Lubisz swoje dziecko? O wychowywaniu słów kilka…

Rodzicielstwo nie jest zadaniem dla ludzi o zajęczym sercu. To jedno z najważniejszych wyzwań, jakie stoi przed dorosłymi, rodzicami. Choć jest trudne, może być również bardzo przyjemne, może stanowić źródło niesamowitych przeżyć, które nie są tożsame z niczym innym. Ważne jednak, by polubić swoją rolę i…własne dziecko.

Czy lubisz swoje dziecko?

To oczywiste, że kochasz swoje dziecko. Jednak czy je lubisz? Nie wiesz, jak to sprawdzić? Wyobraź sobie taką sytuację. Leżysz wygodnie w wannie pełnej piany, czytasz książkę, relaksujesz się. Pierwsze zmęczenie minęło. Czujesz, że nabierasz sił i już za chwilę możesz wyjść z łazienki i zająć się czymś innym. Nagle patrzysz za okno i widzisz samochód, z którego wysiada Twoje dziecko z tatą/babcią/opiekunką. Co czujesz? Jesteś zawiedziona/y? Czujesz, że ktoś Ci przerwał pięknie zapowiadający się wieczór?

baby-17327_640To oczywiste, że dzieci bywają marudne, nieprzewidywalne i trudne. No chyba, że Twoje nie ma gorszych dni, to nie czytaj dalej. Warto jednak zrobić wszystko, by czas spędzony z dzieckiem nie był postrzegany jako trudne zadanie do wykonania i by na co dzień, a nie od święta był przyjemnością.

Dziecko to członek rodziny, który nie powinien ograniczać naszej swobody i radości życia. Powinniśmy nauczyć się z dzieckiem żyć w codziennych czynnościach. Niedobrze gdy maluch stanowi dla nas przeszkodę w realizacji własnych marzeń, odpoczynku, regeneracji, czy codziennych czynnościach: sprzątaniu, gotowaniu, czy robieniu zakupów.

Jaki powinien być rodzic?

Oczywiście, są filozofie i teorie wychowywania dzieci, które sugerują nam zaspokajanie wszystkich potrzeb dziecka natychmiast, pozwalanie maluchowi na badanie świata, radosną ekspresję, wyrażanie emocji zawsze i wszędzie, oczekując od dorosłych nieludzkiej cierpliwości i powtarzania setki razy tego samego, aż maluch w końcu zrozumie. Jeśli chcemy żyć zgodnie z ich założeniami, mamy do tego prawo. Pozwólcie jednak, że napiszę: tak wcale nie musi być. Jest też inna droga.

Dobry rodzic to bowiem osoba, która potrafi być:

  • ciepła i życzliwa z jednej strony
  • wymagająca i stanowcza z drugiej.

Osoby, które uważają, że pogodzenie tych dwóch postaw jest niemożliwe, mają ubogą wyobraźnię. Te, które przekonują, że dyscyplina to krzyk i poniżanie, najwyraźniej funkcjonują w karykaturalnym świecie. Tak samo jak ci, co przekonują, że sam dobry przykład wystarczy. Nie wystarczy, bo małe dziecko to nie miniaturka dorosłego!

Najpierw Ty decydujesz

Nie ma nic złego w tym, by dawać dziecku wybór. Jeśli dwulatek wybierze, czy założyć zielone czy niebieskie rajstopki wszystko jest w porządku. Zatrważające jest jednak to, jak wielu rodziców nie widzi w tym nic dziwnego, żeby dziecko decydowało, kiedy i w jaki sposób rodzice mają wyjść z domu oraz kiedy ono samo ma iść do przedszkola: czy danego dnia pobawi się samo, czy z dziećmi, tym samym krzyżując plany pozostałych członków rodziny.

To oczywiste, że w przypadku małych dzieci to rodzice podejmują decyzję. Gdy dziecko dorasta, wraz z jego rozwojem, powinno mieć coraz więcej do powiedzenia. Mylne jest twierdzenie, że wymaganie stosowania się do zasad w przypadku kilkulatków będzie skutkowało wychowaniem bezmyślnego robota! Każde dziecko w naturalny sposób ma bowiem potrzebę podkreślania własnego „ja” i gdy będzie na to gotowe, nauczy się decydować o sobie. Eksperci sugerujący, że jest inaczej, najwyraźniej zapomnieli, czym jest dorastanie….

Nie obawiaj się, że dziecko przestanie Cię lubić!

Rodzice boją się dyscyplinować swoje dzieci, bo obawiają się, że maluchy przestaną ich lubić. Często takie wątpliwości wynikają z poczucia winy związanego z powrotem do pracy, brakiem możliwości poświęcania maluchowi wystarczająco dużo czasu, „konkurencją” ze strony zawsze uśmiechniętych dziadków.

Tymczasem warto sobie uświadomić, że konsekwentni, jasno stawiający granice rodzice, są dla dziecka oazą bezpieczeństwa, najważniejszymi osobami, które nie obawiają się stawić czoła problemom, jakie dziecko napotyka na swojej drodze w trakcie dorastania.

Nie powtarzaj się

Łatwo napisać, trudniej zrobić. Jednak większość z nas powtarza, upomina i przypomina setki razy. Jeśli taka rola nam nie przeszkadza, w porządku. Jednak jest wielu dorosłych, którzy czują się tym znużeni i sfrustrowani. Co wtedy?
Warto sobie uświadomić, że dziecko to nie miniaturka dorosłego.

Dziecko nie zna zasad panujących w świecie, ono dopiero się ich uczy. To rodzic jest od tego, by pokazać, jak funkcjonować w rzeczywistości. Dlatego odwoływanie się do sumienia dwulatka, czy też długie tłumaczenia, dlaczego czterolatek zrobił źle, zazwyczaj wytwarzają prosty schemat w głowie malucha, który w skrócie można określić, jako „blablabla”.

Byłoby wspaniale, gdyby argumenty dorosłych zawsze trafiały do dzieci. Jednak doświadczony dorosły wie, że tak nie jest. Dzieci nie są bowiem niewyrośniętymi dorosłymi. One potrzebują nie tylko przykładu, ale również wyraźnych granic i poczucia, że po ich przekroczeniu spotkają się z wcześniej wypowiedzianymi konsekwencjami.

Dlatego pojedyncze wyjaśnienie i upewnienie się, że dziecko słuchało, wystarczy. Nie ma sensu się powtarzać i prowadzić długich monologów.

Nie obawiaj się reakcji innych!

To, że ludzie komentują, w jaki sposób wychowujemy swoje dziecko nie jest niczym dziwnym ani nadzwyczajnym. Ba, jest typowe.

Dlatego im szybciej uświadomimy sobie, że nie mamy wpływu na to, co kto o nas pomyśli, tym lepiej.

Wychowywanie dziecka jest trudne. Maluch często testuje zasady wprowadzane w życie poza domem. Jeśli otrzyma jasne wskazówki, że to, co aktualne jest w domu, nie różni się od tego, co obowiązuje w miejscu publicznym, przestanie przekraczać wyznaczone granice. Jednak musi mieć szansę sprawdzenia tego!

Co może zrobić dorosły? Odciąć się od myśli, co powiedzą ludzie i zapanować nad swoimi emocjami. Jeśli wpadniemy w wściekłość, pokażemy, że nad sobą nie panujemy, możemy być pewni, że zachowanie, jakie do tego doprowadziło, powtórzy się. To całkiem podobnie jak z odruchami dzieci. Jeśli będziemy zbyt dużą uwagę zwracać na ssanie paluszka, obgryzanie paznokci, czy inne tego typu zachowania, chwilowe czynności staną się przyzwyczajeniem….i kłopotem.

Nie stosuj zasad, do jakich sam nie masz przekonania

Istnieje wiele metod, które służą rodzicom od wieków, pozwalając mądrze wychować dzieci. Każdy rodzic może dostosować je do własnych potrzeb, wybierając te, które będą pasować do jego potrzeb, które będą po prostu mu bliskie.

Najważniejsze, by mieć przekonanie do tego, co się robi. Jeśli bowiem pojawią się w naszej głowie wątpliwości, nie będziemy w stanie ich ukryć przed dzieckiem. Ono pierwsze je odkryje…

Dobry rodzic to nie rodzic, który sprawia dziecku na każdym kroku przyjemność. To rodzic wymagający i ciepły zarazem. Kochający i stanowczy. To człowiek, który bierze odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci, nie pozostawiając tego obowiązku innym!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Baba z Wozu Baba z Wozu

    Masło maślane i w zasadzie…o niczym. Nie sądzę, żeby ten artykuł w jakikolwiek sposób komuś pomógł. Tytuł i wstęp intrygują- a dalej truizm i banał.

    • maria maria

      Mam całkowicie odmienne wrażenie. Artykuł uporządkowany, ciekawy, mnie zainspirował, by jeszcze bardziej się starać wychowywać mądrze dzieci, by nie wierzyć, że to zrobi się samo, że dziecko wyrośnie, obserwując rodziców. Niektórzy na mnie patrzą dziwnie, że wprowadzam zasady i staram się je resptektować…

  2. olka k olka k

    Bardzo ciekawe ujęcie. Wstęp, ja czekam na jeszcze…:) Też jestem za tym, że wychowywanie to podstawa :)

  3. motyka motyka

    Popisuję się! Z wszystkim się zgadzam!

  4. Baba z Wozu Baba z Wozu

    Ależ ja się zgadzam ze wszystkim co jest tu napisane! Tyle,że odkrywcze to to nie jest. Ogólnikowo i to dziwne pytanie w tytule. Jeśli jednak są mamy, które nie wiedziały takich rzeczy, że dziecko to nie dorosły, że dyscyplina nie wyklucza serdeczności i łagodności itd, to dobrze,że tu trafiły.

  5. lula lula

    Problem w tym, że też widze, że rodzice boją się dyscyplinować…Jakby żyli w Norwegii, nie w Polsce. Obawiają się co ludzie powiedzą, że ktoś krzywo spojrzy, zabierze im dzieci….Jest milion powodów, dla których staja sie zbyt poblażliwi, a dzieci wchodzą im na głowę, a potem przestają cieszyć się czasem z nim spędzonym, bo on zamiast być normą, staje się udręką. Potem tacy rodzice nie lubią chwil z dziećmi, oddają je na każdym kroku a to na zajęcia dodatkowe, a to do babć, opiekunek, bo sami nie są w stanie funkcjonować z dziećmi. Dlatego uważam, że trzeba o tym pisać: dużo, że dzieci same się nie wychowają!

    • Baba z Wozu Baba z Wozu

      Ha! bo moim zdaniem, młodzi rodzice zbyt dużą wagę przywiązują do ….wszystkich tego typu porad. Miej słuchać ekspertów, pseudo ekspertów, gazecianych mądrali i przemądrzałych blogowych mamusiek, a więcej…SIEBIE! A co do powyższego artykułu, nadal nie wiem o co chodzi z tym lubieniem dzieciaka:P

      • matylda matylda

        no właśnie Twoja rada też nie na miejscu, bo pod koniec masz: nie stosuj zasad, do jakich nie masz przekonań :) czyli słuchaj, czytaj, ale przetrwam i zdecyduj, czy sie zgadzasz…
        a o lubieniu to oczywiste: jak wychowujesz dziecko, to jest ono „grzeczne” jakkolwiek głupie to słowo, czyli dogadujesz się z nim, czujesz się dobrze w skórze rodzica. dziecko Ci w niczym nie przeszkadza: czyli go lubisz. A jak nie odnajdujesz sie w roli rodzica, nie umiesz lub nie chcesz wychowywac, to kochasz, ale nie lubisz, bo zazwyczaj czas z dzieckiem jest trudny. To kwestia przyznania się do tego, jaka jest prawda…
        Dziwi mnie, że tego nie rozumiesz…

        • Baba z Wozu Baba z Wozu

          Twoje wyjaśnienie dotyczące nielubienia dziecka mnie nie przekonuje, wynika z niego,że nie lubić dziecka mogą tylko kobiety, które nie lubią być matkami. To byłoby zbyt proste. Zresztą, nie chodzi o definicje, ja się tylko zastanawiam, co owo pytanie ma do treści artykułu.

    • Agga Agga

      A ja mieszkam w Norwegii i nie boje sie dyscyplinowac swojego dziecka :) Przy czym trzeba wyraznie postawic gruba kreche miedzy dyscyplinowaniem a przemoca. Nie uzywam przemocy fizycznej, publicznie podniose glos tylko w wypadku, gdy grozi mu niebezpieczenstwo a mnie poniosa emocje. Np. gdy biegnie prosto pod kola auta. Za to nie boje sie, np odbierajac go z przedszkola, stanowczo i spokojnie go zdyscyplinowac czy zwrocic uwage. Bez upokarzania przy innych dzieciach, oczywiscie.

  6. xxx xxx

    dyscyplina dzisiaj to raczej słaba strona, rodzice mają problem a niektórzy w ogóle płyną z nurtem, pozwalają prawie na wszystko.

    • Mama Mama

      Ja czasami nie lubie swojego dziecka, mam tym o mocnym charaterze, testujący nas tam, gdzie sie da, doceikliwe, któremu trudno usiedziec w jednym miejscu…Może dlatego, że mój temperament jest inny. Oczywiście kocham synka, ale czasami mam tego wszystkiego dość.Na pewno winna jest nasza niekonsekwencja i sięganie po różne metody wychowawcze…ale mam silne postanowienie nad tym pracowac.

      • HelowaMama HelowaMama

        To,że czasem masz ochotę oddać małego urwisa choćby…listonoszowi, to chyba nie znaczy,że go nie lubisz. Myślę,że to normalne uczucie, zwłaszcza, kiedy sobie nie radzimy. Ja też przerabiam ostatnio potworne napady złości. Nie wierzę,że istnieje matka, która nigdy nie miewa chwil zwątpienia w których patrzy na dziecko jak na wroga. Jesteśmy tylko ludźmi.

Zobacz również