„Mama, smoczek!”

Zastanawiacie się, pchając wózek, czy prowadząc za rękę dziecko, jak to jest w innych rodzinach? Czasami myślicie o tym, czy to, co się dzieje jest typowe, czy z pewnymi emocjami, wątpliwościami, spostrzeżeniami borykają się inne mamy, czy są one charakterystyczne tylko dla Was? Zatem jest szansa, że ta książka się Wam spodoba. Intymny, bardzo szczery pamiętnik z pierwszego roku życia synka 35-letniej mamy to nowość od wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Szczera recenzja

Sięgając dla Was po różne książki, nowości oraz już pozycje klasyczne, stawiamy na szczerość oraz możliwie dokładny opis, który pozwoli Wam podjąć decyzję, czy dana pozycja warta jest poświęcania na nią czasu, czy nie. Są propozycje, które bez żadnych wątpliwości możemy Wam polecić, krzycząc niczym pewien poseł „yes,yes,yes”, takie, które w naszej ocenie nie są godne, by zajmować Wam choćby chwilę oraz takie, które są dobre, jednak nie zachwycają na tyle, by mieć pewność, że będą dobrze odebrane przez każdą osobę, której są polecane. Ta książka należy do ostatniej grupy.

Miła lektura…

Czyta się całkiem nieźle. Jak pamiętnik, sprawozdanie z dnia. Często jak lustro, w którym możemy się przejrzeć. Nie jest to jednak pozycja, która zmienia życie, pozwala na swój temat długo dyskutować. Raczej należy ją traktować jako propozycję, którą czyta się dla zajęcia czasu, dla rozrywki, czy po prostu przekonania się, że nasze problemy nie są oryginalne i…inne mamy też tak mają…
„Mama, smoczek!” należy traktować jako opowieść bliskiej osoby, przyjaciółki, której wysłuchujemy, chcemy się nad nią pochylić: momentami roześmiać szczerze, innym razem zmarszczyć brwi, by za chwilę si zasmucić i ze zrozumieniem pokiwać głową.

Autorka jest psychologiem

Jednak czytając tę książkę, nie miałam wrażenia, że czytam pozycję napisaną przez „panią psycholog”, ale przez kobietę taką jak ja lub podobną do mnie. Odnalazłam siebie w typowych zachowaniach: zdenerwowaniu, kiedy mąż nie ze swojej winy spóźnia się do domu, a ja każdą kolejną minutę jego nieobecności traktuję jako zamach na własną osobę, z silnym wrażeniem, że nie wytrzymam ani chwili dłużej i jednoczesnym poczuciem, że „przecież to nie jego wina”. Czytając o traktowaniu zorganizowanych mam jako osób, które zawsze i wszędzie sobie poradzą i nie trzeba im pomagać, kiwam ze zrozumiem głową. Uśmiecham się, gdy docieram do sprawozdania dotyczącego szkodliwości „zwykłych szamponów” , proszków do prania oraz „normalnej żywności” i śledzę próby autorki w zaznajamianiu się z ekokosmetykami oraz alternatywnymi sposobami gotowania. Oddycham z ulgą, kiedy Autorka dochodzi do wniosku,  że w dzisiejszym świecie pełne życie zgodnie z naturą jest pod wieloma względami niemożliwe. Rozumiem autorkę, gdy mówi, że podaje mleko modyfikowane, bo takie lubi jej dziecko, że używa smoczka i że odstawia od piersi, bo karmienie zaczyna ją męczyć.

I mimo że dylematy pod tytułem: wyjść z domu na Sylwestra i zastanawiać się, co z dzieckiem, czy się nie budzi, czy nie płacze, czy może zostać w domu i jeść mandarynki w piżamie też są mi bliskie, to książki nie czytam ze znużeniem, czy dlatego, że „muszę”. Nie wiem dlaczego, ale nawet mi się podoba. Nie jest to jednak ta propozycja, do której będę wracać i nad którą myśleć będę długo, bo ta książka nie zmienia życia….jednak nie po to ona powstała. Ma bawić i stanowić alternatywę spędzania czasu dla młodych mam. W  tym zakresie sprawdza się dobrze! I pod takimi warunkami ją polecam!

Dziękujemy Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie książki do recenzji.

Uwaga, mamy dla Was trzy egzemplarze tej książki. Do czwartku 15 listopada wyślijcie na adres redakcji konkurs@sosrodzice.pl maila wraz z odpowiedzą: „Kiedy rodzice mają czas na czytanie książek?”. Nie zapomnijcie podać swoich danych adresowych do wysyłki. Powodzenia! Zwycięzców o wygranej powiadomimy e-mailem do 18 listopada br.

Książki wygrywają: Natalia Leśniewska, Karolina Joda oraz Natalia Legieć. Gratulujemy!!!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. mama Kasi mama Kasi

    Ja tam nie lubię czytać czyichś pamiętników ;) Nie kręci mnie innych życie, dlatego raczej nie zachęca mnie ta pozycja…

  2. maria maria

    coś dużo tego ostatnio…tych książek-pamiętników. rozpisały się mamy ;)

  3. lilka lilka

    i ten smoczek taki niemodny…nono…;D

  4. ewanka ewanka

    A ja lubię takie książki, czasem są sytuacje które i ja mam styczność i bardzo mnie interesuje jak będzie rozwiązana według innej osoby :-)

  5. Karina Karina

    Lubię takie książki od czasu do czasu. Zobaczenie pewnych sytuacji pod innym kątem jest czasami potrzebne:)