Kojec Motherhood

Dopóki nie zaszłam w ciążę moja wiedza z zakresu macierzyństwa była znikoma. Odmienny stan sprawił, iż rozpoczęłam edukację, opierając się na fachowej i popularnej literaturze. Starałam się również być na bieżąco z wszelkimi nowościami i gadżetami, które miały przynosić ulgę, albo sprawić przyjemność w czasie mojego oczekiwania na maluszka.

Historia pewnej poduszki

Bliska znajoma, która trafiła na porodówkę niecałe trzy miesiące przede mną, zachwalała poduszkę w kształcie rogala. Przedmiot ten zaprojektowano z myślą o przyszłych matkach, by pomóc im dobrać odpowiednią i bezpieczną pozycję podczas snu. Zaintrygowana gadżetem, postanowiłam zasięgnąć opinii na kilku forach internetowych. W ten sposób trafiłam na bardziej rozbudowany model poduszki, jakim był kojec. Będąc pod wrażeniem wszechstronnego wykorzystania przedmiotu, zapragnęłam stać się jego właścicielką. Spośród kilku firm mój wybór padł na produkt Motherhood. Mój mąż, jak i pozostali członkowie rodziny, oznajmili, iż wybrałam sobie dość kosztowną przytulankę, która w ich mniemaniu była kolejną fanaberią ciężarnej. Jednak zdali sobie sprawę, iż kobiecie przy nadziei się nie odmawia (zwłaszcza mnie) i niedługo po tym kurier zawitał do mnie z wyczekiwaną przesyłką. Dodam, iż powyższa sytuacja miała miejsce na początku drugiego trymestru mojej ciąży.

Trafiona inwestycja

Ojciec mojego dziecka zmienił swoje sceptyczne nastawienie do niecodziennej poduszki już pierwszej nocy. Nie tylko przebolał wydatek w wysokości 120zł, ale przekonał się na własnej skórze o cudownych właściwościach mojego kojca. Produkt wielokrotnie doceniany przez czytelniczki pewnego popularnego pisma, kilka lat z rzędu określany był mianem gadżetu roku. Moja poduszka odziana była w białą, rozpinaną na zamek poszewkę, którą zdobiły gustowne kwiatowe ornamenty w fioletowym odcieniu. Dzięki temu, że została wykonana z bardzo dobrej jakościowo bawełny nawet po wielu praniach i prawie dwuletnim intensywnym używaniu nadal prezentuje się jak nowa. Środek wypełniono miękkimi kuleczkami, wykonanymi z atestowanego poliestrowego włókna Lentex Ball. Poduszka dostosowana była do mojego zmieniającego się ciała i powiększającego się w zastraszającym tempie brzucha. Jej wymiary pozwalały mi przyjąć dogodną pozycję podczas krótkich drzemek jak i w czasie snu.

Do czego może służyć kojec?

Nie bez znaczenia jest również kształt produktu. Forma zbliżona do litery C umożliwiała mi dostosowanie przedmiotu do moich potrzeb. Poduszkę mogłam ułożyć tak, by przynieść ulgę zmęczonym plecom, wspierając głowę i bolące okolice krzyża. Odwracając gadżet w drugą stronę, uzyskiwałam pozycję dogodną dla brzucha, która jednocześnie niwelowała napięcie karku. Dzięki kojcowi rano, mimo częstych wycieczek do łazienki, wstawałam wypoczęta i zrelaksowana.

Kariera poduszki nie zakończyła się wraz z przyjściem na świat mojej córeczki. Gadżet towarzyszył mi także w szpitalu. Doceniłam go zaraz po porodzie, podczas pierwszych prób karmienia dziecka piersią. Zwinięty w okrąg ułatwiał mi niemalże bezbolesne siedzenie, co miało ogromne znaczenie, gdyż świeżo założone szwy często dawały o sobie znać. Ponadto wystający róg poduszki wykorzystywałam jako podpórkę dla dziecka i odciążenie moich ramion.

Kolejny atut poduszki odkryłam po powrocie ze szpitala. Służyła mi ona jako kojec. Wystarczyło zwinąć rogi w coś, co przypominało owal i wsadzić do środka dziecko. Z jednej strony takie ciasne gniazdko stanowiło idealne zabezpieczenie i barierę dla mogącego sturlać się z łóżka malucha, z drugiej zaś dawało namiastkę maminego brzucha, z którego córka musiała się wyprowadzić.

Poduszkowy gadżet dopasowywał się do wieku mojej pociechy. Kiedy córka zaczęła raczkować za jego pomocą wyznaczałam jej obszar, który mogła bezpiecznie zwiedzać. Potem kojec wrócił do mojej sypialni i pełnił funkcję długiego zagłówka. Podczas remontu zapakowałam go w oryginalne opakowanie, wykonane z wysokiej jakościowo foli PCV i schowałam na dnie szafy. Z powodzeniem mogłabym go wystawić na jakiejś internetowej aukcji, albo odsprzedać znajomej ciężarówce, jednak mam do niego zbyt duży sentyment. Nie wykluczam również tego, że w odległej przyszłości może mi się ponownie przydać.

Nie żałuję

Spośród niewielu gadżetów, w które zaopatrzyłam się już w czasie ciąży, ten zaliczam do rodzicielskich hitów. Ergonomiczny kojec znalazł uznanie nie tylko w moich oczach, ale przydał się także mojemu dziecku. To były naprawdę dobrze zainwestowane pieniądze.

Jesteś producentem, dystrybutorem tego produktu? Możesz pobrać powyższą grafikę i fragment recenzji, umieszczając je wraz z odnośnikiem u siebie na stronie.W razie pytań prosimy o kontakt - kontakt@sosrodzice.pl.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Julia Julia

    Osobiście nie używałam, ale patrząc na moją stertę poduszek pod koniec ciąży na pewno by mi się przydał taki rogal :)
    Koleżanki używają nałogowo, nawet 1 kolega, maniakalnie podkradający i wciskający pod siebie kołdrę też :)
    Potem widziałam zastosowanie jako „siedzisko” dla jeszcze do końca nie siedzącego dziecka.
    Można powiedzieć, że multi-zastosowanie ma ta poducha

    • Dorota Dorota

      Też nie miałam, choć Ewa strasznie mnie przekonywała i zachwalała ten patent ;)

  2. monika monika

    Mam i również uważam, że to absolutnie trafiony zakup:)

  3. Ela Ela

    Ja używam kojca do karmienia dziecka. Siedząc owijam się kojcem w pasie jeden bok przeciągając mocniej do przodu i kładę synka na tym dłuższym boku. Na takiej podusi też chętnie zasypia wtulając się w mamę a ja mam wolne ręce w tym czasie i mogę np. robić na szydełku :)

  4. Ewa Ewa

    Ja zakupiłam rogala- poduszkę do karmienia. Jest ona dużo mniejsza od tego kojca. W ciąży chętnie z nią, na niej spałam/leżałam itp. Ale do karmienia się nam nie przysłużyła,gdyż ze względu na ból bardzo długo karmiłam na leżąco. Za to teraz Córcia (nie do końca sama potrafi siedziec) w nim siedzi :) Ogólnie zakup trafiony. Polecam!

    • Anka Anka

      Kojec jest zdecydowanie za drogi…Poradziłam sobie z kilkoma poduszkami.

    • Julia Julia

      też mam rogala do karmienia, też formy Motherhood. Jest rewelacyjna i idealnie sprawdza się już przy drugiej córce. Mogę w czasie karmienia zjeść coś, wypić albo chronić młodszą córkę przed starszą. Te wolne ręce bardzo się przydają ;)

  5. OlkaG OlkaG

    Nie miałam okazji wypróbować i poduszka mi nie pomagała w czasie ciąży.

  6. Mangi Mangi

    ja tez mam i również uważam, że był to świetny zakup i napewno warty swojej ceny. Trafiłam na nia przypadkowo na kinderland24 i zaczęłam szukać opinii na jej temat i sama się skusilam.