Mały savoir-vivre na święta

Święta to okres obfitujący w przyjęcia i wizyty. Odwiedzamy rodzinę, przyjmujemy gości. Wiemy doskonale w jaki sposób wydawać przyjęcia, jakich sztućców użyć, w jakiej kolejności podawać potrawy, oraz jak dopasować wino do dań. Znamy powinności  gospodarza jak i obowiązki gości. A co z naszymi dziećmi? Czy zasady savoir-vivre’u dotyczą maluchów? Oczywiście! W pewnym stopniu…

Elegancja

324438W wigilijny wieczór nie siadamy do stołu w dresie i skarpetkach. Tego raczej nie trzeba nikomu tłumaczyć. Ta zasada dotyczy również naszych dzieci. Naturalnie, nie musimy kilkulatka „pakować” w taliowany garnitur z angielskim rozcięciem, ale powinniśmy zadbać o to, aby strój malucha był odświętny. Niech w ten szczególny wieczór dzieciaki zobaczą i poczują różnicę. Dziewczynki w pięknych sukienkach, mali dżentelmeni w stylowych koszulach. Bawełnianym dresom (choć lubimy) w ten wieczór mówimy zdecydowane nie! Odświętny strój pokazuję dzieciom, że wigilia to ważny wydarzenie, sprawia, że czują się jego częścią. W końcu, mama i tata również ubrali się piękniej i staranniej niż zwykle.

A przy stole…

Suto zastawiony bufet. Ryby, mięsa, sałatki, pierogi. Czego tylko dusza pragnie. Aż tu nagle …tu nie ma nic do jedzenia. Ja chcę parówkę z keczupem! –tego typu zdarzenia to niestety plaga. Oczywistym jest, że dorosłe wigilijne menu nie dotyczy niemowląt oraz małych dzieci (a potrawy z grzybami również tych starszych)oraz niektórych alergików. Co jednak zrobić z sześcio- siedmiolatkiem, który „niczego nie lubi” ? Nie powinniśmy pozwalać na to, aby starsze dzieci (maluchom więcej wybaczamy) wprawiały w zakłopotanie tego typu zachowaniem. Jeśli jesteśmy gośćmi, takie zachowanie może sprawić gospodyni przykrość, a nas zawstydzić. Starsze dziecko powinno już wiedzieć, że to po prostu niegrzeczne. Tłumaczenie i wpajanie zasad kulturalnego zachowania na co dzień pozwoli uniknąć tego typu „wpadek” podczas ważnych kolacji. Naturalnie, nie da się cofnąć czasu i działać wstecz. Jeśli wiemy, że dziecko jest zdolne do takiego zachowania, że będzie wybrzydzać, a na koniec i tak nie zje niczego ze stołu, po prostu… dajmy mu kolację wcześniej. Nie będzie głodne, więc oszczędzi kłopotliwej sytuacji. Z całą pewnością chętnie zje deser.  Dziecku nic nie będzie i nie damy mu okazji aby pokazało się ze „złej” strony.

Technologii mówimy nie!

Tablety, telefony, telewizor- to wszystko wyłączamy podczas kolacji i przyjęcia. Nie klikamy w dotykowe ekrany i nie pozwalamy na to samo dzieciom. Oczywiście, łatwo włączyć maluchowi kreskówkę i cieszyć się spokojem, jednak byłoby to ze wszech miar szkodliwe. Po pierwsze izolowałoby dziecko w wieczór, w który tradycyjnie liczy się rodzina i wspólnota. Po drugie, uczyłoby je niestosownego zachowania. Jeden wieczór w roku wytrzymamy bez zdobyczy technologii. Pokażmy naszym dzieciom, co jest w ten dzień najważniejsze.

Prezenty!

No cóż, w tym punkcie niczego nie da się od dziecka wyegzekwować. Emocje towarzyszące rozpakowywaniu paczek są ogromne. Radosnego krzyku nie da się powstrzymać. Zdarza się też, że rozczarowane dziecko wykrzyknie: nie chciałam takiej lalki, ja chciałam syrenkę! Nic na to nie poradzimy. Nie jesteśmy w stanie ( i dobrze) zapanować nad szczerą reakcją w tak ważnej materii. Dzieci nie potrafią udawać. Co zatem możemy zrobić jako rodzice, aby w przyszłości dziecko potrafiło przyjmować prezenty? Dać przykład! Przyjmowanie prezentów jest sztuką, niestety ostatnimi czasy podupadłą. Zewsząd otaczają nas reklamy „trafionych” prezentów, w Internecie królują rankingi znienawidzonych upominków, a ludzie masowo wymieniają podarki w sklepach. Jak zatem przyjmować prezenty, aby nauczyć tego dzieci? Po pierwsze rozpakować tuż po otrzymaniu. Nie odkładamy na bok (wyjątkiem są przyjęcia urodzinowe, brzuszkowe itd. na których otwieramy wszystkie prezenty „komisyjnie” -pokazując zawartość poszczególnych paczek zebranym gościom).

Po drugie, okazujemy radość i wdzięczność. Tak, to może przychodzić z trudem, zwłaszcza, jeśli po rozpakowaniu naszym oczom ukazuje się szkaradny wazon, lub sweter, który „gryzie” od samego patrzenia. Uznajmy, że darczyńca miał jak najlepsze intencje (przecież zazwyczaj tak właśnie jest) i doceńmy je. Niech nasze dzieci widzą, że doceniamy każdy prezent. Przecież ktoś włożył w niego pracę, pieniądze, starannie zapakował, chciał sprawić nam przyjemność. Nawet jeśli prezent jest wybitnie nie w naszym guście, nie mówmy o tym przy dzieciach. I nie wymieniajmy nietrafionych podarunków. Ciocia, która do jedwabnej apaszki dołożyła zapewnienie, że ma paragon, więc jeśli ci się nie podoba, to możesz wymienić, nie zasługuje na to, aby usłyszeć, że jej starania by sprawić ci radość spełzły na niczym. Oczywiście, nie musisz używać czegoś, co ci nie odpowiada, możesz (odczekawszy nieco) wystawić zbędne gadżety na aukcji, wymienić. Dyskretnie.

Wigilia to dla większości Polaków najważniejsza kolacja w roku. Przygotowania do niej trwają naprawdę długo. Wybieranie prezentów, sprzątanie, gotowanie-innymi słowy, ogrom pracy. Nie zapominajmy w tym świątecznym pędzie o tym co najważniejsze. Nauczmy nasze dzieci celebrowania tego podniosłego wydarzenia. To bardzo ważne, jeśli chcemy zachować uroczysty charakter tego wieczoru. Jeżeli będziemy zbytnio pobłażali i przymykali oko na niewłaściwe zachowanie dzieci, a przy tym nie damy prawdziwie dobrego przykładu, za kilka lat nasze maluchy wyrosną na roszczeniowe nastolatki, dla których wigilia to jedynie okazja, aby dostać masę nowych gadżetów.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Mama Mama

    Dzieci powinny poznać zasady właściwego zachowania przy stole, ale nie dotyczy to tylko Wigilii. Co do jedzenia – zawsze znajdzie się coś, co i dzieci zjedzą, na przykład, pierogi:) Poza tym, przygotowując potrawy na wigilijny stół warto pomyśleć o najmłodszych. Wystarczy drobna zmiana i zamiast karpia wybrać filet z innej ryby – taki mały kompromis, jeżeli są dzieci w domu. Barszcz czerwony – też chyba większość dzieci lubi. Nie mam tu na myśli tego, aby wszystko podporządkowywać pod dzieci, ale jeżeli chodzi o jedzenie w wigilię, można trochę pokombinować. W gruncie rzeczy chodzi o to, żeby święta spędzić w miłej, rodzinnej atmosferze.