Mama pracuje w domu

Praca zawodowa wykonywana w domu to dla wielu kobiet mających małe dzieci szczyt marzeń. Uważana za idealny sposób łączenia obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem i szansa na samorealizację. Wiele młodych mam chce pracować zdalnie, w miejscu i czasie wybranym przez siebie.

Mama pracuje w domu

Nie zdaje sobie jednak sprawy, że rozwiązanie to nie jest wcale idealne. Ma swoje wady. Jak wszystko. Jest dostępne teoretycznie dla każdego, ale sprostać mu mogą jedynie…osoby o pewnych cechach charakteru. Warto mieć to na uwadze, zanim wybierzemy taką możliwość.

Będzie idealnie

Mniej uświadomiona, żeby nie napisać naiwna młoda kobieta, którą swego czasu byłam, może żyć w przekonaniu, że nie ma większych problemów z łączeniem obowiązków domowych z zawodowymi. Zwłaszcza jeśli pracujemy w domu w wybranych przez siebie godzinach.

Nic przecież łatwiejszego: jedną nogą bujamy kołyskę z dzieckiem, a drugą piszemy na komputerze lub wkładamy dziecko do chusty/nosidła i siadamy przed komputerem, przygotowując prezentację.

W ciążowych wizjach wszystko wygląda pięknie. Krótkie przerwy na karmienia, przewijanie, zabawy, a w między czasie praca, po to, by jak mąż/partner wróci do domu, mieć czas dla niego i własnych pasji. Przecież zarówno Ty, jak i On tęskniliście, więc czemu nie spędzić czasu całą rodziną? No i w końcu wszyscy potrzebują chwili wytchnienia, momentu regeneracji.

Jest rozdarcie

Tymczasem piękne wizje, jak to bywa z idealnymi obrazkami, są mocno odrealnione. Naiwne postrzeganie rzeczywistości szybko daje pstryczka w nos i śmieje się z niewiedzy osoby, która nigdy nie musiała opiekować się noworodkiem czy wymagającym roczniakiem.

Zamiast uśmiechniętego bobasa, który zasypia i je „na komendę”, a w między czasie rozkosznie się uśmiecha lub gulgocze po swojemu w łóżeczku, często trzeba się mierzyć z tym, co zna każda mama: marudzeniem, bólami brzuszka, oznakami zniecierpliwienia (trudno się dziwić maluszkowi, że nie potrafi docenić widoku pracującej mamy przed komputerem i kiedy tylko może wyraźnie daje o tym znać- łapiąc za monitor komputera lub wgryzując się w udo, wdrapując się na miejsce na kolanach, które przecież należy do nieg0). Ma do tego prawo…A mama? Mama pozostaje rozdarta.

Bo, jak tu logicznie i sprawiedliwie podzielić: pół godziny dla roczniaka i pół godziny na pracę? Pięć minut na pracę i pięć minut na zabawy? Nawet ogromne skupienie i podzielność uwagi mocno lubiącej swoją pracę mamy może nie wytrzymać konfrontacji z rozdartym sercem, kiedy z jednej strony ma się potrzebę czynnego uczestnictwa w  każdej chwili maluszka, z drugiej chce się mieć „własne pole”, czas na pasję, jaką jest praca. Gdzie postawić granicę, jak wygospodarować czas na wszystko i z drugiej strony zrobić to tak, by nie krzywdzić własnego dziecka?

Można oczywiście pracować w nocy lub późnym wieczorem, ale nie każda kobieta potrafi. Czasami zwyczajnie sen nie daje za wygraną i potrzeba odpoczynku jest silniejsza. Szczególnie gdy ma się świadomość, że czeka nas kilka pobudek.

Niedowierzanie i niedocenienie

Oficjalne stanowisko jest takie: „wow, jak świetnie sobie radzisz, to nie może być łatwe, pracować w domu, inni mają tylko pracę, ty masz w tym czasie pracę i dziecko, nie możesz odpocząć od dziecka…oj” lub takie „zazdroszczę ci, masz zdecydowanie łatwiej, dzieci na oku, nie musisz się bać o nie, gdy jesteś poza domem, jesteś panem swojego czasu”. I jeden  drugi komentarz ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Prawda leży gdzieś po środku. Praca w domu nie jest ani łatwiejsza, ani trudniejsza niż praca zawodowa poza domem. Jest po prostu inna. Nie każdy się do niej nadaje. Tak jak nie każdy nadaje się, by być fryzjerką czy piekarzem.

Pracująca w domu kobieta często jest niedoceniana:

  • Taka praca to nie praca…Ja to mam ciężko…
  • Dlaczego w domu jest taki bałagan? Nie zrobiłaś zakupów? (no właśnie, kiedy? Przecież miałam pracować, no i opiekować się dzieckiem)
  • Cześć, będziemy za 5 minut. (niezapowiedziane wizyty, przecież i tak jesteś w domu, to możemy wpaść, co z tego, że w tym momencie akurat pracujesz).
  • Hej, co tam słychać? (telefony o każdej porze dnia i wieczora – można dzwonić, bo i tak nie wiadomo, kiedy pracujesz…)
  • Przyjedziecie na obiad na imieniny babci? (jak odmówić, skoro nie możesz wytłumaczyć, że szef każe. Jesteś sama szefem, więc daj sobie wolne…Przecież możesz. Mąż/Partner jest po pracy – ograniczasz mu kontakty z rodzicami a nam z  wnukiem. Sam Mąż nie pojedzie, ma przecież też żonę, a gdy karmisz piersią, to już w ogóle nie będzie ryzykował, że dziecko zatęskni).
  • Jesteś w domu, to jak dziecko jest chore, Ty się nim opiekuj (wersja – gdy już dziecko idzie do przedszkola/żłobka)
  • Jesteś w domu, to najprawdopodobniej Tobie będzie przeszkadzać bałagan, naczynia w zlewie, nieumyta podłoga (posprzątasz, bo przecież w takim bałaganie trudno się skupić).

Gdy ma się szefa, normowany tryb pracy, pracuje się poza domem, w określonych godzinach, łatwiej wytłumaczyć, czemu nie możemy odwiedzać własnych rodziców czy teściów trzy razy w tygodniu, dlaczego „nie wpadniemy” na obiad, przemierzając 40 km oraz dlaczego nie jesteśmy zachwyceni z powodu niezapowiedzianej wizyty czy musimy skończyć rozmowę przez telefon, bo trzeba zrobić to i tamto.

Pomoc

Gdy mama pracuje poza domem, pomoc w opiece nad dzieckiem jest łatwiejsza. Babcia lub niania zostają z maluszkiem. Wszystko zależy od nich, to na nich spoczywa pełna odpowiedzialność.

Natomiast gdy mama pracuje w domu, oczywiście może udać się do pokoju obok (o ile taki pokój jest), ale…często jest to trudne. Młodsze dziecko „lubi płakać” i trudno się od płaczu odseparować, pracując i pozwalając, by mama czy teściowa uspokajały malca. Oczywiście jest to możliwe, ale im młodsze dziecko i instynkt silniejszy, tym jest to trudniejsze. Gdy malec jest starszy i rozumie sytuację, może sam przybiegać do mamy i domagać się jej obecności. Zwłaszcza jeśli babcia czy dziadek nie znają go wystarczająco dobrze….Dziecko naturalnie „ciągnie” do mamy.

Nawet pomoc ojca dziecka może być kłopotliwa. Mąż może chcieć rozmawiać z żoną, ma przecież do tego prawo, zagadywać ją, czy pytać co chwilę o to, czy maluszka trzeba nakarmić, czy położyć spać, a może zabrać na spacer. Za każdym razem mama pracująca w domu, zwłaszcza w mieszkaniu, w którym niezależnie od miejsca, w którym się znajduje słyszy wszystko, co się dzieje  – pozostaje z jednej strony w pracy, z drugiej w domu. Może mieć trudność ze skupieniem się. Wychodząc do pracy, można się od wszystkiego odciąć.

Poza tym praca w domu to też inne ryzyko: trudność z oddzieleniem życia prywatnego od zawodowego. Osoby wychodzące z pracy mogą zamknąć drzwi i teoretycznie pozostawić za nimi wszystkie sprawy z nią związane. Natomiast mamy pracujące w domu, muszą liczyć się z tym, że zawsze w zasięgu wzroku pozostaje laptop, książki czy materiały związane z pracą. Dla osoby bardzo lubiącej swoją pracę czy pracoholika…może być to problem nie do przeskoczenia. Poza tym rzadko ma się szansę pracy kilka godzin, nieprzerwanie pod rząd, co jest plusem i minusem. Pozwala odpocząć w między czasie, ale też często wydłuża realny czas poświęcony na dane zadanie.

Partner

Nie jest tak, że praca w domu to sama udręka i kłopoty. Ma ona bowiem wiele plusów, o czym powszechnie wiadomo. Wymaga ona jednak wyrozumiałości, samozaparcia i dyscypliny. Wszystko to trzeba znaleźć w sobie…i w partnerze.

Wyrozumiały partner, który rozumie, że kobieta pracująca zawodowo w domu nie może jednocześnie gotować, sprzątać i wykonywać absolutnie wszystkich obowiązków związanych z domem i dzieckiem to podstawa. Kluczem do sukcesu jest partnerstwo w związku. Jest również wytłumaczenie wszystkim dookoła, na czym polega praca w domu i uświadomienia prostego faktu, że kobieta pracująca zawodowa obok dziecka potrzebuje wsparcia i zrozumienia. Sama w sobie musi odnaleźć siły i wypracować swój własny system. Nie każdy to potrafi.

Trzeba zrozumieć atuty i minusy związane z tą formą pracy, znaleźć wyjście awaryjne na wypadek choroby czy niespodziewanej okoliczności, kiedy trzeba skończyć ważny projekt. Podobnie jak to jest w przypadku mam pracujących poza domem – trzeba mieć na uwadze plan a i b. W domu należy przeznaczyć na każde zadanie więcej czasu i wziąć pod uwagę niespodziewane okoliczności, nie pozostawiając nic na ostatnią chwilę.

Można pracować w domu i mieć z pracy satysfakcję. Trzeba jednak odnaleźć w sobie siłę, by wiedzieć, kiedy odmówić dziecku i zamiast ukoić płacz, z poczuciem, że zrobi się to najlepiej na świecie, oddać malca pod opiekę taty/babci czy opiekunki. Dać im szansę a sobie czas na pracę. W ten sposób jest szansa, że układ się sprawdzi.

A Wy pracujecie w domu? Chciałybyście pracować w domu?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.*

  1. Asia

    praca w domu nie jest doceniana, wiem coś o tym, wiele razy słyszałam, że ja nie pracuję, że co ja mam do roboty, od najbliższych, ato, że nie wychodzę z domu, nie znaczy, że nie pracuje

    • Malina

      To prawda. Zwłaszcza jak nie przynosi dużych dochodów.

  2. xxx

    W życiu nie chciałabym pracować w domu. Chodzę do pracy również po to, by spotykać się z ludźmi, a zamykanie się w czterech ścianach nie jest zdecydowanie dla mnie, nie rozumiem kobiet, które tak robią, ale rzecz jasna każdy sam decyduje. ja po prostu bym takiej możliwości nie wybrała

  3. mama dwójki

    Jaka praca w domu? To żart? Znalezienie pracy, którą można wykonywać w domu graniczy z cudem. W grę wchodzi własna firma, a do tego trzeba mieć niezły kapitał i super pomysł

  4. Piotr

    Jakakolwiek praca byle praca. Kobieta, która nie pracuje wariuje!

  5. Malina

    To prawda. Zwłaszcza jak nie przynosi dużych dochodów.

  6. Magik

    świetny artykuł, cała prawda, jakby o sobie czytała :D

  7. agatam

    Drogie Panie i Mamy:) Też jestem mamą, dwulatka. Spróbowałam swoich sił w programie partnerskim. Nie miałam worka pieniędzy na inwestycje, masy wolnego czasu, partnera pod ręką ani super pomysłu. Zaczynałam od zera, nie wiedziałam nic o marketingu sieciowym ani e-biznesie. Trafiłam na super ludzi, którzy pomogli mi wystartować. Połączyłam przyjemne z pożytecznym, bo polecam program fitness, z którego sama korzystam. Praca w domu jest dla mnie jedynym rozwiązanie, ponieważ nie mam z kim zostawić syna i niestety nie mam przedszkola pod ręką.
    Wejdź i zobacz, może Ci się spodoba.

  8. Melka

    Cześć,
    Ja przerabiałam pracę w domu z dziećmi. Jest dokładnnie tak jak w artykule!:-) Przy pracy terminowej/projektowej pozostają wieczory i noce, a organizm się buntuje, bo też musi się zregenerować.
    Poszłam więc na etat, rano pobódka przed 6.00, pospiech, dzieci do szkoły, przedszkla, biegiem do pracy. Z pracy wyść punktualnie nie sposób, więc biegiem, bo świetlicę w szkole zamkną, szybko. Potem zabrać najstarszą córkę z treningu poza szkołą, jest już 19.00. Prędko do domu. Zakupy? Cholender, no to po drodze do sklepu, bo przecież
    kanapki do szkoły trzeba zrobić, no i może coś zjeść na kolację? Wpadamy do domu jest blisko 20.00, lekcje, mycie, kolacja.. Oj, nie było krasnoludków, nikt nie posprzątał po śniadaniu! Jaki bajzel… Szczerze? MAM DOŚĆ!
    Mam dość ciągłego pospiechu i tego, że nie mam czasu dla dzieci ani dla siebie. Od poniedziałku do piątku wieczny pospiech, w weekend ogarnianie mieszkania i próba nadgodnienia wszystkich prywatnych spraw..