Kogo mają cieszyć prezenty?

Kilka dni przed „Gwiazdką”. Przemierzam alejki w hipermarkecie. Przed jednym regałem stoi para około 30-latków. „Nie, to nie to…”, „to też nie”, „to kupiliśmy rok temu”, „dla sześciolatka? on ma dopiero cztery…” „te dla czterolatków to takie jakieś, czy ja wiem, nudne”, „to banał, on przecież tak szybko się rozwija”, itd., itp.

bigstockphoto_Toys_389172Widzę, że wybieranie prezentu sprawia im nie lada problem. Mają kłopot w rozeznaniu się w zabawkach. Nie wiedzą, czym interesuje się maluch, dla którego upominku szukają. Chcą czegoś niepowtarzalnego, co już po wyciągnięciu z pudełka nie pozwoli wypuścić siebie z rąk. Wszelkie produkty, które nie skupiają na sobie uwagi od razu, bo cicho leżą na półce, nie wchodzą w grę. Dlatego w pierwszej kolejności oglądane są zabawki, które „śpiewają”, „grają”, świecą, czy furkocą. Takie przebojowe…

Lepsze pudełko

Inna sytuacja. Urodziny chrześniaka. Na spotkaniu dwie rodziny: dziadkowie z jednej i drugiej strony, którzy nie widzą się zbyt często. Widać piękne stroje, staranne uczesanie, poważne miny, z cyklu: będzie dobrze, ale o czym tu porozmawiać.

Teraz przychodzi czas na odpakowywanie prezentów. Swoisty spektakl, rywalizacja, kto dał więcej, kto trafił lepiej, która zabawka spodoba się bardziej, jaka przyciągnie uwagę na dłużej. Z opakowania wyciągana jest lala, chwila uwagi i cyk leci na bok. Potem jakaś książeczka, puzzle, grająca kuchenka. Dziecko zziajane, zmęczone, zaczyna marudzić. Emocje sięgają zenitu.

W końcu zmęczone sięga po pudełko i w spokoju bawi się nim, oglądając z każdej strony i główkując. Zakłada na głowę, próbuje wejść do środka, sięga po pisak i marze po nim. „Edukacyjne” cudeńka za „niezłą kasę” leżą obok.

Zabawka dla dziecka?

Kupując zabawkę dla dziecka, teoretycznie powinniśmy poszukiwać czegoś, co spodoba się określonemu maluchowi. Nie jest prosto wybrać coś ciekawego.Tak jak nie jest prosto sprezentować coś niepowtarzalnego dorosłemu.

Wiadomo: dziecięce gusta zmieniają się dość dynamicznie, poza tym większość maluchów ma tyle zabawek, że można mieć wrażenie, że nie sposób kilkulatka niczym  zaskoczyć.

Dawno minęły już czasy, kiedy najmłodsi marzyli o klockach przez wiele miesięcy. Zazwyczaj ich pragnienia są zaspokajane na bieżąco, a nawet na wyrost. Dzieci już po narodzinach otrzymują grające pluszaki, gryzaki, grzechotki, którymi bawią się po kilku miesiącach. Zabawki wybiera się na wyrost, tak jak ubranka, by można było z nich skorzystać później.

W między czasie przy okazji różnych świąt noworodki i ledwo podnoszące główki niemowlaki dostają kolejne zabawki, które przeznaczane są dla starszych dzieci, a nawet roczniaków. Trzymiesięczny bobas dostaje nocnik, czteromiesięczny edukacyjne klocki, a półroczny chodzik lub pchacz…Gdy kończy rok, przeciętne dziecko ma tak dużo, że goście wybierają produkty dla dzieci dwuletnich…i tak dalej.

W konsekwencji często podczas zakupów, zamiast wybrać coś dla dziecka, kupują coś dla siebie. Bo limit wiekowy się wyczerpał. Dlatego jeśli dziecko się nie wybawi, bo wszystko ma, to przynajmniej dorośli będą mieli radochę. Przecież takich zabawek, jakie są dzisiaj, my nie mieliśmy.

Przypomina mi się sytuacja, kiedy jednego dnia świątecznego między osiedlowymi blokami dwóch rosłych mężczyzn próbowało uruchomić miniaturkę helikoptera. Około czteroletni chłopiec stał obok znudzony. Nie wiem, czy dlatego, że zabawką bawili się starsi panowie, czy może dlatego, że helikopter miał problem z uniesieniem się w powietrze…

Co kupić, gdy dziecko ma wszystko?

To jest pytanie.

Istnieją produkty niezawodne, które wystarczy dostosować jedynie do wieku i zainteresowań.

Poniższych produktów można mieć wiele:

  • puzzle,
  • książki
  • płyty z muzyką
  • płyty z bajkami.

Jednak większość chce sprezentować dziecku coś ekstra, coś, co na pewno ucieszy, zostanie zapamiętane na długo. I będzie niepowtarzalne. Kolejna książeczka czy układanka w ocenie dorosłego jest mało atrakcyjna.

Zatem co kupić, by być pionierem, by wybrać coś naprawdę nadzwyczajnego? Niestety nie jest to proste.Poza tym kupując coś dla małego dziecka, trzeba liczyć się z różną reakcją, często daleką od oczekiwanej.

Dziecko po odpakowywaniu prezentów reaguje rozmaicie. Jedne maluchy się cieszą, inne zachłannie rzucają się na kolejny prezent, pierwszemu nie poświęcając uwagi, jeszcze inne znajdują radość w samym odpakowywaniu upominków i gdy wszystko już zobaczą, są zasmuceni, że to już koniec. Są maluszki, które płaczą, inne boją się tego, co otrzymały. Jeszcze inne kategorycznie odmawiają zabawy nową zabawką. Wszystko może się zdarzyć…

Co nas może uratować? Dystans do całej sytuacji…lub telefon do mamy/taty dziecka. Czasami warto po prostu zapytać, co sprezentować maluchowi, co się przyda. Nawet jeśli dana zabawka jest w naszej ocenie mało atrakcyjna, to warto pamiętać, że nie kupujemy jej dla siebie, czy po to, by się wyróżnić na rodzinnym spotkaniu. Robimy zakupy dla maluszka. To jemu zabawka ma służyć. Poza tym nie zawsze prezent podoba się od razu. Czasami dziecko musi na spokojnie się z danym przedmiotem zapoznać i nową zabawkę zaakceptować.

A co tak naprawdę jest cenne? Nie sam prezent, ale gotowość do wspólnej zabawy. Maluch zazwyczaj ma czym się bawić, nie zawsze jednak ma się z kim bawić i nie zawsze wie, jak to robić. Nawet gdy rodzice nie stronią od czasu na podłodze, to warto wspomóc również ich. Tak w ramach prezentu…

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    zgadzam się w 100%, dzisiaj jest bardzo trudno komuś coś sprezentować, bo dzieciaki mają niemal wszystko

  2. monika06 monika06

    oj ciezko z tymi zabawkami…po swietach i mikolaju nasz pokoj wyglada jak przedszkole;))) w kazdym kacie poupychane zabawki, pelne wory niektorych juz naprawde „wyrosnietych” zamieszkaly na strychu, a dziecko oglada po prostu- kolorowe gazety, ksiazeczki, uwielbia skakac na pilce-moze tak caly dzien-czesto tez rysujemy, malujemy, ukladamy klocki a zabawki tylko na nas patrza;) czasami sa przeblyski ze moze sie jednak pobawimy, ale tylko chwilke lub dwie i znowu czytamy, malujemy itd… osobiscie stwierdzam, ze dzieci maja za duzo „zwymyslanych” zabawek i same nie wiedza czym sie bawic, albo te „czarujace” nas rodzicow zabawki dla dzieci nie sa czyms wspanialym;(
    na przykladzie wlasnego dziecka stwierdzam, ze gdyby na gwiazdke dostala 10 ksiazeczek to by ja naprawde zainteresowalo bardziej, niz jezdzaco-spiewajacy autobus czy mega cudny domek dla zwierzat…

  3. maryska maryska

    To prawda, rodzina zasypuje prezentami, a bawić się nie ma komu. Dlatego dla mnie jest cenne, gdy ciocia czy wujek zainteresują się bardziej niż tylko wręczając prezent.
    Bardzo cenne spostrzeżenia. Każdy powinien to przeczytać!

  4. Olka Olka

    Z mojego doświadczenia wynika, ze dzieci najbardziej bawią się jakimiś „gowienkami”, te drogie i rozbudowane zabawki jakoś nie zachwycają ;) badziej się speawdzają jakieś proste rzeczy, dzieki ktorym mozna nasladowac mamitke czy tatitke ;) lub cos do kreatywnej zabawy

  5. Iwona Iwona

    „k „Zabawki dla dziecka niestety kupujemy według własnych zasad co my byśmy podświadomie chcieli. Choć ja osobiście – obserwuje moje dziecko i widzę co lubi , jaki typ zabaw . Bardzo nie lubię nadmiaru zabawek bo inni kupują tylko po to żeby było i żeby zmniejszyć powierzchnię do zabawy- Ja nie mam możliwości chowania już zabawek i osobiście drażni mnie nadmiar – zwłaszcza jak moje dziecko nie ma ochoty nawet się bawić nową zabawką bo mu nie pasuje.Zabawki kupuje raz na miesiąc może dwa – nowe a stare chowam na dwa trzy miesiące. Jak wyciągam znów się bawi, ale nie idę w stronę „promocji” bo trzeba rozpieszczać dziecko maksymalnie a potem płakać, ze ciężko wytłumaczyć gdy nagle zabraknie pieniędzy na żywność a dziecko chce zabawkę. Nie chcę takiej sytuacji i nie rozpieszczam bezmyślnie. Dziecko to mały człowiek – powiela nasze zachowania