Leżaczek-bujaczek – jaki wybrać?

Jest wiele gadżetów, które ratują życie rodziców. Czynią je łatwiejszym, gdy oprócz opieki nad maluszkiem, ma się również na głowie inne obowiązki i nie można korzystać ze sztabu chętnych do pomocy osób. Do takiej grupy produktów należy leżaczek-bujaczek, który stosowany rozsądnie ma wiele zalet.

Kontrowersje

Wokół leżaczka-bujaczka narosło wiele kontrowersji. Tak jak wokół wielu innych rodzicielskich gadżetów. Nieporozumienia wiążą się jednak zazwyczaj z nieumiejętnym wykorzystywaniem dobrodziejstw dzisiejszych czasów.
Leżaczek-bujaczek będzie nam dobrze służył, jeśli nie będziemy go używać przez cały dzień, ale maksymalnie kilka godzin w ciągu dnia.

Leżaczek nie powinien bowiem zaburzać prawidłowego rozwoju dziecka, które potrzebuje sporo czasu na naukę przewracania się, samodzielnego siadania, czy raczkowania. Dlatego tak ważne jest, by ten czas maluchowi zapewnić.

Jeśli będziemy pamiętać o tym, co powyżej i nie będziemy traktować leżaczka jako ulubionego fotelu czy kanapy, w którym maluch przebywa pięć godzin z rzędu, to nie ma większych obaw przed jego stosowaniem. Specjaliści zalecają jednak, by przed włożeniem dziecka do leżaczka odczekać okres noworodkowy oraz upewnić się, że dziecko ma zdrowe bioderka (co jest też wskazane przed włożeniem malucha do chusty).

Dlaczego warto?

  • Leżaczek pozwala „odzyskać ręce”.
  • Można go bez problemu zabrać ze sobą wszędzie (także w podróż),
  • Ułatwia pogodzenie opieki nad dzieckiem z innymi obowiązkami,
  • Dzieci zazwyczaj lubią przebywać w bujaczkach,
  • Na rynku są modele, w których maluch sam może się bujać
  • W bujaczku można podawać również posiłki.

 

Leżaczek Fisher Price

Dorota

DorotaLubi dyskutować na wiele tematów. Nie zna tematów tabu. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Model stworzony do rozrywki oraz jednocześnie do uspokajania. Posiada opcję wesołej zabawy poprzez uderzanie stopą w specjalne obszary na siedzeniu, które uruchamiają się, gdy jest zamontowana obręcz z zabawkami. Dźwięki na szczęście można wyłączyć. Początkowo nie sprawdzały się one u nas, bo córka się ich po prostu bała. Dodatkowo leżaczek posiada specjalny przycisk, który uruchamia tryb wibracji: my go włączaliśmy jedynie dla zabawy, jednak na forach często można przeczytać wzmiankę, że delikatne wibrowanie uciszało dziecko i pozwoliło szybko zasnąć. Miało dawać podobny efekt, do tego, które można uzyskać po włożeniu dziecka do samochodu.

Leżaczek posiada specjalne pasty: trzypunktowe, co w przypadku małych dzieci jest wystarczające, ale już bardziej ruchliwych zdecydowanie nie (na rynku są też bujaczki posiadające pięciopunktowe pasy: warto rozważyć ich wybór, jeśli produkt ma nam służyć przez dłuższy czas).

Leżaczek przeznaczony jest dla dzieci do 9 kilograma, od trzeciego miesiąca życia. Gdy maluch nauczy się sam siadać, należy przestać go używać, ponieważ leżaczek się niebezpiecznie przechyla, co grozi upadkiem.
Plusem jest niewątpliwie to, że dziecko samo może wprowadzać w ruch bujaczek, poprzez kopanie nóżkami. Rodzic nie musi towarzyszyć maluchowi, wprowadzając w ruch fotelik. To niewątpliwie bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie, jednak do czasu aż dziecko zacznie siadać. Później stanowczo odradzam korzystanie z tego produktu!

Leżaczek-bujaczek Cudowna Planeta Fisher Price

Zdecydowanie mniej interaktywna wersja od powyższej, jednak bardziej stabilna i solidna. Z zabawek posiada wiszący pałąk z małpką i hipopotamem (u nas rzadko używany). Nie ma opcji grającej oraz świecących światełek, jak powyżej opisany bujaczek Fisher Price. Jednak ten model posiada blokadę bujania, dzięki temu może służyć jako fotelik dla malucha. Dzięki dwóm opcjom ustawienia oparcia istnieje możliwość dopasowania oparcia do aktualnych potrzeb.
Niestety bujaczek ten trudno wprowadzić w ruch samodzielnie przez dziecko. Niezbędna jest pomoc osoby dorosłej. Z tego powodu z opcji bujania korzystaliśmy rzadko, a leżaczek służył nam gdy córka skończyła pół roku do około pierwszych urodzin: również jako miejsce do karmienia. Ze względu na to, że nie używaliśmy krzesła do karmienia, ten leżaczek miał podwójną funkcję. Do czasu aż córka na tyle urosła, by jeść posiłki z nami przy stole.
Leżaczek może być wykorzystywany przez dzieci aż do czasu, gdy będą one ważyć 18 kilogramów. Dodatkowo bujaczek został wyposażony w opcję wibracji, mającą uspokajać dziecko tak, jak jazda samochodem. Materiał tworzący siedzisko i oparcie jest łatwy w ściąganiu i praniu. Nawet po wielokrotnym praniu wygląda jak nowe. Bujaczek łatwo się składa i jest bardzo wygodny w trakcie transportu. Cena około 260 złotych.

Leżaczek/huśtawka/bujaczek Fisher Price 3w1

Julia

JuliaJestem Mamą dwóch żywiołowych księżniczek - Łucji i Barbary. Dwóch tak skrajnie różnych, że każdą kwestię widzę dwubiegunowo. Próbuję pogodzić macierzyństwo i rodzicielstwo ze światem zewnętrznym opierając się na zdroworozsądkowym podejściu. Z różnym skutkiem... ale wychodzę z założenia, że co mnie nie zabije, to mnie wzmocni :)

Fisher Price 3 w 1 to połączenie huśtawki, leżaczka i bujanego fotelika. Dość duża konstrukcja pozwala na zamocowanie siedziska w huśtawkę, którą za pomocą silniczka możemy wprawić w ruch. Silniczek posiada 2 tryby automatycznego bujania oraz 5 melodyjek na 2 poziomach głośności. Wersja ta świetnie sprawdza się przy małym dziecku (do 9 kg), kiedy potrzebujemy je uspokoić, wyciszyć, czy położyć spać. Dołączony pałąk z 2 zabawkami skutecznie zajmuje malca w trakcie korzystania z zabawki. Dodatkowo krzesełko posiada 3-punktowy pas bezpieczeństwa, który zabezpiecza dziecko przed wypadnięciem.

Kiedy dziecko jest większe można zdemontować konstrukcję huśtawki, pozostawiając sobie siedzisko (krzesełko jest bardzo łatwo wyjmowane z konstrukcji, a samą konstrukcję łatwo przenosić). Ten bujany fotelik to cudowny mebel dla starszaka, który może nie tylko oglądać na nim bajeczki, ale również czytać książki, bawić się, czy zwyczajnie siedzieć i odpoczywać. Dodatkowa funkcja bujania sprawia, że fotelik ten, niczym fotel bujany skutecznie uspokaja szkraba, a nawet usypia. Kiedy potrzebujemy ustabilizować krzesełko, wystarczy odgiąć zaporę przy nogach i otrzymujemy leżaczek dla dziecka. Te wersje pozwalają na korzystanie z nich dziecku ważącemu do 18 kilogramów.

Jedyną wadą huśtawki jest jej cena, ok. 470-500 zł. Tak astronomiczna pozwala na jej zakup wyłącznie zamożnym rodzicom, albo posiadającym liczne grono wujków i cioć chętnych do grupowej zrzutki.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Wioleta Wioleta

    Jak dla mnie zbędna i dość droga zabawka. Nie jestem zwolennikiem sadzania dzieci w leżakach z uwagi na dopiero co rozwijający się kręgosłup. Oczywiście jest to wygoda dla rodzica, chwila zabawy dla dziecka albo wręcz więzienie. Nie raz widziałam jak dzieci trzyma się w tych leżakach całe dnie, choć oczywiście nie oceniam wszystkich bo myślę jednak , że Wy dziewczyny nie skazywałyście dzieci na całodzienne „leżakowanie”.Nie wyobrażam sobie jak maluszek który powinien mieć jak najwięcej swobody miał się w takim leżaku rozwijać, przeturlać na brzuch, czy choćby zacząć przygodę z raczkowaniem.Moje dziecko jest przykładem, że bez leżaka można przeżyć, jest typowym dzieckiem podłogowym, nigdy nie zmuszanym do pozycji siedzącej w leżaku. W skrajnych przypadkach brałam na chwilę syna w fotelik samochodowy ale nie trwało to dłużej niż pół – do całej godziny. Jeśli leżak ma być zabawką to jestem na tak, ale w innym przypadku nie jestem w stanie zaakceptować tego przedmiotu.

    • Dorota Dorota

      Wioleto, są różne teorie co o tego kształtowania się kręgosłupa. Znowu: dziecko w brzuchu nie leżało w pozycji wyprostowanej. Dlatego niektórzy eksperci podkreślają, że leżenie na płasko na plecach jest gorszym rozwiązaniem. U nas leżaczek sprawdził się doskonale. W niczym to nie zaburzyło rozwoju córki. Bardzo szybko sama zaczęła siadać, raczkować, chodzić. Ma zdrowy kręgosłup, bioderka, jest bardzo energicznym dzieckiem. Oczywiście dziecko nie było przetrzymywane w leżaczku kilka godzin dziennie, służył nam on na przemian z leżakowaniem na brzuszku na podłodze. I rozwiązanie to polecam jak najbardziej! Pierwszy leżaczek dostaliśmy po starszym kuzynie, a drugi już kupiliśmy sobie sami. Przy drugim dziecku na pewno też będziemy z niego korzystać. Nie mam żadnych wątpliwości, że używamy rozsądnie jest WYBAWIENIEM i bardzo przydatnym gadżetem. Fakt: drogim, ale dwa modele FP, które mamy są właściwie niezniszczalne. Jeden używany przez dwoje dzieci wygląda jak nowy…Dlatego przekazywany dla kolejnych mam posłuży jeszcze przez długi czas.

      • Wioleta Wioleta

        Dorotka dziecko w brzuchu ma możliwość poruszania się, co prawda jest ono ograniczone ale jednak nie jest przywiązany pasami :) Cieszę się, że Wam służył, jednak mnie nie przekonuje, wiem sama po sobie gdy jestem w podróży uwiązana pasami przez godzinę to boli mnie wszystko i jest mi po prostu nie wygodnie a co dopiero maluszek który leży ( nie oszukujmy się większość rodziców tak robi) całe dnie w leżaczku albo o zgrozo widzę malca który ma parę dni a już leży w pozycji siedzącej na leżaczku…dla mnie to pomyłka. Co do leżenia płasko mam swoje teorie potwierdzone przez lekarza specjaliste, być może się myli ja jednak ufam mu . Nie mniej jednak nie potępiam Was za używanie leżaczka bo to Wasz wybór, wierzę, że nie przetrzymujecie w nich dzieci całe dnie i służy on jako zabawka od czasu do czasu. Oczywiście niech służy każdemu rodzicowi i nikogo za to nie potępiam każdy wychowuje jak mu się podoba.
        A tak z innej beczki ….Czytając kiedyś ulotkę leżaczka przeczytałam, że jest przeznaczony od 3 miesiąca życia ( być może tylko ten model) więc taki maluszek poleży jeszcze z 2 miesiące i zaczyna siadać więc teoretycznie nie potrzebuje już leżaka….trochę droga zabawka jak na 2-3 miesiące użytkowania;)

        • Dorota Dorota

          Wioleto, chyba masz złe wyobrażenia…Dziecko w bujaczku może się ruszać! Ma swobodę w obrębie nóżek i rąk ;) Więc bez przesady z tym uwięzieniem. Ponadto jakby się nie podobało, to by protestowało. Ja tam nie wiem jak inne dzieci, ale Oliwka zawsze niezadowolenie głośno pokazywała…;) I nie jest ułożone tak samo jak w foteliku samochodowym. Wiem, bo zanim nie dostaliśmy bujaczka, używaliśmy kilka razy właśnie fotelika samochodowego.
          Jak dla mnie leżaczek to wydatek, którego absolutnie nie żałuję, a do nietrafnych zakupów potrafię się przyznać. :) Mogę być ZŁĄ mamą, ale leżaczki będę polecać :) A z wypowiedziami lekarzy: to wiadomo, zależy gdzie się ucho przyłoży.

          • Wioleta Wioleta

            ja nie napisałam , że jesteś złą mamą, przepraszam jeśli tak to odebrałaś. Napisałam swoje zdanie to wszystko.

          • Ewa Ewa

            Zgadzam się w 100% z Dorotą. Leżaczek to słusznie wydane pieniądze. Są modele typowo siedzące, a ten który my kupiliśmy jest w zasadzie leżący z opcją podniesienia. I nie prawda, że jest to wydatek na 4 miesiące, bo Córka ma już 7 miesięcy i nadal korzystamy z niego i pewnie jeszcze długo korzystać będziemy. Oczywiście masz rację Wioletto, że nie można nadużywać leżaczka. Jednak gdy dziecko posiedzi w nim, gdy np. robisz obiad to nic mu się od razu nie stanie. Moja Córka lubi w nim siedzieć, oglądać książeczki i przyglądać się co Mama w tym czasie robi. Widzi z innej perspektywy niż leżąca i to się podoba.To jest rozwiązanie, które ma nam rodzicom pomóc, na chwilę wyręczyć nasze ręce. Myślę, że warto zainwestować, ale korzystać trzeba z głową. Nigdy nie pozwalałam Córce w leżaczku spać bo do spania konieczna jest wygodna pozycja leżąca. Ale na karmienie lub gdy potrzebuję coś zrobić rozwiązanie idealne. I tak jak Dorota będę polecać i chwalić leżaczki.

  2. Mama kasi Mama kasi

    Ja polecam leżaczki. I też nie bałam się ich używać. Nie ma co demonizować i wiecznie utrudniać sobie życie. To jak ze smokiem przy pierwszym dziecku nie podałam, ale przy drugim już tak i w tym drugim przypadku opiekę nad dzieckiem wspominam dużo lepiej.

  3. ewanka ewanka

    u mnie taką funkcje pełnił fotelik samochodowy, na rączce przywiązałam grzechotki, a dodatkowo gdy dziecko kopało nogami to bujało się w nim :-)
    Natomiast siostra ma taki leżaczek, kiedy położyłam moje dziecko w nim, wydawało się że się rozkraczy i strasznie skrzypiał, a ważyła tylko 7 kilo to było coś podobnego z tego pierwszego zdjęcia. Wydaje mi się że to wydatek nie potrzebny na dosłownie cztery miesiące, tyle go siostra używała.

    • Wioleta Wioleta

      ewanka zupełnie podpisuję się pod Twoim postem na parę minut w razie potrzeby można włożyć w fotelik samochodowy a za oszczędzone pieniądze wydać na inne potrzebne rzeczy dla maluszka.

    • Ewa Ewa

      U nas fotelik samochodowy ( z racji tego, że nie mamy swojego auta jest rzadko używany), stoi w pokoju a leżaczek w kuchni :) i tym sposobem nie muszę ciągle biegać z leżaczkiem między pokojem a kuchnią a wykorzystujemy oba :)

  4. Ewa Ewa

    My używamy tego leżaczka w zasadzie od samego początku. Córka miała chyba dwa tyg jak go kupiliśmy :) Bardzo lubiła w nim leżeć, a teraz siedzi w nim jak je posiłki albo gdy Mama coś w kuchni musi zrobić. Jesteśmy bardzo zadowoleni z jego funkcjonalności. Posiada wibrację oraz kilka melodyjek. Zabawki na pałąku przyciągają uwagę dziecka. (czasami aż za bardzo ;p). Kaczuszka w środku jest mięciutką wkładką dla mniejszego dziecka ( leżaczek jest 0+). Cena ok. 300zł. Może i nie mało, ale warto. Polecam :)

  5. Julia Julia

    U nas króluje (jak już zapewne wiecie) Fischer Price 3w1. Łucja ma 16 miesięcy i niezmiennie chętnie siada na krzesełko, które wykorzystuje do odpoczynku, podczas posiłków, nawet do zabawy. Basia też już zaczęła korzystać z huśtawki, co prawda z rzadka i krótko, ale uspokaja się natychmiastowo.
    Jestem przekonana, że u nas zabawka posłuży jeszcze co najmniej 2 lata, więc wydatek wujków jak najbardziej się zwróci :)

  6. anka484 anka484

    Kupiłam Fisher Price 3 w 1 używany jest super i tak jak w artykule używam go też do karmienia maluszek jeszcze dobrze nie siedzi wiec krzesełko do karmienia odpada a w leżaczku spokojnie mogę go nakarmić podać nowe posiłki bo przy rozszerzaniu diety trzeba mieć wygodna pozycje bo wymaga to od nas czasem dużo cierpliwości. Teraz nie wyobrażam sobie innej opcji niż bujaczek. Ale przestrzegam zasad aby zbyt długo w nim nie siedział….

  7. marysia.z marysia.z

    a ja mysle ze lezaczek to dobra sprawa, jest teraz taki wybor ze mozna znaleźć cos odpowiedniego dla swojego dziecka, nie zawsze trzeba kupywac nowy czasem mozna znalezc cos używanego, niedrogiego i w swietnym stanie

  8. OlkaG OlkaG

    Dla Julki nie miałam, ale wydaje mi się, ze to swietne rozwiązanie. Chciałabym dla synka, tylko w dobie kryzysu, trzeba wybierać to, co niezbędne… Leżaczek to taki dodatkowy gadżet, bez którego można się obejść….

  9. Agnieszka Agnieszka

    k: Jestem zdecydowanie na tak.Leżaczki są super.Zdecydowaliśmy się na zakup leżaczka w przedziale wagowym od 9 kg do 25kg z nadzieją, że się nie znudzi i kieeedyś posłuży jako krzesło.(posiada blokadę i regulacje nachylenia oparcia)Jeśli chodzi o ceny:można się zdecydować na zakup produktu tańszego tj. od innego producenta niż FP np. Bright starts. Model ,który mam jest bez pozytywek ale i tak fajny, z pałąkiem z zabawkami. W każdym razie warto mieć, bo przydatny a wibracja mimo, że ciągnie baterie ;) pomogła nie raz uśpić maluszka. Dziecko w lezaczku widzi swiat z innej perspektywy i jest to super rozwiązanie dla bobasa, który jeszcze sam nie siedzi a leząc się troszkę nudzi.

  10. mamadama mamadama

    Przeszlismy przez bujaczek fisher price owieczka. Ostatecznie skończyło sie na innym a po szczegóły zapraszam na mojego bloga: :)

  11. Mirka Mirka

    właśnie kupiłam dla mojej siostrzenca bojaczek zoe z lionelo. ślicznie wygląda a melodyjki są cudowne.
    myślę że przypadnie mu do gustu i snu :)
    znacie? polecacie również :)?

Zobacz również