„Mamo, Tato, Ja sama” – trudny etap dla całej rodziny

Ze zdaniem „ja sam”, „ja sama” jest generalnie problem. Rodzice teoretycznie cieszą się, że maluch je wypowiada – oznacza to, że prawidłowo się rozwija, dąży do niezależności, chce uczyć się nowych rzeczy, z drugiej strony głośny krzyk i protest w tych licznych momentach, kiedy się do czegoś spieszymy i absolutnie nie możemy pozwolić sobie na dłuższą przerwę, po prostu irytuje.

Gdy dziecko z buntem w oczach odmawia zawiązania butów, założenia kurtki i bezskutecznie próbuje się ubrać samodzielnie, choć kompletnie mu to nie wychodzi wielu rodzicom puszczają nerwy. Paradoksalnie chcieliby, by ich dziecko było mniej skore do samodzielności, a bardziej nastawione na współpracę. Tak się jednak nie da!

Chętne do nauki, samodzielne dzieci to skarb. Niestety w codziennym zabieganym świecie mogą wystawiać rodziców na wielką próbę, a swoimi dążeniami do niezależności wprowadzać prawdziwy chaos w codzienność.

Jak radzić sobie z przysłowiową Zosią Samosią?

Daj czas

dziecko i butyKażde dziecko potrzebuje czasu do nauki nowych możliwości. Niestety dzisiaj czas to wartość deficytowa, ciągle gdzieś pędzimy i spieszymy się. Naszym celem nie powinno być wychowanie niezaradnego trzylatka i zagubionego czterolatka. Jeśli dwulatek krzyczy „ja sam”, to trzeba mu dać możliwość podejmowania decyzji, realizowania własnych planów i kontrolowanego poznawania świata.

Wykonywanie czynności samodzielnie jest ważne. Pozwala ćwiczyć umiejętność podejmowania decyzji, buduje poczucie pewności siebie oraz naturalnie umożliwia udoskonalanie zdobytych zdolności. Dziecko musi wielokrotnie wykonać daną czynność, często z marnym skutkiem, zanim się nauczy danej czynności. Jeśli nie będzie próbować, nie nauczy się. Każdy to wie, ale tak trudno o tym pamiętać, gdy zwyczajnie…się spieszymy.

Zadbaj o bezpieczeństwo

Dwu-trzyletnie dziecko chce być samodzielne i niezależne, pragnie robić wiele rzeczy po swojemu, ale nie rozumie, że niektóre z tych wybranych przez nie czynności jest niebezpiecznych. Dlatego domaga się przebiegania przez ulicę, zabawy niebezpiecznymi przedmiotami.

Czy jest na to sposób?

Tak. Nie ulegać.

Jeśli nie chce iść za rączkę, warto jasno zakomunikować – jedzie w wózku.

Nie dostanie tej rzeczy, bo jest niebezpieczna, nawet jak będzie płakać, nie ma absolutnie takiej opcji. Maluch może wystawiać rodziców na wiele prób sił, próbować negocjować. Jednak bądź konsekwentna. Nie to nie. I koniec. Jeśli raz skapitulujesz, malec szybko zauważy Twoją słabość i wykorzysta ją następnym razem.

Okaż zrozumienie

Gdy tylko masz możliwość, pokaż dziecku, że je rozumiesz. Zamiast karcić – „a nie mówiłam”, powiedz – „wiem, że Cię boli. Zaraz minie…” Potok słów zamień na czuły gest, przytulenie w momencie, gdy maluch się frustruje, bo prawy but nie pasuje na lewą nogę.

Możesz czuć zmęczenie i w wielu sytuacjach pokazać swoje zdenerwowanie, to naturalne. Jednak taka postawa nie ułatwia dziecku trudnej nauki samodzielności. Do wyćwiczenia pewnych czynności potrzeba sporo prób, niekiedy wylanych łez i frustracji. Inaczej się nie da.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kolo Kolo

    ja sama to hit u dorostajacego malucha trzeba to przejść i koniec :P

  2. Anna Anna

    A ja mam taki problem: syn idzie ze mną grzecznie i nagle, nie wiadomo dlaczego przypomni mu się np. że 100 metrów temu nie dał mi rączki,więc wraca się te 100 metrów i krzyczy że mam przyjść i dać mu rączkę. Wtedy ja staję i mówię, że to on ma do mnie przyjść jeżeli coś chce.Postanowiłam mu nie ulegać, bo inaczej ciągle będzie mi uciekał a ja będę biegać za nim. Syn potrafi tak stać i wrzeszczeć kilkanaście minut, a ja pozostaję niewzruszona i czekam:) Już usłyszałam słowa „co za głupia matka” i „jak można tak wychowywać”, ale wiem, że robię dobrze, niech się uparciuch nauczy:)

    • alicja alicja

      Droga Mamo „twardzielko”
      tak, jak (wg mnie) kościół nie powinien mieszać się do polityki tak obcy do sposobu Twojego wychowywania Twoich (Twojego) dzieci.
      nie przejmuj się komentarzami. na Twoim miejscu zrobiłabym tak samo.
      jesteś cool.