Kryzys laktacyjny – i co dalej?

Kryzys laktacyjny zdarza się właściwie każdej karmiącej piersią mamie. Poczucie, że brakuje mleka, że maluch „wisi” na mamie przez cały dzień zazwyczaj jest chwilowe, po przetrzymaniu kryzysu, organizm przyzwyczaja się do zwiększonego zapotrzebowania i wzorzec karmienia stabilizuje się. Niestety gdy kryzys laktacyjny trafia na podatny grunt, może doprowadzić do zaprzestania karmienia. Dla niektórych mam staje się on dowodem na to, że „się nie nadają do tego”, że „już czas podać sztuczne mleko”.

Jaka jest prawda? Co właściwie oznacza kryzys laktacyjny?

Jest to wyzwanie, z którym można sobie poradzić!

Kryzys laktacyjny może zdarzyć się zawsze

Kryzys laktacyjny może zdarzyć się w każdym momencie.

Większość mam właśnie od kryzysu rozpoczyna swoją mleczną drogę, bardzo często bowiem wizje snute na temat opieki nad niemowlakiem są dalekie od rzeczywistości.  Przytłaczać może perspektywa podawania piersi nawet co godzinę i „ciągły płacz” niemowlaka. Dziecko zamiast po ssaniu zasypiać, jest niezadowolone. Konsekwencją tego są myśli – to nie tak miało wyglądać, nie nadaję się do tego.

Dobra wiadomość jest taka, że problemy są zazwyczaj przejściowe. Spokojne podejście i wiara w mądrość Matki Natury pozwala je przezwyciężyć.

Główna i najważniejsza zasada jest taka, by w trakcie kryzysu nie podawać sztucznego mleka. Być może będzie istniała wielka pokusa do „ułatwienia sobie życia” i zakończenia „stresu niemowlakowi”, ale zdecydowanie się na podanie butelki zbyt wcześnie, może przekreślić szansę wyłącznego karmienia piersią.

By laktacja ustabilizowała się, należy karmić maluszka co najmniej co trzy godziny. Jeśli w pierwszych sześciu tygodniach malec śpi dłużej niż 3 godziny, większość ekspertów zaleca obudzenie niemowlaka i przystawienie do piersi. Im więcej dziecko ssie, tym więcej mleka wytworzy organizm. Podanie sztucznego mleka w pierwszych sześciu tygodni może być bardzo ryzykowne – z jednej strony zaburzy wzorzec ssania i może doprowadzić do tego, że niemowlę odrzuci pierś, wybierze butelkę. Z drugiej strony na pewno nie rozwiąże problemu ze zbyt małą ilością mleka – przeciwnie, może kłopot pogłębić.

kryzys laktacyjny

Kiedy najczęściej pojawia się kryzys laktacyjny?

Kryzys laktacyjny pojawia się zazwyczaj w 3 i 6 tygodniu życia dziecka oraz w 3 i 6 miesiącu.

Jak objawia się kryzys laktacyjny?

  • masz wrażenie, że piersi są puste,
  • piersi są miękkie, nie wydobywa się z nich mleko,
  • dziecko jest niespokojne, nerwowe,
  • maluszek ciągle domaga się piersi,
  • jesteś zmęczona i tracisz wiarę we własne zdolności.

Jakie przyczyny ma kryzys laktacyjny?

Kryzys podczas karmienia piersią zazwyczaj spowodowany jest przez:

Kryzys laktacyjny a stres

Kryzys laktacyjny może pojawić się w okresie bardzo stresującym dla kobiety. Jednak nie przekreśla to możliwości karmienia piersią. Nawet w krajach dotkniętych kataklizmami, biednych i niedożywionych, podawanie piersi jest możliwe, a nawet konieczne – pozwala uniknąć problemu wynikającego z braku higieny – na przykład trudności z dostępem do czystej wody.

Naukowcy udowodnili, że nawet wśród niedożywionych kobiet, żyjących w ciągłym stresie z powodu toczących się wojen jakość i ilość mleka jest wystarczająca, by zdrowo wykarmić potomstwo. Poza tym karmienie piersią w trudnych warunkach daje inną nieocenioną zaletę – chroni przed bakteriami i wieloma groźnymi infekcjami.

Kryzys laktacyjny – niezbędne wsparcie i zrozumienie

Na kryzys laktacyjny najlepszym rozwiązaniem nie jest mleko w proszku. Wręcz przeciwnie – najcenniejsze jest wsparcie, zrozumienie i pomoc, bez oceniania. W wielu przypadkach wystarczy rozmowa z osobą, która jest zwolennikiem karmienia naturalnego. Czasami trzeba udać się do doradcy laktacyjnego. Pomocne może być zajrzenie na forum czy zapisanie się do grupy, w której można skorzystać ze wsparcia osób, które kryzys laktacyjny mają już za sobą.

Podanie mleka sztucznego, gdy pojawia się kryzys, jak pokazały badania, prowadzi bardzo często do przejścia na karmienie mieszane…lub zaprzestania karmienia piersią i wyłącznego karmienie butelką.

Dorota, mama pięcioletniej Oliwii i dwuipółletniej Paulinki, orędowniczka zdrowego rozsądku w wychowywaniu dzieci. Nie znosi wypowiedzi o idealnych niemowlakach, które od pierwszych tygodni przesypiają całe noce, nie grymaszą przy jedzeniu, nigdy nie miewają kolek i złych humorów. Dzieci są tylko dziećmi. Mają prawo do gorszych dni. Tak jak ich rodzice.
Uwielbia wspólne chwile z mężem i córkami. Każdego dnia uczy się, jak być trzeźwo myślącą matką.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.