Mama po godzinach. Kobiece pasje. Historia Uli

Kiedy po kilku miesiącach oczekiwań rodzina powiększa się, uporządkowany dotąd świat zaczyna wymagać gwałtownej reorganizacji. Zmienia się hierarchia priorytetów, a wolny czas, który kobieta może poświęcić samej sobie, staje się luksusem. Z czasem, gdy dziecko nie wymaga nieustannej opieki dawne lub zupełnie nowe hobby wraca do łask i pozwala chociaż na chwilę oderwać się od pieluszek, zupek, kupek, kolek i bolesnego ząbkowania.

Wiele z nas przedkłada domowe obowiązki nad własne przyjemności, które z czasem stają się tylko miłym wspomnieniem. Chociaż nasi partnerzy są coraz bardziej świadomi tego, jak bardzo potrzebujemy, by odciążyli nas w niektórych obowiązkach, to wciąż wiele kobiet przyjmuje postawę ,,żony domowej”, męczennicy, która cierpi w imię idei Zosi Samosi. A jednak są wśród nas kobiety, mamy, partnerki, które potrafią w wolnej chwili oddać się swoim pasjom. Szyją, malują, tworzą oryginalną biżuterię, piszą opowiadania, albo pieką prawdziwe cudeńka. Niektóre z nich umiejętnie łączą hobby z pracą i decydują się na otworzenie własnego biznesu. Małymi kroczkami pozyskują klientów i wypełniają rynkową niszę czymś wyjątkowym. Możliwość rozwoju na wielu płaszczyznach, nie tylko tych związanych z rodzinnymi obowiązkami, sprawia, że są spełnione i mają siłę stawić czoło niepowodzeniom losu.

Historia drutami pisana

Wszystko zaczęło się od szkatułki wypełnionej włóczkami, drutami oraz szydełkiem. Ten zestaw ręcznych robótek najpierw trafił do starszej siostry Uli. Po kilku nieudanych próbach nastolatka postanowiła porzucić nietrafiony prezent i oddać się hobby, które było bardziej adekwatne dla dziewczyny w jej wieku. Tymczasem zawartość niewielkiej drewnianej skrzynki zainteresowała uczęszczającą wówczas do szkoły podstawowej Ulę. Talent drzemiący w jej palcach wymagał pomocy kogoś obeznanego w temacie. Pozalekcyjne zajęcia techniczne okazały się strzałem w dziesiątkę. Domowa biblioteczka powiększała się o popularne w tym czasie zeszyty z interesującymi ściegami, Ula zaś z dumą prezentowała na sobie własnoręcznie wykonane szaliki, rękawiczki, a nawet swetry.

Szydełko kontra skrzydełko

Praca w znanej restauracji, randki z mężczyzną, który później włożył na jej palec złotą obrączkę oraz pojawienie się na świecie długo wyczekiwanej córeczki odrobinę zepchnęły na dalszy plan hobby. Gdy Emilka, córka Uli, zaczęła być bardziej samodzielna, wolny czas spędzany nad ciekawą książką, przed monitorem komputera, wśród znajomych oraz na romantycznych kolacjach z mężem, z racji swej powtarzalności przestał wystarczać naszej bohaterce. Potrzeba tworzenia czegoś kreatywnego, co jednocześnie będzie wyzwaniem, ale i sposobem na odstresowanie się i wyciszenie po dniu pełnym wrażeń, sprawiła, że przeglądane z nostalgią pudełko z szydełkiem i drutami wraz z niektórymi ręcznie wykonanymi pracami wróciło do łask. Odtąd codziennym rytuałem dla Uli stało się dzierganie. Skarpetki, czapeczki oraz opaski dla córki prezentowały się wyśmienicie na małej modelce, dla jej mamy zaś były najlepszą formą reklamy. Wkrótce znajomi oraz członkowie dalszej rodziny zaczęli składać pierwsze zamówienia.

A co na to Mąż Uli? „Twierdzi, że posiadam niezwykłe zdolności. Cieszy się, że mam hobby, gdyż wówczas w wolnym czasie on może się zająć swoją pasją, którą są gry komputerowe… – mówi  z uśmiechem Ula – Moja siostra natomiast uważa, że to nie sprawiedliwe, że cały talent przeszedł tylko na jedną z sióstr (śmiech) Natomiast mama i teściowa zachwycają się moimi rękodziełami i reklamują je znajomym jak tylko mogą. Z kolei koleżanki zgodnie twierdzą, że nie wyglądam na taką co „dzierga” jak ich babcie…”

Tygrys, a może sowa? Oto jest wyzwanie

Internet pozwalał nie tylko śledzić trendy obowiązujące w szydełkowej modzie, ale przede wszystkim stał się sposobem dotarcia do nowych klientów. Ula inspiracji do kolejnych projektów szukała w specjalistycznych książkach, a także wśród kobiet, bloggerek, które podobnie jak ona pasjonowały się włóczką i drutami. Z czasem zrobienie czapki, która do złudzenia przypominała żabę albo sowę przestało stanowić jakikolwiek problem. Delikatne, miękkie w dotyku i przyjemnie ciepłe buciki trafiały do mam nowonarodzonych dzieci, uświetniały ubrania do chrztu, były ozdobą rodzinnych sesji zdjęciowych. Kiedy skończył się urlop macierzyński, Ula rozpoczęła poszukiwania nowej pracy. Stres związany z kolejnymi rozmowami kwalifikacyjnymi znikał, gdy brała w dłoń szydełko.

Szczęście drutami dziergane

Tak jak dla średniowiecznego rycerza miecz był przedłużeniem ręki, tak dla Uli narzędzia z odziedziczonej po siostrze szkatułki stały się nieodłącznym elementem życia.
Rękodzieła Uli cieszą się dużym uznaniem nie tylko dlatego, że są jedyne w swoim rodzaju, lecz przede wszystkim tworzone na specjalne zamówienie, zgodnie z wytycznymi klientów. Chociaż, jak przyznaje, przytrafiają się niewielkie nieporozumienia, które wynikają z tego, iż niektórzy ludzie nie potrafią podjąć ostatecznej decyzji odnośnie wzoru lub koloru zamówionej rzeczy i kilka razy zmieniają pierwotną koncepcję. Czasami zdarza się, że klient mimo wskazówek Uli, dokona złego pomiaru główki dziecka i wykonana czapka okaże się za mała. Niekiedy wina leży po stronie pasmanterii, bądź sklepu w którym Ula zamawia materiały, które nie są dostępne na czas.

Pierwszy sprawdzian z pasji? Ula przyznaje, że największym wyzwaniem było dla niej wykonanie czapeczki dla dziecka, które jeszcze nie przyszło na świat. Nosząca pod sercem swoje pierwsze maleństwo kobieta była przekonana, że Ula znakomicie wywiąże się z zamówienia. ,,Niezmiernie się stresowałam podczas dziergania, gdyż nie znałam rozmiaru główki niemowlaka… Czapka „jagodowa” okazała się jednak idealnie dopasowana”- wspomina bohaterka artykułu.  Obecnie kobieta pracuje nad opaskami i czapką ze zwierzęcym motywem. Zdradziła mi, że ogromną radość sprawiają jej chwile, gdy zauważa podczas spaceru z córką dziecko, które ma na sobie część garderoby, którą sama wykonała.

Na problemy szydełko

Największym konkurentem ręcznych robótek jest zmęczenie, kiedy dłonie odmawiają posłuszeństwa, a w głowie myli się liczba oczek w danym rzędzie. Czasami też perspektywa spędzenia wieczoru przed telewizorem z ukochanym mężem staje się bardziej pociągająca od nawet najbardziej wyszukanego projektu. Jednak rodzina i przyjaciele są dla Uli nie tylko wsparciem, ale również najlepszą motywacją do szydełkowania i dziergania. Są dumni z jej prac i wśród znajomych rozpowszechniają informację o tym, że znają kobietę, która z ręcznych robótek uczyniła swoją pasję.

Pomysł na biznes?

Ula nie traktuje swojego hobby jak intratnego interesu. Ilość czasu, którą poświęca na wykonywanie zamówień nie pozwala jej na założenie działalności i traktowania swojego rękodzieła jako głównego źródła dochodu. Ponadto ceny jej wyrobów, które kształtują się w granicach 10-30zł nie byłyby wówczas tak korzystne. Jak sama podkreśla dzierganie i szydełkowanie jest przede wszystkim pasją oraz sposobem na wyciszenie się po intensywnie przeżytym dniu.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. olka olka

    Te czapki są po prostu świetne! Gratuluję talentu!!!

  2. Agusia Agusia

    Wszystkie pokazane tutaj wyroby są bardzo ładne :) Fajnie że oprócz dziecka znajduje się czas na pasje i na to by trochę na tym zarobić :)

  3. Ula Ula

    Bardzo dziękuję :) Cieszę się swoją pasją bo oprócz tego, że bardzo to lubię to mogę faktycznie trochę zarobić ;)

  4. Asia Asia

    Piękne rękodzieła ! Zamawiałam u Uli buciki na prezent dla nowonarodzonych bobasków i za każdym razem był to strzał w dziesiątkę – szczególnie polecam buciki na chrzciny – coś pięknego!!!
    Ula jesteś wielka i masz talent do dziergania :-)
    Pozdrawiam
    Asia

  5. Kazimiera W Kazimiera W

    Kiedy byłam mała wierszyki czytałam w poezji Tuwima Brzechwy wprost kochałam
    i ciągle marzyłam że kiedyś być może też poezję będę uprawiać mój Boże.
    Próbowałam pisać lecz nie wychodziło,aż pewnego razu tak mi się przyśniło
    że kiedy mój język będę szlifowała na pewno wierszyczki co śmieszą pisała.
    Śmiali się z mych wierszy Pismakiem nazwali jeszcze Gryzipiórek głośno wtórowali,
    ja nie poddawałam i wciąż i wciąż piszę i często pochwały od krytyków słyszę.
    Choć Brzechwą Tuwimem ja nie jestem wcale,czasem doceniają choć chciałabym stale.
    Ufam że spełniły się moje marzenia zatem Autoportret niechże Ktoś ocenia.
    AUTOPORTRET
    Przyznam się Wam szczerze że ja człek nie stary
    choć brakuje zęba noszę okulary,
    Siwieją mi włosy łopatki odstają
    Odciski na palcu bardzo dokuczają.
    Skóra na mej szyi troszeczkę wiotczeje
    Sadełko na brzuchu,kręgosłup się chwieje.
    Dowcipu,humoru można mi zazdrościć,
    Dobre ciasta piekę ludzi lubię gościć.
    Gdy wśród tłumu idę wiele się nie różnię
    Kroczę na dwóch nogach jedną stawiam później.
    Ale oprócz tego muszę się pochwalić
    Wciąż piszę i piszę i chcę to ocalić.

    Teraz Nasz kochany Filipek stał się inspiracją do pisania bajeczek, oto jedna z nich:
    Dzień wigilijny
    W dzień wigilijny Filipek gwiazdki wypatruje
    wie że gdy wzejdzie na niebie prezenty zwiastuje.
    Chociaż choinka ubrana opłatek na stole
    lecz że brak prezentu pod nią ma bruzdy na czole.
    Z kuchni czuje zapach barszczu i smażonej ryby
    pewnie w barszczu będą pływać bardzo smaczne grzyby.
    Lecz myśli ciągle wracają czy Mikołaj Święty
    dziś przyniesie mu prezenty jakże jest przejęty.
    Powodem list napisany i gdzieś zagubiony
    Pewnie Mikołaj nie przyjdzie bardzo jest zmartwiony.
    Chciałby też by Staś i Frania oraz chora Krysia,
    wszyscy prezenty dostali ot chociażby misia.
    Dłuży mu się to czekanie oczka przymykają
    czy Mikołaj z gwiazdką przyjdzie – myśli zasypiają.
    Usnął, śni że coś zajada, nie to nie jest czekolada,
    je szyneczkę trochę sera, za owoce się zabiera
    jeszcze wypije kakao i wyruszy w drogę śmiało.
    Ale wcześniej rozplanuje prezenty wy podpisuje
    by nie tracić ani chwili dzień wystarczyć musi mili.
    Ach, do szopy musi skoczyć po oliwę aby w nocy
    sanie były wyślizgane do jazdy przygotowane.
    Wkładki zapomnieć nie może z piętami byłoby gorzej,
    gdyby nie włożył do buta – droga przed nim lodem skuta.
    Teraz pewny jest że zdąży do zmroku ziemię okrąży
    odwiedzi wszystkie maluchy, prezenty da pod poduchy.
    Pod choinkę poukłada do skarpety też powkłada
    za komodę czy pod drzwiami już cieszy się z dzieciaczkami.
    Nagle mama zawołała że cud gwiazdeczkę ujrzała,
    zerwał się Filipek raz dwa, cóż to śnił, czy ten sen prawda?
    Widzi gwiazdę pięknie świeci, prezenty będą dla dzieci?
    Tak, pod choinką jest miś zatem był Mikołaj dziś,
    a on przespał i śnił cuda – Mikołaj to nie ułuda.

  6. anka484 anka484

    Fajna sprawa z powrotem bądź odkryciem swojego hobby na nowo.
    Macierzyństwo bardzo zmienia zmieniają sie priorytety czasem do głosu dochodzi dawno zapomniana rzecz która nas kiedyś bardzo cieszyła przy jej wykonywaniu czułyśmy że to jest to ale brakowało nam „śmiałości” żeby sie tym zając na poważnie:)
    Dla mnie takim momentem była ciąża prawie całą ciąże byłam na zwolnieniu i to była dla mnie taki czas. Cza który pozwolił mi na nowo spojrzeć na siebie i na swój zawód.

  7. OlkaG OlkaG

    Ja w życiu nie miałam w rękach drutów… Z haftowania na Technice miałam 3+… Zazdroszczę talentu i pasji!

    • Dorota Dorota

      Ja niestety miałam (niestety dla włóczki) wyszedł mi tylko dość dziwny, bo krzywy szalik…poza tym wolałam robić na szydełku. Dzisiaj już nic z tego nie pamiętam. :)

  8. MartaB MartaB

    Pozazdroscic talentu i… cierpliwosci. Mnie takie zajecia w szkole wyprowadzaly z rownowagi:) Piekne reczy wychodza z tej pasji:)