Mamo! Tato! Nie straszcie mnie

Jedz, bo już więcej nie dostaniesz. Jak nie chcesz iść, to cię tu zostawię. Zaraz wyjdę z domu i nie wrócę. Bądź grzeczny, bo cię oddam… Mama się przez ciebie pochoruje. Nie płacz, bo ten pan cię zabierze. Umyj ząbki, bo ci wypadną. Jak będziesz taki niegrzeczny, św. Mikołaj do ciebie nie przyjdzie. Przestań krzyczeć, bo zawołam policjanta … Zdarzyło Wam się zwrócić w ten sposób do dziecka? A może sami słyszeliście kiedyś podobne słowa od swoich rodziców? Przykładów straszenia dzieci, w celu wymuszenia na nich posłuszeństwa, można wymieniać bez liku. Inwencja niektórych dorosłych bywa ogromna. Jednak czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z tego, co mówimy swojemu dziecku?

Straszenie najlepszym sposobem na posłuszeństwo?

988871_10152332008055250_9011995118034520519_nRzeczą powszechnie wiadomą jest, że wychowanie małego człowieka to niełatwa sprawa. Dziecko w jednej chwili potrafi być najukochańszą istotą na świecie, po to, by parę minut później zamienić się w histeryczną, rozwrzeszczaną osóbkę, którą najchętniej wysłalibyśmy paczką za granicę. I właśnie w takich momentach, gdy nasza cierpliwość zostaje wystawiona po raz kolejny na ciężką próbę, pragniemy tylko jednego – aby w końcu zrobiło to, o co go prosimy. Postraszenie czymś wydaje się być tutaj idealnym rozwiązaniem. Szybkim i skutecznym. Nierzadko w przeciągu kilku chwil udaje nam się uzyskać to, czego nie dały długie minuty rozmowy i tłumaczenia. Metoda ta jest jak „słowny klaps” – dziecko od razu staje się posłuszne. Tylko dlaczego? Czy zrozumiało o co nam chodziło? Nie. Zrobiło tak, bo się boi.

Wierzę Ci, mamo!

Dziecięca wyobraźnia nie zna granic. Dla małego człowieka każdy dzień stwarza niezliczone okazje do zabawy. Frajdy dostarczy mu nie tylko kolorowa, grająca zabawka, ale także  zwykły patyk, kamyki, miska z wodą, koc czy pokrywka od garnka. W dłoniach małego urwisa zwykłe przedmioty codziennego użytku zmieniają się w coś niezwykłego: patyk staje się czarodziejską różdżka, garnek bębenkiem czy łódką a koc namiotem lub latającym dywanem. Dzieci wierzą w bajki. Dla kilkulatka Piotruś Pan, Baba Jaga czy Królewna Śnieżka to nie są postacie z książek a ktoś zupełnie realny, istniejący naprawdę. Maluchy często nie potrafią oddzielić rzeczywistości od świata literackiej fikcji. Wierzą w to, co mówią inni, dlatego też stają się tak doskonałym odbiorcą dla reklamodawców. Dzieci uznają za pewnik nasze słowa. Jako rodzice jesteśmy dla nich autorytetem, ufają nam. Co więc pomyśli mały człowiek, gdy usłyszy od mamy: „Jedź, bo Baba Jaga cię zabierze!”? Uwierzy. Na nas takie słowa nie zrobiłyby wrażenia. Przecież wszyscy wiedzą, że to tylko taki żart, tak się mówi, Baba Jaga nie istnieje. Dla nas nie, ale dla małego dziecka nie jest już to takie oczywiste. Zwłaszcza, gdy mówi tak mama. Bo po co miałaby kłamać?

Skutki straszenia dzieci

Dziecko przestraszone zrobi to, o co go poprosiliśmy. Wydawać by się mogło, że osiągnęliśmy cel, więc czego chcieć więcej?

Jednak nasza wygrana jest pozorna a sposób ten szybko przestanie działać. Dlaczego? Po pierwsze, dziecko, które słyszy po raz kolejny tę samą przestrogę, w końcu zauważy, że nie jest ona prawdziwa. Uświadomi sobie, że skoro ostatnio mama też tak mówiła i nic takiego się nie stało, to można zignorować jej słowa, bez żadnych konsekwencji. Drugi raz już nas zatem nie posłucha.

Przestanie nam wierzyć i straci do nas zaufanie. Bo jeśli ktoś mówi tak, a tak nie jest, to znaczy, że … kłamie? Strasząc dziecko, podważamy jedynie swój autorytet i wprowadzamy zamęt w jego dziecięcy świat wartości. Świat w którym „rodzic mówi prawdę”, więc należy zwracać uwagę na jego słowa. Poza tym maluch, który często był czymś straszony, sam może zacząć bać się wielu rzeczy. Stanie się nieufny, zlękniony, zamknięty w sobie. Może również okazywać agresję w stosunku do otoczenia.. Złość czy negacja wszystkiego staną się jego reakcją obronną na lęk, którego doświadcza. Częstym argumentem, który pada z ust rodzica, by zmusić dziecko do zrobienia czegoś jest: „Bo mama/tata będzie zły/zła”. Nie straszmy naszych dzieci sobą nawzajem! Pamiętajmy, że na podstawie tego, co robimy, ale także tego co mówimy i jak mówimy – dziecko buduje sobie wyobrażenie na temat innych. Badania niejednokrotnie potwierdzały, że relacje maluchów z innymi są prawie w 100 procentach odzwierciedleniem naszych relacji. Co zatem pomyśli dziecko, które raz po raz słyszy słowa: „Bo tata się zdenerwuje?” Niestety najczęściej tylko tyle, że w takim razie taty należy się bać…

Baby Jagi do książek!

Pozwólmy wszelkim czarownicom, Babom Jagom i wilkom wrócić do książek. Niech rozbudzają dziecięcą wyobraźnię, bawią i uczą, pozostając jednak w sferze bajek. Nie wykorzystujmy ich do wymuszania posłuszeństwa na naszych pociechach. Niech policjant ściga przestępców, a nie zabiera dzieci, niech rodzice nie porzucają swoich pociech, gdy te rozpłaczą się w supermarkecie a brudne ręce u malucha niech nie skutkują chorobą mamy. Nie jest to bowiem ani dobra, ani skuteczna metoda wychowawcza.

Zastąpmy straszenie rozmową. Wskażmy dziecku korzyści dobrego postępowania, zachęćmy, starajmy się zmotywować, poinformujmy o naszych uczuciach.

Ktoś powie: łatwo powiedzieć…Oczywiście prościej jest, a przede wszystkim szybciej, postraszyć niż wytłumaczyć: dlaczego?

Nie zawsze uda nam się od razu osiągnąć cel. Zapewne nieraz maluch nas zignoruje. Poczujemy się bezradni. Jednak tylko takie podejście w przyszłości zaprocentuje. Daje ono szansę na to, że dziecko wykona nasze polecenie, wierząc, że tak zrobić należy, nie zaś z powodu strachu przed tym, co go może w przeciwnym razie spotkać.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. dagull dagull

    wspaniały artykuł :)
    Nie straszę swojego dziecka pewnie dlatego, że mnie też nie straszono…