Mama bloguje

Prowadzenie bloga to coś więcej niż pisanie. Więcej niż dodawanie zdjęć i ich komentowanie. To tworzenie wirtualnego pamiętnika i poradnika, do których z chęcią się wraca. To miejsce, w którym często zmęczona i zestresowana mama łapie oddech i znajduje dystans. Tak, jak bohaterka wywiadu – Hafija.

 

Co Cię skłoniło do tego, by prowadzić własnego bloga?
Hafija: Mój pierwszy blog był zupełnie nie-dzieciowy. Prowadziłam go na długo zanim zaszłam w ciążę. Fakt, że spodziewam się dziecka sprawił, że postanowiłam podzielić się tą radością „ze światem” i pisać o moich ciążowych wzlotach i upadkach oraz okrasić to garścią przydatnych informacji, z których mogłyby korzystać inne mamy albo ja np. przy drugim dziecku. Miał to też być taki pamiętnik ciąży i nosiłam się z zamiarem zamknięcia go po urodzeniu Gabrysia, ale okazało się, że jest o czym pisać i po porodzie…

To jakiej tematyki blog był pierwszy, zanim pojawił się ten o macierzyństwie?
To był blog trochę o rękodziele, trochę o gotowaniu.

Nadal go prowadzisz?
H: Czasem nadal zamieszczam tam posty, jeżeli mam czas coś własnoręcznie stworzyć.

Masz czas i chęć, by po mocno męczącym dniu dodawać notki?
H: Chęć jest zawsze, z czasem bywa już gorzej. Często „blogowe” myśli nachodzą mnie w nocy. Chwytam wtedy swój telefon i bloguję mobilnie, a rano po prostu przenoszę to na komputer i publikuję. Jeżeli jest jakiś ciekawy temat, coś mnie zainspiruje do pisania, to nie ma takiego zmęczenia, które mnie zatrzyma przed pisaniem.

Blog relaksuje, inspiruje, czy motywuje?
H:Wszystko po trochu. Blog daje możliwość interakcji z innymi mamami blogerkami, daje możliwość „wygadania się”, zwierzenia, jest niejednokrotnie ujściem dla nagromadzonych emocji, daje szanse poznania innych opinii na dany temat. Taka wymiana poglądów działa niejednokrotnie oczyszczająco i kojąco dla zdenerwowanego rodzica. Zarówno lektura jak i pisanie bloga sprawia często, że możemy zastanowić się nad swoim postępowaniem, znaleźć rozwiązanie problemu, który do tej pory wydawał się nie do pokonania.

Czy zaprzyjaźniłaś się z innymi mamami za pośrednictwem strony?
H:Myślę, że ciężko tu mówić o przyjaźni, bo przyjaźń to coś więcej niż „wspólne blogowanie”. Mam tylko dwie przyjaciółki w swoim życiu, z którymi się znam już wiele lat i sporo razem przeszłyśmy.  Wśród blogujących mam mam kilka bardzo dobrych koleżanek, z którymi mogę spokojnie pogadać prywatnie na różne tematy, ale tym znajomościom daleko do takiej prawdziwej przyjaźni, jednak zawsze mogą się one w taką przerodzić. Bardzo sobie wszystkie moje blogowe koleżanki cenię i żałuję czasem, że znamy się w większości tyko „z monitora”. Jeżeli są  okazje do spotkania w prawdziwym życiu, to korzystam z nich jak tylko mogę.

Dlaczego ciąża to przereklamowany stan?
H: Ciąża to piękny stan. Ciąża to jedyne w swoim rodzaju przeżycie dla każdej kobiety. Ciąża zmienia ciało, zmienia stan umysłu (to chyba przez hormony ). Pewnej fizjologii ciąży próżno szukać w reklamach bielizny ciążowej. Ja nagle z kobiety aktywnej, sprawnej stałam się powolną „babą”, która jak nigdy przedtem musiała biegać pomiędzy lekarzami i badać się co chwilę. Jeżeli do ciąży fizjologicznej dołożymy jakiś problem wynikający z tego stanu, to nagle okazuje się, że kobieta musi z wielu rzeczy zrezygnować, niekiedy z wielu rzeczy, które sprawiają jej przyjemność. Nagle trzeba sobie robić zastrzyki, badać poziom cukru, leżeć, łykać pigułki itp itp. Jesteś aktywna, a z dnia na dzień nie tylko pęcherz goni cię do toalety co 10-15 minut, ale żeby wstać z łóżka i dojść do tej łazienki, musisz prosić o pomoc męża, idziesz na zakupy i po 30 minutach masz zadyszkę i nie dajesz rady nieść siatki, baaa czasem nawet torby własnej nie masz siły nieść. Organizm przechodzi rewolucję, nie każda mama zdaje sobie sprawę z tego jak wielką. Oczywiście jest to cena za radość, jaką daje macierzyństwo i mimo że z chęcią ją zapłaciłam, to daleko mi do chwalenia stanu błogosławionego. Myślę jednak, że to bardzo indywidualna sprawa jak kobieta postrzega ciążę.

Jak wspominasz poród?
H: Cudownie, fantastycznie, pełen ekscytacji, radości i bólu. Dla mnie poród był lepszy niż ciąża, sto razy wolę rodzić niż być w ciąży. Często mówię, że poród dla mnie był taką nirvaną, radosne oczyszczenie po trudach stanu błogosławionego. Umysł i organizm funkcjonowały na innym poziomie świadomości. Wspaniałe przeżycie!

Naprawdę? A co z niemiłymi paniami położnymi, zmęczonymi lekarzami i wszystkimi porodowymi „ale”?
H: Nie zwracałam na to uwagi. Uważam, że każdy nawet lekarz ma prawo być zmęczony, mieć problemy i nie musi kłaniać się do pasa rodzącej i uśmiechać sztucznie.  Jak dla mnie położna nie musi być najsympatyczniejszą osobą na sali porodowej (chociaż fajnie jest jak jest), byleby była profesjonalna, bo ona tam nie jest do zaprzyjaźnienia się z rodzącą, a od przyjęcia porodu.

Był jeden człowiek – chyba sanitariusz, który kobietom ze skurczami  pierwszego okresu chodzącymi po korytarzu kazał nieprzyjaznym tonem kłaść się do łóżka i „odpocząć przed porodem” i  o dziwo prawie wszystkie koleżanki z sali przedporodowej, z którymi miałam przyjemność rodzić od razu poszły do łóżka. Ja wolałam chodzić, ruch mi bardzo pomagał.

Miałam za to cudowną (nieopłaconą!) położną i zabawnego lekarza przy porodzie. Byli naprawdę mili i nie tylko wspierali mnie duchowo – cały czas powtarzając jak świetnie mi idzie — ale gładko przeprowadzili moje ciało przez poród.

Co Cię najbardziej zadziwiło, gdy urodził się Twój Synek?
H: Że ma niebieskie oczy. „Jak to tak?” pomyślałam. „Ja mam czarne, mąż ma czarne, a tu Gabryś ma niebieskie.”  haha
A poważnie, to że można kogoś kochać tak mocno od pierwszej chwili, w której się go zobaczyło. Że ta miłość do tego malusieńkiego człowieka jest taka ogromna i taka bezwarunkowa i taka natychmiast. Potem zaczyna już zadziwiać wszystko: każdy nowy gest, nowy dźwięk, nowa umiejętność.

Najpiękniejsza dotąd przeżyta chwila macierzyństwa?
H: Nie ma takiej jednej. Każda jest piękna i jedyna w swoim rodzaju, a że dziecko zmienia się z dnia na dzień, to zanim ta wczorajsza zagrzeje miejsce jako najpiękniejsza to już pojawia się następna.

Jak może sobie uprościć życie współczesna matka? Masz dla nas jakieś proste rady?
H: Chyba każda mama kombinuje, by dać radę, bo lekko nie jest…oj nie… Zakupy przez internet – spożywcze, ubraniowe, zabawkowe, higieniczne, wszystko można kupić on-line i przywiozą ci o ustalonej godzinie do domu. Nawet do apteki nie trzeba specjalnie ganiać.
Polecam też poszukanie przychodni prywatnej z POZ i pediatrią w NFZ. Bardzo często można w ten sposób ominąć długie terminy i kolejki. Ja dojeżdżam do swojego lekarza parę kilometrów, ale jak zadzwonię o 11 to o 15 mam wizytę.
Chwalę sobie robienie badań i analiz dzieci bezpośrednio w laboratorium, a nie przez przychodnię, można wynik dostać tego samego dnia po kilku godzinach.

Jeden z ostatnich wpisów poświęciłaś strachowi towarzyszącemu matkom każdego dnia: o zdrowie dziecka, o jego przyszłość, prawidłowy rozwój… Czego najbardziej się boisz?
H: Nie umiem tego sprecyzować – boję się o dziecko, jak każda mama. To co może mojemu dziecku zaszkodzić jest największym strachem.

Masz swoje rodzicielskie hity lub kity?
H: Karmienie piersią to dla mnie hit numer jeden, chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego…

Hit numer dwa współspanie z dzieckiem, fantastyczna sprawa – polecam każdej mamie.

Wózek dwa (a nawet gorzej – trzy) w jednym i stojący przewijak to dla mnie kity. Ten pierwszy następnym razem kupię oddzielnie. Spacerówka powinna być inna niż gondolka – fakt sama wybrałam sobie wózek, ale dopiero po zmianie gondoli (która była świetna), zrozumiałam, że spacerówka powinna mieć podwozie innego rodzaju. Fotelik do auta trzeba kupować z głową, rozeznać się w crash testach, a nie brać wszystko na raz z wózkiem bo np. jest taniej.
Przewijak jako oddzielny mebel po prostu uważam za zbędny i można się bez niego świetnie obejść.

Wyobraź sobie, że cofasz czas – czy coś zmieniasz? Jesteś bardziej zasadnicza, wyluzowana, trzymasz się sztywno zasad, czy odpuszczasz?
H: Nie stresuję się tak każdą „kupką”, a w ciąży nie biegam po tylu lekarzach…resztę zrobiłabym tak samo.

 

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. AnnaR AnnaR

    Witam, czytam na bieżąco bloga Hafiji i sama też prowadzę własnego. jestem teraz w ciąży i mam blogową historię identyczną z Hafiją. najpierw gotowanie, zdjęcia, jakieś testy kosmetyków. a teraz powoli zaczynają się pojawiać też wątki ciążowe, i podejrzewam że po porodzie też będe miała o czym pisać :))))

    • sosrodzice sosrodzice

      Cześć AnnaR, dzięki za komentarz. Życzymy szczęśliwego rozwiązania i wiele inspiracji do pisania! :)