Mama w pracy

Wiele mediów głosi: jeśli chcesz pracować, pracuj. Realizuj swoje pasje, spełniaj się zawodowo. Masz przecież tyle możliwości: są żłobki, kąciki malucha, opiekunki, babcie. Dziecko na tym wszystkim nie traci. W końcu ważniejsza jest jakość spędzanego czasu, a nie jego ilość, a spełniona mama to szczęśliwe dziecko. Teoria jedno, praktyka drugie.

Co z tego, skoro nagle okazuje się, że dziecko z większym entuzjazmem wita babcię niż mamę, wyładowuje swoje emocje na  rodzicach, jest niespokojne, agresywne, nie śpi w nocy. U mamy pojawia się frustracja, ciągłe zmęczenie, poczucie rozdarcia, pewność, że coś bezpowrotnie umyka…Praca staje się wrogiem, zamiast sprzymierzeńcem, a mit matki spełnionej zawodowo pęka jak bańka mydlana.

Wyzwolenie, które jest kulą u nogi

Dawniej wszystko wydawało się prostsze. Kobieta mieszkała w wielopokoleniowych domach albo miała do pomocy nianie, które mieszkały z nią i wspierały w najtrudniejszych chwilach macierzyństwa. Mogła liczyć na pomoc najbliższych. Instytucja babci miała inne znaczenie. Starsze panie były po to, by pomagać, wspierać, odciążać. Dzisiaj babcie często pozostają aktywne zawodowo, mieszkają daleko, nie chcą się angażować (z różnych powodów) w pomoc w wychowaniu. Mają do tego prawo.

Często takiego wsparcia jak potrzeba nie niesie także partner. Nie dlatego, że nie chce, ale dlatego że często nie ma takiej możliwości. Pracuje od świtu do nocy, chcąc sprostać rosnącym oczekiwaniom finansowym powiększonej rodziny.

Kobieta zostaje pozostawiona sama sobie. Gdy na jej barkach spoczywa opieka nad maluchem, gotowanie i sprzątanie przy dużym wysiłku i nierzadko poświęceniu, jest w stanie dać sobie radę. Jednak gdy do listy obowiązków dochodzi praca, a dzieci są malutkie i potrzebują uwagi niemal 24 godziny na dobę, pojawia się dylemat, jak pogodzić wszystkie sprzeczne potrzeby: jak być blisko dziecka, obserwować każdy ważny krok do samodzielności, a jednocześnie nie rezygnować z siebie? Gdzie w tym wszystkim znaleźć czas dla męża, nie wspominając już o przyjaciołach i pasjach? To bardzo trudne i trzeba przyznać  szczerze – udaje się tylko nielicznym.

Pozostałe kobiety muszą pogodzić się z tym, że powrót do pracy zwłaszcza przed ukończeniem przez dziecko trzeciego roku życia, niesie za sobą wiele często negatywnych konsekwencji. Do najczęstszych należy: zmęczenie, frustracja, smutek wywołany tym, że ciągle coś umyka, ciągła walka z własnymi słabościami. Do tego warto dodać problemy, jakie mogą pojawić się u dziecka: kłopoty ze snem, ataki złości, marudzenie oraz „przyklejanie” się do mamy i nieodstępowanie jej na krok (mama po powrocie z pracy ma wyjątkowo utrudnione zadanie. Trudno jej zająć się sobą czy obowiązkami domowymi. Dziecko słusznie skądinąd domaga się uwagi).

Praca kobiet, które zostały matkami, to temat, który odbija się współczesności czkawką. Trend podkreślania potrzeby kobiecej realizacji oraz spełniania własnych zawodowych ambicji kończy się często rozczarowaniem. Niejedna kobieta, mimo początkowej radości z powrotu do pracy, nagle napotyka na wiele problemów. A to zamiast poczucie spełnienia pojawia się permanentne zmęczenie, poczucie, że coś umyka, że ciągle trzeba wybierać  między beztroską zabawą z dzieckiem a realizacją kolejnego projektu.

Pracodawca dla mam

Dużym ułatwieniem w powrocie do pracy jest postawa pracodawcy. To od szefa w dużym stopniu zależy, w jakim stylu nastąpi ten przełom – zarówno dla mamy, jak i dla maluszka.

Na szczęście potrzeba wsparcia od pracodawcy dla mam, które najczęściej są sumiennymi, terminowymi i słownymi pracownikami, jest coraz częściej zauważana.

Każdego roku organizowany jest konkurs „Mama w pracy” przez Fundację Świętego Mikołaja i dziennik Rzeczpospolita oraz instytut badawczy MillwardBrown SMG/KRC. W tym roku przeprowadzana jest V edycja konkursu. We wcześniejszym nagrodzono między innymi: Danone, Grupę Ikea, Nike Poland czy Żywiec Zdrój.
Celem powyższej kampanii jest zawrócenie uwagi na problemy Polek w łączeniu pracy zawodowej z wychowaniem dzieci oraz poprawa standardów panujących w miejscu zatrudnienia.

Rozwiązanie idealne?

Dla wielu kobiet rozwiązaniem idealnym jest praca w domu i/lub prowadzenie własnego biznesu. W ten sposób zyskuje się niezależność. Można pracować w godzinach, kiedy maluch śpi lub później, gdy dziecko jest starsze, gdy się grzecznie bawi.

Teoretycznie sposób idealny, jednak niepozbawiony wad. Praca w domu wymaga od kobiety dużej podzielności uwagi, wiele samozaparcia i umiejętności mobilizacji. Trzeba  nauczyć się pracować wtedy, kiedy można, a nie wtedy, kiedy się chce. Należy się pogodzić, że to maluch dyktuje warunki i gdy dziecko jest chore, ząbkuje, czy przechodzi inny trudny okres (których zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia jest sporo),  praca siłą rzeczy schodzi na daleki plan. Może się tak zdarzyć, że w ciągu całego dnia nie znajdzie się na nią ani chwili. Gdy gonią terminy i trzeba się wywiązać z określonej umowy, może to prowadzić do wielu stresów i nerwów. Teoretycznie łatwiej byłoby w takiej sytuacji wyjść z domu, choćby na kilka godzin, a dziecko oddać pod opiekę kogoś innego…

Ponadto praca w domu wyklucza zazwyczaj to, co daje nam rozwój zawodowy i co cenią mamy, które przez wiele miesięcy oddają cały swój czas dla maluszka – spotkania z innymi dorosłymi osobami. Te muszą być ograniczone do rozmów przez internetowe komunikatory  oraz wysyłanie elektronicznych listów. Rzecz prozaiczna – praca w domu nie wymusza nawet na kobiecie ładnego wyglądu, a czasem tego, co nam brakuje po ciąży –  chwili na dobór garderoby i zaprezentowanie się w niej innym. Pracując we własnych domowych kątach, można mieć na sobie stary dres, czy wygodne jeansy – co nie dla każdej z pań jest zaletą, ale właśnie często wadą.

Warto pamiętać

  • Po powrocie do pracy wiele może się zdarzyć. Może być tak, że wszystko będzie przebiegać zgodnie z zaplanowanym wcześniej scenariuszem, ale również trzeba liczyć się też z tym, że nastąpi sytuacja, jakiej się nie spodziewałyśmy – np. maluch przez kilka tygodni będzie odmawiał wyjść do żłobka lub raz po razie będzie chorował. Na takie chwile warto mieć jakiś plan awaryjny.
  • Pogodzenie roli mamy i pracownika jest trudne, ale nie jest niemożliwe. Dużo pomaga elastyczność. Czasami warto porozmawiać z pracodawcą o możliwość skrócenia czasu pracy w siedzibie firmy oraz zabrania części obowiązków zawodowych do domu.
  • Warto nauczyć się przyjmować pomoc. Jeśli można liczyć na wsparcie dziadków, przyjaciół, nie ma co udowadniać wszystkim na siłę, że ze wszystkim doskonale poradzimy sobie same.
  • Warto wyeliminować pewne obowiązki: kupić pościel, która nie wymaga prasowania, a po praniu tak rozwieszać ubrania (uprzednio je strzepując), by po ich zdjęciu, można je było po prostu schować do szafki, przygotować obiad na zapas, porcjować i mrozić.
  • Jeśli na kobietę spada obowiązek gotowania, warto wybierać sprawdzone przepisy. Dobrze mieć w domu zapełnioną lodówkę mrożonkami, a w szafkach ryż, makaron, puszki z tuńczykiem, fasolką oraz inne produkty, dzięki którym uda się szybko ugotować obiad.
  • Trochę czasu można zaoszczędzić, robiąc większe zakupy w markecie lub decydując się na kupowanie (także żywności) przez internet. Powstaje coraz więcej sklepów, w których wystarczy wybrać potrzebne produkty, by zostały one dostarczone pod drzwi naszych domów.
  • Mamę na urlopie macierzyńskim i wychowawczym chroni prawo. Nie można tak po prostu zostać zwolnionym (tylko w sytuacji grupowych zwolnień, upadłości firmy). Preferencje te nie dotyczą kobiet zatrudnionych na umowę o dzieło, umowę zlecenie, zastępstwo i okres próbny (nie przekraczający 1 miesiąca).

Zaradna mama dorabia na macierzyńskim/wychowawczym

Czas leci, chcesz być jak najdłużej w domu z dzieckiem, ale … budżet domowy maleje . Powstaje dylemat i pytanie bez odpowiedzi z zewnątrz: „czy mam wrócić do pracy ?”. Wszystko zależy od każdej mamy z osobna.

Jeśli zdecydowałaś, że zostajesz w domu i kurczowo myślisz o napływie gotówki, czyli szukasz sposobów dorobienia dostępnych dla rodziców dzieci, mam dla Ciebie sześć pomysłów na zarobek, czyli program Mama zarobkuje na szóstkę :

  1.  Wystawianie na aukcjach ubranek, zabawek i wszystkich innych rupieci, które u nas w domu zawadzają, jednak są w dobrym stanie i zdolnym do użytkowania. (rupieć jest to każda rzecz, która nie jest przez nas używana, na którą nawet nie spojrzeliśmy od minimum roku).
  2. Dziś, gdy świat wirtualny jest bardzo rozbudowany, mama, która ma choć nieco smykałki do obsługi komputerów, pisania blogów itd. może zwracać się z propozycjami do firm wyrażając chęci poprowadzenia (administrowania) ich firmowego bloga.
  3. W Internecie można znaleźć tak zwane: BANKI ZDJĘĆ. Jeśli pasją mamy jest fotografowanie otaczającej rzeczywistości, można własne zdjęcia sprzedawać w tego typu serwisach.
  4. Jest również opcja brania udziału w konkursach, niezależnie od tego, czy nagroda nam się przyda. A następnie w sytuacji , gdy nagroda nie jest nam potrzebna, po prostu wystawianie jej na sprzedaż.
  5. Zauważyliście, że coraz więcej rodziców (głownie mam) prowadzi swoje blogi? Oprócz przyjemności z dzielenia się cennymi informacjami z innymi, można dorobić na reklamach. Są dwa sposoby: pierwszy to po prostu korzystanie z jednego z systemów, a drugi: zwracanie się z propozycją do konkretnego potencjalnego reklamodawcy. Oczywiście sposobem numer dwa można zarobić więcej, jednak, aby znaleźć reklamodawcę, trzeba się bardziej natrudzić.
  6. Ponadto dzięki prowadzeniu bloga można zarobkować na pisaniu tzw. wpisów/artykułów sponsorowanych.  To zawsze grosz do przodu.

A więc drogie mamy – pracujemy w domu !

AniaAnia, spełniona mama trójki wspaniałych dzieci. Pracuje i stara się pogodzić, a za razem rozdzielić dom i rodzinę od pracy. Chce być dobrą mamą i żoną, nie zapominając o swoich ambicjach i marzeniach. Lubi podróżować i odkrywać nowe miejsca całego świata. Przyjemność sprawia jej pisanie ... w wolnych chwilach czyta książki i ogląda TV . Jest optymistką, emitującą dobrem i miłością. Zgadza się z ideą : Dobro wraca z podwojoną siłą, a zło z potrojoną . Ania

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Danka Danka

    Ja długo byłam z dzieckiem w domu, zanim wróciłam do pracy. Co wiecej, w pewnym momencie zajmowałam się też dzieckiem koleżanki. I bardzo się z tego cieszę. Znajdowałam właśnie w przebywaniu z córcią radość i spełnienie. Dbałam o jej rozwój, bywałyśmy na organizowanych w okolicy zabawach, atrakcjach, na badaniu małych stópek przez firmę Memo… Nie żałuję, że wróciłam do pracy dopiero, jak córa poszła do zerówki.

    • sosrodzice sosrodzice

      Mama w domu to na pewno najlepsze, co można dać każdemu dziecku..

  2. Wioleta Wioleta

    żadna praca ani żadne pieniądze nie zastąpią czasu spędzonego razem z dzieckiem. Wiadomo nie zawsze jest kolorowo i czasem najchętniej mama wyrwała by się z domu ale jeden uśmiech maluszka potrafi zdziałać cuda….szkoda tylko, że nasze realia są inne i mama niekiedy jest zmuszona by powrócić do pracy po kilku tygodniach od porodu:(

  3. Wika Wika

    Niedługo wracam do pracy, a swoją dwulatkę oddaję do żłobka i jestem pewna, że będzie to jeden z najtrudniejszych okresów, ale nie wymyśliłam lepszego rozwiązania.