Zoo Myślęcinek

Ogród Fauny Polskiej w Myślęcinku szumnie nazywany jest ZOO. Jest to miejsce, do którego często byłam zabierana jako dziewczynka. W czerwcu 2012 roku przyjechałam tu jako mama z ponad rocznym dzieckiem. Generalnie to, co zastałam na miejscu mocno mnie zaniepokoiło. W Zoo można wyróżnić dwie strefy: bardzo zaniedbaną, na które patrząc chce się płakać oraz odbudowywaną i modernizowaną, która pomału zaczyna cieszyć oko, a nie smucić tak, jak pozostały teren.

Ogór Fauny Polskiej w Myślęcinku jest otwarty codziennie od 10 do 19. Dzieci do lat trzech wchodzą bezpłatnie. Dorośli w zależności od dnia odwiedzin od 7-10 złotych, a pozostałe dzieci od 5-7 złotych.

Zwiedzanie rozpoczyna się od smutnych i ciasnych klatek ptaków, które wyglądają tak, jakby nie zmieniły się od blisko dwudziestu lat. Następnie ogląda się ptaki. Tutaj zaczął się nasz swoisty dramat. Przechodząc do klatek z ptakami, chciało mi się płakać. Zastał nas smród, niewyczyszczone klatki i smutne i uciekające zwierzęta. Pawie, które w innych parkach i zoo kroczą dumnie, tutaj były pozamykane. Być może ten obraz przyćmiła ulewa, która rozmyła wychodki dzień wcześniej. Jednak tak kiepską kondycję zoo trudno tłumaczyć tylko niekorzystną aurą.

Podróż koło niedźwiedzi nie pozwoliła ich pooglądać. Leżały daleko na wielkich płytach z betonu. Dwie osoby, które minęliśmy podczas całego zwiedzania, szybko przemknęły koło krat. Nawet gdyby zwierzaki zdecydowałyby się podejść, rozwiązanie architektoniczne nie pozwoliłoby ich w pełni oglądać. Następnie koń stojący w swoich odchodach…

Czas na ToiToi. Śmierdzący tak bardzo, że robi się słabo. W porównaniu do innych miejsc w Polsce, do innych zoo, gdzie można korzystać z „normalnych” toalet, przewijaków, itd, zoo w Myślęcinku wypada pod tym względem naprawdę słabo.

Od oglądania kopytnych robi się trochę weselej. Córka w końcu może dotrzeć zwierzęta, wybiegi są większe, a zwierzęta wydają się radośniejsze. Tuż obok ogrodu dla dzieci, gdzie zwierzęta dostępne są na wyciągnięcie ręki, widać pewne inwestycje. Budowane są nowe pomieszczenia, wszystko zaczyna prezentować się inaczej. Tak, jakbyśmy byli w innym zoo. Można? Można!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze