„Lala Lolka”

Porywanie się na rym, rytm i formę wiersza nie zawsze jest najlepszą drogą do stworzenia pouczającej historii dla dziecka. Zwłaszcza, kiedy efektem jest książka taka jak ta. Mimo że pisana w słusznej sprawie, w oparach absurdu, dla złamania groźnych stereotypów, to niestety całkowicie nieprzekonująca. Zarówno w formie jak i treści.

Autorskie wydanie

Przyklaskuję wszystkim inicjatywom, które mają przełamać schematy, stworzyć coś nietypowego, jedynego w swoim rodzaju. Będę je chwalić i propagować, jednak tylko wtedy, kiedy efekt będzie tego warty…..

Kijem w stereotypy?

images„Lalka Lolka” to opowieść o debiutującym przedszkolaku, który wyłamuje się stereotypom. Po pierwsze interesuje się modą i doradza swojej mamie, jak łączyć poszczególne elementy garderoby Tym sposobem jednocześnie niesie wsparcie dla taty, którego wyręcza w tym obowiązku. Mimo że nie znajduje u ojca pełnego zrozumienia, bo jest małym chłopcem interesującym się „kratą czy grochami”, w domu nie musi mierzyć się z brakiem akceptacji.

Sprawa się odmienia, gdy mały Lolek wybiera się z mamą do przedszkola. Tam, gdy wchodzi z przytuloną do piersi lalą, spotyka się z zaskoczeniem. Dzieci przystają, zamierają i nie dowierzają. Swoje zaskoczenie słowem wyraża pani przedszkolanka. Lolek po „odbierającą mu dziecinność” (nieprawdopodobnej i właściwie niemożliwej do skonstruowania dla tak małego dziecka) wypowiedzi o wolności wyboru zabawek, jakimi się będzie bawił, odwraca się na pięcie i wychodzi. Z pomocą przychodzi powiadomiony telefonicznie tata, który znajduje synka przed przedszkolem. Historia dobrze się kończy, bo w finale wszystkie dzieci bawią się razem: bez podziału na płeć oraz poprzez wymianę różnych zabawek.

Ton i obraz

Ton książki jest ciężki, rymy toporne, słowa Lolka brzmią jak morały i odbierają mu wiarygodność. Bogucka bawiąca się rymami, dobierająca dość nietypowe słowa i zestawiając je w dziwne formy nie trafia do kilkulatka. Dla przeciętnego trzy-czteroletniego malucha książka ta może być trudna w odbiorze. Jasne dzieci uwielbiają rymy, ale gubią się w długości zdań i nietypowym połączeniu wyrazów. Coś tu zwyczajnie nie gra…

Dla odmiany ilustracje są niesamowite. Choć niestety również mam wątpliwość, czy spodobają się przyzwyczajonym do „słodkich obrazków” maluchów. Mimo to, nawet biorąc pod uwagę fakt, że książka nie przypadnie do gustu, warto im je pokazać. Podobnie jak opowiedzieć historię o chłopcu, który lubi bawić się lalkami. Choćby po to, by uczyć tolerancji, otwartości na inne.

Dziękujemy Wydawnictwu Ładne Halo za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego książki.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.