej sporo czasu. W efekcie wałek, packi drewniane, sznurki stawały się wędką, puszka ze śledziami nagle stała się telefonem, a garnki były perkusją. Moja kuchenna obecność spowodowała, że córka w późniejszym czasie przeniosła się do pokoju obok ale zawsze wracała żeby coś opowiedzieć i zaprosić mnie do zabawy. Z czasem te samodzielne zabawy stawały się dłuższe i cieszę się że teraz Mała potrafi bawić się sama. Najbardziej mnie zaskoczyła jak weszłam kiedyś do jej pokoju i usłyszałam „mamo, nie przeszkadzaj mi teraz bo się bawię moimi wężami” (u nas węże to kolorowe sznurki zakończone kulką ;)

  14. Jola Jola

    Bardzo fajne rady, inspirujący wpis :)

  15. oko oko

    To wina tego że teraz sa same jedynaki. Kobiety nie chcą mieć więcej dzieci poniewaz nie mają gdzie meiszkać, jest także bezrobocie. Więc samotne dzieci lgną bardziej do rodzicow. Kiedys sie bawiły w rodzeństwie.

    • asik asik

      prawda.. no ale co zrobić..

    • Anonim Anonim

      Dla tych co uważają że to wina iż większość ludzi ma jedno dziecko:Jestem jedynaczką I to gówno prawda.Lubiłam sama spedzać czas jako 1-2 latka I tak samo lubię spędzać czas sama jako dorosła 27letnia kobieta.

  16. Magda Magda

    Ja mam podobny problem, Moja córka ma 6 lat, nie odstępuje mnie na krok, chodzi za mną jak cień, co 10 minut przychodzi się przytulić i mówi jak mantrę, że mnie kocha i kiedy w końcu przestanę pracować- pyta. Córka potrafi przyjść w nocy do łóżka, potrzebuje bawić się z mamą lub bratem starszym ( który też przed nią ucieka ). Dostaje szału jak nie chce iść sama siku w nocy tylko ze mną, dodatkowo boi się ciemności, nie chce zasypiać i ciągle jak jest sama to się nudzi.Nie wytrzymuje tego osaczenia i mam dosyć. Jak nauczyć 6-latkę samodzielności? to jest o tyle trudne, że ona okazuje mi miłość i dobro, jest grzeczna, chce wszystko robić ze mną ( szyć, prać, sprzątać ) , ale ja nie chce. Chce też pobyć sama. Jestem samotną matką i na wiele jej pozwalałam po odejściu ojca, żeby ten brak zrekompensować, ale już siadam i nie daje rady

  17. Joanna Joanna

    Jak nauczyć 2letnie dziecko samozabawy. Synowa oddała mi dziecko pod opiekę przez 10 godz.dziennie. Mam 70 lat i jest mi ciężko biegać za nią, siadać na podłodze, nosić na rękach itd.

  18. Angelina Angelina

    Mam 14 miesięczną córkę która nie daje mi wytchnienia nawet na sekundę. Jak ją staram się zostawić w pokoju i mówię że zaraz przyjdę to za mną idzie. Nie zostanie sama. Co powinnam zrobić?

  19. Ewa Ewa

    Moje dziecko ma 3,5 roku i cały czas chce żeby się ktoś z nim bawił, od dwóch tyg dodatkowo jest chore i jesteśmy razem w domu i pozwolę sobie stwierdzić że czuje się wytyrana, wyczolgana na wszystkie strony…dramat ani chwili dla siebie samej.

  20. Malgo Malgo

    Moja córcia ma 4,5 i jeśli się zajmie czymś sama to max pół godziny, i tak w tym czasie co chwilę o coś pyta, lub chcę żeby jej pomóc np. rozebrać lale. Marzę żeby pobawila się sama 2 godz. Ciekawe kiedy przyjdzie taki czas…i zastanawiam się jeszcze czy takie jej zachowanie wynika z jej charakteru czy z moich błędów?

Zobacz również