Moje dziecko ma za dużo zabawek

W wielu polskich domach to nie niedobór zabawek stanowi problem, ale ich nadmiar. Często jest przyczyną wielu negatywnych konsekwencji, początkowo wcale niekojarzonych z pozornie banalnym zbyt częstym obdarowywaniem malucha nowymi przedmiotami. Psycholodzy biją na alarm, mówiąc o powszechnych kłopotach z koncentracją, brakiem wyobraźni, nadpobudliwością, agresją i postawą roszczeniową. Które wśród nich mają związek z kupowaniem nieodpowiednich zabawek i zastępowaniu nimi uwagi i czasu poświęcanego dziecku?

Problemy z koncentracją

Gdy w pokoju jest za dużo zabawek, pojawia się ryzyko, że dziecku będzie się trudno skoncentrować. Częstą konsekwencją jest sięganie po jeden przedmiot, porzucanie go i wybieranie następnego i tak w kółko.

Rodzice i dziadkowie w takich sytuacjach bywa, że niesłusznie sądzą, że gdy kilkulatek nie bawi się tym, co ma, to oznacza tyle, że się znudził i należy kupić mu kolejnego pluszaka, samochód, lalkę, czy zestaw. Tymczasem to tylko częściowo prawda.

Wielu rodziców zauważyło, że wystarczy schować na kilka tygodni część zabawek i po kolei je wyciągać, by maluch na nowo zaczął się nimi bawić. Rozwiązaniem może być również wprowadzenie zasady, że naraz bawimy się jednym typem zabawek, na przykład klockami, czy pluszakami. Gdy dziecko chce bawić się już czymś innym, daną zabawkę chowamy i dajemy kolejną. Ta metoda być może będzie wymagała więcej zaangażowania od rodziców, jednak z czasem zazwyczaj przynosi zadowalające efekty. Z każdym dniem istnieje szansa, że dziecko będzie potrafiło się na dłużej skupić, a jego zabawa stanie się bardziej kreatywna.

Problemy z brakiem wyobraźni

Wielu nauczycieli z każdym nowym przychodzącym do szkoły rocznikiem dzieci załamuje ręce. Nie kryje swojego zaskoczenia, jak ubogą wyobraźnie mają dzieci i jak wielki kłopot pojawia się z chwilą zadania stworzenia opowiadania na dany temat. Stworzenie bajki, czy napisanie opowieści na wybrany temat stwarza im bardzo duży problem.

Psychologowie podkreślają, że przyczyna leży w opacznie rozumianej miłości rodziców, którzy już od najmłodszych lat wymyślają dziecku sposoby spędzania czasu, nie dając maluchowi czasu na chwilę ponudzenia się, czy znalezienia sobie rozrywki. Dzieci, które wszystko otrzymują niejako na tacy: bajki w telewizji zamiast czytanych książeczek, maskotki tańczące, śpiewające i uśmiechające się zamiast pacynek, którymi samodzielnie można „poruszać” –  tracą naturalną dla nich zdolność do spędzania czasu w świecie wyobraźni. Z tego powodu tak ważne jest umożliwienie dziecku inicjowania kreatywnych zabaw z wyobraźnią.

Kłopoty ze snem, przebodźcowanie

Dla dorosłej osoby otoczenie trzymiesięcznego niemowlaka kilkoma pluszakami, włączenie w tym czasie kolorowej karuzeli, próba wręczenia grzechotki może być naturalne i pozbawione nawet refleksji, że to za wiele. Tymczasem najmłodsze dzieci są wyjątkowo wrażliwe, mają niewykształcony układ nerwowy i często to, co dla nas wydaje się „niczym”, dla nich stanowi już spore wyzwanie dla ogarnięcia wszystkich bodźców, jakimi są atakowani.

To tak jakby wyobrazić sobie przebywanie przez 24h w dyskotece, gdzie otacza nas gwar rozmów, głośna muzyka, kolorowe światełka oraz ogromna przestrzeń. Dobrze będziemy się czuć przez kilka godzin, jednak co będzie potem? Gdy wyjdziemy na zewnątrz, w naszych uszach najprawdopodobniej pojawi się szum, a w głowie nadal będziemy słyszeć muzykę, nasz wzrok również nie będzie funkcjonował wzorcowo. Zanim zaśniemy, będziemy potrzebowali dłuższego spaceru lub kilkudziesięciu minut na wyciszenie się.
Gdy dodamy do tego, że małe dzieci nie potrafią się same wyciszać i relaksować, możemy spojrzeć na głośne, świecące zabawki z innej perspektywy, rozumiejąc to, że czasami są nie tylko zbędne, ale również szkodliwe. To często z ich powodu dzieci są podenerwowane, śpią za mało i często się budzą w nocy.

Mały materialista

Wielu rodziców, babć, czy wujków stojąc przed wyborem zabawki dla dziecka, decyduje się na coś okazałego, coś, co przykuje od razu uwagę i przyćmi inne zabawki, nad którymi trzeba „dłużej pomyśleć”. Jest dumnych z tego, że maluch cieszy się na widok dwudziestego samochodu, a kochana wnuczka uśmiecha się, że dostała kolejną śpiewającą lalkę. Tymczasem wybierając takie zabawki, nie tylko sami pozostajemy mało kreatywni i tą cechą „zarażamy” dziecko, ale również budujemy przyzwyczajenie oczekiwania ze strony dziecka „okazałego drobiazgu”.

Częściej należałoby obdarowywać dziecko upominkami kreatywnymi: kredkami, kolorowankami, ciekawymi grami planszowymi, kartami, książeczkami, różnymi masami plastycznymi, z których maluch mógłby tworzyć różne przedmioty. Nieoceniony jest też czas, wspólna zabawa, wyjście.

Wychowując dziecko w duchu konsumpcjonizmu, który zakłada zamiast przywiązania do ukochanej maskotki, czy umiejętności zabawy na różne sposoby tymi samymi klockami, myślenie: że to, co nowe jest cenniejsze, robimy mu krzywdę. Takie działanie rodzi niezbyt chwalebne podejście do rzeczywistości, postawę roszczącą, wymagającą i nieznoszącą sprzeciwu.

Oczywiście nie należy popadać w przesadę, odmawiając maluchowi wszelkich rozrywek, bo dziecko dzięki zabawkom i możliwości pochwalenia się nimi przed rówieśnikami buduje poczucie przynależności do grupy. Niewskazane jest jednak godzenie się na każdy kaprys i spełnianie wszystkich życzeń kilkulatka. Podstawa to zachowanie umiaru.

Zabawki niedostosowane do wieku

Wielu rodziców twierdzi, że ich dzieci są zdecydowanie bardziej rozwinięte niż rówieśnicy. Są przekonani, że zabawki dostosowane do ich wieku, są zbyt proste. Tymczasem to kolejny błąd, który sprawia, że dziecko, które nie ma jeszcze miesiąca otaczane jest pluszakami dla roczniaka, a to, które ma dziewięćdziesiąt dni, otrzymuje do ręki grzechotki idealne dla dzieci po ukończeniu pół roku życia.
Jakie są skutki? Często daleko idące, których nie kojarzy się z przyczyną. Maluch jest poirytowany, nie wie, jak się bawić daną zabawką. Dany przedmiot zamiast wywoływać uśmiech na twarzy, powoduje rezygnację. W niektórych wypadkach dodatkowo trzeba mieć na uwadze niebezpieczeństwo, jakie może się pojawić, gdy do rąk dziecka trafi zabawka niedostosowana do wieku.

Z drugiej strony trzeba mieć świadomość tego, że wiele przedmiotów sprzedawanych dla dzieci jest nieodpowiednio oznaczonych. Producenci ponadto na opakowaniu, chcąc jak najlepiej zaprezentować przedmiot, sugerują, że zabawka przeznaczona jest i odpowiednia dla dzieci w szerokim zakresie czasu. Dlatego warto dziecko obserwować i starać się hamować własną ambicję, by nie sugerować zabawek, na które dziecko ma po prostu jeszcze czas. Każdy etap w rozwoju jest równie ważny i przyspieszanie czegokolwiek nie ma sensu.

Zabawki zastępujące uwagę

Rodzice, dziadkowie, bliscy kupują zbyt wiele zabawek z różnych powodów. Często chcą, by maluch miał wszystko to, co najlepsze to, czego sami nie mogli mieć. Za pośrednictwem drogich przedmiotów również starają się wynagrodzić maluchowi brak czasu oraz dać coś, co osłodzi dziecku ich nieobecność. Niestety prawda jest bezlitosna i niedająca się w żaden sposób przekupić: nic nie zastąpi czasu poświęconego dziecku. Żadna zabawka nie da miłości.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Katrina Katrina

    Zauważyłam, że moje dziecko, gdy ma mniej zabawek bawi się lepiej. Jest spokojniejsze, bardziej skupione, dlatego chowam część z nich i wymieniam.

  2. ONA ONA

    Jaki wpływ mają zabawki na skupienie? Nie rozumiem…Ktoś mi wytłumaczy???

    • HelowaMama HelowaMama

      Grające , świecące, jeżdżące, kolorowe, pstrokate. Rozpraszają i nie pozwalają skupić się na jednej, gdy jest ich za dużo.

  3. Wioleta Wioleta

    ojj tak wchodze do pokoju- autka, traktory wchodzę do kuchni – syna garnki, foremki, wchodzę do łazienki – pełno gadzetów kapielowych, wychodzę na korytarz – rower, jeździk…..hmm czy oby te zabawki nie panoszą się w całym domu?Ale chyba wszedzie jest tak gdzie są dzieci.
    My generalnie nie kupujemy nic nie znaczących zabawek, autka itp. owszem są ale chyba z 2 bo syn zwyczajnie nie bawi się nimi, większość dnia jeździ na jeździku, albo majstruje w swoim warsztacie. Ma sporo narzędzi, dużo książek które codziennie czytamy,puzzle, masę przyborów do pisania, lepienia itp Najlepiej skupić się na tym co interesuje dziecko, mimo iż jest chłopcem nie kupimy pociagu bo jego to nie interesuje, zabawki edukacyjne grające rónież nigdy nie zainteresowały syna, bardzo irytował się nimi i leżą w kacie ze dwie. Czasem jak jestesmy w sklepie z zabawkami syn raczej nie domaga się niczego, obejrzy, wytuli wszystkie misie, od wielkiego dzwonu cos zechce to zazwyczaj wybieramy kredki albo kolorowankę.
    Ale niestety sklepy tak kuszą, że znów poniosło mnie na mikołajki i kupilismy małemu garaż, dostał tez kolorowankę z mikołajem i wiecie co? Nawet go nie rozpakował, ucieszył się bardzo z kolorowanki za 2,99, potem rozłożyłam mu garaż spojrzał na autka i zero zabawy;( Mam nauczkę:))

    • Dorota Dorota

      Wioleto, u nas też kolorowanki, wyklejanki i różne takie „manualne” zabawki zajmują na dłuższy czas. :) Choć zmotywowaliśmy córkę do zabawy pluszakami, chowając na dzień-dwa inne zabawki. I o dziwo była zachwycona, choć początkowo upominała się o „swoje zabawki”, którymi jednak w sumie nawet się nie bawiła, ale miała mieć je obok siebie, najlepiej rozrzucone po całym pokoju ;)

      • Wioleta Wioleta

        tak, dzieci uwielbiają mieć najlepiej wszystkie zabawki wokół siebie bo okazuje się, że wszystkie są w tym samym momencie potrzebne:))

  4. ewanka ewanka

    Po bałaganie jaki jest teraz u dzieci w pokoju stwierdzam że mają za dużo zabawek :-)

  5. monika06 monika06

    u nas też zabawki zajmują większą częśc pokoju;) z czego używane jest tylko połowa;(
    ostatnio zakupiliśmy skrzynie na zabawki 70na120i większość nieużywanych wylądowała właśnie tam;) a skoro ich nie widać to tak jakby ich nie było i nie muszę już chować po kątach na kilka dni;) a zabawki głównie mała dostaje a sami bardzo rzadko coś kupujemy;) choć ostatnio zabawki już odeszły w kąt, teraz na fali mamy gazety koniecznie z dzidziami, bajeczki do czytania zwykle o zwierzątkach i taty pieczątki, systematycznie odbijane na rączkach;)zwykłe, proste a zabawa już ponad tydzień i oznak znudzenia jeszcze nie zauważyłam;)

  6. sylwia sylwia

    Ile zabawek mają wasze dzieci? Czy ich pokoje wypełnione są zabawkami po sufit? A może rodzeństwo non stop kłóci się o zabawki a wy chcąc im dawać więcej możliwości do zabawy i mniej powodów do kłótni kupujecie kolejne? Błąd! Koniecznie przeczytajcie najnowszy artykuł! (link usunięty)

  7. Paula Paula

    Tak, my dzieci komunizmu mamy skłonność od kupowania dzieciom ton zabawek. Po co to? Bardziej by im się przydało dobre wychowanie, niż kolejna zabawka. Moi siostrzeńcy mają chyba wszystko, ale często brakuje im dobrych manier, niestety. Jestem typem cioci, która kupuje najczęściej książki, ubrania, zabiera na lody, kupuje zabawki edukacyjne. Albo czasem da gotówkę. Ale ostatnimi czasy daję skromnie, mimo, że mnie stać, bo uważam, że niczego nie muszę. I mam gdzieś, czy ktoś sobie o mnie coś pomyśli.

Zobacz również