„Ładnie narysowałam?”, czyli coś o pochwałach…

Nikogo nie zdziwi stwierdzenie, że rodzice odgrywają ważną rolę w budowaniu poczucia wartości u dziecka. To, jakie komunikaty (werbalne i niewerbalne) dziecko otrzymuje ze strony dorosłego, wpływa na przekonanie o tym, na ile jest ważne, kompetentne i wartościowe. Stąd też tak wielką rolę przypisuje się formułowaniu pochwał. Zdania na temat tego, czy dziecko powinno być chwalone i w jaki sposób od zawsze były (i pewnie będą) podzielone. Jedni żyją w przekonaniu, że bez względu na rzeczywistość należy na każdym kroku dziecku powtarzać, że jest najmądrzejsze i najlepsze we wszystkim, inni, zgodnie z powiedzeniem „Nie chwal, nie chwal, bo się w głowie poprzewraca…”, twierdzą, że nie należy chwalić wcale. Poniżej przedstawiam rodzaj modelu formułowania pochwały, z którym spotkałam się w trakcie studiów i z którego miałam okazję korzystać w pracy z dziećmi. W moim poczuciu stanowi doskonały, ustrukturalizowany przepis na bezpieczną, opisową pochwałę.  

1. Opisz, co widzisz

…czyli nazwij konkretne zachowania, powstrzymując się od słów „oceniających”. Odwołanie do faktów pokaże dziecku w sposób jasny za co jest chwalone. Globalna ocena, nawet przy użyciu najpiękniejszych i górnolotnych słów, nie spełnia bardzo ważnej roli: nie obrazuje dziecku jego konkretnych kompetencji.  Gdy dziecko pokazuje nam świeżo namalowany rysunek, naturalnym odruchem większości z nas jest szukanie słów, które w sposób jednoznaczny określiłyby nasze wrażenia, najczęściej więc spoglądając na rysunek kwitujemy to szybką oceną „Piękny!”. Warto pokusić się o konkretny opis tych zachowań dziecka, które w naszym odczuciu zasługują na pochwałę.

Wracając do obrazka, postaraj się opisać to, co dziecko stworzyło i co jednocześnie Cię zainteresowało: „Widzę, że narysowałaś drzewo, a na nim oddzielnie pokolorowałaś każdy listek!”. Gdy dziecko odkłada zabawki na półkę, opowiedz mu co zaobserwowałaś: „Pawełku, widzę, że po zabawie odłożyłeś na miejsce swoją książkę. O! Widzę też, że wrzuciłeś wszystkie klocki do skrzynki!” Na koniec tej wyliczanki, zgodnie z naturalnymi przyzwyczajeniami, idealnie wpasowałoby się jedno z ze słów, które jasno pokazałoby naszą ocenę, np. „Bardzo ładnie!”- spróbujmy się jednak jeszcze powstrzymać. Co więc dalej? Skąd dziecko ma wiedzieć, że to pochwała?

2. Opisz, co czujesz

Idealnym zamiennikiem dla tej bardzo ogólnej i zerojedynkowej (pokazującej, że dziecko zachowuje się „ładnie” lub „nieładnie”) oceny będzie opis tego, jak zachowanie dziecka wpływa na Ciebie. To bardzo ważny etap pochwały. Pokazuje dziecku, że jego działania wzbudzają w Tobie konkretne emocje, uczy nazywać stany emocjonalne i przewidywać jak to, co zrobi wpłynie na innych. „Bardzo mi miło, gdy patrzę na Twój obrazek i widzę tyle zielonych listków na drzewie, przypominają mi o wiośnie!”. „Przyjemnie jest wejść do takiego wysprzątanego pokoju.”.

Możliwe, że dziecko będzie dopominało się o jednoznaczną ocenę, chcąc wiedzieć czy jest „grzeczny” czy „niegrzeczny”, a czy rysunek uważasz za „ładny” czy „nieładny”. W takiej sytuacji można pokusić się o dość proste rozwiązanie: zapytać dziecko, co ono samo o tym myśli, podkreślając, że jego własne odczucia są tu bardzo ważne. Widząc wątpliwość dziecka co do Twojej reakcji, możesz powtórzyć lub nazwać innymi słowami, jakie pozytywne emocje przeżywasz w związku z jego działaniami.

3. Podsumuj godne pochwały zachowanie

Bardzo ważne jest tu podkreślenie, że należy nazwać zachowanie dziecka, a nie jego wewnętrzne cechy. Różnica w tych dwóch formach podsumowania może wydawać się bardzo subtelna i pozornie nieistotna, jednak odnoszą się do kompletnie różnych kategorii.

Mówiąc: „Ale jesteś pracowity.”, nazywamy pewną ogólną wewnętrzną cechę, która jest spostrzegana jako względnie stała właściwość i dowodów której powinniśmy spodziewać się w każdej kolejnej sytuacji. Każdy z nas, choćby w pracy, niejednokrotnie znalazł się w sytuacji, kiedy ktoś chwaląc, przypisał nam konkretną cechę na podstawie danego zdarzenia. Nawet jeśli jest to pozytywna etykieta, tak formułowana może wzbudzać mnóstwo negatywnych odczuć: niepokój („Czy będę w stanie potwierdzić ten obraz siebie w następnej sytuacji?”), zwątpienie w wiarygodność osoby chwalącej („Czy jeśli kiedyś spóźniłam się do pracy, a dziś szef nazywa mnie punktualną, to czy mogę wierzyć w szczerość jego słów?”), zaprzeczanie własnym kompetencjom („To przecież niemożliwe, że jestem wysportowana, skoro mam zadyszkę po 10 minutach biegu.”).

Dlatego też, przykładowo mówiąc o pracy dziecka nad obrazkiem w następującej formie: „To się nazywa dokładność.” lub „To jest dopiero pomysłowość!” wskazujemy na kompetencje dziecka, o których wnioskujemy z konkretnej sytuacji  – bez obciążania go ogólną etykietą. Oczywiście należy rozróżnić sytuacje mówienia o dziecku w kontekście jego umiejętności i zachowań, które warto nagradzać i momenty, w których wyrażamy swoją czułość w kierunku dziecka – bez żadnych skrupułów zapewniajmy, że jest naszym najcudowniejszym i najpiękniejszym skarbem :)

Uwaga, na pułapki!

Chwal szczerze – bądź autentyczna. Nawet jeśli mogłoby się wydawać, że działanie dziecka było tak mozolne i nieporadne, że trudno znaleźć coś, co mogłabyś szczerze pochwalić, przyjrzyj się dobrze – doceń staranie i najmniejsze kroki.

Wskazuj na sukcesy DZIECKA. Słowa: „Wiedziałam, że sobie poradzisz”, „Mówiłam, że jak chcesz to potrafisz.”,  wypowiedziane choćby w najlepszej intencji, mogą częściowo zabrać dziecku poczucie wpływu na osiągnięty sukces.

Po co to wszystko?

Najważniejsze cele formułowania pochwał w takiej postaci, obok dość oczywistego wzmacniania pozytywnych zachowań, to przede wszystkim budowanie autonomii dziecka i poczucia własnej skuteczności, co bezpośrednio wiąże się z tym jakiego typu cele będzie stawiało sobie w życiu i jaki sposób radziło z wyzwaniami. Nazywanie konkretnych zachowań jest jednocześnie budowaniem w poczuciu dziecka listy niepodważalnych dowodów na istnienie jego określonych umiejętności. Zamiana oceny na opis własnych odczuć wobec zachowania dziecka i akcentowanie wartości jego własnej opinii sprzyja budowaniu pozytywnej samooceny, bez uzależnienia od oceny zewnętrznej i ciągłej potrzeby weryfikowania, co myślą inni.

Przedstawiony powyżej trójetapowy schemat pochwały może początkowo brzmieć nienaturalnie, warto jednak przebrnąć przez początkowe trudności i zobaczyć, jak czujemy się w takim sposobie formułowania pozytywnych informacji i z jaką reakcją dziecka się to wiąże. Może się wydawać, że taki schemat wymaga budowania rozbudowanych wypowiedzi – w rzeczywistości wystarczą nawet trzy krótkie zdania. Dla wypracowania automatyzmu w budowaniu pochwał w tej formie, zachęcam do prób przy każdej możliwej okazji i każdej relacji – będąc w pracy, rozmawiając z koleżanką czy jedząc kolację przyrządzoną przez męża. :)

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Paulina Hrycyk – psycholog, uczestniczka licznych szkoleń w zakresie pracy z dziećmi i młodzieżą, posiada doświadczenie w pracy socjoterapeutycznej z dziećmi w wieku szkolnym, hobbystycznie – ilustratorka, perkusistka i kulinarna eksperymentatorka.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Julia Julia

    Świetny artykuł, bardzo dziękuję.
    Sama popełniam kilka błędów wymienionych w artykule i teraz wiem jak ich uniknąć :)

    • Dorota Dorota

      Bo chyba generalnie ciężko się powstrzymać i nie wykrzyknąć „pięknie”, zwłaszcza gdy obserwujemy pierwsze „zygzaki” na kartce ;) Bycie mądrym, świadomym rodzicem to ciężka praca nad sobą. Każdego dnia :)

  2. Daniel Daniel

    Dobry artykuł! Pamiętam, gdy byłem mały bardzo nie lubiłem tekstów typu: „jesteś bardzo mądry”, bo uważałem je za nieprawdziwe. Z kolei tekst typu: „Ale jesteś dowcipny” działały na mnie nieodpowiednio, bo siłowałem się później mocno na dowcip, aby podtrzymać swój status. Nie lubiłem tego typu pochwał, bo w jakimś sensie trąciły banałem i odbierałem je jako nieszczere. Na szczęście mam młodszą siostrę, na której uskuteczniałem w dzieciństwie swoje wersje braterskich pochwał w stosunku do niej tzn starałem się dawać je oszczędnie ale myślę że sprawiły wrażenie prawdziwych i chyba niektóre podbudowały ją. Moim zdaniem pochwała jest jedynie dobra, gdy odbierana jest jako prawdziwa przez adresata.

    Drogo Pani Paulino- napisała Pani ten artykuł na tyle dobrze, że nawet pokazałem go swojej żonie, jako dobrą wskazówkę dla nas w wychowaniu naszych pociech. Dziękuję.

    • Dorota Dorota

      Danielu, dziękuję w imieniu Autorki :) Ja też zleciłam lekturę Mężowi :)

  3. myszak myszak

    Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale zawsze „oceniając” pracę dzieciaczków staram się zwracać uwagę na szczegóły typu „ale to słoneczko ma wesoły uśmiech i pamiętałaś także o oczkach”, żeby dzieciaki widziały, że naprawdę mnie to interesuje i mówię szczerze. Postaram się wcielić w życie również pozostałe reguły żeby nieświadomie nie krzywdzić dziecka.

    • Dorota Dorota

      Myszak, czyli masz intuicję, a to też ważne…

    • Paulina Hrycyk Paulina Hrycyk

      Myszak, gratulacje! Tak sobie wyobraziłam Twoją lodówkę…pewnie aż błyszczy – cała w kolorowych rysunkach? ;)

  4. Paulina Hrycyk Paulina Hrycyk

    Dziękuję za miłe słowa! Mam nadzieję, że artykuł zainspirował do działania :)
    Życzę wszystkim powodzenia i zapału do ćwiczeń :)

    Gorąco zachęcam do dzielenia się „pochwałowymi” (jest takie słowo? ;) ) sukcesami. A może zaobserwowaliście jakieś ciekawe reakcje dzieci? :)

  5. nina nina

    a mnie rodzice prawie w ogole nie chwalili. zawsze im było za mało. gdy było 4plus, to pytali, czemu nie 5, gdy 2 nagroda w konkursie, to miała by pierwsza…niestety mam coś po nich. łapię się na tym, że „nie mam powodów by chwalić swoje dziecko”

    • OlkaG OlkaG

      To przerost ambicji rodziców, który odbija się na dziecku. Trzeba z tym walczyć. Mam na myśli Twoich rodziców oczywiście. Ty w naturalny sposób przejmujesz to po nich.

  6. OlkaG OlkaG

    Bardzo ciekawe uwagi znalazłam w artykule. Często w dobrej wierze tak naprawdę wypowiadamy słowa, którymi zamiast konstruktywnie pochwalić dziecko, odbieramy mu pewność siebie czy poczucie wpływu na sytuację.
    Rzeczywiście pierwsze co się nasuwa najczęściej to … „pięknie”, a przecież można powiedzieć znacznie więcej i … mądrzej:)

  7. monika06 monika06

    to teraz wiem, że za szybko mówię slicznie, dobrze itd…….ale popracuje nad sobą i już bedzie dobrze;))))
    dla autorki gratulacje, bardzo przydatny artykuł;)

  8. Kobietka Kobietka

    Bardzo ciekawy artykuł :-) Typowo psychologiczny, a równocześnie zrozumiały la wszystkich czytelników. Dzieciaki należy chwalić, zgadzam się w stu procentach!

  9. Ewelina Burzykowska Ewelina Burzykowska

    Jako pedagog bardzo popieram takie podejście do pochwał. Często rodzice bądź wychowawcy automatycznie stosują pochwały wyrażone w podobnym tonie, jak np. pięknie, bardzo ładnie. Często nie potrafimy spojrzeć na pewne rzeczy oczami dziecka i wiele osób nie umie autentycznie zachwycić się dziełem dziecka, stąd również te krótkie, stereotypowe pochwały. Zanim otworzymy usta proponuję zastanowić się i zaobserwować dziecko podczas działania, docenić wysiłek i koncentrację oraz uwzględnić te elementy podczas aprobowania i nagradzania aktywności malucha.
    ewelin1984@tlen.pl

Zobacz również

Polecane tematy