Koniec niewinności-dziewczynka w świecie pełnym seksu?

Mała księżniczka

Nim się obejrzymy, nieświadomy różowy bobas zmienia się w świadomą różową dziewczynkę. Mała  strojona jest w falbany i cekiny, nazywana księżniczką, wyposażana w „dziewczyńskie” zabawki i gadżety. Producenci prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych wynalazków. Niemowlęta z torebkami, seksowne śpiochy, pluszowe szpilki (!), perfumy, szminki, emalie do paznokci. Współczesna mała dama nie musi podkradać kosmetyków z maminej toaletki-ma własne. Co słyszy taka istotka? Ano, o ile w przypadku chłopców dominują komplementy w stylu: jesteś dzielny, silny, odważny, o tyle dziewczynkom mówimy najczęściej: jesteś śliczna, piękna, cudna.

Wierzymy głęboko w to, że pierwsze lata naszego dziecka to sposób na jego „zaprogramowanie”. Wierzymy, że bliskość rodziców, odpowiednia dieta rzutuje na przyszłość naszych malców. Czy trudno zatem uwierzyć, że wychowywanie córki na „słodką istotkę” również będzie miało na nią wpływ? Czy nieświadome przekazywanie tego, że wygląd kobiety ma wpływ na jej poczucie wartości nie wpędzi w przyszłości naszych córek w kompleksy i kłopoty? Możliwe, że na tym etapie jeszcze nie, ale przecież się na nim nie zatrzymamy, bowiem różowa księżniczka rośnie dalej…

Lalki, laleczki, lalunie

Sklep z zabawkami. Wyraźnie oddzielone zabawki chłopięce i dziewczęce. Na półkach chłopców lego technic, dinozaury, piraci, statki kosmiczne, roboty, traktory. Na półce dla dziewczynek przewaga Lalek. Bobasy są  passe, dlatego nieco zawstydzone przycupnęły w najmniej eksponowanym miejscu. Tryumf święcą „chude” lalki. Poczciwa Barbie jeszcze się trzyma, ale w natarciu są jej mniej skromne koleżanki. Monster High, Bratz, My scene. Co łączy te „panie”? Wszystkie bez wyjątku straszą wulgarnymi twarzami. Olbrzymie usta i wielkie oczy- oto co zwraca szczególną uwagę. W prawdziwym świecie takie wargi nazywamy pontonami, a ich właścicielki kojarzymy głównie z filmami dla dorosłych, ale przecież dzieciństwo to nie prawdziwy świat! Ubranka małych laleczek to festiwal kiczu i bezguścia. Błyszczące, wyzywające, tandetne.  Do kompletu firmy przygotowały także : plastykowe głowy i dłonie do stylizacji. Oczywiście, istnieją mądre i ładne „dziewczyńskie” zabawki, sęk w tym, że nie są one modne, zatem wiele dziewczynek nigdy się z nimi nie zetknie.

Znowu przesadzam? Możliwe. Przecież to tylko zabawa, to nie ma wpływu na dziewczynkę! No właśnie, dziewczynka nadal rośnie! Ma jakieś siedem lat. Wie doskonale, kim jest Anja Rubik, Rihanna i kilka innych. Lubi oglądać telewizję i stroić się w modne ubrania. Z okazji pierwszej komunii zaprezentowała światu stylizację, jakiej nie powstydziłaby się panna młoda. Jej idolki to gwiazdy światowych scen. Jest skąd czerpać wzorce…

Kobieta w mediach

Jasne, sporo w mediach mądrych, wartych posłuchania kobiet, jednak jeszcze więcej pięknych i najlepiej roznegliżowanych. Nasza dziewczynka z zachwytem chłonie pełen blichtru świat z teledysków i reklam. No i Top Model-to przebój podstawówki. Nie marzy żeby zostać mamą, lekarzem, czy weterynarzem, chce być modelką (w Anglii jednym z popularniejszych marzeń dziewczynek jest zostać żoną piłkarza), celebrytką. Telewizja pokazuje półnagie, wijące się piosenkarki. Od tego, czy mają talent, ważniejsze jest jak wyglądają, jak się zachowują, czy potrafią zwrócić na siebie uwagę. O to ostatnie coraz trudniej, dlatego też pojawiają się absolutnie szokujące zachowania i stroje. Mięsna sukienka, miarkowany seks na scenie, balony w kształcie penisów, o które ociera się młodociana wokalistka. Niewiele lepiej prezentuje się kobieta w świecie bilbordów. Kobieta-towar. Roznegliżowana modelka reklamuje już nie tylko bieliznę, ale również mechanikę samochodową, ogrzewanie podłogowe, ubrania robocze, okna i wiele innych. Kobiece ciało jest środkiem do sprzedania kolejnego produktu. Kobieta jest wieszakiem na ubrania, przyrządem do zwrócenia uwagi.  Nawet jeśli nie zauważamy tego na co dzień, faktem jest, że żyjemy w świecie, w którym na kobiecie ciąży ogromna presja. Bycie sexy to absolutny obowiązek.

Lolita

Przychodzi moment, w którym nasza księżniczka przestaje bawić się lalką, zamiast tego, sama stara się nią zostać. Jedenasto-dwunastoletnie dziewczynki fotografują się w seksownych pozach. Wiele z nich ma już chłopaka i jest „hot”. Bez cienia wstydu młodziutkie dziewczęta umieszczają swoje zdjęcia na specjalnie utworzonych profilach. Chcą być oceniane. Przecież wygląd jest kluczem do szczęścia. Tak zbierają „lajki”. Pod fotografiami młodzi chłopcy wpisują komentarze: szarpałbym jak Reksio szynkę, brałbym, niezła dupa. To komplementy. Czasem bywa gorzej: pasztet, wróć, jak urosną ci cycki. Dziewczynki godzą się na to, dążą do tego, aby być postrzegane jako seksowne laleczki.

Ku przestrodze

Tymczasem my, dorośli, mamy większe zmartwienia. Musimy kruszyć kopie o to, czy wychowanie seksualne powinno odbywać się w szkołach, a jeśli tak, to od czego zacząć, czy sześciolatka powinna wiedzieć cokolwiek o seksie, czy wzwód to brzydkie słowo… W tym czasie nasze dzieci zdobywają wiedzę z innych źródeł. Telewizja i koncerny chętnie nas wyręczają. Kształtują gust i postawy naszych dzieci. Rzesze dziewczynek pragnących tej samej lalki powoli zmieniają się w rzesze kobiet z seksownie wydętymi wargami.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. gaga84 gaga84

    Zgadzam się z powyższym , ale prawda jest taka , że w dzisiejszym świecie liczy się wygląd i pewność siebie , a dziewczyny mniej atrakcyjne mają pod górkę. Chyba z resztą zawsze tak było.

  2. ula ula

    od rodziców wiele zależy. warto myśleć o tym, co się robi

  3. Marek Marek

    Skoro autorka podaje przykłady zagranicznych (ogólnie zachodnich) gwiazd i Anglii, to powinna też wiedzieć, że w większości krajów Europy Zachodniej od dawna jest już edukacja seksualna we wczesno-szkolnych latach. Mimo to odsetek młodocianych (16-18) mam jest znacznie wyższa niż w Polsce i krajach byłego bloku radzieckiego (z wyjątkami po obydwu stronach).

    Dlatego nie wierzę, że edukacja seksualna poprawi tę sytuację. Dlaczego? Ponieważ edukacja seksualna powinna uczyć zdrowych wzorców zachowań (chociażby wstrzemięźliwości, ograniczanie partnerów i kontaktów seksualnych – przynajmniej w wieku 16-18 lat – regularne BADANIA narządów płciowych (ginekolog; urolog) i kobiecych piersi, jak trzeba to wizyty u psychologa-seksuologa itd. itp.). Ale niestety, edukacja seksualna zwykle sprowadza się do omówienia narządów płciowych kobiet i mężczyzn, procesu zapłodnienia i (czasem) przebiegu ciąży, cykl miesiączkowy kobiet, a potem tylko praktyczna(!) umiejętność zakładania prezerwatywy (męskiej) oraz o rodzajach tabletek, jakie są dostępne z czy bez recepty, co zrobić by je dostać, jak i kiedy łykać (dość powiedzieć, że tabletki hormonalne są bardzo szkodliwe dla zdrowia hormonalnego kobiety i mało kiedy mówi się o skutkach ubocznych prowadzących nierzadko do całkowitej niepłodności).

    I co – ma to pomóc naszym dzieciom? Mówiąc matematycznie kierunek jest dobry (w stronę edukacji), ale zwrot przeciwny (bo oddalamy się od celu, jakim chyba jest świadoma, dojrzała i odpowiedzialna aktywność seksualna).

  4. Jan Jan

    Ciekawe, jednak w mojej rodzinie tradycyjnie ubiera się niemowlęta w białe wdzianka. Są bez żadnych barwników, a na nie różnokolorowe śpioszki typu unisex ;-)